Wyborny trup

Ludzka Deprawacja – Agustina Bazterrica – „Wyborny trup” [recenzja]

Od jakiegoś czasu interesuję się grozą i horrorem. Przełożyłam tę fascynację na książki, filmy, gry… Stąd też pozycja Wyborny trup, autorstwa Agustiny Bazterriki, musiała dołączyć do mojej „strasznej kolekcji”. Musicie wiedzieć, że ta książka jest wyjątkowa. Co składa się na ową wyjątkowość? Fakt, że ma w sobie tyle deprawacji i dostarcza tak ogromną dawkę szoku (praktycznie na każdej stronie), że jest to aż moralnie niepoprawne. Pomysł autorki jest odmienny od wszystkiego, co czytałam kiedykolwiek wcześniej. O co chodzi? Chodzi o kanibalizm i ludzkie mięso stawiane na piedestale.

Zacznijmy od tego, że od pierwszej strony czytelnik ma wrażenie przejścia przez jakieś niewidzialne drzwi do całkiem innego niż znany mu dotychczas świat. Jak się w nim czuje? Dziwnie, ale jednocześnie – jakby było tak od zawsze. Książka na swój dziwny sposób zaprasza do siebie i wręcz stwarza warunki aklimatyzacji. Gdy się zacznie, nie można przestać, aż się nie skończy. Jest to świat, gdzie posiadanie własnych dzieci przeplata się z ich jedzeniem przy rodzinnym stole (ah, ale no nie własnych przecież – nie bądźmy tak okrutni). Świat wysoko posuniętej technologii, choć w odmiennym stopniu niż w realnym, obecnym świecie. Tam to dopiero traktuje się ludzi przedmiotowo!

Co z fabułą? Generalnie historia posuwa się zgodnie z tokiem życia głównego bohatera – Marcosa Tejo. Jest on żonaty z Cecilią i oboje przez chwilę byli rodzicami Leosia. Obecnie mężczyzna żyje całkiem sam i pracuje w Zakładzie Kriega przy obróbce ludzkiego mięsa. Nie chciał tego, gdyż całkiem dobrze sprawdzał się w innym zakładzie, gdzie odpowiedzialny był za ustalanie zasad obowiązujących ludzi, którzy jedzą innych ludzi. Niestety utrzymanie chorego ojca w zakładzie wymagało wyższej pensji.

Nasz bohater ma pewne zasady. Niestety sytuacja życiowa zmusza go do walki z tym, co można w tym świecie nazwać moralnością. Jak wielu innych, Marcos Tejo dopuszcza możliwość, że wirus, który wpłynął na rezygnację ze spożywania mięsa zwierzęcego, jest wymysłem rządu, który znalazł (dość ciekawy) sposób na walkę z przeludnieniem, biedą, a także ograniczeniem emisji gazów cieplarnianych. Jednak, czy Marcos naprawdę różni się czymkolwiek od egoistycznych, kierowanych własnymi potrzebami, żądnych mordu ludzi?

Czytelnik brnie przez ten zepsuty świat, gdzie ludzie traktowani są jak zwierzęta i umieszczani w klatkach, gdzie wycina im się struny głosowe, by nigdy nie usłyszeć ich sprzeciwu… Gdzie wszyscy wokół ślepo tworzą makabryczną rzeczywistość, zabijając tak naprawdę samych siebie… Czytając Wybornego trupa, nie mogłam wyjść z podziwu, jak bardzo trzeba być zdeprawowanym i zaślepionym, aby nie widzieć, że ludzie w klatkach, których po kawałku spożywali inni ludzie, nie różnią się tak naprawdę niczym od tych żyjących w spokoju ze swoją rodziną, chodzących do pracy i rozwijających swoje zainteresowania? Tymczasem w książce kanibale nie patrzyli na „produkt”, „mięso” ani „artykuł spożywczy” jak na ludzi – w końcu nie można nadać jedzeniu tożsamości. „Mięso” nie może także myśleć.

Mięso jest mięsem, nieważne skąd pochodzi.

Bardzo ciekawym tematem poruszonym w książce Wyborny trup jest legalizacja kary śmierci i realizacja jej poprzez wywóz do Miejskiej Rzeźni (za nieprzestrzeganie zasad) oraz funkcjonowanie Kościoła Składania się w Ofierze (gdzie członkowie dobrowolnie oferowali siebie samych jako pożywkę dla innych).

Przejdźmy do zalet. Przedstawiana historia jest logiczna i spójna od początku do końca. Nie doszukałam się również żadnych błędów logicznych, stylistycznych czy gramatycznych. Zadziwiający jest fakt, że mimo deprawacji, o których czytamy, wciąż niezłomnie kibicujemy bohaterowi w jego dążeniach. Marcos Tejo wydaje się złotym workiem pełnym cnót i normalności wśród tego kanibalistycznego świata. Jest on postacią wrażliwą, pełną smutku i cierpienia. Ponadto w powieści jest ukazana masa procedur stosowanych w rzeźnictwie (jeśli kogoś interesuje podejście naukowe…). Na plus zapisuje się również fakt, że ostatnie, co można powiedzieć o powieści, to to, że jest przewidywalna. Kolejną kwestią jest zakończenie – nikt nie jest w stanie przewidzieć, jaka fala uczuć, a zarazem pustki Was zaleje.

Na minus oceniam specyficzną narrację („on zrobił, on wstał”) – przez połowę książki nawet nie znaliśmy imienia i nazwiska bohatera. Można się też było pogubić przy większej ilości postaci. Po drugie, książka od pierwszej strony wprowadza w stres i trzeba być na to gotowym.

Okładka od samego początku mnie zaintrygowała. To jedna z tych książek, po które sięgasz z fascynacji narządu wzroku. Co prawda jest ona makabryczna… W końcu pokazuje człowieka obdartego ze skóry wraz z numeracją mięśni jego twarzy, szyi i całej głowy. Widzimy również widelec (chyba już wiecie dlaczego?). Uważam, że nie da się trafniej dobrać okładki do treści książki, nie można jej kompletnie nic zarzucić.

Zmierzając ku podsumowaniu:

Żądza mięsa jest niebezpieczna.

Wyborny trup to książka bardzo brutalna (choć po czasie czyta się ją bez mrugnięcia okiem), a opis niektórych scen po prostu przeraża. To, ile emocji doświadczycie w środku siebie samych, jest osobną kwestią. Oddaję honor autorce za:

  • po pierwsze odwagę w stworzeniu tak innej od wszystkiego, co dotychczas spotkałam, treści;
  • po drugie za ogromną wiedzę (a jeśli nie wiedzę, to jeszcze bogatszą wyobraźnię niż się wydaje).

Nie rozumiem, dlaczego  czyjś uśmiech wydaje się nam atrakcyjny. Uśmiechając się, człowiek pokazuje swój szkielet.

Osobiście bardzo polecam książkę, choć przestrzegam, że jest to pozycja, która uczepi się Was na kilka dni, może dłużej. To nie są treści uznawane za normalne i za grosz w nich moralności. Jest to jednak fascynująca i skłaniająca do przemyśleń wizja. Zastanów się, Drogi Czytelniku tej recenzji – książka ukazuje bardzo nierealną, zdawałoby się, że niemożliwą wersję wydarzeń… Czyżby?

Myślę, że dewiza Kościoła Składających się w Ofierze, będzie idealnym zakończeniem:

Istota ludzka jest powodem wszelkiego zła na tym świecie. Jesteśmy naszym własnym wirusem.

Fot.: Wydawnictwo Kobiece

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.