the analogs

Nasze piosenki nie mają happy endu – wywiad z Pawłem Czekałą z The Analogs

Zasłużona dla sceny, oi!-street punkowa kapela The Analogs od jakiegoś czasu gra po Polsce wyjątkowe koncerty akustyczne. Dwóch członków zespołu: Paweł Czekała i Kamil Rosiak niestrudzenie jeżdżą po krajowych zakładach karnych i młodzieżowych ośrodkach wychowawczych, grając akustyczne sety dla ludzi, którzy znaleźli się na życiowym zakręcie. Występy te dokumentuje wydana niedawno płyta Projekt Pudło. Z tej okazji porozmawiałem z Pawłem Czekałą – gitarzystą zespołu.

Skąd pomysł na trasę po zakładach karnych? W Polsce chyba wcześniej nikt nie zagrał w takich miejscach, poza pojedynczymi przypadkami takich koncertów. Za granicą Metallica robiła teledysk w więzieniu St. Quentin, ale chyba to Johnny Cash był jednym z nielicznych wielkich muzyków, którzy postanowili robić takie koncerty.

Paweł Czekała: W Polsce różne zespoły grają koncerty w więzieniach, ale ze względu, że nie są to zorganizowane trasy i nie nagrywa się podczas tych koncertów płyt, to informacje na ten temat nie docierają do zbyt wielu ludzi. Mam za sobą więzienną przeszłość i czułem wewnętrzną potrzebę zagrania tych koncertów. Uczucia to rzeczy, o których trudno się rozmawia, a jeszcze trudniej wyznaje obcym, ale gdzieś w środku serca czułem, że powinienem wesprzeć ludzi, którym nie wiedzie się w życiu i którzy maja problemy, bo mocno się z nimi identyfikuję. Pamiętam, co czułem, odsiadując wyrok, pamiętam, o czym myślałem. Wiem z własnego doświadczenia, że każde przełamanie monotonii więziennej jest ważne. Każdy kontakt z ludźmi z zewnątrz, którzy powiedzą ci (albo w naszym przypadku zaśpiewają), że przechodzili przez to samo i udało im się wrócić do normalnego życia, jest dla nich ważny.

Jaki był odbiór Waszych występów wśród osadzonych?

Wszędzie jesteśmy przyjmowani bardzo dobrze. Teksty naszych piosenek mówią o sprawach, które dotyczą ludzi, dla których śpiewamy. Teksty piosenek, które piszę, są mocno autobiograficzne, a ze względu na to, że przechodziłem tę sama drogę, co nasi słuchacze, to większość z nich odnajduje w nich cząstkę swojego życia. Mówimy, o czym opowiada każda piosenka, i ostrzegamy, że są one zazwyczaj bardzo smutne i nie kończą się happy endem.

Były jakieś problemy z organizacją koncertów ze strony polskiego systemu penitencjarnego?

Kiedy ruszaliśmy z graniem w więzieniach i ośrodkach wychowawczych, trafiliśmy na wielu ludzi, którym spodobała się nasza idea. Wsparli nas i pomogli. Byli to ludzie, którzy nie odwalali tylko swoich godzin w zakładzie karnym czy ośrodku wychowawczym, tylko chcieli zrobić coś naprawdę dla ludzi siedzących w więzieniach. To naprawdę niewiarygodne, że w czasach bylejakości i całkowitego braku empatii spotkaliśmy na naszej drodze tak wielu wyjątkowych ludzi. W zasadzie gdzie się nie zgłosiliśmy, to przyjmowano chętnie naszą propozycje koncertu, a w wielu przypadkach pracownicy zakładów karnych dzwonili do nas i proponowali żebyśmy u nich zagrali.

Czy zdarzyły się podczas występów jakieś sytuacje, rozmowy z więźniami, które wryły Wam się w pamięć? Okazały się bardzo emocjonujące dla Was?

Wszystkie rozmowy o zmarnowanym życiu, samotności, wyobcowaniu i niepewności są emocjonujące. Zaczynamy koncert zawsze od tego, że mówię o swojej przeszłości, a to od razu znosi wszelkie bariery między nami a publicznością i osadzeni bardzo chętnie z nami rozmawiają. Wysłuchałem bardzo wielu historii, od których może pęknąć serce, ale też wiele budujących opowieści o ratowaniu własnego życia i budowaniu nowego na skrawkach tego, co komuś zostało, a często było tego naprawdę niewiele. Oczywiście nie będę opowiadał o detalach, bo ludzie, którzy zaufali mi i Kamilowi, i opowiedzieli nam o swoich problemach, radościach i smutkach, pewnie nie życzą sobie, abyśmy przekazywali tę wiedzę dalej.

Czujecie, że swoimi piosenkami, niosącymi za sobą mądrość i ważne idee, możecie kogoś sprowadzić na drogę resocjalizacji? Szczególnie że Wasz przekaz niejednokrotnie jest szczery, oparty na własnych doświadczeniach, a nie jest czymś wymyślonym i sztucznie wykreowanym.

Ani ja, ani Kamil nie znamy się na resocjalizacji. Jestem byłym kryminalistą i jedyne, co wiem to, że jeśli człowiek nie pomoże sobie sam i nie zmieni swojego życia, to nikt nie zrobi tego za niego. Jeśli nie pokona w sobie wszystkich słabości i niszczących go nawyków czy zachowań, to nie zrobi tego na pewno wychowawca w zakładzie karnym ani psycholog. Nasze piosenki nie maja happy endu, bo to, jaką drogą się dalej pójdzie, zależy tylko od nas samych. Nie śpiewamy: „bądź grzeczny”, śpiewamy: „nie bądź głupi”. Nie mówimy, że jest nam kogoś szkoda, ale mówimy, że trzeba być silnym i pokonać każdą, nawet najtrudniejszą, przeszkodę.

Graliście również koncerty w ośrodkach wychowawczych. Jak właśnie w takich placówkach grało Wam się akustyczne sety? Młodzi ludzie, mający za sobą niestety pierwsze problemy z prawem, reagowali inaczej od dorosłych więźniów na Wasze utwory?

Nie zawsze są to ludzie, którzy popełnili jakieś przestępstwo. Często są to ludzie zaniedbani wychowawczo przez swoich rodziców, zostawieni samym sobie pomiędzy masą drogich elektronicznych gadżetów, ale pozbawieni ciepła i uczuć ze strony najbliższych. Do nich również przemawiają nasze piosenki. Oczywiście pod warunkiem, że nie gramy za długo, bo bardzo młodzi ludzie są w stanie koncentrować się na czymś maksymalnie 45 minut. Słuchają i rozumieją. Opowiadamy im o tym, jak żyjemy, o koncertach i o sporcie. Myślę, że znajdujemy z nimi wspólny język, bo nie zajmujemy się moralizowaniem i grożeniem palcem.

Płytę promuje singiel Wszystko to, co mamy. Na płycie też jest utwór Przegrany. To kawałki opowiadające o tej mrocznej stronie polskiej rzeczywistości. Podejrzewam, że właśnie te utwory najmocniej oddziaływały na słuchaczy. Jak było naprawdę?

Jeśli przyjmiemy, że łzy mogą być wyznacznikiem oddziaływania na publiczność, to najczęściej pojawiają się w oczach słuchaczy podczas piosenki Co warte jest życie.  Mówi o tym, że aby być szczęśliwym, trzeba kochać i być kochanym, a to bardzo trudne, siedząc za kratami…

Na płycie jest premierowy track bonusowy Ahoy marynarzu, który oczywiście niesie za sobą niezwykle istotne przesłanie. Opowiedzcie, proszę, więcej o tej kompozycji.

Piosenki to sposób, w jaki razem z Kamilem opisujemy otaczający nas świat i problemy, jakie widzimy. Ahoy Marynarzu mówi o jednym z największych problemów, jakim jest marnowanie życia, i niszczeniu wszystkiego koło siebie poprzez alkohol. Uważam, że jest on większym problemem niż narkotyki, bo w sensie społecznym powoduje on więcej szkód. Jest łatwo dostępny, bardzo tani i społecznie akceptowany. Rząd utrzymuje jego ceny specjalnie na niskim poziomie, aby nie narażać się wyborcom i czerpie olbrzymie zyski z obrotu nim w postaci akcyzy i podatku. Alkohol to niebezpieczne gówno…

Zmienię nieco temat. Na płycie umieściliście akustyczną wersję Ballady o Okrzei. Stefan Okrzeja to ważna postać dla historii Polski, lecz mam wrażenie, że dla wielu jest wyklęta ze względów czysto światopoglądowych. Nie denerwuje Was to, że takie postacie jak Okrzeja są wykorzystywane w politycznej, współczesnej wojence? Bo on winien być jednym z bohaterów wszystkich Polaków, niezależnie od ich poglądów.

W czasach kiedy cały swój byt polityczny rządzący opierają na skrajnie prawicowej retoryce ocierającej się często o faszyzm i fundamentalizm religijny, postacie takie jak Stefan Okrzeja, który był bojowcem PPS, są bardzo niewygodne. Przypominają o tym, że to lewica walczyła o wolność, przelewając krew. Śpiewamy o Okrzei, bo to prawdziwy bohater.

THE ANALOGS- PROJEKT PUDŁO "Wszystko To Co Mamy" (promo)

Jesteście bystrymi obserwatorami rzeczywistości i żałowałbym, gdybym nie spróbował chociaż poznać Waszej opinii na temat kondycji współczesnej Polski i naszego społeczeństwa.

Przy okazji opowiadania o naszych więziennych koncertach powiedziałem już kilka słów o braku empatii i uczuć. Żyjemy w czasach, kiedy mieć znaczy więcej niż być. To smutne, ale kapitalizm i system rynkowy zniszczył ludzi. Działania polityków podzieliły nas dodatkowo. Cofamy się w rozwoju – tak jeśli chodzi o więzi międzyludzkie i szacunek dla innych, jak i to, co osiągnęliśmy w kwestiach socjalnych. Korporacje i banki wygrywają i stajemy się coraz bardziej ich niewolnikami. Podsumowując, mówiąc potocznie: „schodzimy na psy”…

Nie jest łatwo przełożyć elektryczne, punkowe brzmienie na akustyczne. Mieliście problem z doborem piosenek na Projekt Pudło? Były utwory z Waszego repertuaru, które „nie chciały” wybrzmieć właściwie w akustycznej aranżacji?

Przede wszystkim dobieraliśmy piosenki pod względem tematycznym, a potem dopiero próbowaliśmy, co da się zagrać, a co nie. Nie udało nam się zagrać w wersji akustycznej utworu Poza prawem, chociaż pasował tematycznie. Niestety nie byliśmy zadowoleni z efektu i zrezygnowaliśmy z niego. Tak samo było z piosenką Blizny, alkohol i tatuaże . Dla nas problemem było już samo to, że mamy zagrać na gitarach akustycznych. Nie są to instrumenty, na których wcześniej grywaliśmy. Musieliśmy nauczyć się tego od początku. Poświęciliśmy na to sporo czasu, a przed pierwszym koncertem, który zagraliśmy w zakładzie karnym w Nowogardzie, mieliśmy dużą tremę.

Mieliście piosenkę, którą w wersji akustycznej Wam się najlepiej grało?

Chyba Co warte jest życie. To moja ulubiona piosenka z repertuaru The Analogs. Jest dość wolna i mało skomplikowana, ale niesie ze sobą duży ładunek emocjonalny. Kamil też ją bardzo lubi, więc gramy ją chętnie. Ludzie reagują na nią bardzo intensywnie. My też…

Co z nową, elektryczną płytą Analogsów? Macie jakieś plany, czy jeszcze skupiacie się na promocji Projektu Pudło?

W zeszłym roku wyszedł Wilk, więc w tym roku było za wcześnie na nowy materiał, chociaż coś już zaczęliśmy pisać. W przyszłym roku mamy 25-lecie zespołu, więc wytwórnie będą chciały wydać jakieś The Best Of… więc nie będziemy robić im konkurencji premierowym albumem, tym bardziej że wydawnictwa typu The Best Of… zawsze dobrze się sprzedają. Zaczniemy nagrywać coś nowego w przyszłym roku, ale wydamy dopiero w 2021. Akurat miną trzy lata od ostatniego albumu. Myślimy też nad nagraniem kilku coverów ze starym reggae, ale w wersjach w wersjach streetpunkowych. Zobaczymy, co z tego wyjdzie i czy będzie to można upublicznić. Cały czas gramy dużo koncertów w klubach, a nasz Projekt Pudło nie zakończył swojej działalności. Cały czas jesteśmy zapraszani na koncerty w nowych ośrodkach i zakładach, a te gdzie, już zagraliśmy, chcą żebyśmy wystąpili u nich ponownie. Mamy co robić, a wspomniane już przeze mnie 25-lecie spowodowało, że większość weekendów w 2020 roku mamy już zabookowanych. Gdyby ktoś z Was chciał nas zobaczyć na żywo, to zapraszam serdecznie na koncert. Tej jesieni zagramy w klubach materiał łączący to, co gramy akustycznie w więzieniach, z naszymi standardowymi wersjami punk rockowymi. Chcemy w ten sposób podziękować za wsparcie, jakiego nam udzieliliście, kiedy zbieraliśmy fundusze na Projekt Pudło. Będzie i nastrojowo akustycznie, i mocno punk rockowo. Trzymajcie się!

Dziękuję za rozmowę.

Fot. cantaramusic.pl

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *