marta kruk

Marta Kruk – wywiad z artystką

Marta Kruk  zapowiada najnowszy album, zatytułowany Meteoryt, utworem Zawsze chciała być facetem, do którego powstał także teledysk. Autorką tekstu do tego, jak i wszystkich utworów na nadchodzącym albumie, jest sama artystka. Zapraszamy do lektury wywiadu.

Jakie były Twoje pierwsze doświadczenia muzyczne? Kształciłaś się w tym kierunku?

Jako dziecko rozpoczęłam naukę w Państwowej szkole Muzycznej w klasie fortepianu, później przez kilka lat uczęszczałam na zajęcia wokalno-muzyczne w Domu Kultury.

Moja muzyczna podróż trwa tak naprawdę od urodzenia. W moim domu rodzinnym zawsze rozbrzmiewała muzyka. Mam 3 Siostry. Każda z Nas ukończyła Państwową Szkołę Muzyczną. Gdy jedna grała na pianinie, ćwicząc forte, druga męczyła etiudę na skrzypcach, kolejna odrabiała lekcje, a ostatnia ćwiczyła wokal z Whitney Houston. Wspólnie oglądałyśmy koncerty New Kids on the Block. Zakochane w chłopakach obwieszałyśmy ściany ich plakatami. Urządzałyśmy sobie minilistę przebojów, przebierałyśmy się w ciuchy mamy i udawałyśmy gwiazdy. Tato postanowił zapisać Nas na zajęcia wokalne do Miejskiego Domu Kultury. Nasz zespół liczył około 14 dzieciaków. Koncertowaliśmy w towarzystwie zawodowych muzyków, wykonując światowe i polskie standardy muzyki rozrywkowej, piosenki z filmów, musicali, muzykę pop i rock. Mimo iż przygotowania do koncertów bywały wyczerpujące (sporo wielogodzinnych prób wokalnych, wokalno-instrumentalnych, choreograficznych, uczenie się angielskich tekstów na pamięć, stres to i tak było niesamowicie – prawdziwa scena, znakomici muzycy, światła, dymy, liczna publiczność, często Goście specjalni jak Kayah, G. Łobaszewska, E.Dmoch,  M. Milowicz, Kuba Badach, wywiady w lokalnym Radio i Telewizji.  To było dla mnie coś więcej niż pasja. To był mój cały świat – kochałam go i dobrze się w nim czułam.

 Pamiętasz swój pierwszy występ przed publicznością?

Bardzo dokładnie i nigdy tego nie zapomnę. Miałam ok. 10 lat – tłum ludzi, piękna scena, światła, dym, 8-osobowy band zawodowych muzyków i ja, biedna, za kulisami z drżącymi nogami czekałam na moje wejście, serce waliło jak młot, oddech się spłycał, a ja się zastanawiałam, po co mi to, i chciałam uciekać albo udawać, że zemdlałam. No trudno, weszłam – i to pewnym krokiem, z podniesioną głową – chcąc ukryć lęk. Spojrzałam na widownię, przeszył mnie silny dreszcz, dostałam wytrzeszczu oczu i nieprzeciętnej odwagi, tak jakby wtedy, kiedy człowiek w obliczu zagrożenia dostaje nadludzkiej siły i broni się, więc tak to mniej więcej wyglądało. Wytrzeszcz oczu się zmniejszył, wcisnęłam pięty w podłogę i wydałam z siebie najpierw bardzo nieśmiałe i cichutkie dźwięki To lead a better life I need my love to be here’. Wiedziałam, o czym śpiewałam, bo Pan Bernard Karwowski – nasz instruktor muzyczny, który nas przygotowywał do występów, uczył piosenek, głosów, tłumaczył nam teksty… a ja taka młoda, jeszcze ni zakochana w chłopaku, zawahałam się na moment w nieznanych mi emocjach, ale chwilę później szok ustąpił, puls się ustabilizował, a ja poczułam, jak mi się otwiera serce i napływa miłość, poczułam, że kocham tych ludzi, kocham tu być, na tej piękne scenie, i miałam ciarki, jak śpiewałam:

 I will be there and everywhere

Here, there and everywhere       

Będę tam i wszędzie

Tu, tam i wszędzie 

 Wszędzie tam, gdzie muzyka i scena, a To lead a better life I need my love to be here.

A żeby prowadzić lepsze życie, potrzebuję mojej miłości, czyli muzyki.

Brawa, gromkie brawa – publiczność poczuła moje emocje – stałam jak oniemiała, a oklaski jakby przez mgłę kłębiły mi się w głowie, tak jakbym znowu doznała szoku – to było tak cudowne, ale nigdy wcześniej nieznane mi uczucie, od którego właśnie od tamtej chwili się uzależniłam. I tak się zaczęło.

 Jak uważasz, jakie są Twoje mocne artystyczne strony?

 Autentyczność, wysoka emocjonalność, przekaz emocji, doświadczenie.

 Za nami premiera utworu Zawsze chciała być facetem. Pewnie każdy Cię teraz o to pyta – czy aby na pewno lepiej być facetem?

Może nie „lepiej”, ale trochę „łatwiej”? Chodzi mi głównie o jeden aspekt. Wracam tu do sytuacji, kiedy jeszcze występowałam z moim mężem Leszkiem i poprzednim zespołem. Moje przygotowania trwały godzinami, a bo to fryzura, makijaż, paznokcie, stylizacja, w mieszkaniu bałagan, to jeszcze szybkie porządki, telefon do Taty, bo ma akurat urodziny, załatwianie opieki do Naszego Syna, przydałoby się jeszcze coś zjeść, pranie się kisi w pralce, zabawki opanowały salon. Głowa pełna spraw. A w tym czasie mój mąż w 10 minut założył jeansy i t-shirt, marynarę, psiknął perfumami i wyluzowany z telefonem w ręku gotowy na podbój świata.

W teledysku do utworu pokazujesz się na motorze, w stajni a nawet w kuźni. Czy na co dzień lubisz takie wyzwania? Czy to po prostu zamysł reżysera, twórcy klipu?

Pomysł klipu w tych lokalizacjach należy do Wojtka Korzeniewskiego, ponieważ cały ten obiekt należy do jego Przyjaciół i to jego zasługa, a lokalizacje akurat bardzo wpasowały się w moją piosenkę i osobowość. Powiem szczerze, że każdy dzień jest dla mnie wyzwaniem. Każdego dnia mierzę się z przeróżnymi sytuacjami często nieprzewidywalnymi i staram się z nich wyjść obronną ręką. Motor – chętnie bym spróbowała, bo póki co, to mam po motorze tylko bliznę – za dzieciaka trochę próbowałam jeździć i przysmażyłam się o rurę wydechową :).  Kuźnia była fantastycznym doświadczeniem, ale to strasznie ciężka robota – jednak kując to żelazo, naprawdę czułam to samo, co niejednokrotnie w moim życiu. Trud, ogromny wysiłek, praca ponad siły, siły ponad siły. Jeśli chodzi o stajnię, to był powrót do dzieciństwa. Kiedyś jazda konna byłą dla mnie terapią, a stajnia azylem, w którym mogłam odreagować. Gdzie czułam się bezpiecznie, w sumie nadal tak jest. Kocham Konie.

 Twój singiel jest dosyć mocny, rockowy. Czy właśnie taka muzyka najbardziej gra Ci w sercu?

Faktycznie utwór Zawsze chciała być facetem wpisuje się w rockowe klimaty, ale na płycie usłyszeć można również łagodniejsze ballady i trochę męskiego grania. Osobiście wychowywałam się różnorodnej muzyce, nie jestem rockowa, bardziej ROCK-pop. Myślę, że największy wpływ wywarła na mnie polska i światowa muzyka rockowo-popowa lat  80. i 90. – ogólnie  od zawsze ciągnie mnie w tę stronę, może dlatego, że  uwielbiam na scenie mocne głosy i silne osobowości.

Jak Twój nowy utwór odbierają Twoi fani?

Z radością muszę stwierdzić, że są zachwyceni. Po premierze dostałam setki wiadomości z gratulacjami, z pozytywnymi komentarzami, konstruktywną opinią. Mówią, że wpada w ucho i chętnie się do niej powraca. Ci, co mnie lepiej znają, widzą prawdziwą mnie i moją historię – są poruszeni. Jest to dla mnie niezwykle cenne. Dostaje nawet filmiki dzieci w rożnym wieku, śpiewających fragmenty tekstu refrenu mojego singla. Cieszę się, że moje słowa i muzyka Krisa Górskiego tak szybko zapadają w pamięci.

 Utwór, o którym rozmawiamy, ma być częścią Twojego albumu, którego premiera już w tym roku. Opowiedz nam coś więcej o tej płycie.

Album Meteoryt to taki mój wulkan emocji – będzie zawierał około 10, 12 piosenek. Każda z nich to kawałek mojej historii, którą kroczek po kroczku będę chciała „wyśpiewać” światu. Jedna piosenka wynika z drugiej. Poruszam w nich Nasze codzienne problemy i rozterki. Miłość i nienawiść. Pęd życia, stres i wywrotki czy uwolnienie i spełnienie. Do stworzenia autorskiego albumu przyczyniły się moje osobiste przeżycia i emocje, które w pewnym momencie zaczęły zalewać kartki papieru najpierw w postaci wierszy, a dopiero później, jak chwile dojrzały, a ja się upewniłam, co do ich prawdziwości, przerobiłam je na teksty piosenek. Myślę, że każdy znajdzie w nich cząstkę swojego świata.

 Czego Ci życzyć na najbliższe tygodnie i miesiące?

 Udanych koncertów, które zapadną w pamięci widzów i sprawnego wydania płyty :) Trzymajcie kciuki!

Marta Kruk - Zawsze chciała być facetem (OFFICIAL MUSIC VIDEO)

 

 

marta kruk

Write a Review

Opublikowane przez
Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.