30 dni nocy

Zgroza w Barrow powraca – Steve Niles, Ben Templesmith – „30 dni nocy”. Tom 2 [recenzja]

Film 30 dni mroku z 2007 roku był objawieniem kina grozy. Przywrócił mocno nadszarpniętemu różnymi Zmierzchami i innymi infantylnymi historiami, wizerunkowi nocnych krwiopijców, należną im ikoniczną, złowrogą rangę. Film był mroczny, krwawy, autentycznie przerażający. Z gęstym, paranoicznym klimatem osaczenia. I, co najwartościowsze w tej produkcji, wracał do archetypicznych korzeni wampirzego mitu. Mało kto jednak wie, że powstał na kanwie komiksu. Równie przepełnionego grozą, mrokiem i groteskową warstwą wizualną. Ten komiks to 30 dni nocy. Jego druga odsłona ukazała się w czerwcu za sprawą wydawnictwa Egmont. Współautorami scenariusza warstwy graficznej, podobnie jak w przypadku tomu pierwszego, są Steve Niles i Ben Templesmith. Na ich osobach podobieństwa między oboma tomami się kończą. Niestety.

W miasteczku Barrow na Alasce diabeł naprawdę mówi dobranoc, na 30 dni w roku pogrążając mieszkańców w nieprzeniknionych ciemnościach polarnej nocy. Sceneria wprost stworzona dla inwazji krwiożerczych potworów. I opowieści gore. Potencjał tkwiący w tak fantasmagorycznym, choć rzeczywiście istniejącym, miasteczku przekuty został na groteskowe i ociekające krwią historie z pierwszego komiksowego zbioru. Który, mimo że nierówny, można uznać za inspirującą, nieoczywistą i, w ostatecznym rozrachunku, raczej udaną artystyczną wizję.

Punkt wyjścia opowieści jest genialnie prosty. Zadupie wszechświata, inwazja krwiożerczych wampirów. Które nie są ani piękne, ani młode, ani wyrafinowane, ani nie mają w sobie nic atrakcyjnego. Uosabiają za to pierwotne, przerażające zło. I grupa bohaterów, zmuszona by stawić im czoło. Motyw eksploatowany w popkulturze po stokroć, w wypadku tej opowieści sprawdza się znakomicie. Prosty zamysł fabularny nie odciąga uwagi od sedna historii, czyli pierwotnej grozy w najbardziej przerażającej odsłonie. Co znakomicie oddawała ekspresyjna warstwa wizualna komiksu.

Wampiry – reanimacja

Drugiej odsłony wampirzej sagi za tak udaną uznać nie sposób. Sześć historii, które składają się na potężny, niemal 600-stronnicowy tom to, niestety, odgrzewany kotlet. Opowieść, która zachwycała świeżością i miała w sobie ogromną artystyczną siłę rażenia, zwyczajnie wyczerpała się w pierwszym tomie. Dalsze jej eksploatowanie przypomina niestety próbę reanimacji truchła. Genialne artystyczne strzały mają to do siebie, że tkwiący w nich potencjał jest najczęściej jednorazowy i taki powinien pozostać. Jednak moda na seguele, preguele i wszelkie franczyzy wymusza ciągnięcie do oporu złotonośnych historii. Ze szkodą dla nich samych.

Streszczanie fabuł sześciu komiksowych opowieści nie ma większego sensu. Steve Niles i Ben Templesmith, którym zawdzięczamy 30 dni nocy, w tomie drugim zaprosili do współpracy innych artystów. Efekty tej kolaboracji są, delikatnie mówiąc, nierówne. Przede wszystkim, na spójności, a co za tym idzie, sile rażenia, traci warstwa graficzna. Opowieści z tomu drugiego to już nie ociekające makabrą i groteską gore. Cierpi też warstwa scenariuszowa, która w poszczególnych wariacjach na temat wampirzego mitu, zaczyna ocierać się o banał i wtórność.

Najjaśniejszym punktem drugiego tomu 3o dni nocy jest Juarez – opowieść autorstwa wybitnego scenarzysty, laureata nagrody Nagrody Eisnera, Matta Fractiona. Za punkt wyjścia służy tu historia masowych zniknięć i morderstw kobiet w meksykańskim mieście Juarez. Opuszczenie na chwilę mroźnego Barrow nieco rozgoniło zaduch wtórności unoszący się nad całym tomem. A zarazem pozwoliło powrócić grozie znajomej z tomu pierwszego. Juarez jest fabułą makabryczną, co w przypadku tego wydawnictwa jest oczywistą zaletą. Zarazem zgrabnie łączy horror z groteską i czarnym humorem. Choćby dla tej historii warto pochylić się nad tomem domykającym cykl rozpoczęty w Barrow, na końcu świata.

Fot. Egmont


Przeczytaj także:

Recenzja komiksu Lucyfer

Recenzja komiksu Jim Cutlass

30 dni nocy

Write a Review

Opublikowane przez
Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.