Euforia sezon 2 plakat

Wielogłosem o…: „Euforia”, sezon 2

Młodość połączona ze strachem, próba wejścia w dorosłość bez znieczulenia, masa popełnianych błędów, silna potrzeba, aby żyć jak najintensywniej, czuć jak najwięcej, doświadczać i poznawać, zakochiwać się do szaleństwa, przekraczać granice i poznawać uczucia, z którymi nie za bardzo potrafimy sobie radzić, brać odpowiedzialność za ludzi i często płacić za to wysoką cenę. Euforia w reżyserii Sama Levinsona to właśnie serial o tym wszystkim. O generacji ludzi, którzy nie wiedzą za bardzo, co ze sobą zrobić i jak żyć. Serial HBO to serial o nastolatkach, ale nie tylko dla nich. Intensywny, szokujący i doskonale zrealizowany na pewno trafi w gusta wielu widzów.

Spis treści

Wrażenia ogólne

Anna Sroka-Czyżewska

Anna Sroka-Czyżewska

Pierwszy sezon Euforii (wielogłos tutaj) przygniótł mnie dość mocno ciężarem poruszanej problematyki, pesymizmem, jakimś nihilizmem, który przebrzmiewał przez zachowania młodzieży z East Highland. Po kolejnej odsłonie spodziewałam się być może czegoś innego, niż dostałam. Był to jednak na tyle ciekawy format, być może trochę dziwaczny, teledyskowy, efekciarski, że dałam mu szansę na następne osiem odcinków. Dziś wiadomo także, że Euforia otrzymała trzeci sezon i zapewne do niego również przysiądę. Dlaczego? Mimo wielu błędów, scenariuszowych dziur i potknięć Euforia jest jednym z najciekawszych i najbardziej zapadających w pamięć obrazów o współczesnej młodzieży – zagubionej w życiu bez celu, bez kierunku, w chaotycznym i brudnym świecie, gdzie jedynym ratunkiem i lekarstwem na przytłaczającą rzeczywistość jest sięganie po narkotyki.

Magda Kisielińska

Magda Kisielińska

Przyznam, że po pierwszym sezonie, przy drugim odetchnęłam z ulgą. Nie było już takiej ilości scen z życia intymnego każdej z postaci, która nie do końca  była potrzebna. Pierwszych 5 odcinków drugiego sezonu mnie naprawdę zainteresowało, bez poczucia zmarnowanego czasu, każda postać prezentowała sobą coś więcej niż znudzona masa nastolatków, która wyolbrzymia wszystko i wszystko jest pretekstem do tego, żeby się znowu naćpać i uciec od rzeczywistości, która  składa się z kochających rodzin, przyjaciół i dóbr  materialnych. Drugi sezon był o wiele lepszy, ale kiedy zaczęły się powracające flashbacki Rue z jej dzieciństwa po stracie ojca oraz o niekończące się historie podczas spektaklu Lexi, które zdążyliśmy poznać już wcześniej, znowu wróciły w przyspieszonej formie, chyba aby wypełnić brak pomysłu na ostatnie 2 odcinki.

WADY I ZALETY SERIALU

Anna

Anna

Chcę zacząć od tego, co w całokształcie podoba mi się w serialu, a mianowicie tematyka. Jestem dość poruszona problemem kryzysu opioidowego, który ma miejsce w Stanach Zjednoczonych. W coraz większej ilości publikacji oraz filmach i serialach możemy się natknąć na ten wyniszczający i palący już problem społeczeństwa amerykańskiego (pisałyśmy o tym już przy okazji wielogłosu o Zbrodni Stulecia). Euforia dotyka tego tematu w bardzo dosadny sposób, osobisty i niesamowicie sugestywny. Przede wszystkim opowiada o daleko idących skutkach kryzysu opioidowego, który zżera społeczności od dekad. Śledząc losy Rue, dostrzegamy bardzo wymownie to, jak tragiczne jest w skutkach nie tylko uzależnienie, ale przede wszystkim łatwa dostępność leków o silnym działaniu narkotycznym.

Drugi sezon kolorowej Euforii już taki kolorowy nie jest. Tego właśnie się nie spodziewałam, mając w pamięci teledyskową i neonową formę pierwszego sezonu. Może dzięki temu właśnie zaliczamy niezłego doła, tak jak bohaterowie, którzy muszą mierzyć się dość ponurą rzeczywistością ich świata. Może nie do końca ponurą, ale na pewno jałową i pozbawioną jakiegoś kierunku. Dobrze się to oglądało, z dużo większą ciekawością. Było surowo, brutalnie i mocno.

Po pierwszym sezonie Euforii można było słyszeć tu i ówdzie zarzuty dotyczące gloryfikacji narkotyków. Tego jakie to fajne, proste, bezproblemowe, że ta młodzież się tylko bawi, że nic nikomu w sumie nie grozi. Jednak wydarzenia skoncentrowane wokół Rue, głównej postaci Euforii, każą nam się dwa razy zastanowić nad tak obraną ścieżką refleksji. Narkotyki, nieważne w jak kolorowym i brokatowym pudełeczku podane – były, są i będą – śmiercionośnym narzędziem w rękach zblazowanych nastolatków oraz wszystkich tych, którzy myślą, że to „tylko ten jeden raz”. Ostatnie odcinki tego sezonu Euforii dają mocny i jednoznaczny przekaz. To nie jest zabawa.

Jednak muszę się nieco przyczepić do początkowych odcinków, które oferowały jedynie ładnie nakręcone teledyskowe sekwencje, bez ciągłości fabularnej, z jakimiś urywkami historii bohaterów, jakoś tak bez ładu i składu. Był tutaj też i scenariuszowe dziury, których nie dało się początkowo załatać (co później się domknęło, ale ten początkowy niesmak pozostał). Muszę przyznać, że pierwsze trzy, cztery odcinki oglądało mi się dość męcząco, nużyły mnie. Tak samo, jak znużyła mnie relacja Rue i Jules, która po prostu była już tak skomplikowana, że dla mnie było tego wszystkiego za dużo.

A Tobie co się podobało w tym drugim sezonie?

Magda

Magda

Serial na pewno nie jest nudny, każdy odcinek skupia się na innej osobie i pokazuje proces pracy nad sobą, wchodzenia w kolejne etapy dorosłości, rodzi miłość i nienawiść.

Większość nastolatków na pewno obejrzała 2. sezon z zapartym tchem, niestety osoby zażywające środki odurzające też chętnie obejrzą ten serial, dając sobie przyzwolenie, ponieważ moim zdaniem serial nie zniechęca do brania narkotyków. Rue główna postać, ciągle usprawiedliwia się brakiem ojca, co pozwala się spokojnie naćpać. Po każdym wyjściu z odwyku jedzie prosto do swojego dilera, zamienia się w spoconą, potarganą naćpaną nastolatkę, która błądzi myślami z pozornym poczuciem winy, ale i usprawiedliwieniem w postaci łatki po ukochanej osobie.

Euforia mimo wszystko daje zrozumienie, każdy z nas ma swoje dziwactwa, lęki i ciemne strony, które próbuje zrozumieć. Młody człowiek eksperymentuje, walczy o siebie, swoje przekonania i co najważniejsze – ucieka od samotności, łapie się tego, co chociaż przez chwilę (nawet jeżeli jest to seks z obcą osobą na tylnym siedzeniu samochodu lub striptiz na kamerce) powoduje chwilową przynależność i bliskość, nawet jeżeli jest sztuczna i chwilowa.

Każdy chce kochać i być kochanym, a serial dobrze pokazuje, ile musimy czasem przejść potknięć i błędów, aby spotkać to, co prawdziwe, o ile umiemy się uczyć na błędach.

PROBLEMATYKA

Anna

Anna

Poruszając się w obrębie problematyki serialu, należy jasno uwzględnić, że drugi sezon Euforii znacząco różni się od pierwszego. Twórcy zafundowali tutaj niezły skok w przepaść, nie tylko swoim bohaterom, ale także nam, widzom, którzy takiego obrotu spraw mogli się nie spodziewać. Ja się nie spodziewałam. Robi się tutaj dużo bardziej mrocznie, upadek moralny i degeneracja zachowań Rue może szokować, ale nie zapominajmy – mimo że to nastolatka z „dobrego domu” w zamożnych Stanach Zjednoczonych, to ciągle to po prostu leżąca już praktycznie na samym dnie ćpunka. Jej upadek, bierność, jakiś nihilizm, mogą tutaj dość mocno razić. Już nie ma euforycznych stanów, jest po prostu to wszystko, co w narkomanii najgorsze. Oprócz tego ważnego wątku Euforia porusza także i inne, mocne i niestandardowe, przynajmniej w sensie prezentacji tych problemów. Mamy tutaj temat toksycznej męskości – Cal i jego orientacja, ale nie tylko, bo także problem przemocy i wykorzystywania nieletnich, który w jest Euforii naprawdę mocno zarysowany. Mam nadzieję, że Cal dostanie za swoje, a finał sezonu daje takie nadzieje. Problematyka sezonu dotyka także miłosnej relacji bohaterów, którzy są uwikłani w bardzo toksyczny trójkąt. Cassie, Nate i Maddie, którzy lawirują między przywiązaniem, oszustwem, żądzą i zazdrością a nadmierną kontrolą. To również mocno sugestywne wątki, bez wątpienia mogą poruszyć wielu widzów.

Magda

Magda

Miłość połączona z destrukcją, ucieczka od rzeczywistości, która za bardzo przytłacza, młodość w oparach dymu papierosów, alkoholu i ludzi, którzy nie zawsze chcą naszego dobra… Jazda samochodem pod wpływem środków odurzających, ostentacyjne pokazanie światu, jak moje życie jest mało warte, a zarazem strach i powrót do domu, który tak bardzo dba i kocha. Walka z samym sobą – być takim, jak moi rodzice, czy odciąć się od tego, spróbować przepracować traumy i lęki, jakie towarzyszą nam od dziecka?

NAJLEPSZY ODCINEK / SCENA

Magda

Magda

Moja ulubiona scena to powrót pijanego ojca Nate’a do domu w środku nocy. Wyznanie całej rodzinie bez owijania w bawełnę, kim tak naprawdę jest. Zrzuca z siebie maskę wzorowego ojca i przede wszystkim męża, którym nigdy nie chciał być, ujawnia wszystkie swoje fascynacje i pragnienia, z których jest dumny. Brak zrozumienia ze strony najbliższych, którzy od dawna byli dla niego obcymi ludźmi, powoduje, że mężczyzna w końcu pęka, w rzeczywistości i przenośni sika na wszystko, co do tej pory zdobył i zaczyna od nowa. Zamyka za sobą drzwi pełen ulgi i siły, aby zacząć żyć po swojemu.

Anna

Anna

W opisie mojej ulubionej sceny niestety będą spojlery. Przede wszystkim tragiczna randka, lub raczej przygotowanie się do niej Fezco, który  w końcu mierzy się z bardzo trudną dla siebie stratą. On i jego brat popielnik tworzyli dotąd zgrany duet dilerski, a Fez szczerze kochał przyszywanego młodszego brata. Cała sekwencja z ostrzałem policji, w której Popielnik traci życie, jest jedną z tych mocniejszych scen i każe naprawdę żałować tego „poczciwego” dilera, zwłaszcza w świetle relacji z Lexi. No ale coś takiego w końcu musiało się zdarzyć.

OMÓWIENIE WYBRANYCH POSTACI

Anna

Anna

Dość dużo uwagi w nowym sezonie dostała postać Lexi. Dziewczyna zdawała się nieco ostoją normalności w tym świecie, gdzie każdy z bohaterów ma tak wiele dziwnych problemów, że czasem trudno się z nimi w jakikolwiek sposób utożsamić. Lexi natomiast twardo stąpa po ziemi, ma trafne przemyślenia, a jej analiza rówieśników – pokazana w przejmującej sztuce teatralnej – jest trafna i do bólu szczera. Przez nią lub dzięki niej, trochę się w Euforii posypało, pozmieniało i być może z kolejną odsłoną serialu, ruszy naprzód.  Dotychczas młodzież z East Highland stała trochę obok siebie, obok swoich uczuć, nie chciała się w żadnym razie konfrontować ze swoimi problemami. To, co naruszyła Lexi, to przede wszystkim rzuciła im w twarz prawdą, dla wielu bolesną. Pewnych kwestii być może nawet widzowie nie chcieli sobie uświadamiać. Dlatego ta postać też przypadła do gustu i mnie. W pierwszym sezonie była głównie statystką, przyćmiona przez olśniewającą Cassie, odsuniętą na bok przez Rue. Niewidzialną trochę i taką szarą.  Dziewczyna jednak okazała się najbardziej błyskotliwa, najinteligentniejsza z całego towarzystwa, idącą trochę z przodu, zbyt dojrzałą na nastoletnie dramy? Poruszył mnie też jej związek i jakieś przyciąganie do siebie z dość tragiczną postacią serialu, dilerem Fezem. Finałowa kulminacja zdarzeń z jego udziałem także daje do myślenia, zwłaszcza w kontekście przemyśleń Lexi.

Magda

Magda

Postać Jules w ogóle mnie nie przekonała i niestety jej nie polubiłam. Sam fakt tego, że jest transseksualna, nie mógł zostać pominięty we współczesnym serialu, gdzie wszędzie są homoseksualne osoby, transwestyci i najlepiej być jak najmocniej oderwanym od rzeczywistości, a jak jeszcze masz smutną przeszłość, to jesteś na świeczniku. Jules dla wszystkich była wyjątkowa, niby czemu? Malowanie gwiazdek wokół oka, kolorowe ubrania, które do siebie nie pasują, a do tego smutna buzia pełna czarnych wspomnień  powoduje, że była bardziej wyjątkowa i przyciągała uwagę. Z penisem pod sukienką i pełna współczucia dla świata i samej siebie ciągle była uważana za kogoś innego i fascynującego, co dla współczesnej młodzieży niestety ma coraz większe znaczenie. 

Cassie – strasznie skrzywdzona przez życie dziewczyna nigdy nie będzie szczęśliwa bez chłopaka, nie będzie kompletna, niezależnie, czy jej nie szanuje, bije, poniża; jeżeli obok niej nie ma faceta, który chce z nią być, nie jest spełniona… Strasznie pusta osoba, która chce tylko ładnie wyglądać i nerwowo sprawdzać za każdym razem telefon, czy ukochany proponuje spotkanie, na którym poza seksem nic innego nie robią, bo Cassie jest po prostu nudna  i  łatwa – trzepoczące rzęsy i brak tematów do rozmowy.

Postać, którą chyba najbardziej polubiłam, jest Fezco. Nikt oczywiście nie popiera tego, jak zarabia na życie, ale był prawdziwy, nikogo nie udawał, dbał o swoich najbliższych i nie udawał kogoś na siłę, aby się przypodobać środowisku, opiekował się chorą babcią, która pokazała mu pewną drogę.

AKTORSTWO

Magda

Magda

Nie mam żadnych zastrzeżeń, a wręcz podziwiam za odwagę, szczególnie biorąc pod uwagę ilość intymnych i rozbieranych scen w tym serialu.

Anna

Anna

Tak, jak piszesz, dużo w Euforii przekraczania aktorskich granic, scen, które mogą być trudne i męczące dla obsady. Aktorsko zdecydowanie wybiją się tutaj Zendaya jako Rue, Sydney Sweeney jako Cassie (szczególnie już w tym sezonie).

KWESTIE TECHNICZNE

Magda

Magda

Jedyna rzecz, która mnie drażniła w serialu, to psychodeliczna muzyka, nadająca napięcie prawie każdej scenie – jak dla mnie niepotrzebna.

Anna

Anna

Mnie akurat muzyka się podobała,  pasowała do całokształtu, do przygaszonych świateł, do tego całego brudu i szarości tego sezonu. Świetnie zrealizowany był także odcinek ze sztuką teatralną Lexi – pełen światła, muzyki. To stonowanie podobało mi się bardziej niż brokat i fluorescencja sezonu pierwszego.

SŁOWEM PODSUMOWANIA

Magda

Magda

Każdy chce kochać i być kochanym, a serial dobrze pokazuje, ile musimy czasem przejść potknięć i błędów, aby spotkać to, co prawdziwe, o ile umiemy się uczyć na błędach.

Anna

Anna

Euforia to serial specyficzny, który obnaża różne ludzkie słabości, brak przystosowania, słabość do używek, ale to także taki pryzmat świata,  przez który mało kto chce się przeglądać. Nie wiem, jaki odbiór ma Euforia wśród młodzieży, ale wiem jedno – mnie ten serial w jakiś sposób porusza, ciekawi i absorbuje,  dlatego niewątpliwie czekam na kolejny sezon.

Serial Euforia możecie oglądać na kanałach HBO oraz na HBO Max

Euforia sezon 2 plakat

Overview

Ocena Ani
8 / 10
8
Ocena Magdy
7 / 10
7

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Sroka-Czyżewska

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.