19 grudnia do kin wchodzi drugi film pełnometrażowy palestyńsko-duńskiego reżysera Mahdiego Fleifela. Dystrybucją filmu Do nieznanej ziemi zajmuje się Aurora Films, a Głos Kultury objął produkcję patronatem medialnym. To kino zdecydowanie niełatwe, podejmujące tematy niewygodne, ale wartościowe i wywołujące refleksję. Poniżej dwójka redaktorów podzieliła się swoimi przemyśleniami.
Spis treści
Wrażenia ogólne
Klaudia Rudzka
Do nieznanej ziemi to kino z gruntu pesymistyczne. To film, który obnaża przed widzem niełatwe życie wielu imigrantów obok, których przechodzimy obojętnie lub wręcz wrogo. To kino, które nie bierze jeńców obrazując nam jak ciężkie życie, pełne ryzyka, bólu, cierpienia, tęsknoty i trwogi prowadzą ludzie zdecydowani dążyć do lepszego świata i jutra. Mahdi Fleifel dosadnie i niezwykle autentycznie prowadzi nas przez świat bohaterów skazanych na tułaczkę, często na bakier z prawem, funkcjonujących na marginesie społeczeństwa, praktycznie niewidocznych dla lokalnej społeczności. Po seansie zostałam z głębokim poczuciem pustki, smutku i niesprawiedliwości oraz z pewnego rodzaju bezradnością wobec losu tak wielu ludzi, którzy najczęściej poszukują po prostu godnego miejsca na ziemi dla siebie i swoich rodzin.
Błażej Piechota
Najważniejszą pożądaną cechą dzieł o imigrantach jest autentyczność. Tutaj ona zdecydowanie jest i faktycznie prowadzi do mocno pesymistycznego zabarwienia. W filmie Mehdiego Fleifela nie ma romantyzowania ani świata wokół, ani bohaterów. Nie ma tu cudów, niespodziewanych szczęśliwych zbiegów okoliczności, Można powiedzieć, że nie ma postaci, tylko są ludzie. Obserwujemy desperację w niełatwej walce o przetrwanie i lepsze jutro, która wiedzie przez kradzieże, czy handel narkotykami. Po seansie również odczułem bezradność. Mimo, iż bohaterowie próbują przetrwać za wszelką cenę, próbując wszystkiego nagroda nie nadchodzi, nawet jeśli widz by chciał, żeby się pojawiły. Życie migrantów jest jak inwestycja emocji, moralności bez gwarancji, że cokolwiek się zwróci.
problematyka
Klaudia Rudzka
Głównymi bohaterami filmów jest dwóch palestyńskich kuzynów Chatila (Mahmoud Bakri) i Reda( Aram Sabbath) uciekających z obozu dla uchodźców w Libanie. Na przedmieściach Aten, które są jedynie przystankiem na ich drodze do Niemiec prowadzą pełną trudu codzienność, w której nikomu nie można ufać. Niczym bezdomni wymyślają coraz to nowe sposoby by zarobić pieniądze, utrzymać się i zarobić na paszporty, które pozwolą im przedostać się do Niemiec. Niestety począwszy od tego pomysłu, na bakier z prawem i moralnością imają się coraz to bardziej wątpliwych przestępstw, które prowadzą ich w coraz mroczniejsze strony. Film porusza również problem migracyjny Grecji, która zmaga się z kryzysem uchodźczym, przepełnionymi ośrodkami, co w konsekwencji zmusza ten kraj do zaostrzenia polityki azylowej i napływem coraz większej liczby nielegalnych imigrantów bez perspektyw, niewidocznych dla państwa.
Błażej Piechota
Tak, niewątpliwie film Feifela jest zarazem komentarzem dotyczącym migrantów, którzy nie bardzo mają się gdzie podziać. Tytuł mówi wszystko – pojawiają się nazwy jakichś państw, ale nikt nie ma pojęcia, co migranta tak naprawdę czeka. Wszystkie plany są niepewne, niejasne, perspektywy marne, a powracać nie ma dokąd. Mimo wszystko trzeba próbować – żyć jakoś w końcu trzeba. I to właśnie jakoś, jakkolwiek jest w filmie ukazane.
zalety i wady filmu
Klaudia Rudzka
Główną zaletą filmu w mojej ocenie jest przedstawienie zawieszenia i pustki, w której tkwią bohaterowie. Z jednej strony wciąż żyją przeszłością, mają kontakt ze swoimi bliskimi z Libanu. Targani demonami i pokusami niby żyją z nadzieją na przyszłość, lecz większość czasu pochłania bezwzględne tu i teraz. Czasem wybiegają w przyszłość niesieni marzeniami, lecz bardzo szybko realność wybudza ich z tego pięknego snu, zmuszając do chłodnych kalkulacji wobec własnych interesów. Ogromną zaletą jest również jak już wcześniej wspominałam autentyczność, od pierwszych minut filmu historia angażuje nas do głębi i zmusza do refleksji. Jeśli chodzi o wady to momentami wątpliwe moralnie decyzje bohaterów były w mojej ocenie zbyt obciążające. Nie mniej ciężko jest mówić o tym w kontekście minusów ponieważ był to zamierzony efekt. Przeszkadzał mi również urwany wątek Tatiany. Do samego końca zastanawiałam się co się wydarzy w tym temacie, czy wróci ona do swojego mieszkania, do którego zostawiła klucze, czy też zostawi za sobą całe swoje dotychczasowe życie.
Błażej Piechota
Doceniam dość obiektywne, dokumentalne wręcz spojrzenie na sprawę. Reżyser nie upiększa samych postaci. Nazywa po imieniu ciemniejsze strony życia, czyny moralnie złe. Imigranci nie są tu lepsi, ani gorsi od innych ludzi. Próbują po prostu przetrwać, żyć względnie normalnie, a droga do tego jest wyboista. Również między migrantami solidarność jest nadszarpywana przez wzajemne wyrzuty, choć to też jest przecież bardzo ludzkie. Podkreślany jest krytycyzm wobec siebie samych i wyrzuty sumienia. Tego, że tak żyć się nie powinno próbują nauczyć dziecka, które nie jest jeszcze tak zniszczone tym środowiskiem. Wspomniane przez ciebie uczucie zawieszenia, pustki, bezcelowości zdecydowanie rezonuje. Film jest trochę słabszy w opowiadaniu samej historii. Wydaje się być ona zbyt rozlana na te 100 minut, przez co nie była ona aż tak angażująca. Tempo jest dość wolne i jednostajne, scenariusz w dużej mierze składa się z dość powtarzalnych czynności i konwersacji. To akurat jestem w stanie wybaczyć, jeżeli tak życie migrantów wygląda, ale żeby film się spełnił jako thriller, potrzebne jest więcej napięcia. Tutaj pojawia się ono za późno i za dużo jest scen-zapychaczy w trakcie. Tak samo jak ty wolałbym mieć wszystkie wątki domknięte. No i sam nie wiem, czy dowiedziałem się z filmu czegoś nowego, ale jest to film autentyczny i w ważnej sprawie – w sprawie ludzi żyjących na uboczu, niezauważanych.
omówienie wybranych postaci
Klaudia Rudzka
Chatila i Reda to dwie główne postacie filmu. Jednak pozwolę Ci Błażej opowiedzieć o nich nieco więcej. Ich współzależność była dla mnie zarówno źródłem siły jak i udręki, a relacja, w której większość czasu muszą walczyć o przetrwanie i uzupełniać się, z jednej strony dodawała dynamiki, ale też dokładała emocji i smutku do filmowej opowieści. Dla mnie ciekawą postacią drugoplanową była Tatiana- Greczynka, która pełniła w filmie dość ważną postać i jednocześnie uosabiała brak stabilizacji, bezpieczeństwa i w pewnym sensie granic. Ciekawy wątek, który zostawia w nas duże pole do refleksji na pewno niejednokrotnie pojawi się w moich myślach.
Błażej Piechota
Tak, sporo emocji pojawia się w trakcie interakcji dwóch głównych bohaterów, są oni motorem napędowym filmu. Ich relacja naturalnie nie jest idealna, ale pomimo sprzeczek są oni sobie potrzebni i muszą razem walczyć o lepszą przyszłość. Tatiana była postacią zupełnie inną, była kimś łączącym migranckie ubocze z całą resztą społeczeństwa. Dobrze, że ona się pojawiła, a obserwowanie niejasnej relacji między nią, a resztą bohaterów skłania widza do myślenia.
aktorstwo
Klaudia Rudzka
Nie wiem czy się ze mną zgodzisz ale uważam, że aktorstwo to główny walor filmu Do nieznanej ziemi. To dzięki kreacjom bohaterów wnikamy w ten świat, w którym opuszczają nas uprzedzenia i niejako z bohaterami przeżywamy ich los. Chatila (Mahmoud Bakri) i Reda( Aram Sabbath) grają głównie spojrzeniem, mimiką i robią to doskonale. Widać w nich cały wachlarz emocji oraz ogromne pokłady wrażliwości, która jest bezradna wobec brutalnej rzeczywistości. Ich wzajemna relacja potęgująca autentyczność filmu, sprawia czasem wrażenie obcowania z kinem nie fabularnym, a dokumentem, w którym niewidzialna kamera towarzyszy w ich codzienności.
Błażej Piechota
Dobrze to podsumowałaś. Aktorzy po prostu nie mogli się spisać lepiej. Dzięki nim granica między dokumentem, a filmem fabularnym się praktycznie zaciera. Każde słowo, intonacja, gest są tutaj autentycznie. Bez porządnej gry aktorskiej stworzenie tak wiernego portretu środowiska migrantów nie byłoby możliwe.
kwestie techniczne
Klaudia Rudzka
Odniosłam wrażenie jak już wcześniej mówiłam, że mam do czynienia z filmem dokumentalnym. Wrażenie to potęguje praca kamery. Mamy tu dużo ujęć z ręki, które oddają klimat i realizm przedmieść, w których żyją niewidzialni dla świata imigranci. Surowa kolorystyka i minimalistyczna muzyka również podkreślają brutalny świat i półświatek, a scenografia będąca w dużej mierze po prostu obrazem ulicznego zgiełku i miejskiego życia dopełnia całość historii.
Błażej Piechota
Oszczędna realizacja była tu dobrym pomysłem, a dzięki dokumentalnej stylistyce emocje i ludzie są tutaj na pierwszym miejscu. Jak zwykle, jedno kosztem drugiego – tak jak temat nie jest łatwy, obraz nie jest przyjemny, tak samo ten styl nie dodaje filmowi lekkości. Nie jest to jednak wada, tylko przemyślany i trafny wybór. Zarówno scenografia, praca kamery, jak i montaż oraz muzyka ani na moment nie odwracają uwagi widza od głównych postaci filmu Do nieznanej ziemi.
słowem podsumowania
Klaudia Rudzka
Do nieznanej ziemi to film zmuszający do refleksji. To kino trudne, które zostawia w nas więcej pytań niż odpowiedzi. To również odważny i niezwykle realistyczny obraz współczesnej imigracji, która wiąże się z wieloma trudnościami i troskami. To kino, które w pewnym sensie pozbawia nadziei ale jednocześnie zmusza do przeanalizowania sobie tej patowej sytuacji ludzi poszukujących lepszego miejsca na świecie niż ogarnięta konfliktem zbrojnym ojczyzna. Reżyser Mahdi Fleifel pokazuje, że potrafi opowiadać historie ludzi niewidzialnych w sposób niezwykle poruszający i świadomy. Z całą pewnością polecam ten film, by choć przez moment wejrzeć w brutalny świat imigrantów. Świat europejskich przedmieść, pozbawiony złudzeń i nadziei, w którym marzenia i szczęście pojawiają się niezwykle rzadko, a okoliczności zmuszają do tego, by zapomnieć o współczuciu, czasem nawet o człowieczeństwie.
Błażej Piechota
Drugi film pełnometrażowy Mahdiego Fleifela nie jest może ani rewolucyjny, ani idealny. Takie filmy powinny powstawać i wierzę, że kogoś może to uświadomić, przybliżyć realizacja imigranckiego życia, choć osobiście – już to widziałem i nie znalazłem w filmie nic, co by mnie jakoś zaskoczyło. W storytellingu jest nieco toporny, lepiej wypada jako obraz środowiska, niż thriller. Nadal jest to jednak porządny dramat społeczny z dużą empatią, wrażliwością, szczerością i autentycznością. Jest w stanie zmusić do refleksji i spojrzeć na tę niewygodną tematykę pod innym kątem. Nie moralizuje, nie upiększa, tylko maluje portret i z nim zostawia widza. Film dobry i wartościowy i podobnie uważam, że warto choć trochę pobyć w tym środowisku.








