Muzyka,Recenzje

Wyspa perfekcji – Kristen – “Las” [recenzja]

Kristen
Kristen

Kristen powraca z nowym albumem zatytułowanym Las. Nie sądziłem, że ta zasłużona dla muzyki alternatywnej w naszym kraju formacja czymś jeszcze mnie zaskoczy, szczególnie że jej dotychczasowe albumy, jak chociażby ostatni, The Secret Map, czy też w każdym calu fantastyczny Please Send Me A Card z 2003 roku, jawią mi się jako dzieła kompletne, zawieszające zespołowi poprzeczkę na ekstremalnie wysokim poziomie. Po prostu myślałem, że zespół Kristen już osiągnął sufit i nie przebije tych LP. Było to tylko moje złudne przeczucie, bo szczecińska formacja nic sobie z tego nie robi i po prostu wydaje płytę, która nie pretenduje wyłącznie do krajowego topu, ale jest to absolutny top światowy.

Las zabiera słuchacza w świat dźwięków, które dotychczas przejawiały się w twórczości Kristen, lecz nie były one eksponowane na pierwszym planie. Fani gitarowych brzmień z debiutu czy post-rockowych klimatów z Please Send Me a Card niekoniecznie od razu odnajdą w nowej muzyce Kristen przestrzeń dla siebie. Las to kontynuacja i totalne rozwinięcie elektronicznych tudzież ambientowych wątków z The Secret Map. Zespół nieco odszedł od minimalistycznych form, jak Upward beyond the onstreaming, it mooned pochodzącego z wyżej wymienionego albumu, na rzecz bogatszych w strukturze dźwiękowej kompozycji, nie zapominając jednak, że less is more. I ta właśnie idea wydaje się przyświecać Kristen na nowym albumie, bowiem kompozycje zachowują swój hipnotyzujący, transowy sznyt, lecz wszystko to zostaje opakowane w przestrzenne brzmienie, które zachwyca swoim bogactwem i różnorodnością w porównaniu do surowego, brudnego The Secret Map.

Zaskoczeniem jest już otwierający płytę, przepełniony buzującym, nieco latynoskim rtymem utwór Salto, który zachwyca wręcz funkowym nerwem pomieszanym z kraut-rockową formą. Do mistrzów tej stylistyki Kristen znaczniej bliżej jest w gitarowej, hałaśliwej Amrze, natomiast cudownie rozwijająca się Wyspa, a szczególnie jej druga, kakofoniczna część zaprowadza słuchacza do dźwiękowego nieba. Na nowej płycie Kristen nie ucieka również od post-rockowych klimatów w stylu Maudlin of the Well (Tony), a szumy, sprzężenia i innego tego typu dźwiękowe efekty dalej są zespołowi bliskie, czego dowodem jest kończący płytę Las.

Zespół Kristen na nowej płycie faktycznie skorzystał ze sprawdzonych motywów i rozwiązań, lecz zostały one na Lesie doprowadzone do perfekcji. Na płycie nie ma żadnego przypadkowego dźwięku, zbędnego motywu, niepotrzebnych efektów. Wszystko jest starannie poukładane, uporządkowane, wypieszczone do maksimum i co najważniejsze – zespół brzmi naturalnie, czuć idealną harmonię występującą pomiędzy muzykami. Namacalne wręcz jest to, że tym całym, pozornym szaleństwem dyrygują ludzie z krwi i kości. Ta płyta, niczym dwójka od Lotto, uzależnia, pochłania i nie chce uciec od słuchacza.

Fot.: Instant Classic

Podobne wpisy:

Avatar

Czasami wyjdę z ciemności.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *