czarownica

ZAKURZONY PROJEKTOR #10 : „Donnie Darko” (2001)

Zagubienie, alienacja i aspołeczność to problemy dotykające wielu, nie tylko nastolatków. Ale to ich przeżywanie świata jest tak głębokie, że to o nich najlepiej opowiada się historie przenoszone na filmowy ekran czy karty książek. To ci, mocno wrażliwi, młodzi ludzie opowiadają o uniwersalnych problemach. Takim problemem, który porusza kultowy już film Richarda Kelly’ego Donnie Darko, jest zakłamanie świata – konformizm i cenzura społeczna, dorastanie i mierzenie się z samotnością. Donnie Darko, film, który wybrałam do wrześniowej odsłony Zakurzonego projektora, to obraz na swój sposób psychodeliczny, to swoisty miszmasz gatunkowy – muzyka, relacje między postaciami, fantastyczne wątki i uniwersalne prawdy składają się na film, który dla wielu dzisiejszych fanów kina jest kultowy. To w końcu film o wielkim króliku ujawniającym przesłanie o końcu świata, ale również film o zwykłej szarej rzeczywistości, którą wrażliwy człowiek próbuje potrząsnąć. 

 

Szkolna rzeczywistość

Akcja Donniego Darko rozgrywa się w typowym amerykańskim miasteczku w 1988 roku. To taka zwykła prowincja, ale w kinie obyczajowym widziana już wielokrotnie – senny urok zwykłego życia, podmiejskie domki, urocze rodziny, społeczny ład i porządek. Szkoła w tym wszystkim jest pokazana bardzo amerykańsko, znamy ten schemat – popularni i niepopularni. Kino w to obfituje. W to zakłamanie, w konformizm i brak przynależności wrzucony jest Donnie (Jake Gyllenhaal) – chłopak bardzo wrażliwy, cierpiący na problemy emocjonalne, które stara się rozwiązać na kozetce psychiatry. Ma wspierającą rodzinę, ojca i matkę, którzy na jego problemy starają się patrzeć z pokładami empatii, w takim stopniu, w jakim jest to dla nich możliwe. Pomocną dłoń do Donniego stara się wyciągnąć nauczycielka (Drew Barrymore), Panna Pomeroy – jako jedna z nielicznych jest człowiekiem z pasją, który nie uległ schematyczności i próbuje poprowadzić młodzież, zainteresować ją. Jej spojrzenie jest inne i to nie podoba się innym nauczycielom. Jednak finalnie w tym starciu nie wygrywa i szkoła Donniego zostaje taka sama jak wcześniej – smutna, szara i miałka i niedostosowana intelektualnie. 

Osobliwy królik

Bardzo dużo zmienia się w życiu chłopaka i od tego czasu Donie Darko pędzi na łeb na szyję w stronę totalnej demolki w głowie odbiorcy. To, co nazwałam obrazem psychodelicznym, na pewno dobrze ujawnia się w postaci królika Franka. Jest to postać z pogranicza jawy i snu, postać, która ma za zadanie objawić Donniemu wielkie prawdy. W warstwie fabularnej wygląda to tak, że królik – ponad dwumetrowy karykaturalny pluszowy królik z okropną twarzą – przekazuje bohaterowi wieści: do końca świata zostało zaledwie 28 dni, 6 godzin, 42 minuty oraz 12 sekund. Czy to, co wcześniej było sennym majakiem widzianym podczas epizodu lunatykowania, okaże się prawda? Gdzie jest granica jawy i snu?

Tak jak pisałam wcześniej, Donnie Darko, jest gatunkowym miszmaszem, dlatego widzowi trudno jest określić kierunek, w jakim zmierza historia opowiadana przez Richarda Kelly’ego. Spokojne obrazy związane z filmową obyczajówką, ciemne kadry kina grozy, napędzane mroczną muzyką katastroficzne wizje i kino psychologiczne pokazujące wnętrze bohatera. To wszystko w Donnie Darko jest, miesza się i buzuje, ale odpowiedzi nie daje. Seans trwa, my zanurzamy się w obłędną rzeczywistość, gdzie bohater gada z wielkim królikiem, i nie wiemy, co się dzieje. Jednak z jakiegoś powodu film jest kultowy. Ale nie zawsze przecież kultowy znaczy rewelacyjny. W przypadku tego filmu jednak kultowy równa się rewelacyjny, nietuzinkowy, wspaniały. To film, który oglądany dekadę temu, a nawet dwie dekady temu, bo powstał mniej więcej właśnie wtedy, pozostaje w pamięci widza na tak długi czas. Ponowne seanse wyjaśniają fabularnie więcej, dalej robią wrażenie i nie nudzą. Ale to pierwsze i piorunujące wrażenie film robi widziany po raz pierwszy – ale to akurat nie jest nic odkrywczego.

„Dlaczego ty nosisz ten śmieszny kostium człowieka?”

Donnie Darko przesiąka klimatem, który jest wyjęty niczym z filmów Davida Lyncha. Ta groteskowość,  te psychodeliczne obrazy nakładają się na sceny spokojnego i sennego życia; muzyka, która scala film i podkreśla jeszcze tę aurę dziwności. W tym przede wszystkim utwór Gary’ego Julesa Mad World, który jest tak smutny i tak paranoiczny, że jest wisienką na torcie obrazu Richarda Kelly’ego; zresztą cała ścieżka dźwiękowa jest mocno podkreślająca najważniejsze elementy filmu i doskonale współgra z fabułą i zamysłem reżyserskim. No i w końcu postać Donniego. Oj, Donnie. Gdyby ten chłopak był mniej inteligentny, mniej wrażliwy – nie spotkałby go taki los, nie widziałby fałszu społeczeństwa, nie dostrzegał niuansów życia, nie byłby na pewno tak dobrym obserwatorem ludzi wokół. Żyłoby mu się lepiej, spokojniej. Wiedza nie byłaby jego bolączką. A tak napędzany jest jakąś paranoidalną siłą, na swój sposób okaleczony wewnętrznie, męczony urojeniami i wizją zagłady świata. I swojej zagłady.

Pokręcony świat

Donnie Darko to oryginalna wizja tego, jak pokręcony jest nasz świat. Nasze życie składa się z wyborów, które wpływają na nas i na otaczającą nas rzeczywistość. To świat, który boli wysoko wrażliwą jednostkę i unicestwia ją – chce stłamsić, złamać i zmusić do poddania i przyjęcia ujednoliconego sposobu patrzenia na życie. Samotność bohatera jest wspólna nam wszystkim. Smutna, ale prawdziwa konkluzja życia jest taka, że przychodzimy na świat i umieramy samotnie, a Donnie uświadamiając to sobie, coraz bardzo cierpiał. Film prawiący o tak prostej życiowej prawdzie jest trudny w odbiorze. Mnogość różnych wątków, postaci i zagadek fabularnych sprawia, że oglądanie Donniego Darko to przedziwna, ale wspaniała uczta filmowa. Niezwykły kunszt reżysera do opowiadania takich historii sprawia, że widz po zobaczeniu filmu, będzie prawdziwie poruszony. To niezwykłe filmowe doświadczenie i obraz obowiązkowy dla każdego miłośnika dobrego kina.

 

Mad World - Gary Jules


Tytuł: Donnie Darko

Reżyseria: Richard Kelly

Scenariusz: Richard Kelly

Gatunek: Dramat

Rok produkcji: 2001

W rolach głównych: Jake Gyllenhaal, Jena Malone, Patrick Swayze, Drew Barrymore

Nagrody i nominacje: Nominacje do Independent Spirit dla: Najlepszy aktor – Jake Gyllenhaal, Najlepszy debiut scenariuszowy dla Richarda Kelly’ego, Najlepszy debiut filmowy dla Richarda Kelly’ego, Sundance – Główna nagroda Jury, udział w konkursie na najlepszy dramat – Richard Kelly.

Ocena: 10

czarownica

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Sroka-Czyżewska

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *