małgorzata czyńska

Wielogłosem o…: „Kobiety z obrazów. Nowe historie”

Modelki, artystki, projektantki, wielbicielki sztuki i piękne muzy. Sztuka od zawsze obfitowała w zachwycające kobiece sylwetki, niekoniecznie tylko te na płótnach. Pomimo ich wielkiego talentu droga do wielkości nie zawsze była usłana różami, a konkurencja z „męskiej strony” zawsze przeważała. Niemniej jednak wiele z nich utorowało sobie drogę do artystycznej wielkości, udowadniając, że „sztuka również jest kobietą”.  Małgorzata Czyńska w swojej nowej książce Kobiety z obrazów. Nowe historie prezentuje nam kolejne grono artystek, modelek i miłośniczek sztuki, które na stałe weszły do kanonu herstorii sztuki. 

Spis treści

Wrażenia ogólne

Wiktoria Ziegler

Wiktoria Ziegler

Zachwyt, zachwyt i jeszcze raz zachwyt! To, że Małgorzata Czyńska stworzyła kolejną wersję zbioru esejów o artystach, artystach i ich muzach. Przepiękna i estetyczna okładka jest bardzo podobna do poprzedniej książki autorki – znakomicie do siebie pasują i się dopełniają. Wydawnictwo Marginesy wraz z Małgorzatą Czyńską zgotowało czytelnikom po raz kolejny literacko-artystyczną ucztę we wspaniałym towarzystwie takich dam jak: Dagny Przybyszewska, Vanessa Bell (siostra Virginii Woolf), Suzanne Valadon czy Berthe Morisot. Przypomnę jeszcze, że autorka to historyczka sztuki, krytyczka dizajnu oraz kuratorka wystaw. Ten fakt jest zapowiedzią, że Kobiety z obrazów. Nowe historie to estetycznie zaprojektowanej, konkretnej i ciekawej lektury. Przed Wami 10 znakomitych biograficznych esejów uzupełnionych ciekawymi wspomnieniami i pięknymi obrazami, częstujcie się! 

Natalia Trzeja

Natalia Trzeja

Po swojej poprzedniej książce (recenzję możecie przeczytać tutaj) autorka postawiła poprzeczkę bardzo wysoko, lecz to i tak nie przeszkodziło Małgorzacie Czyńskiej w stworzeniu kolejnego wspaniałego dzieła! Sama nie miałam pojęcia o tym, że planowana jest kontynuacja, dlatego też nie muszę tutaj wspominać o swoim zaskoczeniu, gdy w zakładce „Zapowiedzi” na stronie wydawnictwa Marginesy ujrzałam Kobiety z obrazów. Nowe Historie. Już wiedziałam, że ta pozycja znajdzie cieplutką miejscówkę w mojej biblioteczce.

I co tu dużo mówić? Jest to dla mnie prze-wspa-nia-ły zbiór esejów o znakomitych kobietach, które odcisnęły swoje piętno na historii sztuki, która do tej pory wydawała mi się nieco zmaskulinizowana. Szczerze, to nie przypominam sobie, aby w moich czasach szkolnych poruszana była kwestia kobiet w sztuce, a jeśli już się pojawiała, to były to pojedyncze nazwiska działające po prostu jako przykłady nazwisk reprezentujących jakiś nurt. Może po prostu kobiety nie tworzyły? Może musiały sobie wywalczyć prawa do artystycznej ekspresji? Może kariera malarska była dla nich niedozwolona? Stawiałam sobie różne pytania, aby w jakiś sposób wytłumaczyć sobie tę ignorancję, jednak jak ponownie pokazała mi to autorka, kobiety od zawsze brały czynny udział w rozwoju historii sztuki, lecz na przestrzeni lat były stopniowo „uciszane”. Teraz musimy utorować im drogę, aby ich artystyczny głos w końcu wybrzmiał. Małgorzata Czyńska jest dobrym tego początkiem.

Wady i zalety publikacji

Wiktoria Ziegler

Wiktoria Ziegler

Identycznie jak przy lekturze pierwszej części – nie widzę żadnych wad. Autorka – jako historyczka sztuki – wie, o czym pisze, zresztą pisze doskonale i bardzo ciekawie. Dodatkowo możemy poznać od „kuchni” niezwykłe kobiety. Myślę, że w ogóle sam koncept zebrania i spisania nowych historii jest genialny! Z pewnością ważna jest również kwestia, że to herstorie to kobieca cegiełka dołożona do rozdziału historii sztuki. Eseje obfitują w nietuzinkowe ciekawostki takie jak to, że Virginia Woolf zazdrościła swojej siostrze sławy czy to, że najsłynniejsza modelka dwudziestolecia międzywojennego – Kiki – nigdy nie nosiła bielizny. To właśnie kwintesencja tych esejów – tutaj nie chodzi o encyklopedyczne noty biograficzne, w tych opowieściach liczą się namiętności, życie prywatne i szczegóły życia codziennego. Historie przeplatane są obrazami, więc czytamy podwójnie – z tekstu i obrazu. To chyba największa zaleta, która umożliwia interdyscyplinarne czytanie.

Natalia Trzeja

Natalia Trzeja

Oj, zgadzam się z tobą w stu procentach! Tak jak w przypadku poprzedniej lektury, ta również nie posiada żadnych wad (chyba że jest nietrafionym prezentem dla osoby mylącej Leonarda da Vinci z Leonardo DiCaprio). Jest to nie tyle książka o sztuce, ile o kobietach, które tę sztukę tworzyły. Wiadomo, że kobiety w wyrażaniu swoich artystycznych wizji często miały pod górkę – nie tyle z powodu samego aktu tworzenia i ekspresji,  ile próby dotarcia do szerokiego grona odbiorców, często rywalizując ze swoimi „kolegami” po fachu. Wiele z nich pragnęło samodzielnie zapisać się w historii sztuki, co, jak można teraz zauważyć, osiągnęły z ogromnym powodzeniem.  

Tak jak już wspomniała Wiktoria, nie jest to zbiór encyklopedycznych notatek, a same rozdziały przybierają formę nieco bardziej beletrystyczną. Czytając, odnosi się wrażenie, że jesteśmy uczestnikami opisywanych historii – razem pijemy, tańczymy, dyskutujemy, kłócimy się i przede wszystkim tworzymy. Dzięki temu książkę czyta się naprawdę szybko, lecz, co najważniejsze, nie nudzi się! Kończąc każdy esej, zaraz brałam się za następny, aby choć przez chwilę zanurzyć się w świat Vanessy Bell czy doświadczyć blasku samej królowej Kiki.

Tematyka

Wiktoria Ziegler

Wiktoria Ziegler

Jak sugeruje tytuł książki Kobiety z obrazów. Nowe historie oraz moje wcześniejsze komentarze – takim korzeniem opowieści jest historia sztuki. Ale nie taka wykładowa, to właśnie tylko korzeń. Eseje autorstwa Małgorzaty Czyńskiej są historiami o zazdrości, sławie, miłości, pozowaniu, inspirowaniu i sztuce. Wszystkim po trochu. Ale te zwyczajne szczegóły czynią eseje bardzo przystępnymi. Berthe Morisot za wszelką cenę starała się nie naśladować Éduarda Maneta, mimo że była w nim szaleńczo zakochana. Kiki udawała, że pod płaszczem nosi sukienkę, żeby od razu móc pozować nago! Te szczegóły bywają zaskakujące, zabawne, czasem dziwne, ale bardzo bliskie naszemu życia. To historia sztuki ściągnięta z piedestału. Bardzo podoba mi się początek eseju o malarce Marie Laurencin, Małgorzata Czyńska pisze, że nad jej pracownią powinien wisieć napis: Nic, co kobiece, nie było jej obce. Piękne.

Natalia Trzeja

Natalia Trzeja

Małgorzata Czyńska również pokazuje, że udział kobiet w historii sztuki nie ograniczał się jedynie do pozowania, do bycia muzą wielkich artystów. Owszem, wiele z nich zaczynało jako modelki, jednakże odcisnęły większe piętno na kartach historii, niż mogłoby się początkowo wydawać. Jest to książka o historiach (niestety) nieznanych, lecz niewyobrażalnie ważnych, zwłaszcza dla osób uważających się za pasjonatów historii sztuki. Mamy możliwość, aby poznać nie tyle twórczość, ile życie wspaniałych artystek, ich miłości, rozterki, porażki i zasługi kształtujące ich drogę do wielkiego sukcesu. 

OMÓWIENIE WYBRANYCH POSTACI

Wiktoria Ziegler

Wiktoria Ziegler

Wszystkie opisane kobiety były wspaniałe i interesujące. Jednak muszę przyznać, że najbardziej ciekawa byłam eseju o Dagny Przybyszewskiej, która została zamordowana w bardzo dziwnych okolicznościach… Zresztą plotki o niej i w ogóle burzliwy związek ze Stanisławem Przybyszewskim dodają całej historii trochę pikanterii i dramaturgii. Podobno Dagny do berlińskiej kawiarni dla artystów wkroczyła obok słynnego malarza Edvarda Muncha. Nie wiadomo, czy mieli romans, na pewno łączyła ich bardzo bliska relacja. W Berlinie artystka się rozhulała, nie przeszkadzało to jednak Przybyszewskiemu, który nazywał ją Duchą. To dla niego Ducha była gotowa przymknąć oko na nieformalny związek Stacha oraz jego dzieci. Czego nie robi się dla prawdziwej miłości? Ale czy to faktycznie była prawdziwa miłość? Jeśli tak, to dlaczego Dagny pojechała do Gruzji wraz z Władysławem Emerykiem? Dlaczego Przybyszewski nie przyjechał na pogrzeb żony i tłumaczył się brakiem pieniędzy…? Cała ta historia jest zarazem mroczna i fascynująca. Małgorzata Czyńska swój esej uzupełnia fragmentami listów i wspomnień, co bardzo urealnia opowieść.

Natalia Trzeja

Natalia Trzeja

Okazywanie emocji jest nieeleganckie, mówiono dziewczętom. Z czasem więc utemperowała swój wybuchowy temperament, nauczyła się go ukrywać pod gorsetem pozornego chłodu. Jedno ze zdań idealnie oddających osobowość artystki, jaką była Berthe Morisot.

Jako że jestem ogromną fanką Virginii Woolf, myślałam, że tę sekcję poświęcę jej utalentowanej siostrze Vanessie Bell, jednakże historia Berthe Morisot na tyle do mnie przemówiła, że musiałam pokazać ją kolejnemu gronu potencjalnych odbiorców. Była określano jako „diabeł w spódnicy”, a wszystko to poprzez jej napady złości i wybuchowy temperament, które niejednokrotnie jej się naprzykrzały. Jak można wywnioskować z powyższego cytatu, jej furia spotykała się z ostracyzmem ze strony społeczeństwa, bo przecież „damie nie wypada się złościć”. Jednak to, co mnie w niej zafascynowało, to (czasami wręcz obsesyjna) miłość do malarstwa. Tworzyła tak intensywnie, że niejednokrotnie mdlała przy sztaludze, a jej bliscy martwili się o jej stan zdrowia. Jej miłość do malarstwa sprawiała, że chciała za wszelką cenę tworzyć niepowtarzalne dzieła, a wszystkie pochwały, w których porównywano jej sztukę do twórczości męża (samego Edouarda Maneta), uważała za obrazę. No i się temu nie dziwię. Czy w świecie, w którym pragniemy dać upust naszej artystycznej ekspresji, chcemy, aby nasza sztuka istniała w zależności do podobno „lepszych” artystów. Czyż nie chcemy być jedyni w swoim rodzaju?

styl, język

Wiktoria Ziegler

Wiktoria Ziegler

Język jest jasny, przystępny, ale nie brakuje wysublimowanego słownictwa. Eseje czyta się bardzo dobrze, ale wiadomo, że powinno się je dawkować, żeby nie pochłonąć naraz wszystkich historii. To byłby grzech, trzeba się rozkoszować tymi historiami.

Natalia Trzeja

Natalia Trzeja

To ja zdecydowanie popełniłam ten grzech! Narracja była dla mnie tak przyjemna (pomimo wspomnianego wysublimowanego słownictwa), że chciałam od razu udać się na spotkanie z kolejną wspaniałą artystką. Fakt, że książka nie stanowi swego rodzaju leksykonu czy kolejnego podręcznika do historii tylko przemawia na korzyść Kobiet z obrazów, gdyż poprzez styl i język można odnieść wrażenie, że jesteśmy bacznymi obserwatorami życia tych wielkich kobiet bądź nawet i uczestnikami. Uwielbiam!

wydanie

Wiktoria Ziegler

Wiktoria Ziegler

Jak już wspomniałam – Małgorzata Czyńska jest związana z dizajnem i to naprawdę widać. W przypadku tej książki powinniśmy ją ocenić po okładce. Okładka jest genialna – identyczny koncept został zastosowany w pierwszej części – przedstawione są wycięte sylwetki opisywanych artystek. Taki estetyczny kolaż. Jasnoniebieski pięknie łączy się z różowym.

Natalia Trzeja

Natalia Trzeja

Osobiście jestem zakochana w tej kolorystyce. Na samej okładce dominuje błękit, co idealnie komponuje się z kobiecymi sylwetkami wyciętymi ze słynnych obrazów, podczas gdy od pierwszych stron książka przechodzi w przepiękny odcień różu. Tworzy to swego rodzaju formę eteryczności i łagodności, co może przywodzić na myśl stereotypową kobiecą delikatność, jednak jak już zanurzymy się w tej lekturze, zobaczymy, że jej bohaterkom bardziej pasuje intensywna i wyrazista czerwień (która zresztą dominowała w poprzednim wydaniu) niż pastelowa paleta.

słowem podsumowania

Wiktoria Ziegler

Wiktoria Ziegler

Gwarantuję, że osobom, które były zachwycone pierwszą częścią, spodobają się nowe historie. Wszystko – od aspektów graficznych po walory literackie – jest na takim samym poziomie. Natomiast dla osób, które nie czytały wcześniejszej części, będzie to doskonała okazja do zapoznania się z kulisami historii sztuki. Do poznania wyjątkowych kobiet, ich emocji, życia i przemyśleń.

Natalia Trzeja

Natalia Trzeja

Jest to idealna lektura nie tylko na znawców sztuki, ale i osób, które nie mają z nią wiele wspólnego. Publikacja Kobiety z obrazów stanowi wspaniały zbiór historii kobiet walczących o swoje miejsce w artystycznym świecie, mimo iż ta droga nie zawsze była usłana różami.

Historie kobiet, które powinny zostać wykrzyczane już bardzo dawno temu. Książka otwierająca drzwi do historii sztuki z zupełnie innej perspektywy. Tej kobiecej.

Fot.: Marginesy

małgorzata czyńska

Write a Review

Opublikowane przez

Natalia Trzeja

Piszę, więc jestem. I straszę w horrorach. Bu.

Wiktoria Ziegler

Zastanawia się, pyta, poszukuje sensu.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.