ISIS

Wszystko co robimy, robimy dla Allacha – Benjamin Hall – „ISIS. Państwo Islamskie” [recenzja]

Moja książka zabierze czytelnika do wnętrza tak zwanego państwa islamskiego, do kontrolowanych przez terrorystów miast, do ich obozów szkoleniowych i więzień. Opowiem historię bitew, które utorowały ISIS drogę do zwycięstwa. Opiszę proces rekrutacji nowych bojowników, propagandę władz tego quasi-państwowego tworu, jego finanse i politykę. Krótko mówiąc, pokażę czytelnikowi, jak wygląda ten świat od środka. I przyznać trzeba, że autor słowa dotrzymał. Brutalności w tej książce sporo, ale uzasadnionej, bo opisuje ona jedynie sytuacje, których naocznym świadkiem i uczestnikiem był Benjamin Hall. Warto zaznaczyć, że historia ISIS nie obejmuje jedynie dżihadystów, Syrii, Iraku czy Bliskiego Wschodu. To opowieść o pokoleniu ludzi żyjących w chaosie wojennej zawieruchy. Tamtejszych bojowników cechuje niebywała pewność siebie. Tym właśnie przerażają innych – zwłaszcza zwykłych, zagranicznych żołnierzy.  Ich dokładnej liczby nie jesteśmy w stanie ustalić, gdyż cały czas dołączają do niej radykałowie z różnych zakątków globu. Mimo że terroryści nie zajmują nowych terenów, to jednak sytuacja nieustannie się pogarsza.  Celem tej doskonale zorganizowanej organizacji jest ustanowienie zwierzchności Allacha nad całym światem. I choć często porównuje się ją do Al-Kaidy, to jednak jest potężniejsza i bardziej brutalna. Nie ukrywa się w górach, ale każdy swój ruch nagrywa i prezentuje za pomocą mediów społecznościowych, wywołując postrach. Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak powstało ISIS, dlaczego Syria, która powoli otwierała się na świat, skończyła w ten sposób, sięgnij po tę niełatwą lekturę. Wszak właśnie ten konflikt jest jedną z największych tragedii współczesnej historii, która tworzy się na naszych oczach.

Państwo Islamskie jest obecnie na ustach całego świata. Jednak docierające do nas informacje są chaotyczne, niezrozumiałe i skąpe. Tymczasem ISIS z dnia na dzień rośnie w siłę. Zasilane tzw. dziećmi kalifatu (często już trzynastoletnimi), które masowo trafiają do obozów szkoleniowych, gdzie przygotowywane są do roli bojowników, zamachowców samobójców i morderców. Niektóre z nich same wybierają taki los, ale większość kuszona jest jedzeniem i perspektywą na przyszłość. Inne oddawane są przez rodziców albo po prostu porywane. Na porządku dziennym jest tu widok dzieci z bronią w ręku, wymuszenia, egzekucje, chłosty, obcinanie kończyn i kamienowanie. Po ulicach spaceruje policja moralności, której zadaniem jest niedopuszczenie do inwazji kulturalnej Zachodu wyrażającej się w noszeniu „zbyt śmiałych” sukni, krótkich i uwydatniających sylwetkę płaszczy czy odmowa chowania włosów pod chustę.  Te wszystkie zachowania są sprzeczne z normami islamskimi. Ofiarami padają najczęściej kobiety, mimo że zakazy dotyczą również mężczyzn (grzeszne jest strzyżenie włosów „na modłę europejską” i noszenie ubrań zachodniego kroju). Zakazana jest także muzyka!

W miejscowości Rakka egzekucje są rutyną. Bojownicy traktują każdy wyrok jak codzienne zadanie. Dla mieszkańców jest to obowiązkowe zgromadzenie publiczne, a dla wszystkich ostrzeżenie przed nieposłuszeństwem. Strach mają więc wywoływać powolne podrzynanie gardeł tępym narzędziem bądź trwająca kilka dni męka ukrzyżowania. Próby zabrania z ulic ciał ofiar często kończyły się tragicznie, bowiem snajperzy tylko  czekali na ludzi, którzy będą chcieli pochować zmarłych. Zdarzało się więc, że ciała całymi dniami leżały na otartej przestrzeni i gniły, ponieważ w żaden sposób nie dało się ich stamtąd zabrać.

Dzieci żyją tu w ciągłym strachu, przed oczami mając liczne masakry i brutalność. Wszystko to, co widziały, niestety je kształtuje. Nie bez powodu trzynastoletnia dziewczynka na malowanym obrazku szkicuje swój kraj. Są na nim sterty rąk, nóg i innych kończyn… Wszędzie groby, a na dole podpis: Kiedyś Syria była pięknym krajem, ale dostała się w złe ręce i teraz nasi ludzie cierpią tortury. Nienawiścią zieją tam więc nie tylko dorośli, ale także dzieci, które chcą spalić bojowników ISIS, bo oni zabili i spalili ich bliskich. Teraz pragną zemsty i uważając się za dorosłych, domagają się broni. Nie mając jakiegokolwiek dostępu do edukacji poza Koranem, narażone są na codzienne pranie mózgu. Cóż, chyba powinniśmy zrozumieć, że aby zniszczyć Państwo Islamskie, niezbędna jest nie tylko walka z armią, ale przede wszystkim z ideologią!

Świat przyzwyczaił się do walki z terroryzmem, który trwa od lat. Zachód niejednokrotnie był pewny, że pokonał przywódcę ISIS. Żołnierze mówią: mężczyznę o takim pseudonimie aresztowaliśmy lub zabiliśmy przynajmniej pięć, sześć razy. Jest jak widmo pojawiające się w różnych miejscach. W tym przypadku trudno powiedzieć, gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna fikcja. Ponadto zatrzymani i uwięzieni w obozie Bucca przez Amerykanów bojownicy traktują to miejsce jako kolejny obóz szkoleniowy dla terrorystów. To właśnie tutaj tworzyła się hierarchia i poparcie dla nowych przywódców ISIS.

Bezsprzecznie Benjamin Hall w swojej szokującej opowieści bazującej na osobistych doświadczeniach i licznych wywiadach, ukazuje nam pogmatwane relacje polityczno-religijne na Bliskim Wschodzie. Przedstawia fakty i informacje, których próżno szukać w mediach. W reportażu słowo tabu nie istnieje. I dobrze, choć to lektura dla ludzi o silnych nerwach. Świat terrorystów i ich codzienne życie, geneza powstania Państwa Islamskiego, metody ich działań, sylwetki przywódców, bezradność świata zachodniego to główne wątki tej publikacji. Atutem są również przemyślenia autora, który nie szczędzi krytyki i oskarżeń pod adresem amerykańskiej administracji z prezydentem Barakiem Obamą na czele.

Czy proroctwo Oriany Fallaci ma szansę się ziścić i zniknie Europa, a w jej miejsce pojawi się Eurabia?  Jedno jest pewne – przeraża fakt, że do ISIS przyłącza się wiele osób z Zachodu, którzy posiadają mylne wyobrażenia Państwa Islamskiego. Część z nich niestety odnajduje się w tej jakże  bezlitosnej organizacji.

Fot.: MUZA

ISIS

Write a Review

Opublikowane przez

Magdalena Kurek

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim. Zgodnie z sentencją Verba volant, scripta manent (słowa ulatują, pismo zostaje) pracuje nad rozprawą doktorską poświęconą interpretacji muzyki w prasie lat ’70 i ‘80. Jej zainteresowania obejmują literaturę i sztukę, ale główna pasja związana jest z tempem 33 obrotów na minutę (mowa oczywiście o muzyce płynącej z płyt winylowych).

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.