Oscary 2018

0

Is it better to speak or to die? – Luca Guadagnino – “Call me by your name” [recenzja]

Za oknem nieco się ociepliło, jednak myślę, że wszyscy wciąż wypatrujemy na horyzoncie prawdziwej, a nie tylko kalendarzowej wiosny. Wieczory wciąż spędzamy, leżąc pod kocem z kubkiem ciepłej herbaty, powoli budzimy się z zimowego letargu i (jak w moim przypadku) nadrabiamy oscarowe zaległości. Pewnego chłodnego popołudnia miałam niesamowitą przyjemność przenieść się na dwie godziny  do słonecznych Włoch tak, że niemal czułam zapach moreli unoszący się w powietrzu. Przeniosłam się nie tylko w miejscu, ale i w czasie – wszak Call me by your name to podróż do uwielbianych przeze mnie lat 80., a bohaterowie wykreowani przez reżysera Lucę Guadagniniego idą o krok dalej. Bezceremonialnie wykorzystując sztukę, w rytm barokowych dźwięków Bacha, dochodzą aż do mistrza Fidiasza, ukazując harmonię człowieka antyku. To wszystko w pięknej scenerii południowej Italii jest jedynie tłem dla głównego bohatera melodramatu – miłości, i to nie byle jakiej, bo pierwszej i zakazanej.

0

Perwersyjny labirynt znaczeń – Paul Thomas Anderson – “Nić widmo” [recenzja]

Paul Thomas Anderson to osobowość słusznie stawiana w jednym szeregu z największymi legendami kina. Twórczość Amerykanina charakteryzuje unikalne podejście do medium, wyróżniające się na tle hollywoodzkiego rzemiosła. Jednak powszechne uwielbienie dzieł autora Boogie Nights nie przekłada się niestety na sukcesy Oscarowe, albowiem podobnie jak Alfred Hitchcock czy Stanley Kubrick, ów reżyser notorycznie otrzymuje nominacje, lecz jakimś dziwnym trafem złota statuetka nie chce wpaść w jego ręce. Osobliwy przypadek Nici widmo po raz kolejny potwierdza tezę mówiącą o tym, że Szanowna Akademia prawdziwych artystów po prostu nie lubi. Spektakularny triumf Kształtu wody nad wspomnianym obrazem należy traktować jako kolejną plamę na, mocno już nadszarpniętym honorze słynnej ceremonii. Na szczęście istnieje też świat, gdzie drogie figurki nie mają aż tak wielkiego znaczenia. Każdy widz, wybierając egzystencję w tym uniwersum, wyświadcza sam sobie ogromną przysługę, gdyż unika popełnienia ciężkiego grzechu kinomana, jakim jest niedocenienie arcydzieła.

0

Czarny łabędź – Craig Gillespie – “Jestem najlepsza. Ja, Tonya” [recenzja]

Światła jupiterów, uśmiech po wręczeniu upragnionego, wywalczonego ciężką pracą, okupionego litrami potu złotego medalu lub piękny puchar wznoszony w geście tryumfu. Publiczność skandująca jedno, jedyne nazwisko oraz łzy wzruszenia i dumy spływające po policzkach członków rodziny. Wszystko to okraszone nostalgiczną (lub energetyczną) piosenką w tle. Tak oto, mniej więcej, prezentuje się finałowa scena większości przeniesionych na duży ekran historii życia popularnych sportowców. Zważywszy jednak na fakt, iż Jestem najlepsza. Ja, Tonya to opowieść o jednej z najbardziej znienawidzonych przez opinię publiczną atletek, jakie kiedykolwiek stąpały po Ziemi, zarówno historia ta, jak i sam film, nie miały prawa zakończyć się w sposób klasyczny. Przeszło dwie dekady temu była najbardziej rozpoznawalną zawodniczką uprawianej przez siebie dyscypliny, tymczasem za sprawą najnowszego dzieła Craiga Gillespiego, to właśnie ona spowoduje, że kojarzące się laikowi z tiulem, klasą, gracją i szykiem łyżwiarstwo figurowe nabierze ostrzejszych rysów. O kim mowa? O Tonyi Harding, czarnym łabędziu świata sportu.

0

Wielogłosem o…: “Czas mroku” [OSCARY 2018]

Noc, podczas której zostaną rozdane Oscary, zbliża się wielkimi krokami. Już niedługo dowiemy się, kto tym razem zostanie wybrany Najlepszym aktorem, a kto Najlepszą aktorką – tak za role pierwszo-, jak i drugoplanowe. Dziś omawiamy film, dzięki któremu najprawdopodobniej (na chwilę obecną nie wyobrażamy sobie, by mogło być inaczej) złotą statuetkę przytuli Gary Oldman za wyśmienitą kreację Winstona Churchilla, jaką stworzył w produkcji Czas mroku, której reżyserem jest Joe Wright. Poniżej Magda, Mateusz i Sylwia rozmawiają o dziele, kóry omawia jeden miesiąc  “z życia” Wielkiej Brytanii, kiedy to rozgrywały się niesłychanie ważne z punktu widzenia historii wydarzenia, a w ich centrum stał właśnie Winston Churchill – premier w najczarniejszej dla tego narodu godzinie. Szaleniec czy wybitny strateg? Zapatrzony w swoje racje egocentryk czy dbający o dobro kraju polityk? Uparciuch czy świetny prognostyk historii? Człowiek, w którego wcielił się Oldman, to postać którą trudno jednoznacznie okreslić, tym bardziej docenić należy pracę, jaką wykonał nominowany aktor. Czy Czas mroku wolny jest od uchybień i wad? Oczywiście, że nie, i o nich również rozmawiać będą nasi redaktorzy poniżej. Ogólnie jednak, ocena trojga redaktorów jest pozytywna, choć Magda zarzuca produkcji zbyt duży patetyzm, ale o tym przeczytacie poniżej. Zapraszamy do lektury.

kształt wody 4

Wielogłosem o…: “Kształt wody” [OSCARY 2018]

Sezon Oscarowy w pełni, sale kinowe wypełnione po brzegi, a widzowie pełni nadziei na niezapomniane seanse, po których będą mogli wybrać swoich faworytów, którym będa kibicowali podczas tegorocznej Gali Rozdania Oscarów. Tydzień temu w Polsce premierę miał długo wyczekiwany najnowszy film Guillermo del Toro zatytułowany przepięknie Kształt wody. Obraz ten był wyczekiwany tak mocno nie tylko dlatego, że meksykański reżyser ma grono swoich wiernych fanów, ale przede wszystikm z tego względu, że historia Elisy Esposito została niesamowicie dobrze przyjęta przez krytyków, a także zebrała aż 13 nominacji do najważniejszych nagród filmowych. Grzechem byłoby nie zobaczyć więc tego filmu. Nie powinno również dziwić, że w związku z takim zainteresowaniem wokół produkcji, nadzieje na fantastyczne i niezapomniane wrażenia były ogromne. Tymczasem Mateusza i Sylwię, którzy poniżej rozmawiają o Kształcie wody, spotkał taki sam zawód, jaki stał się ich udziałem w przypadku produkcji La La Land, a nawet większy, bo wybierając się na zeszłoroczny musical, obawiali się, że może się to tak skończyć. W przypadku dzieła del Toro byli niemal pewni, że wyjdą z kina przynajmniej zadowoleni. Stało się inaczej, ale o szczegółach przeczytacie w poniższym Wielogłosie.