Wielogłos

fokstrot 0

Wielogłosem o…: “Fokstrot”

W świecie, w którym żyjemy, teraz, w tym momencie, toczą się setki różnych, mniejszych lub większych konfliktów zbrojnych. Takich, w których giną ludzie, a większość ofiar to bezbronni cywile. Są miejsca na ziemi, takie jak tereny Izraela i Palestyny, gdzie nigdy nie jest bezpiecznie, prawdopodobnie nigdy nie zapanuje tam pokój, a obie strony konfliktu mają niewinną krew na rękach. W izraelskiej armii obowiązkową służbę muszą odbyć wszyscy młodzi obywatele, tak mężczyźni, jak i kobiety. Reżyser filmu Fokstrot, Samuel Maoz, jako 20-latek brał udział w wojnie libańskiej w 1982 roku i to zdarzenie wydaje się kluczem do zrozumienia jego filmów. Po dwudziestu latach wrócił do tych wspomnień w dokumencie Całkowite zaćmienie, a następnie w fabularnym Libanie (2009), za którego zdobył Złotego Lwa na Festiwalu Filmowym w Wenecji. Tam postawił na brutalny realizm, pokazując wojnę z perspektywy młodej załogi czołgu, w najnowszym dziele natomiast rysuje o wiele szerszą i jednocześnie mniej jednoznaczną perspektywę. Na ile Fokstrot, objęty przez Głos Kultury patrontem medialnym, to film o żałobie, na ile dramat rodzinny, a na ile komentarz na temat bezsensowności wojny? Na te zagadnienia spróbujemy odpowiedzieć w naszym Wielogłosie. Na usta może cisnąć się jeszcze pytanie, czy ten odległy konflikt, w który uwikłane są zupełnie odmienne nam kultury, może być dla nas zrozumiały, choć tutaj odpowiedzią mogą być słowa bohatera Jarheada, innego dzieła, które naturalnie przychodzi na myśl w trakcie seansu Fokstrota: Każda wojna jest inna i każda jest taka sama.

Loveling 0

Wielogłosem o…: “Loveling”

Kino zazwyczaj kojarzy nam się z czymś wyjątkowym, niespotykanym i efektownym. Bardzo często zasiadamy na sali kinowej, by z podziwem i zapartym tchem oglądać niecodzienne pościgi, wybuchy, kaskaderskie popisy, efekty specjalne, a także wielkie emocje, podczas których aktorzy wykazują się swoim kunsztem aktorskim. Na wielkim ekranie najczęściej oglądamy intrygujące śledztwa, zabójstwa, wielkie rozpacze, ogromne tragedie albo lawiny śmiechu i nadzwyczajne radości. Jednak kino to część życia, a to najczęściej jest po prostu zwykłym życiem, a nie filmem sensacyjnym czy poruszającym dramatem, w którym na jednego boahtera spadają wszystkie nieszczęścia świata. Tym bardziej cieszy nas, że mimo wszystko powstają filmy, które opowiadają o tych całkowicie zwyczajnych i drobnych troskach, radościach, smutkach i szczęściach. Tego typu filmem jest właśnie produkcja Loveling od Best Film, którą Głos Kultury objął patronatem medialnym. Film, którego reżyserem jest debiutujący Gustavo Pizzi, opowiada o zwyczajnej, wielodzietnej rodzinie, która niespodziewanie musi zmierzyć się z faktem, że najstarszy z synów już niedługo opuści domowe ognisko i wyjedzie daleko poza granice kraju. O zmaganiach matki z myślą o rozłące; o zmaganiach reszty rodziny ze sfrustrowaną, ale wciąż pełną miłości matką; o śmiechu; o wzruszeniu; o smutku; o wzajemnym wsparciu; o kochającej się rodzinie – właśnie o tym opowiada Loveling. Jak natomiast wypada w bardziej szczegółowej analizie? Tego dowiecie się z poniższego Wielogłosu.

0

Wielogłosem o…: “Neapol spowity tajemnicą”

Neapol spowity tajemnicą, czyli najnowszy film tureckiego reżysera, Ferzana Özpeteka, zaskoczył naszych redaktorów tajemniczością, onirycznością i cudownymi zdjęciami Neapolu, które zachęcają, by w kolejną podróż wybrać sie właśnie do Włoch. Seans szybko wciąga widza, intryguje i krok po kroku prowadzi do zakończennia, które może wcale nie być tak oczywiste, jak się wydaje. Sylwia i Mateusz, dyskutując o filmie, zwracają uwagę zarówno na piękne widoki, jak i na fantastyczną grę aktorską, doceniając przede wszystkim wcielającą się w główną rolę Giovannę Mezzogiorno, która idealnie wpasowała się w zmysłowy klimat tego dzieła. Najnowszy film od Aurora Films Głos Kultury objął patronatem medialnym, z czego jesteśmy dumni, bo cieszymy się, że możemy patronować niebalanym dziełom, wykraczającym poza typowe komercyjne produkcje. Jeśli jesteście ciekawi, co najbardziej nas uwiodło w Neapolu…, zapraszamy do lektury poniższego Wielogłosu.

Zimna wojna 2

Wielogłosem o…: “Zimna wojna”

Zimna wojna Pawła Pawlikowskiego już w trakcie festiwalu w Cannes okazała się być olbrzymim sukcesem, co zresztą przełożyło się na Złotą Palmę dla reżysera, czyniąc go pierwszym Polakiem, który dołączył do zaszczytnego grona takich twórców jak David Lynch, Joel i Ethan Cohenowie, Pedro Almodóvar, Michael Haneke czy Alejandro González Iñárritu. Najnowsze dzieło twórcy Oscarowej Idy zostało odebrane także w Polsce w bardzo dobry sposób. Nawet nasza koleżanka z redakcji, w swoim tekście, który możecie przeczytać tutaj, nie kryje zachwytów nad tym czarno-białym melodramatem. Sylwia i Mateusz postanowili przekonać się, o co tyle szumu, tym bardziej że za poprzedni film Pawlikowskiego mocno trzymali kciuki podczas ówczesnego rozdania Oscarów. Po seansie mają jednak mieszane uczucia i dzielą się nimi w niniejszym Wielogłosie.

Człowiek bez pamięci 0

Wielogłosem o…: “Człowiek bez pamięci”

Był 27 czerwca 2018 roku, kiedy Korea Południowa oszalała ze szczęścia; w zamykającym meczu fazy grupowej tegorocznego Mundialu, reprezentacja tego kraju pokonała wielkie Niemcy 2:0. Święto w Korei oraz, nie ukrywajmy, również w Polsce, bo choć brzydka to wada, trzeba to powiedzieć wprost – lubimy, kiedy naszym zachodnim sąsiadom powinie się noga. Tymczasem, niespełna trzy tygodnie po opisanym wydarzeniu, Koreańczycy ponownie mają szansę podbić polskie serca! Tym razem nie za sprawą piłki kopanej, a ich rodzimej kinematografii. Czy są tu jacyś fani kina koreańskiego? Nie? No to może chociaż poczciwego, “dobrego” mordercy Dextera? Jednym oraz drugim (a także nie tylko im) do gustu powinien przypaść debiutujący właśnie na naszych ekranach Człowiek bez pamięci! Film w reżyserii Shin-yeon Wona (ze scenariuszem odpowiadającego za fenomenalnego Oldboya, Jo-jun Hwanga) to propozycja zarówno dla wielbicieli thrillerów, kryminałów oraz miłośników kina akcji, któremu zdecydowanie warto dać szansę! Dlatego też miło nam poinformować, iż nasz portal objął azjatyckie dzieło patronatem medialnym. Uwierzcie nam na słowo, a później przekonajcie się sami – czas przeznaczony na seans Człowieka bez pamięci, zdecydowanie nie będzie czasem straconym!