Dla dobra Adama to drugi pełnometrażowy film belgijskiej reżyserki Laury Wandel, porównywanej przez niektórych do braci Dardenne, uznanych dramaturgów również z państwa piwa i czekolady. Pierwsze jej dzieło Plac zabaw z 2021 roku zdobyło uznanie krytyków, a nawet znalazło się na oscarowej shortliście. Podobnie jak w debiucie, na pierwszym planie znajdują się dzieci, wokół których kręcą się wszystkie wydarzenia. Polska premiera miała miejsce 6 lutego, a za dystrybucję odpowiada MayFly. Swoimi odczuciami po raz kolejny dzielą się Klaudia Rudzka oraz Błażej Piechota.
Spis treści
Wrażenia ogólne
Błażej Piechota
Nie ma co owijać w bawełnę – Dla dobra Adama to film ciężki. Spośród wszystkich filmów, o których pisałem na łamach Głosu Kultury jedynie najnowsze dzieło Wojciecha Smarzowskiego było dla mnie trudniejszym przeżyciem. Laura Wandel utrzymuje elementy stylistyczne znane ze swojego debiutu. Może nie wniósł nic nowego do tematu przemocy szkolnej, ale za to jest filmem świetnie wykonanym, zagranym, a głos w pełni został oddany tam dzieciom, za co reżyserkę doceniam. Tym razem natomiast tematem nie są relacje między dziećmi, a między dziećmi i dorosłymi. Należy do dzieł, które mocno mają zachęcić do społecznej debaty, a Wandel robi to w sposób przekonujący. Wprawdzie trudno mi powiedzieć, czy film do tematu opieki nad dzieckiem wnosi dużo, jednak to, że mnie zaintrygował i że nie odczułem znudzenia, czy sypania banałami tym bardziej świadczy, że mamy do czynienia z tytułem bardzo solidnym, obok którego trudno jest przejść obojętnie.
Klaudia Rudzka
To prawda, filmowa tematyka oraz świat w którym porusza się Wandel nie jest nam obcy, choćby z uwagi na cieszący się popularnością serial The Pitt emitowany na platformie HBO Max, którego akcja również dzieje się w szpitalnych realiach. Śledząc niecałe 24h z życia zarówno personelu medycznego jak i pacjentów, w tym wypadku dzieci oraz ich rodzin mamy do czynienia z niezwykłą intensywnością i ciężarem przeżywanych emocji. Na pewno jest to też film skłaniający do refleksji i wywołujący skrajne emocje, które na długo pozostają w głowie.
problematyka
Błażej Piechota
Laura Wandel zadaje w swoim filmie dwa pytania. Pierwsze – czy takiej matce, czyli kochającej, ale życiowo pogubionej powinno się odebrać prawa rodzicielskie? Ile można jej dawać szans? A drugie – jak pogodzić w pracy lekarza matczyny intynkt i emocje przy jednoczesnym zachowaniu profesjonalizmu i dążeniu do dobra dziecka? Raczej oczywistym jest, że każde państwo dąży do zapewnienia najmłodszym jak najlepszej opieki. Reżyserka pokazuje, jaka jest jednak różnica między takimi frazesami, a tym jak w praktyce jest to trudne i okupione trudnymi decyzjami, w których żadna opcja nie jest w stu procentach dobra. Obrazuje też, że jasny podział na dobro i zło nijak ma się do realiów.
Klaudia Rudzka
Jak słusznie zauważyłeś reżyserka porusza tutaj wiele kwestii społecznych, między innymi trudności systemu opieki zdrowotnej jak i roli personelu medycznego w obliczu problemów rodzinnych. Kluczową rolę pełni tu empatyczna pielęgniarka Lucy, za którą podążamy i towarzyszymy w kolejnych salach dziecięcego oddziału. Najistotniejszym problemem poruszanym w filmie jest relacja z dzieckiem, młodej, samotnej matki Rebecci, która na swój sposób stara się pomóc swojemu 4-letniemu synowi. Wierzy też, że jej metody są dobre, co stoi w konflikcie z wiedzą personelu medycznego i procedurami obowiązującymi w szpitalu. Dla dobra Adama jest niejednoznaczny i wielowymiarowy. Mały pacjent staje się ofiarą w konflikcie dorosłych, gdzie emocje matki, a co za tym idzie jej nieracjonalne działania mające na celu pomóc chłopcu tak naprawdę szkodą mu i są skonfrontowane ze sztywnymi procedurami szpitala, w którym tylko pielęgniarka Lucy nie patrzy na sprawę zerojedynkowo.
zalety i wady filmu
Błażej Piechota
Bardzo mnie cieszy nieobecność moralnych ocen oraz emocjonalnej manipulatywności w filmie. Wobec wszystkich postaci miałem sprzeczne uczucia. Kiedy pojawiła się u mnie w głowie myśl oceniająca postać, zaraz pojawiło się jakieś „ale”. Dystans jest tu trzymany na bardzo dobrym poziomie, choć czyni to film cięższym do oglądania. Chłodny obiektywizm jest tu aż nieprzyjemny i wśród popularnych filmów trudno takiego realizmu szukać. Zarówno gra aktorska, jak i kinematografia są tutaj na najwyższym poziomie, o czym piszę niżej. Czuję lekki niedosyt z powodu braku rozwinięcia postaci i niektórych zdarzeń. Są przedstawione trudne sytuacje i dylematy, z którymi lekarka się zmaga, jednak nie bardzo się do nich wraca. Drugim minusem jest… dźwięk. Nie jest to może wielka wada, bo film oglądałem z napisami, ale momentami nie słyszałem dialogów. Istnieje również możliwość, że różnica w nagłośnieniu poszczególnych postaci jest zabiegiem celowym, mającym za zadanie podkreślić ich relacje. A tobie co się podobało?
Klaudia Rudzka
Mi przede wszystkim podobał się sposób pracy kamery, niemal dokumentalny, który w większości operował na jednym ujęciu, co doskonale oddawało surowość szpitala i panujące tam napięcie. Dla dobra Adama to bardzo realistyczne kino w którym, tak jak słusznie zauważyłeś brak prostego osądu postaci. Budzi to skrajne, niejednoznaczne odczucia co niewątpliwie jest dużym plusem filmu, bo zamiast stawiać gotowe odpowiedzi tworzy pytania, na które możemy odpowiedzieć sobie sami lub skonfrontować je z opinią innych. Dzięki takiemu przedstawieniu problematyki dzieło Laury Wandel nie jest ani przesadnie dramatyczne ani moralizujące, co również tylko mu dodaje – reżyserka nie moralizuje, a empatycznie i wnikliwie stara się ukazać systemowy problem. Jeśli chodzi o wady to dla mnie film był odrobinę za krótki. Zakończenie mimo, że to zamierzony efekt pozostawia jakiś niedosyt i bynajmniej nie jest to kwestia ostatniej sceny.
omówienie wybranych postaci
Błażej Piechota
Zdecydowaną większość fabuły zajmuję trzy postaci. Tytułowy Adam – zaniedbany czterolatek mówi najmniej, ale to o nim mówi się najwięcej. Jego matka Rebecca jest postacią fascynującą, ale realistyczną. Niewątpliwie kocha malca i z jej perspektywy robi wszystko, by było mu jak najlepiej. Im bardziej tę miłość okazuje, tym okazuje się, że działa bardziej na jego niekorzyść. Analogicznie – każda kolejna próba przejęcia nad nim opieki, dystansuje ją od osiągnięcia celu. Nie sposób ją lubić, ale trudno jej w pełni nienawidzić. Lucy znajduje się rozdrożu między prawniczo-medyczną machiną, a matczynymi emocjami. Przeżywa dylematy, podejmuje niewygodne decyzje, a konflikt między humanizmem i instynktem, a bezwzględnym kierowaniem się procedurami i obiektywnymi wytycznymi jest dla niej ciężki do zniesienia.
Klaudia Rudzka
Jak słusznie zauważyłeś trzy postacie w filmie są kluczowe. Ważna jest również, że tak to ujmę postać zbiorowa czyli personel szpitala, który bardzo dobrze odzwierciedla panujące tam reguły i zasady. Nie da się jednak ukryć, że Rebecca to postać najbardziej ambiwalentna, a wraz z biegiem filmu nie wiadomo komu bardziej współczuć- Adamowi czy jej, osobie samotnej i niewątpliwie w kryzysie psychicznym. Oprócz Rebecci najznamienitsza jest tu pielęgniarka Lucy, która niesie chyba największy ciężar całej historii. Starając się zachować zimną krew, wiecznie skupiona i zajęta na pacjentach mimo wszystko w obliczu Rebecci i Adama pęka, podchodzi do sprawy nie jako pielęgniarka, a matka, nierzadko naginając panujące tam zasady i narażając się na konsekwencje. W obliczu tej sytuacji postać pielęgniarki stawia niemal filozoficzne pytanie: gdzie kończy się rola personelu medycznego, a zaczyna rola człowieka?
aktorstwo
Błażej Piechota
Nie ma co oczekiwać po takim filmie kaskaderskich aktorskich stylizacji. Grę Lei Drucker (widzianej przeze mnie w Blisko Lukasa Dhonta) charakteryzuje tutaj chłód i powściągliwość, jakby postać granej przez nią lekarki tłumiła w sobie emocje w ramach profesjonalizmu. Widać po niej stres, zniecierpliwienie, frustrację, zagubienie i zawód – wyraźnie, ale bez karykatury. Pewnych uczuć nie da się wyzbyć całkowicie, ale nie można pozwolić, by wyszły one na wierzch. Zdecydowanie nie mam również zarzutów co do gry aktorskiej znanej ze Zdarzyło się Anymarii Vartolomei. Wiernie gra tutaj matkę kochającą, ale nieposłuszną, nieudolną i oporną na wszelkie informacje.
Klaudia Rudzka
Zgadzam się z Twoją opinią. Aktorsko film spełnił moje oczekiwania. Pozwolił w całości oddać się historii. Należy również zwrócić uwagę na małego Jules Delsarta, który mimo swojej powściągliwości również dobrze i realistycznie potrafił oddać emocje małego pacjenta. Chyba najbardziej utkwiła mi w pamięci scena, w której mały Adam mówi w obecności personelu i Rebecci, że nie chce umierać.
kwestie techniczne
Błażej Piechota
Plac zabaw pod kątem kinematografii bardzo mi się podobał i utrzymanie takiego stylu było dobrym wyborem. Długie ujęcia, kamera podążająca za główną bohaterką, sprawiły, że film pochłania oraz trzyma w napięciu jak thriller. Jak na dramat tempo również jest tutaj dosyć wysokie, ale szkoda, że film nie jest odrobinę dłuższy, nie zgłębia postaci bardziej, nawet jeśli tempo miałoby chwilami bardziej spadać. Wspomniałem już, że tylko dźwięk budzi we mnie pewną konfuzję.
Klaudia Rudzka
Należy również dodać, że charakterystyczne dla reżyserki zbliżenia, ujęcia blisko twarzy bohaterów potęgują przeżywane emocje. Wzmagają również napięcie i stany wewnętrzne bohaterów takie jak bezsilność czy strach. Praca kamery i szpitalne ściany, w których dzieje się akcja filmu niewątpliwie tworzą w nas klaustrofobię i niepokój potęgując dyskomfort. Ten zamierzony efekt sprawia, że możemy niemal całkowicie wczuć się w przeżywane na ekranie zdarzenia, co uważam za bardzo dobry zabieg techniczny.
słowem podsumowania
Błażej Piechota
Całościowo – jest to film duszny, surowy, niekomfortowy, przytłaczający. Zrobił na mnie spore wrażenie swoim realizmem. Może temat nie jest szczególnie oryginalny, a fabuła dość prosta, ale za to spójna i precyzyjna. Nie wykłada się też na końcówce, która w stu procentach pasuje do całości. Mogę go spokojnie polecić widzom niewymagającym od filmu, żeby się do nich dostosowywał i dawał emocjonalną satysfakcję, ale doceniającym autentyzm. Wykonany jest naprawdę bardzo dobrze, temat wybrzmiewa przekonująco, a postaci wierne. Jest też dość krótki, a akcja wartka, przez co ani przez chwilę nie odczuwałem nudy. Belgijska reżyserka potwierdza swoje jakościowe rzemiosło, choć Dla dobra Adama to zdecydowanie nie jest tytuł na rozluźnienie się.
Klaudia Rudzka
Zgadzam się z Tobą i mam podobne wrażenia. Na pewno nie jest to film lekki i przyjemny, który po chwili wyparuje nam z pamięci. Cierpienie dzieci nigdy nie jest łatwe i dotyka nas dorosłych niemal najbardziej, a gdy potencjalną choć – nie celową jak w filmie krzywdę wyrządzają rodzice jest to tym bardziej poruszające. Dla dobra Adama to film wieloznaczny, intensywny i niezwykle realistyczny, skupiający się na emocjach i napięciach. Dialogi są w nim niemal na równi z ciszą ponieważ wtedy mówią do nas twarze bohaterów. To kino, które zmusza do refleksji, nie moralizuje lecz stawia pytania o granice i odpowiedzialność.









