Książki,Patronat,Wywiady

“Nie szukam pomysłów na powieści, dzieje się dokładnie na odwrót” – wywiad z Dorianem Zawadzkim

zawadzki
zawadzki

Dorian Zawadzki. Rocznik 1985. Mieszkaniec Śląska. Zagorzały kinoman i meloman. Kiedy nie pracuje nad powieścią, dokłada wszelkich starań, żeby przeczytać wszystkie interesujące go książki… choć dobrze wie, że mu się nie uda. Autor dwóch powieści, które Głos Kultury objął patronatem medialnym: Selekcjonera (2019) oraz wydanej kilka tygodni temu Kobiety w masce. Obie książki ukazały się nakładem Wydawnictwa Replika. Nasza redaktorka Natalia, która zdążyła zostać już fanką autora porozmawiała z nim na temat obu jego powieści. 

Zapraszamy do lektury wywiadu. 

Czy istnieje coś, czym zauroczył Pana Śląsk?

Wiele jest takich rzeczy. Przede wszystkim zjawiskowy krajobraz Jury Krakowsko-Częstochowskiej, który mam szczęście codziennie oglądać. A także tym, że na Śląsku żyje się znacznie wolniej niż na Mazowszu i nikogo nie dziwi widok sarny lub dzika. Dzięki temu nie odczuwam, że życie przecieka mi między palcami.

Najlepsza powieść jaką Pan czytał to….?

Lista świetnych powieści, które przeczytałem jest długa. Swojego czasu duże wrażenie zrobiła na mnie Atlas chmur Davida Mitchella.

Ile książek czeka u Pana w słynnej kolejce “do przeczytania”?

Staram się ich nawet nie liczyć. Kolejka zamyka się gdzieś na przełomie przyszłego roku.

Co było inspiracją dla tak oryginalnej powieści, jaką jest Selekcjoner?

Nie szukam pomysłów na powieści, dzieje się dokładnie na odwrót. Wszystko rozpoczyna się od pojedynczych scen, które z braku lepszego określenia nazywam „zwiastunami”. Na początku 2018 roku, przebywając w pustym pokoju, zobaczyłem kobietę wspinającą się po ścianie neogotyckiej rezydencji. Bardzo byłem ciekaw, kim ona jest i jakie kierują nią motywy. Wokół tej jednej sceny powstała cała oś fabularna Selekcjonera.

Chciał Pan kiedyś zostać policjantem?

Tak, kiedy miałem jakieś 10-12 lat. Potem dotarło do mnie, jaki to ciężki, niewdzięczny i słabo opłacany zawód. Skrajnie różniący się od tego, co pokazuje się widzom w kinie. Uważam, że kobiety i mężczyźni decydujący się wstąpić do szkoły policyjnej, powinni mieć szczere powołanie płynące prosto z serca.

Czy faktycznie zło powinno zwalczać się przemocą?

To zbyt ogólne pytanie, żeby odpowiedzieć na nie wprost. Do każdej niebezpiecznej sytuacji, w której przyszło nam się znaleźć, należy podchodzić indywidualnie. Przemoc to jest rozwiązanie ostateczne i tylko wtedy, kiedy negocjacje nie wystarczają, a druga strona nie wykazuje oznak rozsądku.

Fascynuje Pana gangsterski, mroczny świat, o którym mogliśmy czytać w Selekcjonerze?

Fascynuje mnie kruchość tego świata, to, jak bardzo jest delikatny i niestabilny. A także motywy, które sprawiają, że znajdują się ludzie chcący w nim zamieszkać.

Nell Palicki czy Faith?

Najpierw była Faith. Inspektor Nell Palicki poznałem później.

Czy pisząc Selekcjonera, miał Pan świadomość, że będzie to lektura, która z całą pewnością… zaskoczy czytelnika i dostarczy mu nowych, nieznanych dotąd wrażeń czytelniczych?

Nie miałem takiej świadomości… tylko nadzieję.

Czy wierzy Pan w nadnaturalne zdolności?

W niektóre tak. Ale chciałbym zastrzec, że na świecie istnieje bardzo niewiele zdolności, które można w ten sposób określić. Bo jeśli ktoś ma na myśli na przykład dziecko, opowiadające o swoim dorosłym życiu w poprzednim wcieleniu, to nie jest to zdolność nadnaturalna, tylko fakty słabo rozpowszechnione w zachodniej kulturze.

Czy według Pana Rudolf Fentz naprawdę był ofiarą zagubioną w czasie?

Nie, to akurat legenda miejska. Ale jest wiele podobnych przypadków, którym należało by się przyjrzeć z otwartym umysłem. Wszak jeszcze dwieście lat temu, opowieści o tym, że ludzie będą unosić się nad oceanem we wnętrzu wielkich stalowych ptaków, były tylko mrzonkami.

Gdyby mógł Pan przeżyć podróż w czasie: podjąłby Pan to wyzwanie? I jeśli tak, to gdzie by się Pan udał?

Ale przecież ja się już raz cofnąłem w czasie: do Londynu z 1985 roku. Spędziłem tam osiem miesięcy mojego życia.

O czym Pan marzy?

O wielu rzeczach. Zazwyczaj listę życzeń zaczynam od spokoju i zdrowia dla moich bliskich.

Kobieta w Masce to książka opowiadająca o bardzo silnych, kobiecych osobowościach. Skąd pomysł na historię, w której występują – poza kilkoma przypadkami – tylko kobiety?

Podobnie jak w przypadku Selekcjonera, to był „zwiastun”. Tyle, że miał miejsce pół roku później. Pusty pokój zastąpił balkon z widokiem na las, a kobietę wspinającą się po ścianie neogotyckiej rezydencji miasto otoczone zewsząd wodą. Najpierw zdałem sobie sprawę, że ta historia ma miejsce w przyszłości, a zaraz potem, że nigdy nawet nie przymierzałem się do napisania powieści futurystycznej. No, ale kiedy już zacząłem, to nie mogłem się powstrzymać.

Czy napisanie Kobiety w Masce wymagało od Pana uważnej obserwacji kobiet?

Niezupełnie. Zgodnie z sentencją Christophera Priesta zawartą w powieści Prestiż:

Iluzjonista i publiczność zawierają – jak ja to nazywam – Pakt Cichej Zgody na Czary. Nikt nie mówi o tym głośno, a publiczność czasami wręcz nie podejrzewa, że taki pakt istnieje, ale tak właśnie jest.

Która z żołnierek występujących w książce jest najbliższa Panu sercu? Czy wszystkie z nich darzy Pan sympatią?

Nie jestem w stanie żadnej wyróżnić. To byłoby nie fair.

A gdyby sam byłby Pan kobietą… czy zdecydowałby się Pan na wstąpienie do garnizonu w Fort Salem?

Tak. Ale pod warunkiem, że byłbym piękną, inteligentną i homoseksualną kobietą.

Podobne wpisy:

Avatar

Wszystkie niewypowiedziane słowa.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *