niedenthal

Mistrz Niedenthal – Chris Niedenthal – „Zawód fotograf. Ciąg dalszy nastąpił” [recenzja]

Chris Niedenthal – Mistrz fotografii. Jeden z najbardziej cenionych europejskich fotoreporterów. Współpracował m.in. z takimi magazynami jak „Newsweek”, „Time”, „Der Spiegel”, „Geo” i „Forbes”. Laureat nagrody World Press Photo w 1986 roku za portret sekretarza generalnego węgierskiego KC – Jánosa Kádára, który trafił na okładkę „Time’a”. Za wybitne zasługi we wspieraniu przemian demokratycznych w Polsce, za dawanie świadectwa prawdzie o sytuacji w Polsce w czasie stanu wojennego, za osiągnięcia w działalności dziennikarskiej odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Autor licznych wystaw. Pierwszy aparat fotograficzny – Kodak Starmite – otrzymał w wieku 11 lat w nagrodę za zdanie egzaminu. I choć aparat się zmienił, to miłość do uwieczniania ważnych wydarzeń i dokumentowanie rzeczywistości została po dziś dzień. W 1995 roku założył w Warszawie studio fotografii reklamowej „Magic media”, a od 1998 r. ma obywatelstwo polskie. Mieszka na Mokotowie i uwiecznia to wszystko, co się dzieje w naszym kraju, a ten niezmiennie dostarcza mu wielu ciekawych wydarzeń.

Wilno. To mam rozpoczyna się ta historia. Poznajemy wówczas ojca Chrisa, Jana, który był wówczas najmłodszym wiceprokuratorem Sądu Najwyższego. Zastała go wojna. Postanowił pieszo przekroczyć granicę polsko-litewską. Nikt początkowo nie chciał go przepuścić. Udało się jednak. Stamtąd udał się do Szwecji, a potem do Francji, gdzie dołączył do Wojska Polskiego. Został wzięty przez Niemców do niewoli. Przebywając w obozie, zdecydował się na odważny fortel – napił się benzyny, by wywołać gorączkę. Dzięki temu skierowano go do szpitala, gdzie polscy lekarze pomogli mu z ucieczką. Zbiegł. Trafił do Hiszpanii, gdzie był internowany. Gdy odzyskał wolność, udał się do Londynu. Za pracę na rzecz Ministerstwa Oświaty otrzymał Order Imperium Brytyjskiego z rąk królowej Elżbiety II. W Londynie poznał Helenę Łyżwiańską, która pracowała w Polskiej Agencji Telegraficznej. Założył rodzinę. Na świecie pojawili się kolejno Krystyna oraz Chris.  

Christopher jako syn polskich emigrantów języka polskiego uczył się w domu oraz w szkółce sobotniej. Ojczyznę rodziców odwiedził wraz z nimi po raz pierwszy w 1963 r. Od dwóch lat był już szczęśliwym posiadaczem Kodaka i fotografował wszystko, co go zaciekawiło. Był to bardzo prosty aparat. Wkładało się tam film i niczego się nie nastawiało. Miał jednak wbudowany błysk – na specjalne jednorazowe żarówki fleszowe. Jedno zdjęcie – jedna żarówka. Dlatego też na długie lata pozostało mu fotografowanie przy świetle zastanym. Oprócz fotografii jako młody chłopak zafascynował się muzyką rockową. Do tego stopnia, że wstąpił do małego, polonijnego zespołu i został perkusistą (wbrew woli ojca). Choć zespół nie zrobił oszałamiającej kariery, to chyba najważniejsza była sama gra. W późniejszych latach został redaktorem naczelnym, producentem i stenotypistą szkolnego czasopisma „The Bombshell”. Następnie dostał się do najlepszej szkoły fotografii w Anglii. Mimo wielu zaangażowań coś ciągnęło go do Polski i postanowił się do niej przeprowadzić w 1973 r. 

Przez wiele lat pracował jako „wolny strzelec” oraz korespondent. Był pierwszym fotoreporterem, który po wyborze Karola Wojtyły na papieża przyjechał do jego rodzinnego miasta – Wadowic. Udokumentował wpis do księgi parafialnej, w której ksiądz dr Edward Zacher odnotował powołanie kardynała Wojtyły na Stolicę Piotrową. Podczas pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny wykonał zdjęcie, które trafiło na okładkę „Newsweeka”. Razem z Michaelem Dobbsem byli pierwszymi zagranicznymi fotoreporterami wpuszczonymi podczas strajku w 1980 r. do Stoczni Gdańskiej. Później w czasie stanu wojennego  fotografował z ukrycia. Jest autorem cyklu zdjęć zatytułowanego Tabu. Portrety nie portretowanych, gdzie bohaterami zostały dzieci niepełnosprawne umysłowo. Ciekawych projektów i poruszających zdjęć, którym warto się przyjrzeć, jest jednak zdecydowanie więcej. Część z nich dostępnych jest w autobiografii.

Chris Niedenthal jest mistrzem opowiadania historii poprzez zdjęcia. Dzięki nim możemy zobaczyć, jak zmieniamy się my sami, jak i nasze państwo. To cała paleta emocji i zdarzeń, bo Polska i Polacy ulegają zmianom na naszych oczach, a Chris to bardzo czuły kronikarz i obserwator. Jest wszędzie tam, gdzie dzieją się ważne rzeczy. Jest obecny na manifestacji poparcia dla PZPR. Jest na różnych pielgrzymkach, świętach i odpustach. Jest podczas strajku w Stoczni Gdańskiej. Jeździ za Lechem Wałęsą. Uwiecznia Międzynarodowy Konkurs Chopinowski. Jest na Marszu Niepodległości i na Marszu Kobiet. Doskonale wie, że kiedy gasną światła, kończy się manifestacja, czy inne wydarzenie, warto zostać dłużej. Poczekać. Poobserwować. Często bowiem to, co „po” lub „przed” jest ciekawsze niż to, co się odbyło. Niedenthal w najnowszym wznowieniu uzupełnia opowieść o historię najnowszą. I o ile lubię jego narrację, humorystyczne komentarze, to trochę przeszkadzało mi opisywanie i komentowanie rzeczywistości, gdy zdjęcia mówią zdecydowanie więcej niż słowa. Słowa są bowiem w nich zaklęte, trzeba szukać ich między wierszami, tym, co pod wierzchnią, pod tą oczywistą warstwą. Właśnie dlatego zdjęcia mistrza są genialne. I są w stanie wyrazić więcej niż tysiąc słów. Zdjęcia, które tworzy Niedenthal, zapadają w pamięć – to jest ich atut. Jestem przekonana, że większość czytelników niejednokrotnie część z nich widziała, choć nie zwróciła wówczas uwagi na to, kto jest ich autorem. Dzięki książce możemy poznać nie tylko losy autora, ale też naszego społeczeństwa. I cóż, możemy być dumni, że Chris, mogąc mieszkać w każdym państwie na świecie, wybrał właśnie Polskę. 

Fot.: Wydawnictwo Marginesy


Przeczytaj także:

Wielogłos o książce Osobisty przewodnik po Pradze

niedenthal

Write a Review

Opublikowane przez

Magdalena Kurek

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim. Zgodnie z sentencją Verba volant, scripta manent (słowa ulatują, pismo zostaje) pracuje nad rozprawą doktorską poświęconą interpretacji muzyki w prasie lat ’70 i ‘80. Jej zainteresowania obejmują literaturę i sztukę, ale główna pasja związana jest z tempem 33 obrotów na minutę (mowa oczywiście o muzyce płynącej z płyt winylowych).

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.