Zakurzony projektor #21: „Rozumiemy się bez słów” (2014)

Piękna muzyka, sielskie widoki francuskiej prowincji, czasem przesadny humor i rozkwitająca młodzieńcza miłość w rytm love and hate. Czego więcej trzeba, aby oddać się seansowi na poprawę humoru? Mnie w zupełności wystarcza ta słodka kombinacja, dlatego moim filmem na poprawę humoru już kilka razy była produkcja Rozumiemy się bez słów. Ta urocza i zabawna komedia produkcji francusko-belgijskiej, w której posłuchamy pięknego wokalu zwyciężczyni francuskiego The Voice, Louane, robi właśnie robotę w takich dniach, gdzie potrzebujemy solidnej dawki lukru i szczęśliwych zakończeń. Dlatego też w kolejnej odsłonie naszego cyklu Zakurzony projektor postawiłam na ten naładowany pozytywną energią film o dojrzewaniu, poszukiwaniu siebie, wielkim talencie i miłości.

Rodzinna sielanka

Rodzina Belier mieszka na francuskiej prowincji i trudni się hodowlą krów i wyrobem serów. Ich życie jest raczej spokojne i upływa w sielskiej atmosferze, a oni sami tryskają poczuciem humoru i chęcią do życia, zważywszy na pewien fakt, który skomplikowałby szyki niejednemu. Otóż wszyscy członkowie rodziny Belier, oprócz nastoletniej Pauli, są głuchoniemi. Mimo swojej niepełnosprawności są pozytywnie nastawieni do otaczającego świata i zdają się w ogóle nie poświęcać energii na roztrząsanie swoich problemów. Kiedy okazuje się jednak, że ich córka wstępuje do szkolnego chóru i, co gorsza, ma zamiar wziąć udział w paryskim przesłuchaniu, zaczyna się komedia pomyłek, absurdów i nietypowych sytuacji, które ogląda się mimo wszystko bardzo dobrze. Do tego wszystkiego dochodzi rewelacyjny głos piosenkarki Louane Emery, która śpiewa tutaj najsłynniejsze przeboje Michele’a Sardou i robi to świetnie.

Rozumiemy się bez słów to film urokliwy, który bez wątpienia spełnia swoje główne zadanie. Ma rozpieszczać zmysły. Całym sobą chłoniemy sielski krajobraz prowincjonalnej Francji. Bo czego tu nie ma? Są piękne widoki wsi, piękne pejzaże. Wszystko ma nasycone barwy, jest jasne i żywe. Także nasze gusta muzyczne powinny być zaspokojone, gdyż muzyka w tym filmie w całokształcie pasuje do idyllicznego świata przedstawionego. Po prostu francuska bajka. Nic dodać, nic ująć.

Paula

Główna bohaterka to urocza i troszkę zamknięta w sobie Paula, która, jako że wychowała się w rodzinie głuchoniemych, jest też nad wyraz dojrzała, bo wielokrotnie, co pokazują różne sytuacje, musiała być dla rodziców podporą np. w czasie wizyty u lekarza. Zresztą z tego powodu wykorzystano całą masę zabawnych sytuacji, które w żadnym razie nie są wyśmiewaniem niepełnosprawności, a właśnie pokazaniem takiego przerysowanego lekko wizerunku tego typu osób w oczach ludzi, którzy nie mają pojęcia o życiu osób głuchoniemych. Było to potraktowane z dystansem i nutką ironii i te żarty były naprawdę w dobrym guście. Inne mniej, ale nie można mieć wszystkiego.

Wracając do Pauli – wiedzie ona spokojne życie, jest raczej nieśmiała i cicha, ale jak się okazuje, dysponuje potężnym głosem i wyróżniającym się talentem wokalnym. Na tyle wyróżniającym, że jej nauczyciel śpiewu uważa, że powinna kształcić się w samym Paryżu. Dziewczyna jest niechętna, gdyż obawia się, kto pomoże jej rodzinie, gdy jej nie będzie. Dodatkowo problemem jest sam talent dziewczyny. Gdyby to było cokolwiek innego, ale… Paula śpiewa. A śpiewu jej rodzice nie usłyszą, nie zrozumieją. To wydaje się już troszkę tragikomicznym żartem w wykonaniu reżysera, Erica Lartigau, ale tak naprawdę dobrze operuje on tym balansem między pójściem w żart a subtelnym przekazem i przede wszystkim wzruszeniem. Bo dla nas, widzów, będą tutaj takie sceny, które wzruszą do cna i pokażą ogromną więź między rodzicami i dzieckiem, którzy nie zawsze i nie wszędzie będą się rozumieć. Ale istnieje uniwersalny język i jest nim właśnie miłość. I tutaj doskonale widać to w scenach śpiewającej Pauli, kiedy na widowni siedzą rodzice. Ciężko powstrzymać łzy.

Rozumiemy się bez słów to film ciepły, wzruszający, kojący serca. W tej chwili przychodzi mi na myśl, że jest to doskonały film o miłości, która nie jest tylko miłością romantyczną, ale także właśnie miłością rodziców do dziecka i dziecka do rodziców. Mimo prostej formuły, skierowanej do szerszego grona widzów, Rozumiemy się bez słów wyróżnia się spośród sprośnych komedii francuskich (ale tutaj sprośność też jest, a i żarty niesmaczne się znajdą), ale także ma w sobie jakiś przekaz, jakąś refleksję. To mądry film, który cechuje się jakąś naturalnością i siłą przyciągania, a to wszystko sprawia, że po seansie czujemy się po prostu lepiej.

 

Tytuł: Rozumiemy się bez słów

Oryginalny tytułLa famille Belier

Rok produkcji: 2014

Nagrody i nominacje:

Cezary – najbardziej obiecująca aktorka dla Louane Emera

 

 

 

 

 

 

 

Fot.: Monolith Films

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Sroka-Czyżewska

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.