Zawiłe śledztwo – Piotr Schmandt – „Pruska zagadka” [recenzja]

Długie, zimowe wieczory to idealny czas na lekturę kryminałów, ale tylko dobrze pomyślana i napisana opowieść potrafi wciągnąć czytelnika w fikcyjny świat. Pruska zagadka Piotra Schmandta rozpoczyna cykl przygód wyjątkowego inspektora Brauna i chociaż nie jest pozbawiona pewnych niedociągnięć, to na pewno warto poświęcić czas na lekturę.

Jest zima 1901 roku, w małym Wejherowie pozornie nie może zdarzyć się nic złego, bo tutaj nie dzieją się rzeczy nieprzewidywalne. Wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą i każdy każdego zna. Spokój społeczności przerywa jednak brutalne morderstwo młodego chłopaka, a zabójca nie tylko pozbawił życia gimnazjalistę Johanna Wendersa, lecz także poćwiartował jego ciało, przez co kawałki chłopaka odnajdują się w różnych częściach miasta. Wejherowska policja dwoi się i troi, ale zadanie najwyraźniej wymaga udziału kogoś z zewnątrz i tu wkracza inspektor Braun znany z tego, że zawsze potrafi odkryć prawdę. Zagadka jest jednak dużo bardziej zawiła, więc będzie albo największym sukcesem młodego detektywa, albo jego najgorszą porażką.

Pruska zagadka pod pewnymi względami przypomina powieści Maureen Jennings o Murdochu, ponieważ ze względu na czas akcji w obu seriach detektyw musi liczyć przede wszystkim na swój spryt, talent i inteligencję. Nie ma tutaj mowy o użyciu nowoczesnej technologii, która niejako rozwiąże problem za nas. Podobne jest także podejście autorów do kwestii społecznych i religijnych, które zajmują istotne miejsce w rozwoju fabuły. Na tym jednak podobieństwa się kończą, bo Braun to zupełnie inny typ bohatera niż znany nam z powieści Jennings Murdoch.

Inspektor Ignaz Braun lubi chwalić się swoimi sukcesami i trzeba przyznać, że rzeczywiście jego talent potrafi zadziwić. Powieść Schmandta nawiązuje stylem do klasycznych historii o Sherlocku Holmesie, co może być jednocześnie zaletą i wadą powieści. Osobiście mam ogromną słabość do Holmesa, tego w tradycyjnej wersji, a także licznych przeróbek, których z czasem dorobiła się popkultura. Jednak zgadzam się z opiniami, że u Agathy Christie czytelnik uczestniczy w lekturze i po rozwiązaniu zagadki, może wrócić do tekstu i znaleźć w nim wskazówki naprowadzające na osobę mordercy, za to Arthur Conan Doyle stawia czytelnika jedynie w pozycji obserwatora. Wszystko dlatego, że mamy docenić niezwykły kunszt Holmesa, a efekt nie byłby tak spektakularny, gdybyśmy rozwiązali zagadkę samodzielnie. Trochę podobnie rzecz się ma z Ignazem Braunem, gdyż on pyta i wyciąga wnioski, ale część spraw wyjaśnia dopiero na ostatnich stronach. Nie łączą się one bezpośrednio z morderstwem, ale pośrednio prowadzą nas do sprawcy.

Obok Ignaza Brauna najciekawszą postacią Pruskiej zagadki jest przydzielony mu w Wejherowie asystent – Anton Myszk, w pewnym sensie odpowiednik Watsona. Bohater pozostający w cieniu, a jednak cechujący się bystrością umysłu oraz umiejętnością obserwacji, chociaż wnioski oczywiście zawsze wyciąga Mistrz.

Gdybym miała znaleźć jakiś minus, to wymieniłabym zbyt wiele wątków, przez co śledztwo zaczyna się rozmywać. Sprawa o morderstwo w pewien zawiły sposób łączy się z kilkoma innymi, co sprawia, że do końca nie znamy tożsamości zabójcy, ale niestety wyjaśnienie zagadki jest niejako doklejone do całości. Nie wynika bezpośrednio z lektury i przesłuchań, ale też z tego, o czym wie bohater, co zostało jednak ukryte przed czytelnikiem.

Fani Pruskiej zagadki mogą też udać się do Wejherowa, gdzie na podstawie powieści wytyczono trasę spacerową. Dlaczego akurat Wejherowo? Pisarz wyjaśnił swoją decyzję w Rozmowie TygodniaTelewizji Kaszuby.

Rozmowa Tygodnia - Piotr Schmandt

Pruska zagadka wciąga od pierwszej strony, a lektura sprawia wiele przyjemności zwłaszcza czytelnikom, którzy lubią niespieszne tempo akcji i detektywa od razu zapadającego w pamięć. Na pewno spodoba się osobom zainteresowanym życiem społecznym i religijnym na początku XX wieku, bo trzeba przyznać, że Piotr Schmandt solidnie przygotował się do pisania i nakreślił stosunki polsko-niemieckie, niemiecko-żydowskie oraz ewangelicko-katolickie z dużą starannością. Ja na pewno sięgnę po kolejny tom przygód inspektora Brauna i mam przeczucie, że druga część będzie jeszcze lepsza.

Fot.: Oficynka

Write a Review

Opublikowane przez

Marta Nowak

Doktorantka na Wydziale Filologii Polskiej i Klasycznej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Pilnie śledzi wszystkie zmiany zachodzące w sferze literatury i kultury. Książkoholiczka, która ma słabość do dobrej literatury dla dzieci, a od czasu do czasu zajmuje się analizowaniem przekładu literackiego. Uważnie śledzi rozwój polskiej kultury.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.