story cubes

Chodź, opowiem Ci bajeczkę… – Story Cubes [recenzja]

Story Cubes to prosta i nieskomplikowana gra od firmy Rebel. Prosta… tak się z pozoru wydaje, patrząc na liczbę elementów i dołączone reguły gry. Choć na stole nie będziecie mieć rozbudowanej planszy z tysiącem żetonów, pionków, kart i instrukcji rozgrywki w formie encyklopedii, to jednak gra ta może Was zaskoczyć poziomem trudności. Wszystko bowiem rozgrywa się między użytkownikami i w sferze ich wyobraźni.

Story Cubes – elementy gry

Kupując Story Cubes, dostajecie niewielkie pudełko, które z łatwością schowacie w dłoni. W środku znajduje się 9 kości k6 o standardowych rozmiarach. Wykonane są z twardego materiału, więc z powodzeniem przetrwają wiele rozgrywek. Na każdej ściance kości wyryte zostały niewielkie symbole – np. książki czy samolotu. Rysunki są dość szczegółowe, a ryty zostały pokryte ciemną farbką, więc ich odczytanie nie sprawi nikomu trudności. W pudełku znajdziecie również krótką instrukcję. I w sumie to wszystko! Pudełko jest sztywne i zamykane na magnes, dzięki czemu spokojnie możecie zabrać kości w podróż. W plecaku nie powinno się z nimi nic stać.

Story Cubes recenzja

Story Cubes – reguły

W Story Cubes może grać od jednej osoby do… nie jest to określone. W sumie może w nią grać nieograniczona ilość osób. Gra uwzględnia kilka wariantów rozgrywki. Pierwsza z nich zakłada pewną rywalizację, choć na niewielkim poziomie. Każdy z graczy rzuca jednocześnie dziewięcioma kośćmi i z nich układa swoją opowieść zawierającą początek, rozwinięcie i zakończenie. Teoretycznie wygrywa ten, kto wymyślił najlepszą opowieść. W praktyce często trudno to ocenić i nie do końca jest to konieczne.

Drugi wariant – wszyscy gracze pracują nad jedną opowieścią. Pierwszy z graczy rzuca kośćmi i zaczyna opowieść, ale jej nie kończy. Kolejny kontynuuje i tak dalej. Na barkach ostatniej osoby leży pospinanie tych części do przysłowiowej kupy i wymyślenie zgrabnego zakończenia.

Story Cubes recenzja

Pewnym urozmaiceniem jest początkowe stworzenie bohatera. W tym celu gracz wybiera trzy kości, rzuca nimi i na podstawie symboli wymyśla głównego bohatera opowieści. Następnie rzuca wszystkimi i zaczyna snuć historię. Każda historia niezależnie od wariantu musi zaczynać się od „Dawno, dawno temu” lub „Pewnego razu”.

W wersji podstawowej gry rysunki na kościach są na tyle niejednoznaczne, że można z nich wyczytać wiele znaczeń, np. samolot nie musi od razu oznaczać samolotu – ale także szybką podróż. Wszystko zależy od kreatywności uczestników. Obecnie na rynku możecie spotkać wiele dodatków, a także inne wersje Story Cubes np. Sekrety przeznaczone do opowiadania kryminałów, Fantazja – z których najlepiej snuje się historie fantasy. Możecie również rozwinąć swoją wersję podstawową, zamieniając trzy kości na dodatek np. Strachy i wprowadzić do swoich opowieści nieco dreszczyku. Minusem dodatków jest jednak to, że rysunki te są na tyle konkretne i pełne, że trudno o inną interpretację wyrysowanych symboli. Ogranicza to znacznie możliwości i utrudnia rozgrywkę osobom mniej pomysłowym.

Najlepsza wersja rozgrywki

Rozegraliśmy najróżniejsze warianty tej gry – w pojedynkę, w dwójkę, czwórkę, przeciwko sobie i snując wspólną opowieść. Najlepiej grało się w trzy, cztery osoby – snując jedną długą historię (plus rzucając na początku trzema kośćmi dla stworzenia bohatera). Wówczas protagonista nabierał wyraźniejszych kształtów, więcej charakterystycznych cech wyglądu i charakteru, a także przywar. Dzięki temu cała historia stawała się o wiele ciekawsza. Wariant z pojedynczymi opowieściami może sprawdziłby się wśród grupy zatwardziałych storytellowców, którzy uwielbiają ze sobą konkurować. Wśród standardowych graczy, pozbawionych ponadprzeciętnej umiejętności opowiadania, rozgrywka ta nie była zbyt ciekawa i szybko się nudziła.

Story Cubes recenzja

Kolejną obserwacją, która może także i Wam pomóc odnaleźć w tej grze mnóstwo zabawy, jest ilość i skomplikowanie snutych historii. Do maksymalnie 3 opowieści każdy z graczy utrzymywał względne skupienie i kreatywność na najwyższym poziomie, później wszystkie statystyki spadały na łeb na szyję, a rozgrywka zmieniała się w nudną i miałką. Także nie przeciągajcie gry, lepiej odstawić ją na inny dzień. Jeśli chodzi o skomplikowanie historii – jeśli nie jesteście wprawnymi opowiadaczami, nie ma co zbyt ambitnie podchodzić do tego na początku. Szybkie historyjki bez rozbudowanej narracji i opisów poprawiały dynamikę rozgrywki i częściej stawały się źródłem emocjonujących i zabawnych przygód. Z czasem może się to zmienić, wystarczy trochę poćwiczyć.

Dla kogo przeznaczona jest gra?

Story Cubes jest grą, którą tak naprawdę tworzą uczestnicy. Jej autor Rory O’Connor był trenerem kreatywności, także nic dziwnego, że dał jedynie zalążek gry, a resztę pozostawił w rękach graczy i ich wyobraźni. Stąd jakość rozgrywki w dużej mierze zależy od tego, z kim zaczniecie grać.

Story Cubes może grać każdy. Jest doskonałą propozycją zarówno dla rodzin z dziećmi, jak i na imprezę, gdzie kreatywność mogą podbić nieco procenty. Jest także świetnym tytułem, który można zabrać ze sobą na wakacyjne wyjazdy. Nie zniszczy się w transporcie, a rozgrywkę można prowadzić wszędzie.

Warto również wspomnieć o wymiarze edukacyjnym tej gry – doskonale rozwija wyobraźnię i umiejętności opowiadania. Być może na początku Wasze historie nie będą powalające, ale z biegiem czasu i ilości kolejnych rozgrywek sami zobaczycie, jak się zmieniają. Gra w pojedynkę całkowicie nastawiona jest na pewien trening. Story Cubes używana jest nie tylko przez pasjonatów opowieści, ale także przez nauczycieli języków obcych czy marketingowców.

Story Cubes – ocena

Gra ta jest doskonała w swej prostocie, ale warto zachować umiar, grając w nią. Długie i wielogodzinne rozgrywki przetrwają jedynie zaprawieni w bojach opowiadacze. Doskonale sprawdzi się na imprezę, rodzinny wieczór przy planszówkach, a także w podróży. Osobiście uwielbiam gry angażujące wyobraźnię, także Story Cubes w mojej ocenie osiąga wynik 9/10.

Wydawca: Rebel

Autor: Rory O’Connor

 

story cubes

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Bugajna

Kulturoznawca, literaturoznawca, pisze tu i ówdzie o tym i o tamtym. "Niektórzy noszą baletki i wierzą, że na koniec wszystko będzie dobrze. Inni noszą kowbojki, które stukają, i wierzą w co innego: że trzeba wyjść na zewnątrz i zobaczyć świat, póki jeszcze trwa" R. J. Waller. Baletki to z pewnością nie jej typ obuwia.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *