Limit Dźwięku

Wszystkie chwyty dozwolone – wywiad z Pawłem Skoczem i Dawidem Miedziochą z zespołu Limit Dźwięku

Trio Limit Dźwięku to żywy dowód na to, że instrumentalne, rockowe granie ma się dobrze. Zespół zadebiutował płytą Enigmatic, udowadniając tym samym, że posiadając odpowiednią ilość talentu i pomysłów, można stworzyć niebanalną i wciągającą muzykę. O historii zespołu, debiucie i najbliższej przyszłości porozmawiałem z muzykami formacji: Pawłem Skoczem i Dawidem Miedziochą. Zapraszam do lektury.

Opowiedzcie o sobie. Jak powstał Limit Dźwięku? Jak wyglądało tworzenie materiału na płytę Enigmatic?

Paweł Skocz: Limit Dźwięku powstał w 2011 roku. Założyliśmy go wspólnie z naszym klawiszowcem, Dawidem Miedziochą. Początkowo nasze próby/spotkania miały charakter czysto rozrywkowy i niezobowiązujący, bo spotykaliśmy się w zaciszu domowego studia na przysłowiowy jam session. Wyglądało to tak, że Dawid ogarniał loopy perkusyjne oraz harmonie, a ja tworzyłem do tego solówki gitarowe plus riffy.

Z czasem okazało się, że materiału jest na tyle dużo, że musimy zrobić z tym porządek (śmiech). Od słów przeszliśmy do czynów i zaczęliśmy poszukiwania pozostałych członków zespołu. I tak w 2013 roku do zespołu dołączył basista Wojciech Karasiński i perkusista Sebastian Wojciechowski. Wspólnie doszlifowaliśmy aranżacje i przystąpiliśmy do nagrań debiutanckiej płyty.

Dodam tylko,  że po zakończeniu nagrań z przyczyn osobistych zespół opuścił Wojciech Karasiński. Nasz aktualny bassmen, to Jacek Czekaj :).

Zatytułowaliście płytę Enigmatic. Dosyć odważny dobór tytułu albumy, szczególnie że nazwa Enigmatic w historii polskiej muzyki jednoznacznie kojarzy się z Czesławem Niemenem. To był celowy zabieg? Jaka jest geneza nazwy albumu?

Dawid Miedziocha: Znamy Enigmatic Czesława Niemena, ale poza tytułem nasz album nie ma z nim żadnych związków :). Po prostu, podobnie jak wielu wykonawców, na tytuł płyty wybraliśmy jeden z utworów.

Padło na Enigmatic, bo uznaliśmy, że jest najbardziej reprezentatywny dla całości. Ma sobie wszystkie charakterystyczne elementy naszej twórczości: łatwo wpadającą w ucho melodię, energię i klimat. Ponadto utwór ten znajduje się gdzieś po środku „decybeli”, między rozpasanymi solówkowymi wariacjami w Crazy czy Attraction a lirycznym The Love lub Island. Śmiało możemy polecić go na dobry początek przygody z naszą muzyką :).

Poza tym Enigmatic jako określenie doskonale oddaje charakter muzyki instrumentalnej. Bo to co nienazwane w sensie językowym, ma zawsze więcej wariantów interpretacyjnych (śmiech).

Zadebiutowaliście muzyką, która jest stricte instrumentalna. Skąd taki wybór? Nie mogliście znaleźć odpowiedniego wokalu, czy jednak od samego początku Limit Dźwięku miał być zespołem wyłącznie instrumentalnym?

Paweł: Pomysł na nagranie płyty instrumentalnej zrodził się spontanicznie. Nie kalkulowaliśmy, czy album sprzeda się i czy przypadnie do gustu szerokiemu gronu odbiorców. Wszystko, co nagraliśmy, powstało z potrzeby serca. Można powiedzieć, że tworząc materiał, popuściliśmy wodze fantazji, dając głos drzemiącym w nas emocjom.

A wracając do pytania, zanim jeszcze zespół Limit Dźwięku zyskał taką właśnie nazwę, wiedzieliśmy już, że chcemy nagrać płytę z muzyką instrumentalną :).

Nie boicie się, że współcześni słuchacze mogą z miejsca odrzucić taką formę muzycznego przekazu?

Dawid: To prawda, że muzyka instrumentalna jest nieestablishmentowa (śmiech). Na szczęście bardzo wielu słuchaczy szuka alternatywy dla dźwięków, którymi są bombardowani w komercyjnych mediach. Najlepszym tego przykładem jest popularność w Polsce Joe Satrianiego czy Markusa Millera. Nie wspominając już o instrumentalnym jazzie, który ma w Polsce bardzo bogatą tradycję.

Zresztą muzyka instrumentalna staje się coraz bardziej popularna na świecie, bo powstaje coraz więcej tematycznych rozgłośni radiowych, które serwują słuchaczom tylko instrumentalne utwory.

Słuchając płyty, szukałem inspiracji, jakie mogły towarzyszyć Wam podczas tworzenia muzyki. Płyta jest bardzo gitarowa. Myślę, że fan Joe Satrianego, Neala Schona a nawet Andy’ego Latimera z pewnością z przyjemnością będzie słuchał krążka Enigmatic. No właśnie, ktoś z nich istotnie wpłynął, Pawle, na Twój styl i twórczość jako gitarzysty? Czy Twoje inspiracje sięgają jeszcze gdzieś indziej?

Paweł: Generalnie słuchamy bardzo różnej muzyki. Inspiruje nas rock, pop, jazz, muzyka klasyczna. Staramy się nie szufladkować muzyki ze względu na przynależność gatunkową. Najważniejszy jest prosty podział na dobrą i złą muzykę (śmiech).

Jeśli idzie o inspiracje, to nie ukrywam, że największy wpływ na moją twórczość miał i nadal ma Joe Satriani. Jest to mój największy autorytet gitarowy i niekwestionowana osobowość sceniczna. Sposób, w jaki Satriani artykułuje poszczególne dźwięki, jest godny Mistrza :). Do tego dochodzą piękne, wpadające w ucho melodie, które Satriani przeplata genialnymi wariacjami. Wszystko to jest podane w uporządkowanej, przystępnej formie. Po prostu palce lizać (śmiech).

Utwory zatytułowaliście w sposób dosyć sugestywny: The Love, Positive Atmosphere, Nice, The Island… Wasze kompozycje niosą ze sobą jakieś konkretniejsze przesłanie? Stoją za nimi pewne historie, wydarzenia, sytuacje? Czy jednak to słuchacz ma sam sobie dołożyć do nich opowieść, sugerując się jedynie tytułem utworu?

Dawid: Można oczywiście potraktować tytuły utworów jako słowa klucze. Wolelibyśmy jednak uznać je za delikatne wskazówki odnośnie emocji, które towarzyszyły nam podczas komponowania muzyki. W przypadku kilku utworów zadecydowały też skojarzenia, jakie mieliśmy podczas słuchania finalnych wersji kompozycji.

Są to jednak tylko nasze odczucia i skojarzenia :). Muzyka instrumentalna ma to do siebie, że operuje najbardziej uniwersalnym z języków. Dlatego wszystkie chwyty dozwolone (śmiech). Mamy nadzieję, że będzie tyle skojarzeń i emocji, ilu naszych słuchaczy :).

Ogólnie zauważyłem, że w Waszej muzyce jest dużo ciepła. Momentami wydaje się ona wręcz radosna, co jest ciekawą opozycją do reszty sceny rockowej, szczególnie tej progresywnej, która raczej gustuje w mroku. Ta radość jest wręcz zaraźliwa dla słuchacza, nie będę ukrywał tego, że Wasza muzyka momentalnie wprowadza mnie w dobry nastrój. Czy tak to sobie zaplanowaliście? Spowodować uśmiech na twarzy słuchacza obcującego z Waszą muzyką?

Paweł: Serdecznie dziękujemy! Bardzo miło nam to słyszeć :).

Nie ukrywam, że zależało nam na tym, aby stworzyć album, na którym każdy znajdzie coś dla siebie. Gdzie pojawią się utwory zwariowane, wesołe, a także bardziej liryczne i skłaniające do refleksji. Jednak wspólnym mianownikiem dla kompozycji miały być właśnie  pozytywne emocje oraz łatwo wpadające w ucho melodie.

Krótko mówiąc, zależało nam na tym, aby w tym zwariowanym i niebezpiecznym świecie dać słuchaczowi płytę, która z jednej strony pozwoli naładować akumulatory, a jednocześnie choć na chwilę zapomnieć o troskach i problemach.

À propos kapitalnych melodii. Nie było gdzieś u Was myśli, aby spróbować wykroić jeden, charakterystyczny motyw i spróbować wokół tego stworzyć piosenkę na wokal? Nie korci Was aby spróbować stworzyć piosenkę, która poradziłaby sobie na przykład w radiu?

Dawid: Szczerze mówiąc, zakusy są (śmiech). Nawet w komentarzach do jednego z utworów z płyty Enigmatic pojawiły się sugestie, żeby przearanżować wspomniany utwór i nagrać w wersji wokalnej. Czy wrócimy kiedyś do tematu? Czas pokaże. Na pewno jednak dojrzeliśmy do tego, aby stworzyć projekt wokalny, który będziemy realizować równolegle do „limitowego”.

Macie jakieś plany na przyszłość? Koncerty? Kolejna płyta? Gdzie jest Wasz limit?

Paweł: W kwestii limitów dźwięku można zażartować, że na Enigmatic próbowaliśmy zadać pytanie, czy w muzyce istnieją jakieś limity?

Co do naszych planów, w tej chwili pracujemy nad drugą płytą Limitu Dźwięku oraz jednocześnie przygotowujemy utwór wokalny. Wstępnie założyliśmy, że do końca roku wypuścimy na rynek singla wokalnego oraz utwór, który będzie kolejną odsłoną projektu instrumentalnego :). Planujemy też letnio-jesienną trasę koncertową. O szczegółach poinformujemy wkrótce.

Wszystko wskazuje na to, że przed nami bardzo pracowite lato. Dziękujemy za rozmowę i pozdrawiamy wszystkich czytelników!

Dziękuję za rozmowę!

Fot.: cantaramusic.pl

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.