Komiksy

paper girls 0

Dzieciństwo się skończyło – Vaughan, Chiang, Wilson, Fletcher – “Paper Girls 3” [recenzja]

Dorastanie to nie jest najłatwiejsza rzecz na świecie. Wiadomo – wszystko zależy także od tego, w jakich warunkach to dorastanie przebiega, w jakim świecie, w jakich czasach i jakimi ludźmi jesteśmy wtedy otoczeni. Zawsze jednak okres ten, kiedy nie-dziecko i nie-dorosły musi zmagać się ze zmianami, jakie w nim zachodzą i jakie zachodzą w otoczeniu, względem niego, jest charakterystyczny i bywa barwny. Nic więc dziwnego, że tak często po tę tematykę sięgają twórcy wszelkich dzieł kultury, takich jak książki, filmy, seriale czy właśnie omawiane dzisiaj – komiksy. Seria Paper Girls, choć fantastyczna w swym gatunku i można, czytając ją, być świadkiem niesamowitych wydarzeń, przygód i obserwować stworzenia, a także mechanizmy nie z tej ziemi – jest przede wszystkim opowieścią właśnie o dorastaniu; o dojrzewaniu do niektórych wniosków i spraw, o dorośnięciu do pewnych decyzji i postanowień. Do zmierzenia się z niektórymi sprawami. Nie inaczej rzecz ma się w tomie trzecim, który kontynuuję tę problematykę zarówno w przenosi, jak i całkiem dosłownie.

paper girls 0

Bardzo smaczne jabłko – Vaughan, Chiang, Wilson, Fletcher – “Paper Girls – 2” [recenzja]

Paper Girls to komiksowy cykl, po który sięgam z wielką przyjemnością i który zasługuje na zdecydowanie większą uwagę, niż ma to miejsce obecnie. Powinni sięgnąć po niego zarówno fani Powrotu do przyszłości, jak i Stranger Things. Przede wszystkim jednak – zwolennicy dobrze opowiedzianych i angażujących czytelnika historii. Opowieść o Erin i jej przyjaciółkach już w pierwszym tomie zapowiadała coś nietuzinkowego i kolejna część potwierdza, że opowieść o kilku roznosicielkach gazet z lat 80., które zaczynają przygodę życia, jest warta każdej poświęconej jej minuty. Z jednej strony nie musimy obawiać się nudy, bo dzieje się naprawdę sporo, z drugiej jednak możemy odłożyć na bok strach o to, że wszystko rozwiąże się w drugim tomie – co to, to nie. Paper Girls 2 to kolejne szalone przygody, które wprowadzają tyle samo wyjaśnień, co zagadek.

demony 0

Przyjaźń wystawiona na próbę – Wiebe, Fowler, Bonvillain, Brisson – “Rat Queens – 3 – Demony” [recenzja]

Czy seria Rat Queens bardziej przypadnie do gustu facetom? A w zasadzie chłopakom? Pewnie wiele w tym stwierdzeniu racji, ale ja jestem kobietą (w dodatku już – niestety – nie w wieku nastoletnim) i bawię się przy niej świetne. Co więcej – póki co każdy kolejny tom jest lepszy od poprzedniego. Jasne – jest tu sporo, nazwijmy to: aspektów, które zdecydują o tym, że docelową grupą odbiorców będą fani nietuzinkowego fantasy, którzy są przedstawicielami płci męskiej. Mamy tu w końcu bijące się i przy tym na wpół rozebrane, a na wpół ubrane w obcisłe fatałaszki kobiety, które swoją drogą potrafią spuścić niezły łomot; mamy niewybredne żarty, mamy trochę seksu. Ale czy tylko mężczyźni lubią takie historie? Nie sądzę. Kolejnym pytaniem, jakie sobie teraz zadaję jest to, czy ten wstęp nie brzmi raczej jak podsumowanie? Może zatem lepiej będzie, jeśli przejdę po prostu do omówienia trzeciego tomu Rat Queens zatytułowanego Demony – bardzo trafnie zresztą.

dalekosiężne macki n'rygotha 0

Fantastyczna czwórka – Wiebe, Upchurch, Šejić – “Rat Queens – 2 – Dalekosiężne macki N’Rygotha” [recenzja]

Fantasy, seks i dawka niezłego humoru – mogłoby się wydawać, że to mieszanka, która ma raczej marne szanse na powodzenie. Tymczasem komiksowa seria zatytułowana Rat Queens okazuje się być naprawdę intrygującym zjawiskiem, a sama historia wciąga i potrafi rozbawić czytelnika. Czy jednak drugi tom cyklu, Dalekosiężne macki N’Rygotha, podołał wyzwaniu i spełnia oczekiwania, które mogły rozbudzić się w odbiorcy po lekturze pierwszej części? Powiedziałabym, że robi nawet coś więcej – o ile bowiem Magią i maskarą (recenzję znajdziecie tutaj) było interesującym przeżyciem i raczej podeszłam do lektury jak do ciekawostki, o tyle kontynuacja nie pozostawia wątpliwości, że ten cykl ma do opowiedzenia i pokazania coś więcej, a zmagania czterech głownych bohaterek potrafią odbiorcę niemalże wessać do świata przedstawionego. Strony komiksu przewracają się same, scenariusz nie pozostawia nam chwili wytchnienia, a rysunki zabierają nas w podróż po barwnym i żywiołowym świecie.

0

Nie takie zwykłe kobiety – Kurtis J. Wiebe, Roc Upchurch – “Rat Queens – 1 – Magią i maskarą” [recenzja]

Mam na półce sporo komiksów – a w każdym razie sporo, jak na osobę, która jeszcze 3 lata temu mogła się “pochwalić” jedynie tym, że czytała kiedyś pożyczonego Tytusa, Romka i A’Tomka. Pewien kulturalny przełom, jaki nastąpił u mnie, kiedy zaczęłam doceniać komiksy, zaczytywać się w nich, poznawać ich róznorodność i rozumieć, że są równie wartościowe, co pełnoprawne powieści czy filmy (a czasem nawet bardziej), uważam za jeden z ważniejszych w moim życiu w tej dziedzinie. Dziś nie wyobrażam sobie, jak mogłam nie czytać komiksów. I choć na półce mam tytuły od większości polskich wydawców, to dopiero, gdy zaczęły do mnie (bardzo tłumnie zresztą) przybywać komiksy od Non Stop Comics, zdałam sobie sprawę z tego, jak niewiele jest powieści graficznych, w których to kobiety są głownymi bohaterkami – a już tym bardziej grupa kobiet. Tymczasem w moje ręce trafiły takie komiksy jak Paper Girls, o których pisałam tutaj, Giant Days, o których dopiero będę pisać, nawet Tank Girl, która co prawda swoje lata już ma, ale trafia ponownie na polski rynek właśnie za sprawą Non Stop Comics. Dziś również będzie mowa o jednym z takich komiksów, w dodatku całkowicie szalonym. Poznajcie Rat Queens.