Tatuaż z tryzubem

Żółto-niebieska tożsamość – Ziemowit Szczerek – „Tatuaż z tryzubem” [recenzja]

Ukraina. Jedna z byłych republik radzieckich. Obecnie jej poradziecka mocarstwowość chyli się ku upadkowi. Niszczeją pozostałości cywilizacji, zamieniając się w ruiny dawnego imperium. Dziś rządzi nią chaos. Wygląda to tak, jakby wszyscy naprawdę uwierzyli, że niepodległe państwo jest boskim bytem, który ogarnie się sam. Jedyną manifestacją państwowości jest malowanie wszystkiego symbolicznie w barwy narodowe. Dzięki temu żółto-niebieskie są ogrodzenia, ławeczki, rynny, samochody dostawcze, a nawet nogi Lenina (jego pomnik bowiem stoi do dnia dzisiejszego). Co więcej, kolory te rządzą także na cmentarzach! Z podziemi zaś nieustannie wysyłane są sygnały: Jeszcze tu jestemSzcze ne wmerła Ukraina.  Kosze na śmieci ozdobione są napisem: PTN PNH”- Putin, poszoł na c**j. Cóż, rację przyznać należy tym, którzy twierdzą, że kiedyś będzie tu lepiej – po piętnastu Majdanach… Obecnie niewiele się zmieniło. Zachodu nigdy tu nie było i nie będzie. Złodzieje za to byli i będą. Kiedyś wiadomo było chociaż, komu w łapę dać. Ziemowit Szczerek przemierza wschodnie miasta i miasteczka, by przybliżyć nam sytuację państwa, które w dalszym ciągu walczy i poznaje swoją tożsamość. Przypomina fakty powszechnie znane, ale dotyka również tematów niemiłych, wstydliwych i tych, które zazwyczaj umykają naszej uwadze. Tatuaż z tryzubem to swoista gawęda o powstawaniu państwa i losach narodu (ale też pojedynczego człowieka) z trudną historią w tle.

Niektórych może drażnić sposób pisania Szczerka. To przez specyficzny styl, który nie stroni od wulgaryzmów, dosadności i ironii. Autora w reportażu Tatuaż z tryzubem stać na szczerość, krytykę i dystans. Właśnie dzięki takiej narracji jesteśmy w stanie poczuć i zrozumieć sytuację dzisiejszej Ukrainy. W Donbasie bowiem wojna domowa się nie skończyła. Tam dwudziestolatkowie są świadkami zagłady własnego świata. Strzelają do takich samych młodzieńców jak oni. Strzelają do Paszków takich jak oni. Wychowanych na tych samych filmach i muzyce, mówiących tym samym językiem, klnących tym samym matem. Później piją, by wyrzucić te obrazy wojny, Majdanu, Donbasu. Są za młodzi, nie potrafią jeszcze przerzuć tego, co doświadczyli, i wypluć. W tych okolicznościach trudno o stwierdzenie, że ludzie są równi. Wyraźny jest podział na wschodnią i zachodnią Ukrainę. Rosyjska telewizja donosiła, że na Majdanie stoją naziści. A ludzie wierzyli w tę propagandę. Zwłaszcza Donbas, Krym, Odessa, Charków. Obok Majdanu Niezaljeżnosti, który pamiętamy z transmisji TV, ulokował się więc Antymajdan. Był ogromny. Czuć w nim było smutek i przygnębienie. Wszędzie ponuro. Żeby wejść, trzeba było stanąć oko w oko z rosłymi dresami, którzy kontrolowali wchodzących. Nazywano ich tatiuszki. Zebrani ludzie oponowali: To nie prawda, że przed ukraińskością nic nie było, że spłynęła jak błogosławieństwo, bo radzieckość to też było coś! Co ten Zachód dał Polsce i Litwie? Najbiedniejsze kraje Eurosojuza. Za komuny przemysł by – a tera? Czyszczenie kibli w Anglii. O nich jednak nie słychać. Na stronach europejskich gazet bohaterem jest walczący Majdan. Zawsze można wybrać sobie taką wersję historii, jakiej się potrzebuje. Tu spora grupa osób wyklina Janukowycza. Pomarańczowy Majdan chciał jego głowy na choinkę. Całe gówno w kraju przez Kacapów, Moskali i Donieckich. Nie o taką Ukrainę walczyli dziadowie. – mówią. Samoobrona Majdanu nie waha się i najeżdża na Królestwo Janukowycza w Meżyhirji. Jego wielkość robi wrażenie –  powierzchnia jest trzykrotnie większa od Watykanu. Małe państwo w państwie. Taki Ukraiński Disneyland, z mnóstwem kiczowatych ozdób mających imitować dziedzictwo starożytnej Grecji. To miejsce, gdzie tandeta miesza się z luksusem. Na tym terenie jest basen, cerkiew, zoo, pole golfowe i stacja benzynowa. Do tego drogie meble, lampy, złote krany i klamki. W hangarze mieści się kolekcja wszystkich samochodów wyprodukowanych przez ZSRR, ale są też najbardziej pożądane, współczesne, zagraniczne modele. To jedynie namiastka tego, co można tam zobaczyć.  Jak bardzo musiał być zdesperowany, by to wszystko zostawić? Ale znajdują się i tacy, którzy w te doniesienia nie wierzą. Ludzie po propagandzie nie wierzą w bogactwo i przepych Janukowycza. Mówią: A to wiadomo, co wyście widzieli towarzyszu? A może nawieźli sprzętów z jakiegoś muzeum i pokazują ludziom? W nic nie można wierzyć towarzyszu, w nic.

W całym tym zgiełku nastaje święty czas – tiempo santo. Władzy brak, milicja zniknęła z ulic, komisariaty zostały spalone. Mimo to nie dochodzi do zamieszek, gwałtów i mordów. Po raz kolejny okazuje się, że ten kraj pilnuje się sam. Że funkcjonuje nie dzięki władzy, lecz wręcz wbrew niej.

Związek Radziecki budował, by pokazać i potwierdzić swą potęgę. Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini mieli być Nowym Rzymem. To Zachód miał gonić Wschód – nie odwrotnie. Jaka jest dzisiejsza Ukraina oczami Ziemowita Szczerka? Przede wszystkim pełna sprzeczności  i jakże  odmienna od medialnych relacji. Dlatego warto sięgnąć po Tatuaż z tryzubem. Bo poza oczywistym podziałem kraju na jego część wschodnią i zachodnią znajdziemy tu także wizję postapokaliptyczną jak również obraz kraju prowincjonalnego i to jak na co dzień funkcjonuje. Znajdziemy się przy centrach handlowych zawieszonych między Zachodem a Rosją, gdzie można kupić dosłownie wszystko, co potrzebne do życia i to w dodatku na kieszeń zwyczajnych ludzi. Są wśród nich stragany z patriotyzmem: podkoszulki z tryzubem, niebiesko-żółte flagi z banderą, z napisem PTN PNH, z Kozakiem, szablą. Istotna jest metka:  made in China, Bangladesz może być, najgorzej z napisem in Russia. Ujść naszej uwadze nie powinna też sprawa sądowa ludzi, których nazwano maniakami z Dniepropetrowska.

Jeśli więc chcecie poznać tamtejszych dresiarzy, dowiedzieć się, w jaki sposób ożywa tęsknota za Galicją, czy Ukraina istnieje jedynie w teorii, czy też tworzy się na naszych oczac, od kiedy należy liczyć powstanie Ukrainy, czy na bazie sprzeczności jest szansa zbudowania trwałego organizmu – sięgnijcie po ten niekiedy kolokwialnie, a niekiedy mięsiście napisany reportaż, bez grama patosu, by oczami autora zobaczyć kraj takim, jakim jest naprawdę. Czytając Tatuaż z tryzubem, ma się wrażenie, że za Janukowycza było źle i po Janukowyczu będzie źle. Przed Ukrainą długa droga do normalizacji, bo to wciąż kraj podzielony nie tylko geograficznie, ale – zwłaszcza – mentalnie.

Fot.: Wydawnictwo Czarne

 

Tatuaż z tryzubem

Write a Review

Opublikowane przez

Magdalena Kurek

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim. Zgodnie z sentencją Verba volant, scripta manent (słowa ulatują, pismo zostaje) pracuje nad rozprawą doktorską poświęconą interpretacji muzyki w prasie lat ’70 i ‘80. Jej zainteresowania obejmują literaturę i sztukę, ale główna pasja związana jest z tempem 33 obrotów na minutę (mowa oczywiście o muzyce płynącej z płyt winylowych).

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *