Oscary 2018

kształt wody 0

Wielogłosem o…: “Kształt wody” [OSCARY 2018]

Sezon Oscarowy w pełni, sale kinowe wypełnione po brzegi, a widzowie pełni nadziei na niezapomniane seanse, po których będą mogli wybrać swoich faworytów, którym będa kibicowali podczas tegorocznej Gali Rozdania Oscarów. Tydzień temu w Polsce premierę miał długo wyczekiwany najnowszy film Guillermo del Toro zatytułowany przepięknie Kształt wody. Obraz ten był wyczekiwany tak mocno nie tylko dlatego, że meksykański reżyser ma grono swoich wiernych fanów, ale przede wszystikm z tego względu, że historia Elisy Esposito została niesamowicie dobrze przyjęta przez krytyków, a także zebrała aż 13 nominacji do najważniejszych nagród filmowych. Grzechem byłoby nie zobaczyć więc tego filmu. Nie powinno również dziwić, że w związku z takim zainteresowaniem wokół produkcji, nadzieje na fantastyczne i niezapomniane wrażenia były ogromne. Tymczasem Mateusza i Sylwię, którzy poniżej rozmawiają o Kształcie wody, spotkał taki sam zawód, jaki stał się ich udziałem w przypadku produkcji La La Land, a nawet większy, bo wybierając się na zeszłoroczny musical, obawiali się, że może się to tak skończyć. W przypadku dzieła del Toro byli niemal pewni, że wyjdą z kina przynajmniej zadowoleni. Stało się inaczej, ale o szczegółach przeczytacie w poniższym Wielogłosie.

0

Jaka piękna katastrofa! – James Franco – “Disaster Artist” [recenzja]

Tommy Wiseau – jeśli znasz to nazwisko, Drogi Czytelniku, to wiesz już wszystko. Piętnaście lat temu człowiek ten pojawił się znikąd i zaistniał w świecie kinematografii filmem, który praktycznie w całości stworzył własnym sumptem. Produkcja, scenariusz, reżyseria i obsadzenie siebie samego w głównej roli w połączeniu z kompletnym brakiem doświadczenia i dobrego smaku zaowocowały obrazem, który zapisał się w historii jako „najgorszy film świata”. The Room miał premierę w 2003 roku i od tego czasu zdążył zyskać status filmu kultowego. On nie był bowiem po prostu zły – w takim przypadku zaginąłby gdzieś w odmętach historii i wszyscy by o nim zapomnieli. Nie, The Room był tak zły, że widzom to się po prostu nie mieściło w głowach, co paradoksalnie dało filmowi drugie życie, wpisując go na stałe do popkultury. Jego zaskakująca popularność zaowocowała w końcu wydaniem książki autorstwa Grega Sestero – jednego z aktorów grających w The Room, którą James Franco przeniósł na wielki ekran (zyskując nominację do Oscara za najlepszy scenariusz). Tym samym, na podstawie bardzo złego filmu, powstał film bardzo dobry.

Plan B 0

Co jest grane #115

Luty rozpoczynamy z werwą, ale i z nadzieją – przed nami siedem produkcji, z czego dwie z nich to silni kandydaci w swoich kategoriach do zdobycia najważniejszej nagrody dla twórców kinematografii. Tak jest, dobrze myślicie – sezon na Oscary uważamy oficjalnie za rozpoczęty! Wśród propozycji filmowych będziemy mieli okazję obejrzeć długo wyczekiwany film Trzy billboardy za Ebbing, Missouri, który otrzymał łącznie siedem nominacji i jest głównym kandydatem wielu krytyków do wzięcia tegorocznej Gali szturmem. Ponadto dystrybutorzy przygotowali dla nas rosyjskiego kandydata do Oscara w kategorii “Najlepszy film nieanglojęzyczny”, czyli naszpikowany emocjami dramat rodzinny Niemiłość. Andy Serkis (znany szerszej publiczności jako małpa Caesar oraz Gollum) postanowił spróbować swoich sił jako reżyser i dał nam biograficzny melodramat Pełnia życia o człowieku, który w wyniku paraliżu traci wszelką nadzieję, ale jego ukochana nie pozwoli mu na zmarnowanie życia; w klimatyzowanych salach kinowych czekać na nas będzie także komediodramat Plan B od reżyserki, która trzy lata temu uraczyła nas filmem Moje córki krowy. Ciekawym dziełem będzie z pewnością francuski Ja, Godard, będący biografią słynnego i legendarnego wręcz reżysera Jean-Luca Godarda. Dla fanów dokumentu Mayfly przygotował Miasto duchów, opowiadające o walce dziennikarzy z ISIS, natomiast najmłodsi widzowie w tym tygodniu znajdą dla siebie kolejną odsłonę przygód legendarnej pszczółki w animacji Pszczółka Maja: Miodowe Igrzyska. Początek lutego oferuje spory wybór – każdy znajdzie w kinach coś dla siebie, a dzięki zbliżającej się Ceremonii wręczenia Oscarów możemy spodziewać się, że w kolejnych tygodniach sale kinowe również zaleją wartościowe produkcje.

0

Najczarniejsza z czarnych komedii – Martin McDonagh – “Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” [recenzja]

Nie oglądajcie filmu Trzy billboardy za Ebbing, Missouri. Naprawdę. Na pewno nie róbcie tego w styczniu czy lutym; nie na początku roku i raczej nie w młodym wieku. Dlaczego? Wierzcie mi lub nie, ale to będzie najlepszy film, jaki zobaczycie w przeciągu następnych dwunastu miesięcy, a może i nawet w całym swoim życiu. Po tym seansie na każdym innym będziecie kręcić nosem, powtarzając sobie “Hej, ale dlaczego to takie płytkie? Czemu nie jest nawet w połowie tak wielowymiarowe jak dzieło Martina McDonagha?”. Bo, jeśli chcemy rozmawiać o tej produkcji, właśnie na wspomnianej wielowymiarowości należy się skupić.

dusza i ciało 0

Wielogłosem o…: “Dusza i ciało” [Oscary 2018]

Zawsze jesteśmy dumni z sukcesów filmów, które obejmujemy patronatem medialnym. Kiedy produkcja taka zostaje nominowana do Oscara – aż pękamy z tej dumy, ale chyba trudno nam się dziwić, w końcu to najważniejsza nagroda filmowa, do której już sama nominacja jest sporym sukcesem. I zaszczyt ten spotkał  właśnie węgięrską produkcję pod tytułem Dusza i ciało, która 4 marca powalczy o złotą statuetkę. Film, który w Polsce możemy oglądać dzięki Aurora Films, opowiada historię miłosną kobiety i mężczyzny. Banał  – pomyślicie zapewne… Będziecie jednak w błędzie, bo wyjściowy pomysł, by  Mária i Endre śnili ten sam sen, i umiejscowienie akcji przez większą część filmu w rzeźni, sprawia, że dzieło w reżyserii  Ildikó Enyedi nie ma w sobie nic z banału i ogląda się je jako coś naprawdę wyjątkowego. Poniżej znajdziecie dyskusję Sylwii i Mateusza o tym niezwykłym dziele, które – już teraz to wiemy – z pewnością na długo pozostanie w nazych sercach. Oprócz lektury samego wielogłosu, serdecznie polecamy Wam rzecz jasna również  seans Duszy i ciała, abyście na własnej skórze przekonali się, że stworzenie opowieści o zwykłej miłości, w niezwykły sposób, jest jak najbardziej możliwe. Juz teraz węgierski dramat ma na koncie kilka ważnych nagród, w tym Złotego Niedźwiedzia dla najlepszego filmu na Festiwalu Berlinale, a my będziemy trzymać kciuki, by zdobył także Oscara.