Sound_A

Wielogłosem o…: Bubble Chamber – „Sound_A”

W drugiej połowie marca na półkach sklepowych pojawiła się debiutancka płyta trójmiejskiej formacji Bubble Chamber –  Sound_A. Nasi redaktorzy, Jakub i Mateusz, w niniejszym wielogłosie pochylili się nad tą muzyką i zgodnie przyznają, że pierwsza pełna płyta formacji to rzecz zdecydowanie godna polecenia, zarówno dla tych, którzy kochają muzykę elektroniczną, jak i dla tych, którzy obcują z nią od czasu do czasu. 

WRAŻENIA OGÓLNE

Jakub Pożarowszczyk: Przyznam się bez bicia, że o Bubble Chamber usłyszałem przy okazji zapowiedzi wytwórni Sony premiery ich pełnoprawnego debiutu, czyli bohatera dzisiejszego wielogłosu – albumu Sound_A. Czym prędzej na Bandcampie sprawdziłem, jakie zespół ma już na koncie dokonania fonograficzne. Jest skromnie, lecz bardzo treściwie. Bubble Chamber na początku 2012 roku odważnie wypuścili na rynek EP Live @ SFINKS700. Celowo użyłem określenia “odważnie”, bo na epce znalazły się nagrania live z koncertu. Pełne mocy, potężnego soundu i hipnotyzującego, elektronicznego mroku. Niełatwo zespół przypisać do konkretnego gatunku; jest sporo mocnej elektroniki, ale też i drum’n’bassowych szaleństw (dokonanych na żywej perkusji!) z wwiercającym się w głowę basem. Na Sound_A zespół postawił na ewolucję swojego brzmienia, dodając do swojego portfolio piosenki po prostu chwytliwe, wpadające w ucho kawałki. Zapowiedzi prasowe mówią jeszcze o dodatkowym składniku muzyki Bubble Chamber, jakim jest dubstep. I faktycznie jest to prawda, ale jeśli ktoś szuka czegoś podobnego do Skrillexa, to może się rozczarować.

Mateusz Cyra: Nie będę ukrywał, że u mnie było inaczej niż w Twoim przypadku. Bubble Chamber poznałem w zasadzie dwa miesiące temu i od tamtej pory przesłuchuję sobie album Sound_A. Ograniczyłem się do przesłuchania promującego singla, który zaskoczył mnie swoją energią i absolutnie światowym poziomem. Na co dzień nie zapuszczam się nawet w rejony muzycznie podobne do tych, po których porusza się Bubble Chamber, i mówiąc zupełnie szczerze – panikowałem wręcz, że płyta mi się nie spodoba. Nie miałem kompletnie żadnych oczekiwań i z kompletnie czystą głową zasiadłem do przesłuchiwania krążka. Raz, drugi, piąty… W końcu złapałem się na tym, że dobrze mi się tego słucha i chociaż – jak już podkreślałem – muzycznie to nie jest moja bajka, to Sound_A może się podobać naprawdę szerokiemu gronu odbiorców.

PLUSY I MINUSY ALBUMU

Jakub: Plusem na pewno jest brzmienie. Polecam podkręcić głośność przy słuchaniu tej płyty, wtedy wrażenia z chłonięcia tych melodii zdecydowanie się zwiększają. To muzyka, która obejmuje słuchacza każdą swoją nutą, dźwiękiem. W pewnym sensie uzależnia, lecz aby to się stało, trzeba poświęcić Sound_A sporo czasu. Powiem szczerze, że nie od razu ta muzyka mnie zaskoczyła. Z epką było tak już przy pierwszym odsłuchu, natomiast tutaj musiało upłynąć sporo czasu, aby wszystkie elementy muzyki Bubble Chamber znalazły się na odpowiednim miejscu. Czy to wada? Raczej tak, bo niestety we współczesnym świecie muzykę konsumuje się bardzo szybko i obawiam się, że parę osób przez pośpiech i zwyczajny brak cierpliwości odłoży Bubble Chamber na półkę, nie powracając do nich później. Nie jest to zarzut, bo wiem, że aby docenić ciężkie gatunkowo kompozycje takie jak That Happens czy Sonar, trzeba dać im czas, lecz zastanawiam się, czy dla niektórych może okazać się to barierą nie do przejścia.

Mateusz: Największy plus albumu to jego energia, która udziela się słuchaczowi w zasadzie w każdej możliwej sytuacji. Niezależnie od tego, czy idziesz przez miasto ze słuchawkami na uszach, organizujesz domówkę dla znajomych, bujasz się w klubie, czy też stoisz w korku – ta muzyka na Ciebie zadziała i w zasadzie już przy drugim utworze poczujesz zastrzyk energii w skondensowanej, jedenastoutworowej dawce. I zdecydowanie zgadzam się z Tobą, Kuba – Bubble Chamber potrafi zdominować codzienną tracklistę, jednak faktycznie nie dzieje się to od razu. Potrzeba cierpliwości, żeby z pozornego chaosu i nieładu wyciągnąć poszczególne brzmienia, docenić pomysłowość i właśnie poczuć wspominaną energię. Dopiero po kilku przesłuchaniach będziecie w stanie tego dokonać, ale zdecydowanie warto dać Sound_A czas, tym bardziej że przeciętny słuchacz nieczęsto ma możliwość obcowania z tak intrygującym kawałkiem muzyki, jaki oferuje trio Bubble Chamber.

NAJLEPSZY UTWÓR

Jakub: Pulsujący Come Close z gościnnym udziałem Natalii Lubrano. Doskonały feeling i głos wokalistki robią robotę, szczególnie że Bubble Chamber zostawiają jej wiele miejsca do wykorzystania. Pierwsze takty tej kompozycji od razu nasunęły skojarzenia z Massive Attack, lecz refren, z fajną partią klawiszy w tle to rzecz czysto autorska, typowa dla tego, do czego zespół przyzwyczaił już swoich słuchaczy. Materiał na duży przebój.

Mateusz: To fakt, Come Close spokojnie nadawałby się na listy przebojów i z pewnością mógłby osiągnąć całkiem wysoką lokatę w takim zestawieniu. Come Close do spółki z HBPM z gościnnym udziałem Piotra Gibnera to jedyne dwa utwory z wokalem oraz jedyne na tyle melodyjne, by spodobały się dosłownie wszystkim. Są to utwory łagodne, przyjemne w odbiorze i zdecydowanie wpadające w uszy.  

Jakub: Sound_A, to jednak płyta zdecydowanie instrumentalna, sfokusowana na klimatyczne kompozycje, pełne klawiszowych szaleństw, drum’n’bassowych rytmów i pulsującego basu. Bubble Chamber momentami po mistrzowsku potrafią budować napięcie, jak w moim chyba ulubionym na płycie instrumentalnym tracku, czyli Babar – od samotnego beatu perkusji, po wokalizy w tle, aż do finału, w którym zespół stara się zapełnić muzyką każdą przestrzeń. Podejrzewam, że doskonale ten kawałek może wypadać na koncertach. Podobnie zbudowany jest Ancension, tutaj jednak spokojnie mógłby być on trochę skrócony. Pozostałymi moimi faworytami są wspomniany już That Happens, z mocnym, zakręconym rytmem perkusji i klawiszami wprowadzającymi duszny, niepokojący klimat i kolejny na trackliście Piano Song, z basami rozsadzającymi moje głośniki.

Mateusz: Wszystkie wymienione przez Ciebie utwory w większym lub mniejszym stopniu mi odpowiadają, poza That Happens, który niestety nie wywołuje we mnie pozytywnych oddzuć. Natomiast bardzo dobrze słucha mi się Sonar – jest w nim fajna energia, która pozwala ładnie się rozbujać, a przy tym nie powoduje awarii błędnika ;). To również jeden z tych utworów na Sound_A, który bardzo pasowałby mi jako podkład do porządnego FPSa.

Bubble Chamber - Come Close ft. Natalia Lubrano

NAJSŁABSZY UTWÓR

Jakub: Najsłabszy utwór? Chyba otwierający Antares. Nie wiem dlaczego, ale po przesłuchaniu całości ten kawałek wydaje się być niepasującym do reszty tych instrumentalnych utworów. Sam w sobie jest to zgrabny track, lecz chyba zbyt wesoło jest tu w warstwie muzycznej, aby nie gryzł mi się on z pozostałymi. Sound_A spokojnie mogłaby być krótsza o Destruction Managment, który pomimo frapującego otwarcia w połowie się rozłazi i z czasem irytuje.

Mateusz: Nie zgadzam się z tym, jakoby Antares był utworem niepasującym do reszty Sound_A, tym bardziej że właśnie pierwsza i ostatnia – tytułowa – piosenka w moim przekonaniu są do siebie podobne. Albo może ujmę to inaczej – obie kompozycje mają ze sobą wiele wspólnego i tak, jak Antares jest dobrym wprowadzeniem w klimat całej płyty, tak Sound_A perfekcyjnie go kończy. Przechodząc jednak do najsłabszego – moim zdaniem – numeru z całego krążka: zupełnie nie potrafi mnie do siebie przekonać That Happens. Początek zwiastuje coś całkiem przyjemnego, jednak później zdecydowanie za dużo w nim psychodeli wymieszanej z brzmieniowym ADHD. Może i sprawdzi się to w klubie, na potężnej plenerowej imprezie, ale na słuchawkach czy też w domowych warunkach dość szybko ten utwór irytuje.

SŁOWEM PODSUMOWANIA

Mateusz: Powtórzę to, co pisałem we wstępie – muzyka, która oferuje słuchaczowi tak wiele syntezatorów oraz brzmienia najbliższe drum’n’bassowi jest mi niemalże obca i dotychczas potrafię na palcach jednej dłoni wymienić wykonawców parających się takim gatunkiem muzycznym. Z tego też powodu daleko mi do eksperta i nie zamierzam udawać, że jest inaczej. Jednak jako laik w tym gatunku muszę stwierdzić, że Sound_A urzeka tym, jak potrafią przekazać swoją energię słuchaczowi. Spodziewałem się, że będę miał problemy z oceną, a na jedenaście piosenek nie podoba mi się w zasadzie tylko jedna, całą resztę oceniam wysoko, a trzy piosenki wręcz uwielbiam. A jak to wygląda u Ciebie, Kuba?

Jakub: Zapowiedzi wydawcy mówiące o odkryciu polskiej sceny nie były wcale słowami rzucanymi na wiatr, jak to często bywa, gdy wytwórnia zachwala swoich podopiecznych. Bubble Chamber na Sound_A to pięćdziesiąt minut nowoczesnej muzyki elektronicznej na wysokim, nie zawaham się użyć tego określenia, światowym poziomie. Ponadto, grupa pokazała, co naprawdę cieszy, że ma nie tylko smykałkę do tworzenia elektronicznych, przesyconych mrokiem dźwiękowych pejzaży, ale potrafi też zaskoczyć, tworząc dobrą piosenkę, która wydaje się całkiem dobrym kandydatem na listy przebojów. Szkoda jedynie, że zespół nie nagrał w studiu utworów z koncertowej epki; wtedy Sound_A mogłabyby się okazać jeszcze lepszym wydawnictwem. Ale nie ma co narzekać. Tymczasem… znowu nastawiam płytę w moim odtwarzaczu.

Fot.: Sony Music Polska

Sound_A

Write a Review

Opublikowane przez

Jakub Pożarowszczyk

Czasami wyjdę z ciemności. Na Głosie Kultury piszę o muzyce.

Mateusz Cyra

Redaktor naczelny oraz współzałożyciel portalu Głos Kultury. Twórca artykułów nazywanych "Wielogłos". Prowadzący cykl "Aktualnie na słuchawkach". Wielbiciel kina, który od widowiskowych efektów specjalnych woli spektakularne aktorstwo, a w sztuce filmowej szuka przede wszystkim emocji. Koneser audiobooków. Stan Eminema. Kingowiec. Fan FC Barcelony.  

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.