supernova

Mikroeksplozja – Bartosz Kruhlik – „Supernova” [recenzja]

Obraz Supernova (sam bałamutny nieco tytuł nie zwiastuje tutaj sequela filmu Jamesa Graya pod tytułem Ad Astra) nagrodzony na ostatnim festiwalu w Gdyni statuetką za najlepszy debiut reżyserski to wykwit nowej polityki afiliowanego przy Stowarzyszeniu Filmowców Polskich Studia Munka, które w zamierzeniu ma produkować obrazy średniometrażowe, oscylujące wokół metrażu 60 minut. Docelowo mogłyby być one prezentowane w telewizyjnej ramówce. Oprócz tego projektu dotychczas zrealizowano jeszcze Eastern Piotra Adamskiego, który jednak wciąż czeka na kinową dystrybucję. W istocie, wymiar czasowy opowieści Bartosza Kruhlika, a zatem zaledwie 78 minut, jest formatem rzadko występującym w regularnym repertuarze kinowym. Tu jednak, ze względu na zachowanie zasady jedności czasu, miejsca i akcji, jest jak najbardziej adekwatny.

Notabene, mając na uwadze intensywność rozkręcających się emocji, trudno byłoby mi wysiedzieć w fotelu dłużej. Film Kruhlika już w tym momencie zwykło się porównywać do twórczości Wojciecha Smarzowskiego. O tym jednak, czy te analogie – zwykle nadużywane celem uzyskania marketingowego poklasku – są w ogóle zasadne, zdecyduje dopiero rozwój reżyserskiej kariery młodego twórcy. Jeśli jednak miałbym w tym miejscu oceniać Supernovą przez ten pryzmat, to doszedłbym jednak do wniosku, że Kruhlika mniej interesuje społeczno-polityczny kontekst tu i teraz, ile raczej wiwisekcja pewnych atawistycznych ludzkich zbiorowych zachowań. Oczywiście gdzieś w głębokim tle znajdują się klasowe podziały, jednak nie one decydują o temperaturze filmu oraz o tym, jak należy go czytać. Supernova staje się obrazem bardziej uniwersalnym, zyskującym wręcz wymiar parametafizycznej przypowieści (a to  ze względu na perfekcyjnie rozegraną w finale quasi-religijne katharsis), uciekając przy tym od doraźnej plakatowej publicystyki, która mogłaby być inspirowana jakimikolwiek wydarzeniami z pierwszych stron gazet. Zamiast tego reżyser oferuje swoim widzom doświadczenie na granicy kina gatunkowego, co wynika już choćby z zastosowanych środków  filmowych. Długie sekwencje (scena otwierająca obraz zdaje się wskazywać na dzieło nakręcone wręcz przy użyciu jednego master shota), kamera z ręki, rwane ujęcia, dynamiczny montaż przeplatający się z momentami wyciszenia. To wszystko narzędzia bardziej typowe dla thrillera niż obyczajowego dramatu, który ostatecznie wymyka się takim sztywnym podziałom.

supernova

Sama fabuła, niczym się zresztą niewyróżniająca, odnosząca się do tragicznego wypadku drogowego, z którego konsekwencjami zmagają się w większym lub mniejszym stopniu wszyscy uczestnicy zdarzenia (choćby byli tylko pospolitymi gapiami) pokazuje, jak niewiele potrzeba, aby toczące się jednostajnym rytmem życie lokalnej społeczności w mgnieniu oka załamało się, a w rezultacie stało się zdarzeniem ukazującym bezradność wszystkich wobec sytuacji kryzysowych. Obraz ten nie byłby jednak wiarygodny, gdyby nie znakomite aktorstwo nieopatrzonych aktorów. O ile Marcin Hycnar w roli zepsutego władzą polityką jest względnie rozpoznawalny, aczkolwiek głównie za sprawą raczej swoich dokonań na deskach teatrów, to już Marcin Zarzeczny, a w szczególności Marek Braun głównie chałturzą na planach telewizyjnych seriali. Popis umiejętności, może nawet czasami zbyt histerycznego aktorstwa, daje w filmie właśnie ów ostatni, przy czym to jego rola jest najbardziej skomplikowana, a to z uwagi na uwikłanie granego przez niego policjanta w lokalne – służbowe i rodzinne – układy. Wyrasta on ponad nieco stereotypowe figury pozostałych elementów tego męskiego tercetu definiującego przebieg fabuły. Ciekawostką jest epizodyczny udział Jerzego Janeczka, tj. nieśmiertelnego Witii Pawlaka z Samych swoich. Niezależnie jednak od tych zarzutów jest to pierwszorzędne kino zgrabnie zwieńczone narracyjną klamrą, która zamyka historię w swoistej mikropigułce. Z dużą niecierpliwością czekam na kolejny tytuł Bartosza Kruhlika.

supernova

Fot.: Forum Film


Film obejrzeliśmy dzięki Cinema City

supernova

supernova

Write a Review

Opublikowane przez

Michał Mielnik

Radca prawny i politolog, hobbystycznie kinofil - miłośnik stołecznych kin studyjnych, w których ma swoje ulubione miejsca. Admirator festiwali filmowych, ze szczególnym uwzględnieniem Millenium Docs Against Gravity, 5 Smaków, Afrykamery, Ukrainy. Festiwalu Filmowego.

Tagi
Śledź nas
Patronat

4 Komentarze

  • Film jest oszałamiająco dobry!
    Nie spodziewałem się takich emocji, gdy szedłem do kina, więc tym bardziej cieszę się, że na niego trafiłem!

  • Facet zabrał mnie na film i trochę szłam niechętnie, bo raczej nie przepadam za polskim kinem. No i jakby to nie zabrzmiało to nie było to typowe polskie kino. Supernova to film światowego formatu. Trzymam kciuki za reżysera, bo ma szansę wejść do grona najlepszych.

  • Supernova wygrywa. Może było kilka niedociągnięć wizualnych, ale to co dzieje się na ekranie przechodzi najśmiejsze oczekiwania. Jak dla mnie 9/10

  • Bartosz Kruhlik – to nazwisko trzeba zapamiętać. Młody, genialny reżyser, który zrobił dojrzały i mocny film. Po seansie długo nie mogłam zapomnieć o tym co sie zadziało na ekranie. Praktycznie jeden plener, niewielu aktorów, zero efektów specjalnych, niewielki budżet, a mamy kino, które zmiata z nóg.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.