Miłość jest drugą częścią trylogii Daga Johana Haugeruda. Choć film został wydany w zeszłym roku, na jego premierę czekaliśmy aż do 7 listopada. Norweg tworzy kino formalnie proste, ale jednak przemyślane oraz z wielką duszą. Zapraszamy do zapoznania się z naszym wielogłosem. Dystrybutorem filmu w Polsce jest Aurora Films, my zaś objęliśmy produkcję patronatem medialnym.
Spis treści
Wrażenia ogólne
Najnowsze dzieło Daga Johana Haugeruda pozostawia nas w sferze pytań, na które sami musimy sobie odpowiedzieć. Film porusza kwestię relacji, związków i uczuć we współczesnym świecie. Uwzględnia cyfrowe podejście do tematu, które dzisiaj jest niemal powszechne. Obrazuje również jak trudno jest obecnie wejść w relacje i jakie ryzyko oraz konsekwencje taka decyzja ze sobą niesie, a to wszystko odbywa się w scenerii pięknej i surowej Norwegii. Po seansie osobiście uważam, że mimo wszystko jest nadzieja dla miłości w tym pełnym trudności i pokus świecie. A jakie są Twoje odczucia?
Miłość to kilkuwątkowa gorzko-słodka i minimalistyczna opowieść o międzyludzkich relacjach. Na plus oceniam to, jak bardzo realistyczny, przyziemny emocjonalnie był to seans. Norweg nie epatuje w nim ani naiwnym optymizmem, ani dramatycznym pesymizmem. Norweg z pewnością ma zdolność obserwowania społeczeństwa, zauważania pewnych schematów i ukazywania różnorodności relacji. Podziwiam wielką wrażliwość, z jaką reżyser podszedł do tematu. Seans wymaga cierpliwości – ma jednak swój urok.
problematyka
Miłość jak już wcześniej wspominałam porusza naszą wrażliwość podejmując temat relacji międzyludzkich i ich konsekwencji. Opowiada również o stawianych sobie i światu oczekiwaniach, celach i ambicjach. W końcu uświadamia nam jak ważna, a w zasadzie najważniejsza jest nasza zwykła codzienność i dążenie do uporządkowania swojego własnego wnętrza. Główną postacią historii jest Marianne, lekarka urolog w średnim wieku oraz pielęgniarz Tor, który pomaga jej w zawodowych obowiązkach. Prywatnie są przyjaciółmi, którzy poszukują bliskości, jednak w nie do końca konwencjonalny sposób. Ich wieczorne spotkanie na promie całkowicie zmienia podejście do relacji Marianne, oraz pokazuje nam czego w nocnych rejsach poszukuje Tor.
Celnie to podsumowałaś. Na ekranie widzimy celne odbicie codzienności, problemów, z którymi się mierzymy. Mimo, że miejsce akcji to Oslo, wszystko mogłoby mieć miejsce w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Katowicach. Czego pragniemy i oczekujemy? Jakie problemy i wyzwania napotykamy? Można powiedzieć, że głównym problemem badań Haugeruda jest relacja naszego wnętrza – duszy, serca, głowy z wszystkim tym, co należy do otoczenia, czyli z innymi ludźmi oraz z przestrzenią, aurą, jaką wokół siebie kształtujemy. W domu, w pracy, a nawet na aplikacjach randkowych. Z przymrużeniem oka – jest to trochę opowieść coming-of-age, ale z nieco starszymi bohaterami. Nieco doświadczonymi, ale nadal poszukującymi swojego miejsca i dalej w pewien sposób dojrzewającymi.
zalety i wady filmu
Tym co urzekło mnie w filmie jest przede wszystkim komunikacja i dialogi. Sposób analizowania oraz dzielenia się swoimi nierzadko intymnymi szczegółami z życia sprawił, że poczułam się jakbym uczestniczyła w rozmowach bohaterów. Szczere, niewyszukane i przede wszystkim zwyczajne tematy, które poruszali prowadzą do tego, że chce się zabrać głos. Ale nie w sposób oceniający tylko po to by po prostu móc obcować z naszymi postaciami. Przypominało mi to francuskich klasyków filmowych w stylu Érica Rohmera gdzie w podobny sposób była ukazywana psychologia postaci. Bardzo podobała mi się również dynamika relacji, które już mieli lub dopiero co nawiązywali. Jeśli chodzi o wady to tempo było dla mnie momentami za wolne, a niektóre wątki zbyteczne.
Tak, film naprawdę urzekł mnie naturalnością, prostotą swoich dialogów i charakterów bohaterów. Nie uznałbym tych aspektów za jakieś wybitne. Haugerud nie wychodzi poza schemat, nie celuje w coś więcej, co by przełamywało konwencje i zaskoczyło. Zamiast tego utrzymuje uniwersalność opowieści, bardzo przytomnie i umiejętnie się w konwencjach poruszając. Należy podejść do seansu w konkretny sposób – z otwarciem na odkrywanie samych siebie, a także z odpowiednią dawką cierpliwości. Zgadzam się, że dwie godziny dramatu obyczajowego to dość sporo, a nie wszystkie wątki mnie zainteresowały w równym stopniu. W konsekwencji – Miłość była filmem dla mnie lekko męczącym. Każdej emocji towarzyszy dialog – wolę jednak, kiedy są one ukazywane wprost, bez ich objaśniania. Skandynawskie krajobrazy są bardzo ładne, nie lubię natomiast kiedy wygłasza się prawdy życiowe w przestrzeń. Nie uznałbym tego za wadę, a bardziej za coś, co nie do końca trafiło w mój gust. Skandynawska szkoła realizacyjna jest dość specyficzna – wolne tempo, minimalizm, maksymalne skupienie się na bohaterach. Przykładem filmu utrzymanego w podobnej formie (choć o bardziej gorzkiej tematyce) jest Oslo, 31 sierpnia Joachima Triera. Mimo moich zastrzeżeń, Haugerud stworzył film mądry, wrażliwy i uniwersalny. Myślę, że to najważniejsze.
omówienie wybranych postaci
Na uwagę bez wątpienia zasługują główne postacie Marianne i Tora. Początkowa powściągliwość bohaterki z biegiem czasu pokazywała, że jest to osoba niczym każdy z nas- skrywająca w sobie ogień, który trzeba rozpalić przy odrobinie iskry. W z pozoru poukładanej i spokojnej duszy tkwiło bardzo wiele wątpliwości, rozterek i spraw, które szukały ujścia. Tęsknota za bliskością również. Tor natomiast to postać wzbudzająca od pierwszych momentów sympatię. Pozytywny hipster, przemierzający świat rowerem zdaje się nie mieć rozterek i problemów. Jego życzliwość i empatia w dalszej części filmu była bardzo pokrzepiająca, jednak jakiś czas musi upłynąć byśmy mogli mu zaufać. Podobała mi się też sama konstrukcja tego bohatera oraz to jak z biegiem filmu widzimy jak oswaja się z bliskością. To chyba moja ulubiona postać w Miłości.
Mam tutaj podobne zdanie – bardzo polubiłem postać Tora. Dodam tylko, że na przykładzie jego historii z Bjornem widzimy, w jak nieoczywistych sytuacjach zdarza się poznawać ludzi i jak przypadkowo losy między nimi się splatają. Czasem również okoliczności narodzin nowej przyjaźni/miłości są dalekie od romantycznych, a relacja wymaga niekiedy wyjścia poza własną strefę komfortu. Z drugiej strony pojawia się pytanie – co jest bardziej autentyczne? Czego powinniśmy oczekiwać od innych i czego inni powinni oczekiwać od nas? Łóżka z płatkami róż czy pomocy w najprostszych czynnościach w chwili niedoli? Oczywiście w takich filmach zawsze dobrze jest też zobaczyć bohaterów o różnej orientacji seksualnej, chociaż w norweskim kinie to raczej norma.
aktorstwo
Norweska gwiazda kina Andrea Bræin Hovig znana z filmów Dancing Queen czy Zakazana miłość w mojej ocenie idealnie wcieliła się w rolę nieco szalonej, na co dzień poukładanej i odpowiedzialnej urolog. Doskonale dobrani z Tayo Cittadella Jacobsenem stanowili wspaniały duet przyjaciół. Sam Tayo, to również doskonały wybór castingu bowiem swoją grą i wyglądem bardzo dobrze odzwierciedlał to, co reżyser chciał nam przekazać- do bliskości można się przekonać choćby bezwiednie, a pozorne przeciwieństwa przyciągają się. A może Ty masz inne wrażenia? To jedynie moja interpretacja reżyserskiego przekazu tego dzieła
Aktorzy są faktycznie dobrani bardzo dobrze. W swoich rolach wypadają bardzo naturalnie, a między postaciami z łatwością da się odczuć chemię. Dzięki temu Haugerud osiągnął to, co najważniejsze, czyli zdolność filmu do oddziaływania na emocje i wywoływania refleksji u widza. Trafnie zauważyłaś też, że postacie mają dwie twarze. Poukładana lekarka może być nieco chaotyczna w innych aspektach życia, a ekscentryczny hipster może dopiero uczyć się miłości. Nie ma tu więc zero-jedynkowości – każdy bohater jest złożony. Mnie to wraz z solidną grą aktorską przekonało.
kwestie techniczne
Miłość to oszczędny, ale podkreślający piękno Skandynawii film, w którym minimalistyczne i niewyszukane kadry dopełniają całość. Idealnie współgrają z bogatą gamą przeżyć wewnętrznych i refleksji bohaterów.
Trudno wyobrazić sobie taki film zrealizowany w inny sposób. Dzięki temu bohaterowie są zawsze na pierwszym miejscu, a ich emocje, refleksje uwydatnione. Skandynawia faktycznie ma swój urok, ale miejsce akcji nie pełni newralgicznej roli. Jak już wspomniałem na początku, Haugerud zadbał o uniwersalność tej opowieści. Mogą się z nią szczególnie zidentyfikować mieszkańcy Oslo, ale film w ogóle nie ma wydźwięku, że sytuacje są jakoś szczególnie charakterystyczne tylko dla konkretnego miasta. Mogą spotkać każdego i wszędzie.
słowem podsumowania
Miłość to jeden z tych filmów, które w prosty i przystępny sposób mówią o rzeczach najważniejszych. To również jedno z tych dzieł, które można uznać za uniwersalne i niezwykle aktualne. To także historia z której może czerpać każdy, choćby przysłuchując się rozmowom bohaterów i wyciągając z nich naukę dla siebie. W pewnym sensie oglądając ten film możemy poczuć się jak na kawie z przyjaciółmi, gdzie tematy relacji i związków są nierzadko poruszane i jest to niezwykły walor tego dzieła- wniknąć w głąb historii i zaangażować się bez reszty. Miłość to przede wszystkim bardzo mądra i pokrzepiająca historia o relacjach i międzyludzkiej komunikacji w warunkach współczesnego świata. Gorąco zachęcamy, by wybrać się do kin, by po prostu poprzeżywać :)
Jak najbardziej dołączam się do tych słów. Jest to celny, wrażliwy, ciepły dramat obyczajowy z bardzo umiejętną realizacją. Nie powiem, żeby było to w stu procentach moje kino, ale z pewnością jestem polecić Miłość każdemu otwartemu na refleksje o sobie. Podkreślę raz jeszcze, że Miłość utrzymana jest w jednostajnym, wolnym tempie. Haugerud ma do przekazania niewątpliwie dużo, ale robi to w bardzo subtelnej formie. Moje doświadczenie porównałbym podobnie – do pogadanki ze znajomymi w piątkowe popołudnie, gdzie każdy czuje się swobodnie i kiedy nikomu się nigdzie nie spieszy.












