Muzyka,Recenzje

Ziemia obiecana – Włodek Pawlik Trio – “America” [recenzja]

włodek pawlik
włodek pawlik

Włodek Pawlik powrócił z nowym wydawnictwem po olbrzymim sukcesie, jakim okazała się nagrodzona Grammy Night In Calisia. America jest podsumowaniem pewnego etapu kariery muzyka, a zarazem oddaniem hołdu Stanom Zjednoczonym i kulturalnemu, a szczególnie jazzowemu tyglowi, dzięki któremu, jak sam muzyk nas przekonuje, jest tym, kim jest, i dzięki temu może zachwycać nas kolejnymi nagraniami sygnowanymi swoim nazwiskiem.

Od momentu premiery Night In Calisia fani mieli okazję posłuchać już koncertowego Wieczorem, na którym pianista zaprezentował – wraz z polskimi wokalistami takimi jak Dorota Miśkiewicz, Natalia Wilk czy Kuba Badach – jazzowe kompozycje do liryków lubelskiego poety Józefa Czechowicza, a ponadto w 2014 roku poobcować z Night In Calisia Live. Faktem jednak jest, że ostatnie lata u Pawlika były skupione przede wszystkim wokół promocji Night In Calisia. I nie ma co się dziwić, artysta osiągnął sukces, na który pracował i zasługiwał od dawna.

America jest podsumowaniem dotychczasowego dorobku Pawlika. Sam to zresztą przyznaje w książeczce dołączonej do wydawnictwa. Jako że album jest właśnie skonstruowany w takiej formie, to mamy na nim kompozycje z różnych dziedzin aktywności artysty. Od jego premierowych kompozycji, po te nieopublikowane, schowane przez lata w szufladzie. Ponadto na płycie uświadczymy urywki z twórczości w dziedzinie muzyki filmowej, której trochę nagrał Pawlik w karierze i, last but no least, mamy dwie kompozycje polskich gigantów fortepianu, jak Fryderyk Chopin i Ignacy Paderewski, które zostały przełożone na jazzową modłę.

Wita nas faktycznie amerykańska w treści kompozycja America. Czuć w niej klimat, ten zdecydowanie pozytywny, Stanów Zjednoczonych jako ziemi obiecanej, american dream i kraju wolności i swobód. Trzeba podkreślić, że Włodek Pawlik tę muzykę napisał w 1988 roku, więc zapewne ówczesne doznania artysty związane z Ameryką, należy teraz, w przełożeniu na obecne czasy, liczyć u niego podwójnie. Ta kompozycja aż kipi radością, nadzieją, jest bardzo dynamiczna w swojej strukturze. Szczególnie taka jest Speed Limit, kolejna z dawnych kompozycji Pawlika, również tętniąca zgiełkiem amerykańskich ulic i codziennego życia. W podobnym klimacie skomponowany został ponadto Blue Munk, jedyny zupełnie nowy utwór stworzony i nagrany na potrzeby albumu America.

Z pozostałych propozycji Pawlika na uwagę zasługuje The Office -- utwór pochodzący ze ścieżki filmowej do kapitalnego filmu Rewers w reżyserii Borysa Lankosza. Ten film to jedno z arcydzieł ostatnich lat polskiej kinematografii. Włodek Pawlik zagrał tutaj subtelny, fortepianowy temat, urzekający swoimi dźwiękami, lecz będący tym samym dziwnie niepokojący. Jeszcze więcej mroku ma w sobie Crows pochodzący oryginalnie z trochę już zapomnianego dramatu Wrony w reżyserii Doroty Kędzierzawskiej. Jazzman dla Kędzierzawskiej zrobił ponadto muzykę w filmie Pora Umierać, ze wspaniałą kreacją Danuty Szaflarskiej. Należy wspomnieć także, że Pawlik skomponował ścieżkę muzyczną do filmów Petera Greenwaya (Nightwatching) i Marleen Gorris (Wichry Kołymy). Trochę się rozpisałem, ale warto pamiętać o tej aktywności Pawlika, bo nie odbiega ona jakością od pozostałej jego twórczości, a wydaje się być często pomijana.

Włodek Pawlik Trio - America

Na America Chopinowski Mazurek op. 68 ma lekko smooth jazzowy posmak, Pawlik z zespołem nie boi się improwizować, podobnie jak w Nokturnie Paderewskiego. W tych dwóch kompozycjach doskonale wyczuwalna jest wirtuozeria Pawlika i muzyków jemu towarzyszących. Kontrabasista Paweł Pańta i perkusista Cezary Konrad wspólnie z pianistą tworzą perfekcyjnie zgrane i dobrane trio, co dobitnie potwierdza zapis video koncertu z dnia 24 maja 2015 roku w Filharmonii Narodowej. Uśmiechy z ust muzyków nie schodzą przez cały koncert – skład, wydaje się, idealny. Warto sięgnąć po to DVD, aby naocznie uświadczyć geniuszu zespołu Pawlika i jego samego, szczególnie że na koncercie zespół chętniej improwizował i naprawdę są fenomenalne momenty, jak chociażby perkusyjne solo Konrada w Speed Limited.

Wspaniałe podsumowanie dotychczasowej kariery jedynego polskiego zdobywcy Grammy. America wydaje się lżejsza w formie od poprzednich płyt Pawlika, jednak to chyba charakter tego wydawnictwa wymuszał taki zabieg. Ale to nie przeszkadza, bowiem wydaje się, że zestaw zadowoli największych maniaków jazzu, fanów samego artysty i osób, takich jak ja, które z jazzem obcują od czasu do czasu.

Fot.: Fonografika

Podobne wpisy:

Avatar

Okazjonalnie skrobnę coś o muzyce.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *