Za górami, za lasami – Leonard J. Pełka – „U stóp słowiańskiego parnasu. Bogowie i gusła” [recenzja]

Niegdyś ogromne puszcze i krystaliczne wody jezior zamieszkiwały owoce wyobraźni naszych słowiańskich przodków. Ich lęk pomieszany z bojaźnią przed siłami większymi niż ich ludzki byt sprawił, że zapragnęli oni oddać hołd i zaskarbić sobie przychylność owych istot. Był to także pierwszy krok ku powstaniu kultu religijnego w swojej najczystszej pierwotnej formie. Prasłowianie, spoglądając w niebo, widzieli potężnego Boga Swaroga, tam, gdzie my dziś dostrzegamy tylko słońce. Patrząc w ogniste języki widzieli syna owego boga, Dażboga. Gdzie by nie spojrzeli tam widzieli siłę działania Bóstw, pomniejszych bożków, czy różnorakich demonów. Ten świat zachował się dla nas w bardzo wątłym stanie – ów kolorowy, głęboki i unikatowy kult i odzwierciedlenie duchowego życia naszych przodków. Zostało po nim wyobrażenie, często zmitologizowane i wrzucone do jednego worka z legendami i baśniami. Mimo to, przez ponad tysiąclecie, pewne obrzędy, praktyki i zwyczaje pozostały w naszej świadomości głęboko zakorzenione. Wpojono nam, że to tradycje chrystianizmu. Na tych wątkach skupia się w publikacji U stóp słowiańskiego parnasu Leonard J. Pełka – wybitny religioznawca, ludoznawca i doktor nauk humanistycznych.

Blisko pięć wieków tępienia pogaństwa

Kiedy myślimy o przyjęciu chrztu w 966 roku przez księcia Polan – Mieszka – być może nasuwają nam się szumne hasła związane z objawieniem się narodowi jedynej prawdziwej wiary. Naród ten, ale także i narody jego sąsiadów, pochodzących z Bułgarii, Rusi, Słowenii, Chorwacji, Słowacji i Czech, ugiął się pod trwającą od VIII wieku chrystianizacją. Na początku publikacji U stóp słowiańskiego parnasu. Bogowie i gusła wyjaśnione nam są dokładnie przyczyny takiej kolei rzeczy – chęci wyparcia wręcz jakichkolwiek śladów istnienia bóstw innych niż chrześcijański Bóg. Oprócz tego autor kreśli portret ówczesnych Słowian, wyjaśnia, gdzie ludy słowiańskie żyły i jakie są na to dowody. Jest to przybliżone dość ogólnie, ale na potrzeby tej książki taki zarys w zupełności wystarczy. Nie sposób także ująć ogromu historycznej wiedzy dotyczącej Słowian, a w szczególności niemożliwe jest to do dokonania z okresu sprzed jakiejkolwiek wzmianki o ludach słowiańskich – V w. p. n. e.

Leonard J. Pełka stara się nakreślić jak najbardziej obiektywny obraz kultury duchowej dawnych Słowian, nie zapominając przy tym o materiałach historycznych – od V w. p. n. e. do czasów współczesnych. W niniejszej publikacji stara się także odpowiadać na zadane przez siebie pytania – dlaczego ludy słowiańskie nie wytworzyły wspólnego państwa? U stóp słowiańskiego parnasu burzy także szereg mitów, które urosły w naszej świadomości do rangi prawd najwyższych – nie ma w naszej kulturze duchowej innych elementów niż tych pochodzących z chrystianizmu. Dziś jednak wiemy już, że nie udało się usunąć dawnych bogów, a wiele przeszłych znamion kultów religijnych zostało powleczone ułudą, że wywodzą się z chrystianizmu.

Skąd się wzięli bogowie?

Leonard J. Pełka kreśli niesamowity obraz tego, jak wyglądało życie dawnych Słowian – w co wierzono i jak oddawano cześć swym bogom. Słowianie żyli w krajobrazie, który dziś wydaje nam się dziki, ale także piękny i nieskalany. Dzikie bory, puszcze i lasy, po których mamy dziś jedynie wspomnienie i niemożliwy do wyobrażenia ogrom wspaniałej natury. Wtedy to ludzie obserwowali te zmiany, ogrom władzy, jaką natura miała nad człowiekiem. Chcąc sobie uszeregować, nazwać i zrozumieć te zmiany, snuje refleksje o udziale sił nadprzyrodzonych w tym niezwykłym teatrze natury. Z jednej strony świat był miejscem ich życia, dawał im obfite plony, pozwalał przeżyć i rozmnażać się, a z drugiej, tej groźnej – skazywał ich czasem na śmierć i mękę z pomocą żywiołów, którymi władał. Dwuznaczną naturę przyrody i świata dawni ludzie tłumaczyli sobie tym, że istnieją byty i istoty, które tym wszystkim władają, a które mają też niebagatelny wpływ na życie zwykłego człowieka. O początkach religijności w ogóle, odnoszących się do różnych wyznań, ale zawierających uniwersalne prawdy, pisze też Leonard J. Pełka w publikacji Śladami pierwotnych wierzeń. Duchy, bóstwa i totemy.

Muszę utaj też zaznaczyć, że na terenach Słowiańszczyzny nie istniał ujednolicony kult duchowy. Każdy rejon i zakątek rozległej krainy naszych słowiańskich przodków posiadał swoje bóstwa i bożków. Jednak była też nieliczna grupa – bóstwa centralne – ich kult rozpowszechniony był w niemal każdym zakątku terenów Słowian. Mamy więc dzięki temu dość dobry kronikarski zapis kultu bóstw takich jak: Światowid, Perun, Swarożyc i Trigłów. Kolejne podrozdziały, na tyle na ile się da, szczegółowo opowiadają o tych i pomniejszych bogach w naprawdę ciekawej formie – każdy z bogów opisany jest wszystkimi znanymi imionami np. Swarożyc – Swaróg – Dażbóg – Redigast. Pełka podaje źródła wiedzy o danym bóstwie, opisuje kult i występowanie tego kultu, a także przybliża najważniejsze informacje o danym bogu, w tym ich wizerunek na różnej maści drzeworytach czy popiersiach.

Poniżej piedestału, czyli rzecz o demonach

Nie byłoby pełnego i ciekawego zestawienia o religii dawnych Słowian, gdyby nie przedstawienie tych najmroczniejszych i fascynujących bytów – demonów. Autor U stóp słowiańskiego parnasu kreśli ciekawy portret demonizmu, przedstawia najważniejsze fakty oraz szereguje demony, ich rodzaje i pochodzenie. Mamy tu więc opis istot demonicznych, które były dość liczne, a sam ich świat rozbudowany, co wynika skądinąd z wyobraźni naszych słowiańskich przodków. To, co ciekawe w przypadku dawnych kultów, to inteligencja ludów, które nie miały takiej możliwości poznania jak my, współcześni. Ich świat duchowy i bliskość ze swoimi lękami pozwoliły im wytworzyć ciekawy sposób rozumienia świata. Odwieczna walka dobra i zła rozgrywała się na ich oczach – to siły przyrody, które jako żywioł nie poddawały się władzy człowieka. Mógł nad nimi zapanować tylko bóg.

Bardzo ciekawe jest to, że wiele elementów demonizmu, który wywodzi się ze słowiańskich wierzeń, przetrwało do dziś – w baśniach, podaniach ludowych oraz w literaturze, która się na nich opierała. Tak jak wiemy, sięganie po elementy ludowe i demoniczne kulty słowiańskie należało w głównej mierze do epoki romantyzmu, której to twórcy tacy jak Mickiewicz czy Słowacki lubowali się w folklorze wsi, w ich dziełach odnajdziemy także echa demonizmu słowiańskiego. Ten rozdział to także dobry wstęp do publikacji Polska demonologia ludowa. Wierzenia dawnych Słowian Leonarda J. Pełki, która szerzej omawia przedstawione tu elementy demonizmu słowiańskiego.

Co dziś przetrwało, czyli dawne święta, obyczaje i obrzędy

Czwarty rozdział jest dla mnie niewątpliwe najciekawszy, gdyż obejmuje przedstawienie wszelkich form obrzędowych, świąt, a także opis życia społecznego dawnych Słowian.
Bardzo ciekawie zaprezentowane jest tu życie rodów które żyły ze sobą we współpracy, a ród taki obejmował nawet kilkadziesiąt rodzin. Rodziny były oczywiście połączone więzami krwi z bardzo silnym elementem patriarchatu. To właśnie rodzina, najmniejsza komórka społeczna, była najsilniej związana z obrzędowością – narodziny, pełnoletniość, małżeństwo, choroba i śmierć – to wszystko jest przedstawione i usankcjonowane w obrzędach oraz rytuałach. Ślady ówczesnych praktyk i rytuałów znajdujemy w dzisiejszych tradycjach różnych regionów, a może mało kto wie, że sięgają one czasów słowiańskich, czasów pogańskich i być może w świadomości niektórych, o ironio, bezbożnych. Zawarcie małżeństwa związane było z ucztą, na której podawano kołacz (znany przecież i dziś), wyprawiano oczepiny (stały element wielu dzisiejszych wesel, ale już tylko z nazwy), obsypywanie młodych ziarnem (i dziś się to spotyka), symboliczne przenoszenie przez próg i wiele innych, a to tylko te tradycje dotyczące zawarcia małżeństwa.
Opis świąt jest równie ciekawy i znajdziemy w nim genezę wielu dzisiejszych obrzędów – jak choćby ta dotycząca choinki:

Na część świąt przynoszono do izby „podłużnika” albo „sad”. Był to czubek (albo gałąź) jedliny majony przy śpiewie wesołych piosenek. Zwyczaj ten w dużo późniejszych czasach (XVIII-XIX) przekształcił się w symboliczne strojenie drzewek, zwanych choinką.

U stóp słowiańskiego parnasu. Bogowie i gusła to wyjątkowa publikacja, która jest idealnym wprowadzeniem do świata już powoli zapomnianego, do świata bóstw i wierzeń oraz obyczajowości dawnych Słowian. Dzięki tej książce czytelnik rozszerzy swoją wiedzę na temat bogów, których niegdyś czczono i składano im ofiary, na temat dawnych kultów, które stanowiły sens życia naszych słowiańskich przodków. Zadziwiający jest ogrom tego, co dziś uznajemy za chrześcijańskie, a tak naprawdę geneza tych obrzędów sięga głęboko do czasów, gdy wiatr, ogień i słońce mieli swoich boskich odpowiedników. Sięgając po tą książkę, mamy też możliwość poznania pradziejów, genezy naszego pochodzenia na tych ziemiach, kręgu życia duchowego, które dziś jest mitologizowane i obracane w żart czy legendę. Niegdyś, tysiąc lat temu, tutaj na naszej ziemi żyli ludzie, którzy nie dali się chrystianizacji, a ich wiara i miłość do własnych przekonań sprawiła, że dziś odnajdujemy ślady dawnej kultury duchowej i wielkości kultu religii Słowian.

Fot.: Replika

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Sroka-Czyżewska

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.