Kurdowie

Kurdobójstwo – Paweł Smoleński – „Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie” [recenzja]

Dzieje Kurdów to pasmo powstań i pacyfikacji. W pięciomilionowym Kurdystanie uniwersytety można policzyć na palcach jednej ręki. Ludzie mają tu wciąż w pamięci Halabdżę – potworną zbrodnię. Nawet po niej Saddam często truł Kurdów gazem, na mniejszą skalę, ale jednak. Świat nie zwracał na to uwagi. Nie zabrał głosu. Czy istnieje jakaś sunna, która usprawiedliwiłaby tę wojnę religijną? Mimo że to spory naród, wciąż nie posiada własnej państwowości. Kurdów dzieli język (porozumiewają się kilkoma), ale bezsprzecznie łączy ich marzenie o wolnej ojczyźnie. Tereny te bogate są w niezliczone zasoby ropy naftowej. Zdolny jest ów naród także do stworzenia rolnictwa na europejskim poziomie. Kilkanaście procent stanowią analfabeci, bo jak nauczyć nomadów? Dlatego do kraju wracają emigranci z całego świata wyposażeni w pomysły na nowe życie i miłość do ojcowizny. Wracają nie dlatego, że im się na Zachodzie nie powiodło. Przeciwnie – powiodło im się tak bardzo, że naraz poczuli, iż mogą być przydatni Kurdystanowi. Ile musimy poświęcić, jak bardzo trzeba nam cierpieć, by wreszcie zyskać coś naprawdę? – pytają.

Symboli eksterminacji Kurdów jest kilka. Jednym z nich jest więzienie As-Sulajmanii zwane Czerwonym. Mimo że uważane było za tajne, to każdy doskonale wiedział, gdzie się znajduje. Tam, za czasów Saddama tortury podniesiono do rangi sztuki. Zeznania wydobywano za pomocą igieł wbijanych w palce, bicia i rażenia prądem, podpinania akumulatora kablami do jąder, polewania żrącym kwasem twarzy, wkładania butelek w pochwę lub odbytnicę, które rozbijano kopniakiem. Obecnie to miejsce zmienione zostało w Muzeum Terroru, zwieńczone wieżą wyższą od minaretów, w geście dłoni wzniesionych ku niebu na znak protestu. Kurdobójstwo – taki termin powinien być obecny w podręcznikach o zbrodniach przeciw ludzkości. Lanja pracująca w Ministerstwie All-Anafal mówi: Wiemy o Halabdży, znamy liczby, mamy w archiwum rozkaz nakazujący kurdobójstwo. Nie znamy jedynie detali, nie wiemy, gdzie są groby. A ludzie szukają grobów najbliższych. Powstały cmentarz jest jedynie symboliczny – to wielka zbiorowa mogiła, mimo że na płytach wygrawerowane zostały nazwiska.

Kolejnym symbolem jest Kusz Tapa – powstała ponad czterdzieści lat temu betonowa wioska zamieszkana wyłącznie przez kobiety. Ich mężowie nie żyją, umrzeć wszak miały nawet zwierzęta. Ładowano ich do ciężarówek i wywożono. Tak wygląda obraz po powstaniu Kurdów przeciw Irakowi, który postanowił zemścić się na klanie Barzanich.

Kurdowie nawet w ciężkich chwilach nie pozwolili sobie „wcisnąć” islamu jaki my – Europejczycy – znamy z mediów. Tu islam miał zawsze łagodne i miękkie oblicze. Dziewczęta i kobiety mogą nosić zwiewne, lekkie tuniki, a muzułmański obowiązek zakrywania włosów spełnia niewielka haftowana chustka. Jednak religia nie jest tu łatwym tematem. Większość Kurdów jest sunnitami (łagodniejsza forma islamu), podczas gdy większość Arabów to szyici. Niby mało istotna informacja, a jednak w dokumentach znajduje się rubryka z konfesją. Jeśli chrześcijanin chce przejść na islam, to problemu nie ma. Pojawia się dopiero w sytuacji odwrotnej – gdy muzułmanin chce pokłonić się przed krzyżem. Wówczas pojawia się problem z wyrobieniem dokumentu.

Wspomnieć należy też o Jazydach. Uważają się nie tylko za wyznawców odrębnej religii, ale i odrębny naród, choć najpewniej są w znakomitej większości etnicznymi Kurdami. Niejednokrotnie doświadczyli ludobójstwa. Gdy pojawiło się Państwo Islamskie, było już tylko gorzej. Byli ścinani, paleni żywcem, torturowani na śmierć. Dlatego buntują się i wychodzą na bagdadzkie ulice. Chcą być traktowani jak pełnoprawny iracki naród, a nie gorsza od chrześcijaństwa oraz islamu religia. Niestety, nikt do nich nawet nie wychodzi, nikt ich nie słucha.

Kurdystan jest jedynym krajem na Bliskim Wschodzie, gdzie kobieta z mocy prawa otrzymuje taką samą pensję jak mężczyzna na równorzędnym stanowisku. Historia nauczyła kobiety wychodzenia z domu do szkoły, pracy i czynnie uczestniczyły one w życiu społeczeństwa. Niestety, mimo tej postępowości w dalszym ciągu to kraj zdominowany przez mężczyzn i stawiający ich w jego centrum.

Kurdyjska autonomia zawsze była zależna od innych narodów. A te dzieli wszystko, nienawidzą się i chętnie przegryźliby sobie tchawice. Ale zebrali się dlatego, że łączy ich tak zwany problem kurdyjski, wspólnie mogą dopiec o wiele bardziej niż w pojedynkę. Zostawiają więc na boku wszystkie różnice, Arab brata się z Persem, Syryjczyk ściska dłoń Turkowi. Mają cel nadrzędny: spacyfikować Kurdów. Nic innego się nie liczy. Czy Kurdystan w ogóle istnieje? Czemu jest słowem zakazanym? Może potrzebne są nowe podręczniki do historii? Dlaczego Saddam nazywał ich zdrajcami? Świat zamieszkały przez Kurdów jest tak bardzo rozchwiany, niejednoznaczny i nadzwyczajnie wręcz (to nie nowość) okrutny (akurat nie za ich sprawą), że szkoda zajmować się tym, co aktualne. Warto jednak sięgnąć po reportaż Pawła Smoleńskiego, by poznać różnorodne oblicze Bliskiego Wschodu oraz dzieje wytrwałego narodu, któremu po wielu latach udało się stworzyć na terenie Iraku autonomiczny region z własnym parlamentem.

Fot.:  WydawnictwoCzarne

Kurdowie

Write a Review

Opublikowane przez

Magdalena Kurek

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim. Zgodnie z sentencją Verba volant, scripta manent (słowa ulatują, pismo zostaje) pracuje nad rozprawą doktorską poświęconą interpretacji muzyki w prasie lat ’70 i ‘80. Jej zainteresowania obejmują literaturę i sztukę, ale główna pasja związana jest z tempem 33 obrotów na minutę (mowa oczywiście o muzyce płynącej z płyt winylowych).

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.