na zawsze razem

Nieoczekiwana bliskość – Mikhaël Hers – „Na zawsze razem” [recenzja]

Najnowszy film Mikhaëla Hersa zabiera widza w miejsca, w których ten niekoniecznie miałby chęć się znaleźć. Z drugiej jednak strony taka konfrontacja jest wszystkim potrzebna – choćby po to, by docenić to, co mamy, a nad czym zapewne nie zastanawiamy się każdego dnia. Na zawsze razem porusza bowiem dotkliwy wątek straty najbliższej osoby oraz portretuje próbę poradzenia sobie w tak dramatycznej sytuacji. Francuski dramat właśnie dziś ma swoją premierę, w polskich kinach obejrzymy go dzięki Best Film, natomiast Głos Kultury objął produkcję patronatem medialnym. 

David Sorel to młody dorosły, który aktualnie nie jest zbyt zainteresowaniem wejściem obiema nogami w dojrzały i odpowiedzialny świat. Dwudziestoczterolatek to lekkoduch. Korzysta z życia, spotyka się z dziewczynami, szuka miłości, lubi swoje miasto (Paryż) i pracuje dorywczo jako arborysta (osoba, która pielęgnuje drzewa). Jest także odpowiedzialny za zakwaterowanie turystów oraz emigrantów i dzięki temu układowi sam ma własną, skromną kawalerkę. Mężczyzna ma problemy ze słownością i często nie można na nim polegać. Kompletnie odmienne podejście do rzeczywistości ma jego siostra, Sandrine, która samotnie wychowuje siedmioletnią Amandę. Kobieta ma odpowiedzialną pracę i znikomą ilość czasu dla siebie. Nie zamierza jednak się poddawać, dlatego przez Facebooka poznaje mężczyznę, który ma wielkie szanse stać się kimś ważnym w jej życiu. Z kolei David poznaje uroczą Lenę, która również może być dla mężczyzny czymś więcej niż tylko przelotnym romansem. Wszystko ulega jednak diametralnej zmianie, gdy Sandrine zostaje zamordowana podczas ataku terrorystycznego w jednym z miejskich parków. David będzie musiał szybko przewartościować swoje życie, jeśli będzie chciał zajmować się Amandą…

Na zawsze razem ma jedną kluczową zaletę – nie jest to film dosłowny, który w głośny i krzykliwy wręcz sposób podkreśla, jak wielkim problemem jest dziś terroryzm, imigranci i wszelakie konflikty, które na co dzień tak naprawdę nie dotyczą przeciętnych ludzi. Dzieło Hersa skupia się na bliskości kilku osób i wokół tego buduje całą dramaturgię. Reżyser i współscenarzysta (tekst powstał wspólnie z Maud Ameline) na pierwszym planie stawia ból i traumę spowodowaną utratą najbliższej osoby, w tym wypadku matki oraz siostry. W wir cierpienia wrzuca siedmiolatkę oraz młodego mężczyznę i pozwala nam obserwować, jak zmagają się z niezrozumiałymi dla nich emocjami. Cała reszta stanowi tak naprawdę tło, które często albo zostaje wyciszone, albo ograniczone do języka gestów. Dobrym przykładem jest sam atak w parku bądź fragment, w którym David wyjaśnia dawno niewidzianej koleżance, że Sandrine nie żyje.

Aktorstwo to kolejny mocny punkt francuskiego dramatu. Sam temat zmagania się ze śmiercią najbliższych nie jest w kinie żadnym novumNa zawsze razem mogło przepaść gdzieś w zalewie innych premier, gdyby nie właśnie dobra gra zatrudnionych do filmu aktorów. Najjaśniej błyszczy Vincent Lacoste, zaledwie dwudziestosześcioletni aktor, który pokazał się z naprawdę dobrej strony. Scena pierwszej rozmowy z Amandą na ławeczce była prawdziwą petardą. Najczęściej na ekranie partneruje mu Isaure Multrier, która dopiero rozpoczyna swoją przygodę z aktorstwem, ale wywodzi się z dość znanej we Francji rodziny Laroche-Joubertów. Przez długi czas (zwłaszcza w początkowych aktach) nie potrafiła mnie do siebie przekonać. Odnosiłem nieustanne wrażenie, że dziewczynka ta znajduje się gdzieś poza filmem, ale gdy przyszło jej zagrać większe emocje, spisała się zadowalająco, co ostatecznie pozwala uznać jej występ za udany i dobrze rokujący na przyszłość. Warto wspomnieć także o epizodycznej, ale istotnej roli Stacy Martin (Nimfomanka Ja Godard, Vox Lux), która jest zdecydowanie najbardziej znana z całego grona aktorskiego. Martin dobrze zagrała dziewczynę, która przeżyła atak terrorystyczny, ale w żadnym stopniu nie potrafi zaadaptować się do życia po tragedii.

Na zawsze razem broni się emocjami, których odnajdziecie w trakcie seansu naprawdę wiele. Smutek miesza się tu z radością, łzy ze szczerym śmiechem, a żałoba z nadzieją na sensowną przyszłość. To film prosty, pozbawiony fajerwerków – można wręcz powiedzieć, że kompletnie niedzisiejszy. Jest jednak także bardzo ludzki, przez co z pewnością będzie bliski sercu wielu widzów. Po seansie nie otrzymujemy odpowiedzi na wiele pytań, ale tak właśnie jest w życiu. Nieważne jest, jakie będzie jutro, ważne, że jest z nami ktoś bliski.

na zawsze razem

Write a Review

Opublikowane przez

Mateusz Cyra

Redaktor naczelny oraz współzałożyciel portalu Głos Kultury. Twórca artykułów nazywanych "Wielogłos". Prowadzący cykl "Aktualnie na słuchawkach". Wielbiciel kina, który od widowiskowych efektów specjalnych woli spektakularne aktorstwo, a w sztuce filmowej szuka przede wszystkim emocji. Koneser audiobooków. Stan Eminema. Kingowiec. Fan FC Barcelony.  

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.