Ciałem rozumiem

Zazdrość zżerająca od środka – Dawid Grosman – „Ciałem rozumiem” [recenzja]

Dawid Grosman znowu popełnił książkę pełną rozrywających duszę emocji, która nie pozwala o sobie zapomnieć, wtłaczając w żyły wrażenia, które nie są tak oczywiste zaraz po jej odłożeniu na półkę. Ba, obie nowele z Ciałem rozumiem zaczynają się na tyle leniwie, że już można się obawiać niewybaczalnego grzechu pisarza, który postanawia zanudzić paplaniną czytelnika na śmierć, ale wtedy przychodzi moment przełamania, w którym zaczynamy rozumieć, co ze sobą niosą utwory Grosmana. Wtedy już nie ma odwrotu – trzeba się w nich zadurzyć.

Czytając Księgę gramatyki intymnej, miałem podobnie – z tym że tam dodatkową motywacją był młody bohater, który przełamywał lody z okresem dojrzewania, łamiąc przy okazji kilka karków swych dziecięcych przekonań. I chociaż Dawid Grosman potrafił uśpić moją czujność, zagadać mnie detalami z życia Aharona, to ma moje wieczyste przyzwolenie na to – bo kto jak kto, ale on akurat potrafi tak pisać, że same słowa wprawiają mnie w zachwyt. W Ciałem rozumiem również każde zdanie to majstersztyk, dopracowane i układane w sekwencję składnych myśli, gdzie każda metafora i gra językowa to skarb, które bynajmniej nie są odchodami zawiniętymi w złoty papierek. Tu się czuje, że nie tylko sama treść jest dla autora ważna, ale również konstrukcja i odlanie jej w idealną formę.

Nowele łączy ze sobą wątek zdrady i poczucia zazdrości, która przepełnia serca zranionych i porzuconych nagle na boczny tor życia swych ukochanych; i chociaż dwie opowieści różnią się relacjami międzyludzkimi i stopniem popełnionej niewierności, to skala emocji wciąż pozostaje taka sama – góruje przede wszystkim chęć zrozumienia: dlaczego? To klasyczne, powtarzane już przez małe dzieci pytanie (doprowadzające dorosłych do szału, ale czy możemy obwiniać młodocianych za ciekawość?) rodzi nie tylko wątpliwości, ale i żelazne przekonania, które z czasem przyjmujemy za pewnik. I wreszcie, obie historie tak naprawdę nie są wyjaśnione, nie tłumaczą samego aspektu zdrady – one „tylko” przedstawiają cierpienie strony zranionej, co, według mnie, tylko dodaje Ciałem rozumiem polotu; przecież jako samozwańczy mędrcy zawsze powtarzamy, że należy zważać na uczucia innych. I to Grosman właśnie robi.

Gorączka to opowieść o Szaulu, który od dziesięciu lat żyje ze świadomością, że jego żona – Eliszewa – zdradza go z innym mężczyzną. Zna jej rozkład dnia i wie, kiedy małżonka szuka wymówki w rekreacji na basenie, aby tak naprawdę pojechać do swego kochanka i oddać się z nim cielesnym rozkoszom. Jest przekonany, o czym ze sobą rozmawiają, w jaki sposób się dotykają. Szaul właściwie stworzył osobny świat, antytezę marzenia, w którym człowiek zazwyczaj zakotwicza się, aby nie myśleć o rzeczywistości – on jednak zamyka się w swej kreacji, żywiąc się własnym cierpieniem (co może od niego nieco odpychać z uwagi na męczeńską postawę). A także – co najbardziej zaskakujące – wciąż nie może przestać myśleć o żonie z nieskazitelną miłością, przez co jest nawet w stanie usprawiedliwiać Eliszewę, samemu sobie wyjaśniając zalety jej romansu, jakim jest poszukiwanie szczęścia w ramionach innego mężczyzny. W pewnym momencie padają wręcz nieprawdopodobne słowa podczas katharsis głównego bohatera, który ze swych bolączek spowiada się dopiero przed mało lubianą bratową Esti: nawet w całym tym pomieszaniu jawnego i potajemnego życia Szaul ma pewność, że Eliszewa jest uczciwa, jest najuczciwszą osobą, jaką zna. Najbardziej intrygującym elementem Gorączki staje się zagmatwanie mężczyzny, który jest pewien, że małżonka go zdradza, choć równie dobrze przed czytelnikiem rysuje się niepokojąca myśl, że Szaul jest paranoikiem, który na kanwie sypialnianego milczenia wolał ułożyć sobie własną historię zdarzeń.

Druga nowela, Ciałem rozumiem, to już dosłownie ułożona historia zdarzeń – tym razem jednak obie strony dochodzą do konfrontacji, gdy Rotem czyta swej umierającej matce opowiadanie, w którym wylewa swe żale. Nili bowiem faktycznie nie traktowała córki z czułością, a treść fabuły rozdrapuje dawne rany, gdy pewnego dnia do jej salonu jogi wkracza młody chłopak, który szybko staje się oczkiem w głowie swojej trenerki. Rotem nie zna tej historii, tylko ją rekonstruuje – ze wszystkich własnych wspomnień i przekonań, bolączek i zawrotów głowy, które oddaliły ją od matki, zdradzającej rodzinny dom na rzecz młodego chłystka. Ona, podobnie jak Szaul z Gorączki, wyobraża sobie dialogi matki i chłopaka, buduje jego postać z literacką precyzją, nie pomijając nawet drobnych detali – co wskazuje, jak wiele znaczy to dla samej Rotem. W swym opowiadaniu chce przede wszystkim dojść do odpowiedzi na przytaczane w poprzednim akapicie pytanie, chce zrozumieć, jak do tego doszło. I tu świetne zagranie Dawida Grosmana, bowiem samą formą pokazał relację między matką a córką – kobiet, które nigdy ze sobą poważnie nie rozmawiały; kobiet, które wobec siebie trzymały w zanadrzu zadry i niewybaczalne zarzuty. Rotem, nie wiedząc jak przekazać matce swe uczucia, przelewa je na papier, obserwując leżącą na łóżku Nili, wypatrując każdego nagłego grymasu, uśmiechu czy złośliwego komentarza – dzięki tym reakcjom jest bliżej zrozumienia własnej rodzicielki. A czytelnik wpada w wir utworzony przez dwa odpychające się od siebie bieguny, gdy nagle widzi złożoność emocji Rotem oraz przez wiele lat skrywane przez Nili poczucie miłości, której również nie potrafiła wyrazić. To bolesna relacja, która dzięki mistrzowskiemu pióru Dawida Grosmana nabiera wzruszającej konsystencji.

To książka, którą należy przede wszystkim smakować, a nie zachłannie pożerać. Zarówno Gorączka, jak i Ciałem rozumiem zyskuje wraz z czasem, gdy przelane na papier wzburzone emocje skrystalizują się, ujawniając często niewytłumaczalne koleje losu, kiedy to miłość staje pod znakiem zapytania, a zraniona osoba próbuje sobie poradzić z własną porażką – szukając odpowiedzi we własnych niedoskonałościach czy też usiłując wejść w skórę tej drugiej osoby, starając się zrozumieć jej motywy; bo nawet jeśli nie odzyskamy dawnego spokoju i radości, będziemy chociaż wiedzieć: dlaczego?

Fot.: Świat Książki

Ciałem rozumiem

Write a Review

Opublikowane przez

Patryk Wolski

Miłuję szeroko rozumianą literaturę i starego, dobrego rocka. A poza tym lubię marudzić.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.