Niejeden upadek – Justine Triet – „Anatomia upadku”

Anatomia upadku to film w reżyserii Justine Triet, będący jednym z najgłośniejszych filmów roku 2024. Otrzymał Oscara w kategorii najlepszy scenariusz oryginalny (a nominacji zdobył pięć), dwa Złote Globy oraz Złotą Palmę w Cannes. Stanowi pełne napięcia studium przypadku śmierci i działań wymiaru sprawiedliwości. Śledztwo w sprawie morderstwa przeradza się w nim w historię burzliwej relacji, w której widz nie ma szans na poczucie pewności co do przedstawianych wersji wydarzeń. To opowieść o poszukiwaniu prawdy i definiowaniu winy, a także złożoności relacji międzyludzkich i różnicach w postrzeganiu roli płci. Na ekranach polskich kin gości w dystrybucji M2 Films.

Sandra Voyter (Sandra Hüller), znana powieściopisarka, gości w swoim domu we Francji studentkę Zoe, starającą się przeprowadzić z nią wywiad. Artystka popija przy tym wino i zawadiacko wykręca się od odpowiedzi na pytania dziewczyny. Ich rozmowę przerywa dobiegające ze strychu bardzo głośne P.I.M.P. 50 Centa – muzykę włącza remontujący tę część domu mąż pisarki Samuel Maleski (Samuel Theis). Wywiad zostaje przerwany, ma zostać przełożony, a studentka opuszcza dom Voyter. Na spacer z psem Snoopem wychodzi wtedy jedenastoletni syn pisarki, a kiedy wraca do domu, trafia na spoczywające na zakrwawionym śniegu ciało swojego ojca.

Samuel ginie w wyniku upadku, jednak nikt nie ma pewności, czy mógł wypaść ze strychowego okna lub balkonu sypialni. Czy się poślizgnął? Czy został wypchnięty? Czy był to przypadek? Czy udział miała w tym jego żona? Od tego momentu nic już nie jest oczywiste.

Główną podejrzaną w sprawie jest (będąca na miejscu zdarzenia) Sandra, która odnawia kontakt z dawnym znajomym, prawnikiem Vincentem Renzim (Swann Arlaud), mającym stać się jej obrońcą. Raport z autopsji nic nie wyjaśnił. Trudno nam będzie udowodnić, że był to wypadek – informuje ją Renzi. Rozpoczyna się wizja lokalna i proces przesłuchiwania świadków. Głównym powołanym w tym charakterze jest synek pary, niedowidzący Daniel (Milo Machado Graner), który jako czterolatek został potrącony przez motocyklistę i w  wyniku uszkodzenia nerwu wzrokowego stracił wzrok. W sprawie brakuje dowodów, a śledztwo opiera się na hipotezach i domniemaniach. Główna bohaterka znajduje się w centrum uwagi nie tylko sądu, ale również mediów publicznych, które relacjonują każdy szczegół z rozgrywającego się procesu. Wraz z rozwojem wydarzeń odbiorca mierzy się z kolejnymi upadkami: godności, moralności, ideałów.

Nie zabiłam go – mówi pełna opanowania Sandra. – To nie ma znaczenia – odpowiada jej obrońca.

Im więcej szczegółów na temat życia i małżeństwa Voyter-Maleskich zostaje przedstawionych w filmie, tym bardziej złożone i skomplikowane okazują się poszukiwania ekranowej prawdy. Ekspozycja na szczegóły intymne i bolesne najtrudniejsza okazuje się jednak nie dla opinii publicznej czy w jakimś stopniu zaangażowanych w historię oglądających, ale dla niedowidzącego syna pisarki. Historie, o których nie miał pojęcia, obarczają go dodatkowym ciężarem.

Rekonstrukcja historii przez syna pisarki okazuje się dla dziecka nie najłatwiejsza – nie ma pewności, co i jak się w dniu śmierci ojca rozegrało. Co więcej, dla dobra sprawy nie może rozmawiać o wszystkim z matką, a opiekę nad nim pełni kuratorka sądowa. Pewien pozorny przełom w śledztwie wiąże się z ujawnieniem nagrań kłótni małżonków. Prokurator uznaje, że żona miała powody do zabójstwa męża, niespełnionego pisarza niemogącego znieść odnoszonych przez nią sukcesów, ale przez brak jednoznaczności w tej kwestii sięga po jej twórczość literacką. Cytując fragmenty powieści oskarżonej, snuje podejrzenia, że pisała o sobie.

Justine Triet poprzez ukazanie postępowania wymiaru sprawiedliwości na przykładzie prezentowanego procesu odsłania to, jakim zniekształceniom poddaje on rzeczywistość – im bardziej spójnego obrazu żąda, tym bardziej skomplikowany otrzymuje. Nie wydaje się również nieomylny. Pozornie szczere relacje i historie wywołują sceptyczne reakcje, fakty bywają fabrykowane, ich analiza podlega wybiórczości. Wyciągane zostają nie tylko niedopowiedzenia, ale też orientacja seksualna bohaterki i jej rola w małżeństwie – zarabiającej na sukcesach literackich żony w czasie, w którym to mąż opiekuje się ich dzieckiem. Czy ambitna kobieta, wokół której kariery ma kręcić się życie domowe, może być pewna siebie i nie przepraszać za to, co robi?

Reżyserka pochyla się też nad tematem wzajemności w związkach i równowagi w powinnościach wobec siebie, opierając się na tezie, że zawsze ktoś musi poświęcić się bardziej. To, kto to zrobi, może wiązać się jednak z konsekwencjami braku społecznej akceptacji. Ten sam ukazany na ekranie przebieg wydarzeń pozwala na refleksje na temat tego, na ile obcy mogą okazać się najbliżsi. Szczególnie w odniesieniu do relacji rodziców z dziećmi – co dziecko wie o nich naprawdę i czy jego perspektywa spójna jest z tym, jak postrzegają ich inni ludzie? Kim tak naprawdę są rodzice? Czy matka mogła zabić ojca? Czy to ojciec mógł przejawiać skłonności samobójcze?

Wyjątkowo istotnym w Anatomii upadku wątkiem jest perspektywa dziecka, które mierzy się ze stratami: nie tylko ojca, ale też wizji relacji pomiędzy rodzicami oraz ich stosunku wobec niego. Niesamowicie poruszające sceny rozgrywają się właśnie z udziałem nastoletniego aktora, który w ekranowych konfrontacjach z Sandrą Hüller radzi sobie znakomicie, tworząc przejmujące i pełne napięcia widowisko. Filmowy Daniel dorasta w trybie natychmiastowym, a sceny końcowe wywołują pewną konsternację w związku z metaforyczną zamianą ról dziecka z rodzicem. Twórcy pod znakiem zapytania stawiają też dziecięcą prawdomówność.

Burzliwość relacji małżeńskiej ukazanej na ekranie wydaje się ściśle związana z rolą sławy i zazdrości, a także funkcji pełnionych przez partnerów w związku. To proces sądowy, który prowadzi do złożonych rozważań, wciąż nie odpowiadając na pytanie: czy to zrobiła? Im więcej informacji o Sandrze Voyter zostaje ukazanych, tym bardziej nieuchwytna wydaje się jej osobowość.

W rolę pisarki Sandra Hüller wciela się z niebywałą uczciwością. Triet w jednym z wywiadów przyznała, że myśli, iż rolę te napisała specjalnie dla niej, ze względu na uosabianie bardzo nieuchwytnej rzeczy – mieszanki wielkiego człowieczeństwa i chłodu. Z wyraźnym dystansem i przejęciem wewnętrznie skonfliktowana bohaterka wydaje się bezgranicznie wierzyć w każde swoje słowo, licząc, że prawda ją obroni. Mierzy się nie tylko z oskarżeniem o zabójstwo męża, ale również z funkcją jedynej opiekunki swojego syna, z którym kontakt w trakcie rozgrywającego się procesu zostaje utrudniony. Cała sprawa toczy się też w języku francuskim, w którym Sandra jako Niemka nie czuje się najswobodniej – z mężem, Francuzem, porozumiewała się głównie po angielsku. Wiąże się to z poczuciem dyskomfortu i wykluczenia.

Istotnym bohaterem drugoplanowym jest w filmie border collie Snoop (grany przez Messiego, który za tę rolę otrzymał The Palm Dog Award w Cannes), ukochany towarzysz Daniela, wspierający go w najtrudniejszych momentach. Psu przypada rola łącznika między bohaterami i obserwatora rozgrywającej się tragedii, ale w jakiś sposób uczestniczy on też w próbie dotarcia dziecka do prawdy. Scena, w której zwierzak traci przytomność na skutek przyjęcia leku, którego nie powinien otrzymać, nie jest do końca realistyczna. Kiedy pomysł na wywoływanie wymiotów u psa pochodzi z Google’a, nigdy nie przyniesie niczego dobrego czy bezpiecznego, jednak w tym przypadku filmowej scenie zabrakło logiki – wylanie słonej wody na psie nozdrza nie miało prawa zadziałać, bo substancja drażniąca musiałaby trafić do żołądka, żeby do tego doprowadzić.

Justine Triet konstruując fabułę wraz z mężem Arthurem Hararim, inspirowała się sprawą O.J. Simpsona i procesem sądowym Amandy Knox, a także Prawdą w reżyserii Henriego Clouzota. W pracy nad Anatomią istotne okazały się wpływy Powiększenia Michelangelo Antonioniego z 1966 roku – idea tego, że powiększanie obrazu powoduje jego rozmywanie i trudności ze zrozumieniem. Zbliżając się coraz bardziej, zacieraniu ulegają kontury i w końcu nie widzi się już nic – jak przy zgłębianiu problemu przewodniego filmu. Jesteś za daleko i za blisko jednocześnie. Chodzi o to, że nigdy nie jesteśmy we właściwym miejscu, aby dostrzec prawdę – tłumaczyła Triet na łamach „The New Yorker”. Muzycznie najważniejszym elementem ścieżki dźwiękowej jest zagłuszający wszystko, instrumentalny cover P.I.M.P. 50 Centa – pojawiający się nie tylko na początku, ale towarzyszący również retrospekcjom – hałaśliwy, niepokojący, ale też ciepły. 

Tempo filmu wydaje się niespieszne, ale jego fabuła skutecznie utrzymuje napięcie i zainteresowanie rozwojem wydarzeń. Widzowie w kinie dołączają do zasiadających na sądowych ławkach obserwatorek i obserwatorów, a ich wiedza na temat rozwoju wydarzeń oraz oczekiwania sensacyjności stają się porównywalne. Anatomia upadku to dzieło, które stawia liczne pytania, ale nie pozwala na odnalezienie na nie jednoznacznych odpowiedzi.

Pytanie wybrzmiewające na początku seansu: czy to ona zabiła?, po drodze ulega rozmyciu. Okazuje się, że nie istnieją sztywne podziały na tak i nie, a czerń i biel oddzielają tysiące odcieni szarości. Jak tłumaczy reżyserka, to czy widzowie uznają bohaterkę za winną śmierci męża, zależy od kraju: we Francji wiele osób uważa, że bohaterka nie jest winna, ale w USA większość przeciwnie, twierdzi, że Sandra jest winna. Liczba scenariuszy może być długa, jednak żaden z nich nie będzie tym jedynym możliwym. Od czego zależy bycie winną – czy definiuje to poczucie winy, czy osąd zewnętrzny? Czy odpowiedzialnością można obarczać za czyny nieumyślne?

Precyzyjna konstrukcja studiów przypadków Justine Triet to realistyczne i angażujące ukazanie dramatu nie tyle sądowego, ile egzystencjalnego. Anatomia upadku stanowi wielowątkowy i wielowarstwowy thriller, któremu przewodzi – nie tylko pierwszoplanowa – mistrzowska gra aktorska oraz głęboka refleksja nad tym, jakie narracje w życiu prowadzimy i jak interpretuje je nasze otoczenie.


Źródła cytatów:

  • Alexandra Schwartz, The Problem of the Too-Truthful Woman, „The New Yorker”, 15.10.2023.
  • Mariola Wiktor, To jeden z najgłośniejszych filmów roku. Justine Triet: społeczeństwo nie lubi takich kobiet jak Sandra [WYWIAD], Onet, 26.01.2024.

Fot.: M2 Films

Ocena
9 / 10
9

Write a Review

Opublikowane przez

Małgorzata Kilijanek

Pasjonatka sztuki szeroko pojętej. Z wystawy chętnie pobiegnie do kina, zahaczy o targi książki, a w drodze powrotnej przeczyta w biegu fragment „Przekroju” czy „Magazynu Pismo”. Wielbicielka festiwali muzycznych oraz audycji radiowych, a także zagadnień naukowych, psychologii społecznej i czarnej kawy. Swoimi recenzjami, relacjami oraz poleceniami dzieli się z czytelniczkami i czytelnikami Głosu Kultury.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *