Książki,Wielogłos

Wielogłosem o…: „Nawiedzony dom na wzgórzu”

Wszyscy uwielbiamy historie o duchach i upiornych nawiedzonych domostwach. Lubimy horrory, dzięki którym na moment tracą na znaczeniu nasze codzienne, przyziemne niepokoje. Wydaje nam się, że doskonale znamy konwencję grozy, znamy wszystkie sztuczki autorów i że, w dobie taśmowo produkowanych horrorów, nic już nas nie zaskoczy i mało co robi na nas wrażenie. Wszystkich przekonanych, że opowieści grozy nie mają im już nic do zaoferowania, zapraszamy do lektury Nawiedzonego domu na wzgórzu spod pióra mistrzyni gotyckiej grozy, amerykańskiej pisarki Shirley Jackson. Autorka nie raz zagra Wam na nosie, łamiąc schematy i oczekiwania, jakie mamy wobec tego rodzaju historii. Mimo że po raz pierwszy wydana w 1959 roku, powieść jest zaskakująco nowoczesna, wręcz prorocza. Brawurowo łamie konwencję, miesza przyczynę i skutek i bawi się motywem nawiedzonego mrocznego domostwa. Do tego oferuje niepokojącą podróż w głąb umysłu na skraju opętania i zaskakująco przenikliwą psychologię relacji międzyludzkich. To dzieło nowatorskie w swoim gatunku, a zarazem uniwersalne i ponadczasowe. Pasjonująca lektura.

WRAŻENIA OGÓLNE

Anna Sroka-Czyżewska: Nawiedzony dom na wzgórzu to klasyka sama w sobie – horror, który niegdyś mocniej straszył, był innowacyjny, ale dziś także wywołuje szybsze bicie serca, zwłaszcza kiedy dokładnie zrozumiemy głębię, jaką w sobie kryje. Powieść od samego początku otoczona jest jakąś obłąkańczą warstwą, przez którą ciężko się przebić, a nastrój potęgują dziwne zachowania bohaterów czy sam dom. Dom, który stał się ikoną wręcz literackiej fantazji o nawiedzonym domu, niesłabnącą inspiracją dla kolejnych twórców i punktem odniesienia do wielu rozważań. Mnie samej było trudno czytać tę powieść, obrosła ona już wszakże legendą, ale jako fanka gatunku grozy w końcu i ja na nią trafiłam i, o dziwo, bardzo szybko przeczytałam. Przez powieść się trochę biegnie, trochę się przy niej krząta, jest ona niecodzienna, pogmatwana, bohaterowie są dziwni, na tyle na ile być dziwni mogą w odległym nam klimacie czasów, w jakich zostali wykreowani. I w jakiś sposób, rozdział po rozdziale, czuje się rosnący dyskomfort, większy nawet niż przy poprzedniej omawianej przez nas (tutaj) powieści Jackson Zawsze mieszkałyśmy w zamku. Odczuwa się tu jakieś obłąkanie, odbywając podróż w zakamarki umysłu ludzkiego, pełne tajemnicy, dziwności i wynaturzeń.

Patrycja Słodownik: Nawiedzony dom na wzgórzu wciągnął mnie bez reszty. Czytając tę książkę, czułam, że zostaję pochłonięta przez historię w niej opisaną. Czas został jakby nagięty do granic możliwości. Jedna godzina czytania zamieniała się w trzy. Nie przypominam sobie, aby wcześniejsze dzieła Shirley Jackson mnie tak zaaferowały. Co do samej fabuły –  to niby nic wielkiego: kilka osób postanawia spędzić parę dni w pewnym dużym domu. Ot, wielkie mi rzeczy. Ale! To, co się w nim dzieje, jakie przygody napotkają w nim nowi mieszkańcy, obudziły u mnie delikatny niepokój. 

Anna Plewa: Ta gotycka powieść grozy jest bezapelacyjnie najsłynniejszym literackim dokonaniem Shirley Jackson. Nawiedzony dom na wzgórzu obrósł legendami, zyskując status dzieła kultowego. Swoją cegiełkę do popularności powieści dołożyła wyprodukowana przez Netflixa serialowa adaptacja książki. Mając to wszystko na względzie, do lektury siadałam pełna oczekiwań, a jednocześnie obaw, że fabuła nie spełni moich podbitych kultowością tego dzieła, oczekiwań. Obawy okazały się w dużej mierze na wyrost i z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że nie zawiodłam się na kunszcie pisarskim autorki. Znając inne literackie dokonania Jackson i serialową adaptację, spodziewałam się subtelnej i nieoczywistej grozy, niepokojącej, gęstej atmosfery, psychologicznej głębi i, charakterystycznego dla wrażliwości autorki, egzystencjalnego niepokoju. I wszystko to znalazłam. Ci, którzy podobnie jak ja, zaczęli przygodę z twórczością mistrzyni grozy od, w mojej opinii niezbyt udanej adaptacji Netflixa, niech się nie zrażają. Powieść ma do zaoferowania znacznie więcej.

RYS FABULARNY

Anna S-C.: 

Dom na wzgórzu, choć nienormalny, opierał się samotnie o swoje pagórki i tulił ciemność w swym wnętrzu. Stał tak już osiemdziesiąt lat i zapewne stać tak będzie przez następne osiem dziesięcioleci.

Powieść Shirley Jackson to przede wszystkim pozornie zwykła i znana nam historia o nawiedzonym domu, ale tak naprawdę jest tutaj dużo więcej. Fabuła tej powieści opowiada o doktorze Montague, który jako filozof, dostrzega coś więcej za tą fasadą z kamieni. Chce rozwikłać tajemnice tego domostwa, a jako naukowiec prężnie zajmujący się badaniami zjawisk nadprzyrodzonych bardzo skrupulatnie się do tego przygotowuje. Naukowiec wyłania spośród wielu kandydatów kilkoro śmiałków, którzy wraz z nim mają zamieszkać w okrytej złą sławą posiadłości. Do domu na Wzgórzu przybędzie więc Eleanor – zahukana młoda kobieta, pogrążona w świecie własnych fantazji, szukająca wrażeń Theodora oraz Luke, który być może odziedziczy posiadłość i któremu za nic nie przyszło do głowy, że zamieszka w tym domu.  

Patrycja: Dom na wzgórzu przyzywa w swoje podwoje śmiałków, którzy chcą rozwikłać jego zagadkowość. Tajemnice jego powstania, aury otaczającej dom. Pragną zrozumieć, czemu krążą o czymś zbudowanym ludzkimi rękoma tak niezwykłe historie. Na wezwanie doktora Montague skierowane do licznej grupy odbiorców odpowiadają tylko trzy osoby, w tym Luke – przyszły właściciel tegoż przybytku. Poza nim Theodora oraz Eleanor – obie młode, piękne, ciekawe skrywanych w nim prawd. Jedna z nich jest pewną siebie zaradną kobietą, druga nieśmiała, zawsze na uboczu, nienauczona życia społecznego spowodowane ciągłą opieką nad chorą matką. Po kilku dniach przybywa do domu także żona doktora Mantague oraz Arthur, wtedy także mają miejsce w tym upiornym budynku ciekawe zdarzenia.  

Anna P.: Nie będę przytaczać zawiązania fabuły, co zrobiły już moje poprzedniczki, dodam jedynie, że Shirley Jackson wzięła popularny i oklepany motyw nawiedzonego domu i twórczo i zaskakująco przepuściła go przez swoją całkowicie niezwykłą wrażliwość, tworząc dzieło zupełnie wyjątkowe.

WADY I ZALETY POWIEŚCI

Patrycja: Niewątpliwą zaletą powieści jest jej uniwersalność. Dom wykreowany przez Shirley stał się kanwą do opisu kolejnych mrożących krew w żyłach domostw pojawiających się w innych dziełach literackich. Bardzo podobały mi się postaci, które, jak każdy z nas, odznaczały się zmiennymi humorami, odmiennymi zdaniami, miały swoje wady i zalety. Czasem były nieprzychylne dla pozostałych, czasem traktowały innych z wyższością, a niekiedy bały się własnego cienia. Historia samego domu moim zdaniem przeszła na drugi plan, robiąc miejsce stanom emocjonalnym, zmianom w psychice, jakie towarzyszyły przebywającym w nim mieszkańcom. Co do wad – szczerze? Nie mogę się dopatrzyć ani jednej. Było wszystko to, za czym przepadam w historiach grozy – mrok, meandry ludzkiego umysłu, skrajne emocje i tajemnice.  

Anna S-C.: Tak jak Patrycja słusznie wspomniała, Nawiedzony dom na wzgórzu stał się wręcz kopalnią inspiracji dla twórców wszelakich form kultury – nawiązania do powieści, przekładanie jej na język filmu w niekonwencjonalny sposób jak choćby w rewelacyjnym serialu Netflixa The Hauting of Hill House (2018). To niewątpliwie jest świetne w powieści, która ciągle inspiruje, fascynuje i urzeka. Nie jest to zwykła historia i być może dlatego stała się polem rozważań dla twórców, którzy chcieli nam pokazać swoją interpretację tego, co wydarzyło się w domu na wzgórzu. Kolejną zaletą według mnie jest klimat, powolne budowanie napięcia, brak epatowania okrucieństwem czy opisów jakiejś masakry, której oczywiście można by się spodziewać w powieści nazywanej horrorem. I to, co dla jednych będzie wadą, dla mnie jest w tym przypadku zaletą, gdyż subtelna groza niepewności, jakiejś nierozwiązanej tajemnicy i prawdy, o której naprawdę ciężko jest tu mówić, stanowi siłę tego, co Shirley Jackson chciała nam w powieści pokazać. Należy jednak podkreślić, że nie ma tu efektowności ani suspensu, więc niektórzy z czytelników mogą być rozczarowani tak poprowadzoną historią. Stała się ona już powieścią klasyczną, skądinąd dlatego właśnie, że wpływa bardziej na psychikę, na podświadomość i przede wszystkim otwiera jakąś bezkresną studnię strachu i pytań, na które ciężko znaleźć odpowiedź.  

Anna P.: W mojej opinii Nawiedzony dom na wzgórzu jest dziełem niemal doskonałym. Oferuje wszystko, czego oczekuję od opowieści grozy, które kocham miłością wielką, lecz wymagającą. Nie znoszę epatowania okrucieństwem, nie robią na mnie wrażenia tanie i przewidywalne zabiegi fabularne wałkowane w większości straszaków. Powieść Jackson jest na każdym poziomie fabuły nieoczywista, jest w niej tajemnica, niedopowiedzenie i miejsce na interpretację czytelnika – trzy filary nastrojowej opowieści grozy, o których twórcy zbyt łatwo zapominają, stawiając na tanie efekciarstwo. Jest to fabuła wymagająca uwagi, angażująca emocjonalnie i całkowicie pochłaniająca wyobraźnię. Oferuje niepodrabialną, budzącą dreszcze atmosferę i niebanalną mroczną historię. Rezydencja jest tu odpowiednio upiorna, a klimat napięcia i oczekiwania, aż wydarzy się coś strasznego, naprawdę robi wrażenie. Nie dziwi więc, że mimo upływu czasu jest źródłem inspiracji dla twórców eksploatujących motyw nawiedzonego domu.

OMÓWIENIE WYBRANYCH POSTACI

Anna S-C.: Chciałabym napisać o Eleonor, gdyż ta postać wywarła na mnie duże wrażenie – nie wiem, czy to przez pryzmat tego, jak dobrze została wykreowana, czy przez fakt jej dość obłąkanej natury, która przywodziła myśl, że być może ma ona tu jakieś kluczowe znaczenie. Poznajemy ją przed podróżą do domu na wzgórzu, kiedy w przypływie mocy, jaką odczuwa, kradnie samochód siostrze i szwagrowi (może za dużo powiedziane, bo samochód w połowie sfinansowała). Jednak w jakiś sposób ten czyn otworzył w niej chęć buntu – przeciw zasadom, rodzinie, niewoli, w jakiej żyła. Około 32-letnia kobieta w końcu wyrywa się z oków pruderii i samotnego życia i wybiera wolność, pędząc autem w stronę przygody. Ale czy na pewno? Właśnie ta postać wydaje się na tyle skomplikowana, że ciężko przyjąć za fakt, iż nagle po 32 latach życia i tańczenia jak ktoś jej zagrał, nagle pod wpływem iluzorycznej przygody zmienia się o 180 stopni. Niestety Eleanor skryła się pod maską i tylko w taki sposób realizuje swoją wizję j młodej i wyzwolonej kobiety, która wie, czego chce. Bo Eleanor nie wie, czego tak naprawdę chce. W domu, który odkrywa każdy brudny sekret przebywających w nim osób, Eleanor nie jest bezpieczna. W jakiś sposób to miejsce pokazuje jej obłudę i fałsz, to, że nie potrafi być sobą i żyć na własnych warunkach, ciągle spełniając czyjeś wyobrażenia i kierując się tym, co w danej chwili ktoś o niej sądzi lub co jej mówi. Eleanor Vance jest kluczową postacią do zrozumienia problematyki powieści, ale także tego, co kryje się za tajemnicą domu na wzgórzu. A co Wy myślicie o tej bohaterce? 

Patrycja: Zgadzam się z Anią w 100%, że najwięcej uwagi autorka skupiła na przedstawieniu postaci Eleanor Vance. Najlepiej została opisana jej historia sprzed zamieszkania w domu na wzgórzu. Wiemy, czym zajmowała się przed podróżą do niego, czym kierowała się, podejmując decyzję o pojawieniu się w nim oraz jakie zmiany zaszły w jej psychice na miejscu. Czytając Nawiedzony dom na wzgórzu, należy równocześnie obserwować zmiany w zachowaniu bohaterów. Eleanora potrafiła wychwycić te drobne niuanse, jednak nie do końca potrafiła sobie z nimi radzić. Odbierając wszystko, za bardzo stała się więźniem opinii innych. Uważam, że jest to bardzo ciekawa postać, która chcąc zerwać z wcześniejszą opinią na swój temat (spokojna, miła, grzeczna), angażuje w to wiele sił.

Anna S-C.: Mam też wrażenie, że Eleanor widzi w pozostałych osobach, z którymi przebywa w domu, odbicie tego, kim sama chciałaby się stać, ale brakuje jej odwagi, by wyjść z cienia tej ułudy, w której żyje. 

Anna P.: Nie będę oryginalna – na mnie też największe wrażenie zrobiła cicha i pełna kompleksów Eleanor – najbardziej nieoczywista ze sportretowanych przez Jackson postaci. Niepozorna bohaterka nosi w sobie tajemnicę i okazuje się kluczowa dla całej historii.

PROBLEMATYKA

Patrycja: Tak jak wcześniej wspomniałam w moim odczuciu – w historii stworzonej przez Shirley Jackson, nie chodzi tylko o sam dom, a o to, jakie zmiany zachodzą w bohaterach. Mieszkańcy są wystawiani na liczne próby przez dom, który odkrywa tylko przed niektórymi swoje tajemnice. I to też nie takie same. Czasem pojawia się pies, niekiedy czas płynie trochę inaczej, jeszcze innym razem zwykły spacer zamienia się w dłuższą wędrówkę. Istotne jest także to, że nie wszystkie postaci reagują na ten niezwykły budynek w taki sam sposób.

Anna S-C.: Na przykładzie Eleanor można próbować zrozumieć, o co chodzi w domu i jego mocy. Zważywszy na to, że doktor Montague zebrał do swojego projektu osoby już wcześniej narażone w jakiś sposób na kontakt z siłami nadprzyrodzonymi, już otwarte na te siły i wrażliwsze, w jakiś sposób dał tym oręż w dłoń siłom, które dom zamieszkiwały, lub samemu domowi, jeśli on tą siłą jest – ciężko to wyjaśnić i uzmysłowić, gdyż każda interpretacja może być inna. To właśnie ją dom sobie upatrzył, ją wybrał na swoją kolejną ofiarę i to ona była w wielkim niebezpieczeństwie. Już przed przybyciem do posiadłości żyła w krainie fantazji, jej myśli odbiegały szybko od rzeczywistości, wręcz śniła na jawie. Jej ciało zostawało wtedy pustą skorupką, a myśli wędrowały ku nieznanemu, ku światu, który sobie imaginowała. Dom ją wezwał, chciał ją ujarzmić, by stała się giętka jak wierzba, podatna jego woli. I tak kreował przed nią wizje, pisał na ścianach słowa wołania – tym wszystkim kusił ją i szeptał, by oszalała i poddała się temu, co dom dla niej zaplanował. Samo zakończenie, ale także droga, którą prowadzi w czeluści zagłady, są tak sugestywne i tak niesamowite, że dokładnie rozumiem twórców, którzy zechcieli przedstawić swoją wizję na temat historii tego krwiożerczego domu, wyrzucić z siebie te halucynacje i obrazy, które przychodziły a myśl podczas lektury Nawiedzonego domu na wzgórzu. Chyba dlatego też tak bardzo podobała mi się wersja Netflixa, mimo że oglądałam ją, zanim poznałam klasyka (uważam, że to błąd i powinno się zrobić na odwrót). Jednak muszę też podkreślić, że psychika Eleanor nie jest tu jedynym punktem zaczepienia i nie należy tylko w ten sposób interpretować dzieła, przynajmniej ja bym chciała od tego odejść. Owszem, pokręcona psychika, zniewolona wręcz i w okowach różnych zakazów i nakazów bez wątpienia kojarzy się ze zdeformowanym domem, w którym pełno nieścisłości, zakrętów, dziwnych pomieszczeń. Można odnaleźć tu echa roli kobiety w świecie, jej uwięzienia (jak w nawiedzonym domu, z którego nie sposób wyjść), ale także w jakiś sposób erotycznej fascynacji i homoseksualizmu, który nie wiem, czy uświadamia sobie Theo, bo jest to bardzo delikatnie zarysowane, ale wątek się pojawia, a mówimy o powieści napisanej przez kobietę w pruderyjnej Ameryce 1959 roku.  

Anna P.: Sztafaż grozy jest w tej powieści genialnym zabiegiem, za pomocą którego udaje się przemycić uniwersalną prawdę o ludzkiej naturze i nękających ją strachach i prawdę psychologiczną. Czytając Nawiedzony dom na wzgórzu, obserwujemy przerażający proces, kiedy człowiek powoli traci kontrolę nad własnym umysłem i stopniowo popada w obłęd. Obserwujemy bohaterów sterroryzowanych strachem i całe spektrum  irracjonalnych zachowań. Ta psychologiczna prawda, ubrana w konwencję opowieści grozy jest, według mnie, najcenniejszym z aspektów powieści.

STYL I JĘZYK

Patrycja: Język jest zrozumiały dla każdego, nie ma w nim archaizmów czy naukowych pojęć. Co do gramatyki – autorka w umiejętny sposób operuje słowem. Nie ma w treści zbędnych zdań. Każde z nich wnosi coś do fabuły.  

Anna S-C.: Język jest piękny, subtelny i metaforyczny, a styl pisarki lekki i obrazowy, dlatego powieść czyta się pod tym względem bardzo dobrze, przez to jest bardzo ponadczasowa i uniwersalna.  

Anna P.: Język, podobnie jak w innych dziełach tej autorki, jest kunsztowny, poetycki i stylizowany na nieco staroświecki.

WYDANIE

Patrycja: Jeżeli chodzi o wydanie, to muszę stwierdzić, że wznowienia dzieł Shirley Jackson przez Replikę skradły moje serce. Każda z okładek jest dopieszczona do granic możliwości. Twarda oprawa, rysunek na okładce niesie ze sobą tajemnice i budzi wewnętrzne przekonanie, że muszę przeczytać tę książkę. Ilustracja Nawiedzonego domu na wzgórzu przyciąga uwagę – okno porośnięte plątaniną pnączy, wśród których po dokładnym przyjrzeniu się można zauważyć jego – ducha domu.  

Anna S-C.: Piękne wydanie, tak jak poprzednie książki Repliki autorstwa Shirley Jackson. Takie pozycje po prostu trzeba mieć na półce, nie dość, że klasyka gatunku, to jeszcze wspaniale wydana. 

Anna P.: Wydanie jest absolutnie przepiękne. Okładka, na której uchwycono klimat i tajemnicę dzieła, zachwyca subtelnością. Książka jest ozdobą każdej domowej biblioteczki.

SŁOWEM PODSUMOWANIA

Patrycja: Jest mi przykro, że spotkania z Shirley Jackson mam już za sobą. Była to dla mnie ogromna przyjemność móc zatopić się w historię Nawiedzonego domu na wzgórzu, poznać głównych bohaterów, być świadkiem ich wewnętrznej przemiany. Wiem, że za jakiś czas na pewno wrócę do książek autorstwa Jackson, aby na nowo cieszyć się ich kunsztem. Dostarczyły mi one niemało wrażeń estetycznych, zmysłowych i były rozrywką dla mojej wyobraźni.   

Anna S-C.: Nawiedzony dom na wzgórzu jest powieścią niejednoznaczną, wymykająca się prostym schematom i prostym interpretacjom. Jej złożoność unaocznia nam się w bohaterach, ich lękach i osobowości, także w obłędzie, do jakiego doprowadza ich dom i jego mroczne siły. To wielowarstwowa groza, która przytłacza i wprawia w stan osłupienia. Mamy tu nakreślony głęboki portret wpadania w obłęd, nie bez znaczenia pozostaje też fakt, że naprawdę nie wiemy, a możemy się jedynie domyślać tego, czy bohaterka wpada w ten obłęd sama – siłą swojej wyobraźni oraz słabości, która wynikała z jej przeciążonego już życia – czy też jest w niego sukcesywnie wprowadzana przez siły nawiedzonego domu. Te pytania wybrzmiewają dość głośno, a sama interpretacja jest zależna od nas, tego, w co uwierzymy, ale też mam wrażenie, że im więcej pomyślimy, tym więcej różnych ścieżek się przed nami otworzy, a przed tym nie ma już odwrotu. Najlepsze dzieło Shirley Jackson. Bez dwóch zdań.  

Anna P.: Nawiedzony dom na wzgórzu to dzieło niemal doskonałe. Fabuła oferuje psychologiczną przenikliwość, gęsty klimat, fascynujących bohaterów i emocje. To niepokojąca podróż w głąb umysłu znajdującego się na skraju psychicznej wytrzymałości i zarazem niesłychanie przejmująca i prawdziwa opowieść o traumie. 

Fot.: Replika

Podobne wpisy:

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *