Głos Kultury

Douglas Adams 0

Przepraszamy za niedogodności – Douglas Adams – “Cześć, i dzięki za ryby; W zasadzie niegroźna” [recenzja]

Zwieńczenie “trylogii w pięciu częściach” Douglasa Adamsa już od jakiegoś czasu dostępne jest w księgarniach (a właściwie jego wznowienie). Wydawnictwo Zysk i S-ka, podobnie jak w przypadku części drugiej i trzeciej, wydało w jednym opasłym (ale za to jakże pięknym) tomie Cześć, i dzięki za ryby oraz W zasadzie niegroźną, a my po raz kolejny mamy możliwość sprawdzenia, co też ciekawego dzieje się u starych znajomych – Artura Denta, Forda Prefecta i Trillian. Nie zabraknie też zupełnie nowych i niespodziewanych postaci, które jak zwykle zburzą ciężko wypracowany przez Artura spokój. Czy jednak nadal jest tak samo zabawnie i porywająco jak zdążył nas do tego przyzwyczaić Adams?

Utoya 22 lipca 0

“Utoya, 22 lipca” nagrodzony na Berlinale film w kinach już w listopadzie

Prezentowany w Konkursie Głównym 68. MFF w Berlinie film Utoya, 22 lipca, zdobył nagrodę Jury Ekumenicznego, to dramatyczna opowieść o najgorszym dniu w historii współczesnej Norwegii.

W piątek, 22 lipca 2011 roku, w stolicy Norwegii miały miejsce dwa zamachy terrorystyczne. Najpierw wybuchła bomba w dzielnicy rządowej w Oslo, w wyniku czego śmierć poniosło 8 osób. Kilka godzin po zamachu w stolicy, szaleniec otworzył ogień do młodzieży przebywającej na wyspie Utoya, zabijając 69 osób i raniąc blisko 100.

Film otwierają dokumentalne ujęcia eksplozji w Oslo, po czym następuje próba odtworzenia doświadczeń ofiar drugiego zamachu, który w filmie trwa dokładnie tyle ile masakra w 2011 roku na wyspie Utoya – 72 minuty. Scenariusz powstał na bazie prawdziwych zeznań ocalałych.

Twórcą obrazu jest Erik Poppe, jeden z najciekawszych norweskich reżyserów. Dystrybutorem w Polsce jest Aurora Films, natomiast Głos Kultury objął film patronatem medialnym. W kinach od 16 listopada 2018

Oriana Fallaci 0

Oriana Fallaci Scrittore – Oriana Fallaci – ”1968. Od Wietnamu do Meksyku” [recenzja]

Oriana Fallaci, autorka 1968. Od Wietnamu do Meksyku, była prawdopodobnie największą dziennikarką XX wieku. Pisała reportaże z najważniejszych wydarzeń minionego stulecia. Dokonywała rzeczy nieprawdopodobnych tylko po to, żeby przeprowadzić wywiad, którego zdobycie było niemożliwe. Jej teksty zawsze odbijały się szerokim echem w świecie polityki. Pochodząca z Florencji Włoszka przeprowadziła wywiady z wieloma wielkimi ludźmi, chociażby z Willem Brandtem, szachem Iranu, Lechem Wałęsą. Henry Kissinger do końca życia miał żałować wyrażenia zgody na wywiad, w którym sam siebie określił jako samotnego kowboja ratującego świat, czym naraził się zarówno na niezadowolenie prezydenta Nixona, jak i na wyśmianie przez opinię publiczną. Oriana Fallaci jest często piętnowana, chociażby za ostrą krytykę islamu. W polskiej świadomości zaistniała głównie dzięki wywiadowi przeprowadzonemu z Lechem Wałęsą. Niestety, nie była to udana rozmowa. Dziennikarka niekorzystnie wspominała Wałęsę. Uważała go za zarozumiałego, nieinteligentnego ignoranta. Mimo to szanowała i darzyła sympatią ruch robotniczy stojący za wąsatym elektrykiem. Z polski jako pamiątkę przywiozła sobie plakietkę z napisem “Solidarność’”, którą (choć była kiczowata) nosiła z dumą. Była to dla niej sprawa polityczna. W filmie Andrzeja Wajdy Wałęsa. Człowiek z nadziei sceny tego wywiadu uzupełniają główną fabułę filmu. Trzeba zaznaczyć, że dla przywódcy Solidarności Oriana zrobiła wyjątek i wycięła część wywiadu, w której zapewniał,  że zostanie prezydentem. Jej zdaniem taka deklaracja byłaby wówczas dla Solidarności bardzo niekorzystna. Jak to się stało, że drobna, kobieca Włoszka zaistniała w hermetycznym dziennikarskim świecie, od lat zdominowanym przez mężczyzn? Oriana pasję do polityki wyniosła z domu. Jej ojciec prowadził antyfaszystowską działalność, za którą prawie został stracony, a sama dziennikarka w młodości również działała ruchu oporu. Pan Fallaci wychowywał córkę jak chłopca, ucząc ją polować i zakładać sidła. Kształtował charakter Oriany, by była silna i nie użalała się nad sobą. Nie wolno jej było się skarżyć i okazywać słabości. Natomiast matka od dziecka wpajała jej, że ma się uczyć i iść w świat, że nie może tak jak ona zostać niewolnicą męża i dzieci.
Po II wojnie światowej Oriana Fallaci rozpoczęła studia medyczne. Opinie na temat tego, dlaczego z nich zrezygnowała, nie są spójne, jednak tym, co łączy je wszystkie, jest fakt, że decyzję o rezygnacji podjęła samodzielnie. W ich trakcie sama musiała zapłacić za naukę, dlatego zatrudniła się we florenckim dzienniku „Il Mattino” . Pracę tę straciła, gdy napisała artykuł o grupie przyjaciół, która ukradła księdzu szaty liturgiczne, by wyprawić zmarłemu koledze katolicki pogrzeb. Wcześniej ksiądz odmówił wykonania tego sakramentu z powodu komunistycznych sympatii nieboszczyka. „Il Mattino” było zbyt zachowawcze, by opublikować ten tekst, dlatego dziennikarka wysłała go do konkurencji. Gdy dowiedziano się o tym w redakcji, została zwolniona, oraz od razu zatrudniona w gazecie, do której wysłała wcześniej wspomniany tekst. „ L’Europeo” było wówczas jedną z najbardziej liczących się we Włoszech gazet. Wywalczyła sobie w niej zgodę na zostanie reporterką wojenną w Wietnamie. I wtedy nadszedł rok 1968. Przełomowy nie tylko dla Oriany Fallaci.

Hotel Transylwania 3 0

Co jest grane #146

Jeśli zastanawialiście się, gdzie podziało się tegotygodniowe Co jest grane, to cóż, oto ono i mea culpa! Dlatego bez jakiegoś rozbudowanego wstępu, pozwólcie, że nakreślę, cóż też ciekawego trafiło w ten weekend do polskich kin. Premier nie ma zbyt dużo, bo jedynie pięć. Wśród nich znajdziemy dwie animację – trzecią część przygód potwornych hotelarzy z Transylwanii (Hotel Transylwania 3) oraz dość dziwny tytuł opowiadający o marzeniach byciu kapitanem morskiego statku (Kapitan Morten i Królowa Pająków). Fani Adama (Adasia) Miauczyńskiego mogą śledzić jego słodko-gorzki powrót do czasów szkolnych w najnowszym tytule Marka Koterskiego (7 uczuć). Dla lubiących mocną rozrywkę, amerykańscy filmowcy przygotowali, kojarzący się z produkcją Tarantino, thriller osadzony w końcówce lat 60. (Źle się dzieje w El Royale). Na koniec dość niecodzienny polski dokument o wiele mówiącym tytule, który mówiąc brzydko i krótko, pokazuje jak polityka podzieliła polaków (Dobra zmiana). Zapraszam do lektury.

Zwycięstwo albo śmierć 0

Jak (prze)żyć? – Robert J. Szmidt – “Zwycięstwo albo śmierć” [recenzja]

Myślę, że mogę sobie pozwolić na generalizację – wydaje mi się, że każdy miłośnik sztuki rozrywkowej – niezależnie czy mowa o książce, filmie, grze itd. – obawia się nieuniknionego końca ulubionej opowieści. Oczywiście czekamy na wielki finał z wypiekami na twarzy, bo chcemy przecież wiedzieć, jak to wszystko się skończy; wtedy też jednak zakradają się dwa demony: Nostalgia i Niepokój. Ten pierwszy odpowiada za poczucie, że kończy się wspaniała przygoda, do której przyjdzie nam powracać tylko we wspomnieniach (czy też przy drugiej czy kolejnej lekturze – ale wiemy, że to już nie to samo). Drugi z braci N to nieprzyjemne wiercenie w brzuchu szepczące do ucha wątpliwości, czy finał spełni nasze oczekiwania. Kilkutomowe wydawnictwa mają przechlapane, bo przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia, a jak nadmuchany przez autora balonik pęknie, pozostawiając po sobie nieprzyjemny smrodek, to każdy wie, czym to się kończy. Opowiadam o tym wszystkim, bo rozpoczynając finałowe Zwycięstwo albo śmierć, miałem demony N na swoich barkach, wiedząc, że to już koniec.