Muzyka,Recenzje

Wszystkie drogi prowadzą do… Rzymu? – Sorry Boys – „ROMA” [recenzja]

Najnowsza płyta Sorry Boys to opowieść niejednoznaczna. Jej tytuł, Roma, posiada anagram: Amor. Może być nazwą włoskiej stolicy, imieniem, a także postacią z rzymskiej mitologii. Fraza tytułowa kojarzyć mogłaby się także z romską (cygańską) wędrówką po świecie czy z epoką romantyzmu. Różnorodność jedenastu utworów, w których obecne są aranżacje smyczków, gitary, mandoliny, fishharmoni, instrumentów perkusyjnych i kazoo, stanowi ucztę dla zmysłów. Bela Komoszyńska swymi wyjątkowymi zdolnościami wokalnymi zabiera słuchaczy w niepowtarzalną podróż. Jednak dokąd prowadzi Roma? Wystarczy jej przesłuchać, by to odkryć.

Album otwiera utwór Apollo, w którym czarujący głos wokalistki z charakterystyczną manierą komunikuje, że ma do opowiedzenia historię. Inspirowane posągiem Apollo Belwederskiego radosne dźwięki, w refrenie budzą skojarzenie z Afryką. Kolejny, Lord, okazuje się nawiązaniem do amerykańskiego śpiewu gospel, a w jego prologu wykorzystano pieśń I’m Gonna Wait On The Lord. Tematyka miłości jawi się jako temat przewodni wędrówki z artystami.

Why is it so hard to love you

It’s like falling down in good faith

Why is it so hard to leave you

It’s like hitting a child in the face

Wracam, czyli pierwszy singiel, rozpoczyna się kurpiowskim śpiewem zaproszonej do współpracy pani Apolonii Nowak. Folkowe i oryginalne brzmienie zapada w pamięć, cechuje je pewna wzniosłość i co ważne, jest po polsku. Na płycie przeplatają się utwory w języku polskim i angielskim, a ich spójność może zaskakiwać. Roma z przewodnim tekstem You gave me the fever, but only for while podtrzymuje traktowanie o niesłabnącym uczuciu, łącząc elementy muzyki ludowej z rockiem i alternatywnym popem.

Sorry Boys - Wracam (official video)

Alleluia dopełniona zostaje przez lekki gospel, przygotowując słuchacza na wyciszający i kojący dźwiękiem Mojo. Tytułowe słowo oznacza potocznie seksapil, a jego drugie znaczenie to magiczna siła, bliższa manie, i to właśnie ono odnosi się do utworu. Miarowa perkusja i popis wokalny Beli Komoszyńskiej, wyjątkowo kojarzący się z Kate Bush, sprawia, że ciężko wyrwać się z krainy pełnej cudownych brzmień. Wystarczy zamknąć oczy, by odpłynąć…

Sometimes I feel like I’ve lost my mojo

Somewhere between

Over the rainbow

Where only birds go to die

Oh it’s life

Supernowa to kolejny polski utwór, traktujący o początkach uczucia: I co ja zrobię, jeśli ty jesteś na dłużej? Rozterki dotyczące gotowości na miłość otoczone są przez umiarkowane muzyczne tempo, które zaraz zwalnia w piosence Miasto Chopina. Jawiący się na jego początku fortepian zyskuje towarzystwo basu, przez co kompozycja stanowi pełną emocji balladę. Bogactwo instrumentalne to z pewnością główna cecha płyty. W Water klimat ballady przemienia się w nieco nostalgiczne wołanie, pełne pragnień, z pogłosami gitar i pianina w tle. Ukołyszę wypełniają synkopowane, pulsujące rytmy, które da się usłyszeć w większości kompozycji oraz atmosfera ukojenia i spokoju.

Ukołyszę,

Ukołyszę sama się.

Ostatnia propozycja na płycie, Zwyczajne cuda, stanowi idealne zwieńczenie dla różnorodnej całości. Opowieść o nadziei, prezentująca idylliczne obrazy, napawa optymizmem, będąc połączeniem lekkości i stanowiąc jedność wokalu z instrumentarium.

Dajesz mi, no dajesz mi

Nadzieje na zwyczajne cuda

Dajesz mi, no dajesz mi

Nadzieję na to, że się uda.

Trzeci album zespołu Sorry Boys prezentuje bogactwo niejednoznaczności i kontekstów, a przede wszystkim instrumentów. Brzmienia alternatywne z pogranicza popu i rocka występują obok elektroniki, chóru gospel oraz kwartetu smyczkowego. Zespołowi w procesie tworzenia towarzyszyli: Atom String Quartet, chór gospelowy Soul Connection, puzonista Tomasz Kasiukiewicz i Sebastian Madejski, który gra na cymbałach. Etniczna atmosfera unosi się w powietrzu podczas słuchania Romy, a sama płyta może budzić pewne skojarzenia z latami 80. łączonymi ze współczesnym indie popem. Głos Beli Komoszyńskiej przywołuje na myśl Florence and The Machine, Kate Bush czy Bat For Lashes. Za punkt wyjścia dzieła może zostać uznana sztuka w szeroko pojętym znaczeniu – idei, dziedzictwa czy nowych wymiarów.

Aranżacyjny majstersztyk to wędrówka pełna emocji oraz swobody i przestrzeni. Wszystko toczy się w jej czasie własnym rytmem, do którego nietrudno się dopasować. Tematyka płyty to przede wszystkim uczucia, szczególnie miłość. W każdym utworze może paść na nią spojrzenie z innej perspektywy, w innych okolicznościach. Roma może okazać się romantyczną podróżą w głąb samego siebie. Ta płyta to droga. Dokąd? Nie tyle do Rzymu, co do miłości. A skoro wszystkie drogi, wedle znanego powiedzenia, prowadzą do Rzymu, to czy formacja Sorry Boys uznaje to uczucie za nieuchronne i tak piękne jak starożytne miasto? Bez wątpliwości.

Fot.: Mystic Production

 

Podobne wpisy:

Avatar

Pasjonatka kina, muzyki i literatury, a także sportu, w szczególności siatkówki. Filmowo ceni różnego rodzaju dramaty, filmy psychologiczne oraz kino niezależne. Muzycznie - głównie brzmienia alternatywne. W literaturze najczęściej wybiera powieści, często o tematyce egzystencjalnej, psychologicznej, ale nie stroni od dzieł biograficznych i podróżniczych. Swoimi recenzjami i relacjami dzieli się z czytelnikami Głosu Kultury. Kontakt: gosia@gloskultury.pl

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *