Filmy,Patronat,Wielogłos

Wielogłosem o…: „Krewetki w cekinach”

KREWETKI W CEKINACH
KREWETKI W CEKINACH

Już od dziś (27 września br.) w dobrych polskich kinach możecie oglądać film Krewetki w cekinach, który ukazał się u nas za sprawą Tongariro Releasing, a my z dumą objęliśmy go patronatem medialnym. To obyczajowo-sportowa komedia, przedstawiająca zmagania francuskiej, amatorskiej, męskiej, homoseksualnej drużyny piłki wodnej, która pragnie dostać się na międzynarodowe zawody Gay Games odbywające się w Chorwacji. Sęk w tym, że ich trenerem zostaje podstarzały (jak na sportowca) zawodowy pływak, który został wyrzucony ze związku za swoje homofobiczne uwagi. Czy uda im się dogadać i wspólnie dojechać na zawody? Przygotujcie się na ciepły, wzruszający i niesamowicie kolorowy film! 

WRAŻENIA OGÓLNE

Sylwia Sekret: Lubię francuskie filmy… albo mam do nich po prostu szczęście i trafiam na wyjątkowo udane produkcje z tego kraju. Do gustu przypadają mi wyjątkowo komedie francuskie, które są zazwyczaj niewymuszone, z idealnie wyważonym humorem – nierzadko odważne, ale wciąż mieszczące się w granicy dobrego smaku. Przewyższają o głowę większość amerykańskich komedii, których humor powoli przestaje bawić nawet zwolenników takich obrazów. Miałam zatem dobre przeczucia co do filmu Krewetki w cekinach. I co tu dużo mówić – nie pomyliłam się. Film w reżyserii Cédrica Le Gallo i Maxime’a Govare jest nie tylko zabawny, kolorowy i pełen dyskotekowych przebojów lecących w tle, ale także w sposób niezwykle nienarzucający się i bardzo swobodny podejmuje temat homoseksualizmu, odmienności i tego, jak sobie z nią radzić. Mylić się jednak będą ci, którym w głowie właśnie powstaje obraz Krewetek w cekinach jako filmu, w którym przeważa smutek, problemy głównych bohaterów, napiętnowanie i samotność. To zupełnie inny film niż wiele z tych, które widzieliście do tej pory w tej tematyce.

Mateusz Cyra: Ja żywiłem wobec tego filmu wielkie nadzieje, ponieważ lubię filmy o tematyce LGBT i byłem ciekaw, co nowego można dodać do tej coraz bardziej popularnej gałęzi kina. I nie zawiodłem się! Komediowy aspekt filmu nie przykrywa ważności poruszanej tematyki, a dodatkowo stanowi atut, ponieważ w tym gatunku zwykle dominują obrazy smutne, depresyjne i naładowane ciężkimi emocjami. Francuska komedia również je posiada, ale siła Krewetek w cekinach tkwi w bohaterach i cieple emanującym z ekranu.

WADY I ZALETY FILMU

Sylwia: Krewetki w cekinach to film utrzymany w bardzo lekkim, pogodnym tonie – trudno będzie obejrzeć go bez ani grama uśmiechu na twarzy. I tak samo trudno nie wymienić tego jako zalety francuskiej produkcji. Kolejnym plusem jest to, że pomimo tego, iż film nie jest długi (trwa godzinę i czterdzieści minut) i ma wielu bohaterów, to każdy z nich jest dobrze rozpisany, każdy jest unikatowy i zapamiętywalny – barwny i na swój sposób unikatowy. Pochwalić należy również to, że wszystko w tym obrazie do siebie pasuje – bohaterowie, barwy, kostiumy, muzyka. Jest kolorowo, błyszcząco i głośno. Dialogi są zabawne – czasem błyskotliwe, a czasem głupkowate, co jednak podyktowane jest wygłupami bohaterów, a ich infantylny niekiedy charakter zauważony zostaje i wytknięty przez jedną z pierwszoplanowych postaci. W filmie nie brakuje także momentów poważniejszych czy wręcz smutnych. Wszystko więc w pewnym momencie idealnie się równoważy, dzięki czemu finalnie otrzymujemy seans, po którym nie pozostaje żaden niedosyt.

Powiesz coś o wadach, Mateusz? Bo mnie jakoś nic nie przychodzi do głowy.

Mateusz: Ktoś pewnie mógłby się przyczepić, że film ani na moment nie wypływa na głębsze wody dramatyzmu wynikającego z trudności, z jakimi borykają się na co dzień homoseksualiści. Problem w takim rozumowaniu jest jednak taki, że Krewetki w cekinach opowiadają o grupie zgranych i uwielbiających ze sobą przebywać facetów, dla których amatorska gra w piłkę wodną stanowi przeciwwagę dla codzienności, która jest przecież naznaczona bólem, przeciwnościami losu i kłopotami, co wypomina trenerowi kapitan drużyny Krewetek na podobny zarzut. Dlatego prawdę mówiąc, trudno wskazać mi wadę filmu tak przyjemnego i oferującego tak wiele rozrywki. Do grona licznych wymienionych przez Ciebie zalet z przyjemnością dodam niezwykłą chemię między aktorami. To głównie dzięki ich grze treść wypada tak lekko i przyjemnie.

PROBLEMATYKA

Sylwia: Krewetki w cekinach opowiadają o drużynie piłki wodnej, składającej się z przyjaciół, którzy są homoseksualistami. Pragną wyjechać na międzynarodowe zawody Gay Games, organizowane w Chorwacji, ale niestety, oprócz dyscypliny i wrodzonego talentu brakuje im także trenera. Kiedy natomiast ten zostaje im przydzielony, wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze gorzej. Ku zwycięstwu (a przynajmniej ku samym zawodom) poprowadzić ma ich Matthias – nieodnoszący ostatnio sukcesów pływak, który podpadł mediom i opinii publicznej po tym, jak na wizji nazwał swojego rozmówcę “pedziem”, gdy ten go zdenerwował natarczywymi pytaniami. Trenowanie Krewetek ma być jego karą i jednocześnie odkupieniem win. I choć początkowo relacje między drużyną a “homofobem” (bo taka łatka zostaje przyklejona do Matthiasa) nie należą do pozytywnych, to z czasem między mężczyznami zawiązuje się nić porozumienia. Dla samego trenera natomiast zaskakujący może okazać się fakt, że znajomość z Krewetkami przyczyni się do odbudowania jego więzi z córką.

Mateusz: Dla Matthiasa spotkanie Krewetek jest także zderzeniem poglądów na tyle silnym, że wpływa to ostatecznie na zmianę jego wnętrza i podejścia do spraw przyziemnych.

Sylwia: Krewetki w cekinach poruszają więc problem tego, jak odnajdują się osoby homoseksualne w świecie, w którym tolerancja nie jest jeszcze – niestety – na porządku dziennym. Jeśli jednak ktoś zamierza kręcić nosem na “kolejny” film, w którym osoby homoseksualne są pokazane jako ofiary, jako uciśnieni, pokazywani palcem i wyalienowani, to… niech poczeka do seansu francuskiego filmu. Bo Krewetki w cekinach to zupełnie inne spojrzenie na wspomnianą problematykę. To obraz tryskający życiem, zabawą i radością. Główni bohaterowie to pełni życia mężczyźni, z dumą wkładający slipy z błyszczącą krewetką naszytą w centralnym ich punkcie. Nie ukrywają się ze swoimi preferencjami seksualnymi, nie przemykają drugą stroną ulicy, nie boją się nosić strojów, na jakie mają ochotę, ani całować się na ulicy. Ponadto film pokazuje w większości pozytywne reakcje ludzi i miłe zdarzenia z życia bohaterów, nie popadając ani w dramatyzm, ani w płaczliwe tony.

Mateusz: I pewnie gdzieś tam podniesie się głos, że przez to film jest odrealniony, bo w prawdziwym świecie nie ma miejsca na takie rzeczy, ale właśnie moim zdaniem ten film w fajny i kolorowy sposób pokazuje, że wręcz przeciwnie i naprawdę wiele zależy od tego, jaką energię wysyłamy w świat.

Sylwia: Wydaje mi się, że wbrew pozorom, głównym przesłaniem filmu, nie jest nawoływanie do tolerancji czy strach przed akceptacją własnych wyborów życiowych, ale to, by za wszelką cenę nie gnać za sukcesem, na którym być może wcale nam aż tak bardzo nie zależy, i który nie jest nam potrzebny do szczęścia. Ważniejsze, aby skupić się właśnie na tym, co naprawdę daje nam szczęście – na rodzinie, na miłości, przyjaźni, czynieniu dobra, a także zabawie.

Mateusz: Całkowicie się z Tobą zgadzam. Ten film tętni pozytywną energią i przelewa ją na widza. Może i miejscami trąci banałem, ale niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy nie przeżył nic banalnego.

NAJBARDZIEJ ZAPADAJĄCA W PAMIĘĆ SCENA

Sylwia: Chyba najbardziej w pamięć zapadły mi wszystkie sceny w wynajętym autobusie, kiedy Krewetki jechały przez Niemcy do Chorwacji, by wziąć udział w Gay Games. To właśnie podczas podróży mężczyźni najmocniej się kłócili, ale i najlepiej bawili i zacieśniali więzi. Doskonale się bawili i łapali każdą chwilę. W tych scenach po prostu tętniło życie, co jest w zasadzie kwintesencją francuskiej produkcji.

Mateusz: A mnie najbardziej podobały się sceny w wodzie. Chyba najlepszą był sparing z drużyną King-Kong-lesb (to Krewetki takim mianem określają konkurujące z nimi panie), w którym twórcom w bardzo łatwy sposób udało się przemycić typowe dla sportu emocje i wtłoczyć je w umysły widzów. Autentycznie przeżywałem takie emocje, jakbym oglądał transmisję sportową. Jednak to nie tylko przez aspekt czysto sportowy cenię tak te konkretne sceny, ponieważ w pierwszej z nich następuje przełamanie Matthiasa w stosunku do “bandy homoseksualistów”, z którymi musiał pracować.

OMÓWIENIE WYBRANYCH POSTACI

Sylwia: Trochę zaskakująco (mam nadzieję!) i nieco przekornie, chciałabym chwilę uwagi poświęcić nie trenerowi, nie któremuś z Krewetek, a… córce Matthiasa. Nastolatka stanowi rewelacyjną przeciwwagę dla wszystkich tych, którzy nie tolerują gejów, którym tego typu “inność” jest nie w smak, a także dla swojego ojca, który początkowo patrzy na swoich tymczasowych podopiecznych jak na wybryki natury. Dziewczyna po raz pierwszy spotyka się z drużyną gejów, nie mając pojęcia, co ją czeka ani gdzie się udaje i nie robi to na niej żadnego negatywnego wrażenia. Nie jest również zdumiona czy skonsternowana. Podchodzi do Krewetek jak do zwykłych ludzi – bo przecież takimi są. Dobrze czuje się w ich towarzystwie i to jej wystarcza. Dzięki temu również zaczyna na nowo budować relację z ojcem, bo dostrzega w nim więcej dobrych cech niż do tej pory. Córka Matthiasa nie jest jednak zupełnym dzieckiem, dzięki czemu nie odbieramy jej zachowania jako swoistej niewiedzy i naiwności. Wie, kim są homoseksualiści, wie, czym jest seks; ma kilkanaście lat, a jej zachowanie powinno być przykładem dla wielu starszych i często ważniejszych dla świata person.

Mateusz: Ja w sumie nie wiem, o kim chciałbym opowiedzieć. Polubiłem wszystkich. Mimo wszystko jednak warto wspomnieć o kapitanie drużyny. Jean to człowiek chyba najbardziej dojrzały spośród całej ekipy. Prawdopodobnie spory wpływ na taki stan rzeczy ma choroba, z którą nie udało mu się wygrać i fakt ten postanowił przed swoimi przyjaciółmi zataić, aby móc przeżyć ostatnie miesiące swojego życia tak, jak żył – pogodnie, radośnie, kolorowo, pełną piersią, nie stroniąc od pocałunków, poklepywań po pośladkach i dobrej, sportowej rywalizacji. Jean chciał po prostu pozostać człowiekiem w obliczu nieuleczalnej choroby, a był świadomy, że jeśli ktoś będzie wiedział, że nie nastąpiła u niego remisja – zmuszą go do chemioterapii i (prawdopodobnie) do spędzenia reszty życia w szpitalu.

AKTORSTWO

Sylwia: Nie będę się przesadnie rozpisywać w tej kategorii, bo po prostu wszyscy aktorzy spisali się bardzo dobrze. Tak, jak wspomniałeś wcześniej – między aktorami czuć chemię, założę się, że świetnie się bawili, kręcąc poszczególne sceny i przekłada się to znakomicie na odbiór filmu. Bardzo dobrze wypadli zarówno ci, którzy mieli do odegrania głównie humorystyczne sceny, jak chociażby Geoffrey Couët wcielający się w Xaviera, ale także ci, którzy musieli pograć trochę dramaturgią – czyli na przykład Nicolas Gob jako Matthias bądź Alban Lenoir jako Jean. Każdy został bardzo dobrze dobrany do swojej roli i odnalazł się w niej równie dobrze.

Mateusz: Krewetki w cekinach czerpią siłę głównie ze względu na dobre aktorstwo. Wszyscy spisali się fenomenalnie i każdy miał spory dystans do siebie, nie bojąc się golizny.

KWESTIE TECHNICZNE

Sylwia: Krewetki w cekinach przyciągają uwagę kolorami – jaskrawymi i żywymi. Film jest jak tytułowe cekiny – wizualnie kojarzy się z zabawą i radością. Świetnie została dobrana także muzyka – znane przeboje disco wybrzmiewają w zaraźliwym rytmie. Na uwagę zasługuje fakt, że kiedy dwoje bohaterów wykonuje utwór Garou i Céline Dion zatytułowany Sous le vent, na dole ekranu widzimy tłumaczenie tekstu na język polski. Wbrew pozorom nie jest to częsta praktyka, a bardzo potrzebna i pożądana przez widzów.

Mateusz: Technicznie obraz wypada bardzo dobrze i trudno do czegoś się przyczepić. W tym filmie raczej nie były potrzebne efekty specjalne i takowych nie uświadczyliśmy, z kolei dynamiczne sportowe ujęcia wypadły bardzo wiarygodnie i budziły emocje. Jak inne filmy drogi, tak Krewetki w cekinach również korzystają z tego motywu zarówno w sposób bezpośredni, jak i ten zawoalowany. Zgadzam się z zachwytami nad ścieżką dźwiękową – wybrano zarówno te oczywiste, znane hity, jak i mniej znane, ale również z czymś się kojarzące.

SŁOWEM PODSUMOWANIA

Mateusz: Krewetki w cekinach to dzieło niezwykle energetyzujące i dające ogromnego, pozytywnego kopa widzom, a przy tym silnie wzruszające. To jedno z tych dzieł, do których można z przyjemnością powracać. Jeśli już Wam tęskno do wakacji – gorąco polecam tę francuską komedię. Francuzi kolejny raz udowadniają, że potrafią robić świetne komedie, nie obrażając przy tym inteligencji widza. Brawa należą się również za to, że Krewetki w cekinach stoją jakby w opozycji do schematów utartych w kinie queerowym.

Sylwia: Krewetki w cekinach to fantastyczna propozycja do obejrzenia – bez względu na to, czy rano, czy wieczorem; czy jesteśmy homo, czy hetero, czy lubimy kino francuskie, czy nie. Omawiana dziś przez nas produkcja jest świetnie wyważoną historią, w której przeważa humor – nie głupkowaty, ale idealnie dobrany do filmu – jego tematyki i bohaterów. I choć scenariusz jest w dużej mierze przewidywalny (czego nie uważam za minus), to trafia się także kilka kierunków, w które skręca produkcja, choć wcale się tego nie spodziewaliśmy. Francuski film to dowód na to, że o homoseksualistach można opowiadać z przysłowiowym jajem, nie zapominając jednocześnie o problemach, z jakimi spotykają się w codziennym życiu. Można opowiadać o grupie społecznej, która zmaga się z nietolerancją w sposób, który nie robi z jej członków ofiar. Można stworzyć zabawny i lekki film, który jednocześnie niesie ze sobą niejeden morał. Można? Można!


Ocena Sylwii8
Ocena Mateusza8
8Ocena ogólna
Do NOT follow this link or you will be banned from the site!