Filmy

Ana, mon amour 0

Miłość na kozetce – Calin Peter Netzer – „Ana, mon amour” [recenza]

Miłość to słowo klucz jeśli chodzi o kino. Jest zapalnikiem dla tak wielu produkcji, że aż głowa mała. Na szczęście przybiera ona przeróżne postaci, dlatego podjęcie tego tematu w filmach wciąż, nawet po tysiącu obejrzanych produkcji, potrafi być ciekawe. Ana, mon amour jest przykładem takiego kina. Miłość została tu przedstawiona w sposób po dwakroć interesujący. Po pierwsze dlatego, że poszatkowana linia czasowa stanowi dla widza istne wywanie, a po drugie dlatego, że miłość z czasem dla samych zainteresowanych okazuje się być czymś zupełnie innym  – choć będą potrzebowali lat, aby to zrozumieć. Film Netzera nie jest łatwostrawną porawą, ale warto ją przełknąć, ponieważ stanowi wnikliwe studium pewnego uczucia, na które widz – patrząc z boku – może spojrzeć niczym początkujący psychoanalityk. Produkcja Ana, mon amour ukazuje się w Polsce dzięki dystrybucji Aurora Films, a Głos Kultury objął ją patronatem medialnym.

0

Mogą za nas mówić jedynie nasze obrazy – Dorota Kobiela, Hugh Welchman – „Twój Vincent” [recenzja]

Na film Doroty Kobieli i Hugh Welchmana wybrałam się po uprzednich zapewnieniach wielu osób, iż jest niesamowity. Po obejrzeniu zapowiedzi nie wątpiłam, że innowacyjne podejście do animacji filmowej niesie ze sobą olbrzymi bagaż emocji i musi odpowiednio na widza oddziaływać. Seans przerósł jednak moje oczekiwania. Twój Vincent to wyjątkowo wciągająca opowieść o człowieku, który cierpiał w nieprzychylnym mu świecie, a jego odejście okazało się równoznaczne ze zubożeniem świata sztuki. Na pewno po seansie można zapytać: dlaczego tylu artystów docenionych zostało dopiero po śmierci? Czemu żywot malarza w wielu przypadkach wiąże się z codziennością pogrążoną w melancholii? Postać Vincenta van Gogha, przedstawiana głównie we wspomnieniach bohaterów, intryguje i jestem pewna, iż jest w stanie wzbudzić zainteresowanie jego twórczością u tych, którym bliska nie była. Przepiękne kadry, poruszająca muzyka, trafne dialogi. Oto historia, która porywa i porusza.

Pierwszy śnieg 0

Co jest grane #107

W drugim tygodniu października dystrybutorzy nie oferują aż tylu filmowych petard, ale i tak wybór będzie spory i naprawdę zróżnicowany. Tym razem do grona absolutnych frekwencyjnych pewniaków możemy z pewnością zaliczyć trzy produkcje – Pierwszy śnieg z Michaelem Fassbenderem w roli głównej, będący ekranizacją dzieła znanego i lubianego Jo Nesbø; horror Krucyfiks, będący kolejną wariacją na temat opętania kobiet przez demony (zauważyliście, że zawsze są to kobiety, ewentualnie dzieci?); Zwariowana animacja Emotki. Film, która z pewnością przyciągnie do kin wiele dzieciaków i ich nie mających większego wyboru opiekunów. Oczywiście osobną kwestią będzie faktyczna wartość tychże produkcji, co do której stuprocentowej pewności wcale nie mamy. Na szczęście dalej zapowiada się kilka filmów, które poza pieniędzmi z portfeli mogą skraść także wasze serca, jak na przykład niemieckie Goodbye Berlin czy francuski Nasz najlepszy rok. Obie produkcje zapowiadają ciepłe i pozytywne historie – w sam raz na coraz bardziej nieprzyjemną jesień. W zestawieniu znajdziemy również polski melodramat wojenny Zgoda, fabularyzowany dokument Dwie korony, opowiadający o życiu Maksymiliana Marii Kolbe oraz duński film familijny Villads. Daje nam to łącznie osiem tytułów oraz osiem gatunków, spośród których z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Zapraszamy do kin!

Jestem Rosa 0

Zupełnie jak nasi rodzice… – Lais Bodanzky – „Jestem Rosa” [recenzja]

Praca, opieka nad dziećmi, gotowanie, pranie, sprzątanie, pranie, gotowanie, lekcje dzieci, wieczorne czytanie bajek, praca, zadania domowe, spotkania biznesowe, pranie, gotowanie… Jak w natłoku codziennych wyzwań znaleźć miejsce dla samego siebie? Jak nie zatracić własnych potrzeb w ogromie zadań? Pytania te dotyczą każdego z nas, dlatego obraz Jestem Rosa skrojony został przez Brazylijkę – Lais Bodanzky – na miarę everymana. Główna bohaterka filmu Jestem Rosa, grana przez Marię Ribeiro, skonstruowana została w tak autentyczny sposób, że nie sposób się z nią nie identyfikować. Dzieło jest integralne fabularnie i spójne czasoprzestrzennie, w związku z czym gorąco zachęcam do jego obejrzenia, tym bardziej że objęliśmy ten film patronatem medialnym. Dodam, że  może przynieść Wam ważne korzyści emocjonalne i psychologiczne, bowiem nie pozostawi Was obojętnymi.

0

Diagnoza społeczeństwa – Ruben Östlund – „The Square” [recenzja]

Czy istnieje na świecie miejsce, po zajęciu którego będziemy czuć się bezgranicznie bezpieczni? Co mogłoby stać się dziś ludzkim azylem? Na te pytania niekoniecznie odpowiada Ruben Östlund, lecz z pewnością przyczynia się do ich powstania. Jego produkcja The Square obnaża przywary współczesności. Obojętność, wyrachowanie, zanikające relacje międzyludzkie na rzecz tych międzysmartfonowych. Prezentuje problemy ze świata sztuki, mediów, ustroju (szczególnie szwedzkiego) i funkcjonowania w społeczeństwie, a czyni to za pomocą interesującego ciągu przyczynowo-skutkowego.