Error – Taylor Dunn, Rebecca Jarvis – „Zepsuta krew”

Ostatnimi czasy sporą popularnością cieszą się historie oparte na faktach, które w różnoraki sposób poruszają problem różnych przekrętów i oszustw. Ostatnio pisałam o Lekomanii, serialu, który można oglądać na Disney +, a który opowiada o ogromnej machinie dystrybucji leków opioidowych, które przyczyniły się do bardzo dużej liczby zgonów w Stanach Zjednoczonych. Pod lupę producentów serialu trafiła też historia Elizabeth Holmes – ambitnej naukowczyni, która po dwudziestce stała się najbardziej liczącą się kobietą w Dolinie Krzemowej. Co takiego zrobiła Elizabeth, że okrzyknięto ją kobietą roku? I co takiego zrobiła, że z miliarderki i prezeski firmy Theranos stała się persona non grata, w dodatku z zarzutami, za które grozi wieloletnia odsiadka? Zepsuta krew to serial, który opowiada historię wielkich ambicji, niesamowitej charyzmy oraz ludzkiej głupoty i chciwości, za którą cenę zapłacili ci najbardziej niewinni – pacjenci, których diagnozy przyczyniły się do zaniechania leczenia nowotworów, do leczenia chorób, których nie mieli lub właśnie mieli, ale błędnie ich nie oznaczono. Wielki przekręt firmy Theranos zaczął się od niej, od Elizabeth Holmes. 

Zepsuta krew  – dobry czy jednak wtórny serial?

Zepsuta krew na samym początku mnie znudziła, patrzyłam na odtwórczą (jak mi się wydawało) grę aktorska Amandy Seyfried i umierałam z nudów. Ambitna dziewczyna idzie na studia na Stanford, a w tle rodzice, którzy jej przyklaskują. Ona sama jest tak mdła i niewyróżniająca się, że nic do tego ekranu mnie nie przyciągało. Nie słyszałam w ogóle o aferze z firmą Theranos i tylko zerknęłam przed seansem serialu, o co tam właściwie chodziło. Być może takie podejście też będzie w porządku, bo przynajmniej z zapartym tchem możemy śledzić potem różne serialowe wątki. Ale o tym zaraz. Tak jak wspomniałam na początku, na pierwszym odcinku się wynudziłam i jakoś nie miałam ochoty oglądać dalej, ale gdybym wtedy przerwała… to sporo bym straciła, bo Zepsuta krew to naprawdę niezły serial, który nie tylko opowiada historię przekrętu na skalę krajową, odsłania mechanizmy rządzące amerykańską finansjerą, ale też pokazuje zblazowanie pewnej części ich społeczeństwa, konsumpcjonizm i wszystko to, za co nienawidzimy świata korporacyjnych gierek. Mówi też o ludziach i ich słabościach, myślę, że też i o głupocie i w pewnym sensie ślepej ambicji.

Od zera do milionera?

Elizabeth Holmes to młoda dziewczyna i studentka Stanforda, która od dawna ma wyższe cele – pragnie zostać miliarderką i zmienić świat, oczywiście na lepsze. To drobna blondynka, w typie szarej myszki, którą głównie ciągnie do książek i nauki, a na bawiące się i flirtujące koleżanki patrzy trochę z wyższością. Czy z zazdrością? Nie wydaje mi się. Serialowa Elizabeth była pewna siebie i zdecydowanie nie interesowały jej związki damsko-męskie, a przynajmniej nie przed tym, zanim osiągnie spektakularny sukces. I naprawdę tę Elizabeth można polubić, mimo że ma ona w sobie dużo dumy, czasem hardości i takiej pogardy dla ludzkich słabości, to jej dążenia i marzenia wydają się w porządku. Bo dlaczego nie? Chciała zdobyć miliardy na koncie, ale nie chciała ich przecież ukraść, a uczciwie zarobić. Przynajmniej początkowo tak się wydaje i właściwie Zepsuta krew nie do końca daje nam odpowiedź na to, czy Elizabeth była świadoma wszystkiego tego,  co dzieje się w jej firmie, czy z premedytacją oszukiwała i mamiła, czy uświadamiała sobie, jak wielką krzywdę wyrządzają jej zepsute aparatury do badań krwi.

To, co dzieje się na ekranie w kolejnych odcinkach miniserialu, zdecydowanie potrafi wciągnąć. Po pierwszym, nudnym dla mnie odcinku, otrzymujemy historię triumfu i upadku biznesowej potentatki, którą Elizabeth powoli się stała. Muszę przyznać, że ta metamorfoza wyszła tutaj całkiem sprawnie i realistycznie, że naprawdę jestem w stanie uwierzyć w takie koleje losu ambitnej dziewczyny. Bo wydarzenia rozgrywające się w Zepsutej krwi można uznać za naprawdę niewiarygodne. Nie jest to historia „od zera do milionera”, bo dziewczyna, jak również jej rodzina i bliscy sporo zainwestowali w rozwój Theranosa, ale mimo to, owo pięcie się na szczyt śmietanki biznesowej można uznać za dość spektakularne. Młoda dziewczyna, bez większych koneksji, opowiada o sprzęcie mogącym ratować ludzkie życia! Dodatkowo ona ten sprzęt zbuduje i ten sprzęt będzie działał! Mowa o aparacie do badania krwi, który będzie zdolny wykryć wiele nieprawidłowości z samej jednej, maleńkiej jej kropli. Brzmi osobliwie? Tak zapewne brzmiało, ale Elizabeth dysponowała naprawdę solidnymi argumentami i taki oto sprzęt pragnęła wypuścić w świat.

Historia upadku

Jest to zdecydowanie historia, która  gdyby nie była prawdziwa, to nikt by w nią nie uwierzył, bo jest tak pokręcona. Mamy tutaj skok na głęboką wodę do krainy miliardów dolarów, prywatnych ochroniarzy i elit świata gospodarki. W tym wszystkim jest ta zagubiona początkowo Elizabeth Holmes, która powoli przystosowuje się do bycia kobietą sukcesu przez duże „S”. Wymowne są sceny, kiedy już dopasowuje swój image do otaczającego ją świata i utrwala swój wizerunek twardej bizneswoman, nosząc codziennie ten sam odcień czerni – jej szafa skrywa bowiem tylko takie ubrania. Maluje się wyraziście, czesze skromnie, ale na prośby: „Powiedz mi, kim jest Elizabeth Holmes” – nie jest w stanie nic wydukać.

Kim jest? Kobietą sukcesu, matką wynalazku czy wielką oszustką i manipulatorką? A może ona sama nie wie, że jest taka jak inni, myśląc sobie, że jest ponad nimi? Zepsuta krew przedstawia historię ambitnej dziewczyny i ciężko dojść do sedna tego, co zrobiła, ciężko pojąć, że mogła o wszystkim wiedzieć i z wyrachowaniem zaplanować każdy ruch. Bardziej jawi się ona jako zagubiona osoba, która tylko na pozór jest bezkompromisowa i pewna siebie. Być może to moje wrażenie, ale faktem jest, że serialowa Holmes ma wiele obliczy i oglądanie serialu z tak ciekawą postacią było bardzo interesujące. Twórcy w żaden sposób nie stawiają jej tylko w roli jedynej winnej, w roli manipulatorki i oszustki, pokazują tylko, że to było też pewne oblicze, jedno z wielu. Jednak prawdziwość zarzutów i ich słuszność oraz wagę postępków Elizabeth oceni na jesieni sąd w Stanach Zjednoczonych, gdyż rozpoczyna się wtedy wielki proces, a samej Elizabeth Holmes grozi 20 lat odsiadki.

Zepsuta krew to ciekawy i warty zobaczenia serial o wielkich ambicjach, ogromnych planach i machinie oszustwa, która wydarzyła się naprawdę. Warto go też  zobaczyć ze względu na dobrze odegrane role (nawet ta nudna z początku, ale zapewne ma taka właśnie być) Amandy Seyfried oraz  Naveena Andrewsa (niezapomniany Saiyd z Lost), którzy tutaj partnerują sobie, tworząc ciekawy ekranowy duet. Przede wszystkim jednak warto się przyjrzeć tej niezwykłej historii, która przeraża i zaskakuje, a także pokazuje przede wszystkim obłęd chciwości i dumy tak wielkiej, że niepozwalającej się przyznać do błędu.

Serial Zepsuta krew możecie obejrzeć na platformie Disney+

 

 

 

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Sroka-Czyżewska

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.