clicks

Clicks miało być zawsze taneczną elektroniką – wywiad z kr-likem z Clicks

Pomimo zbliżającej się premiery debiutanckiej płyty tria Clicks, to krakowską-łódzką formacje śmiało można nazwać weteranami polskiej sceny muzyki elektronicznej. Nadchodząca płyta Glitch Machine, która swojej premiery doczeka w niemieckim labelu Dependent Music, jest jak najbardziej produktem na światowym poziomie. O tym porozmawiałem z założycielem Clicks – kr-likiem. Zapraszam do lektury.

Jakub Pożarowszczyk: Na początku pytanie-standard. Opowiedz parę zdań o Clicks, jak powstał zespół? Jaka jest dotychczasowa historia zespołu w wielkim skrócie?

Kr-lik: Cześć! Projekt powstał w 2007 roku jako odskocznia od mojego Controlled Collapse. Zagrałem kilka live-actów sam, ale z czasem, kiedy pojawiło się więcej utworów z wokalami, doszedł Tomek, który dogrywał różne melodie. W międzyczasie poznałem Łukasza i postanowiliśmy spróbować grać razem. Wyszło bardzo fajnie i tak już zostało.

W materiałach prasowych czytamy, że sesje do Glitch Machine były „niekończące się”. Dopieszczaliście materiał do granic możliwości, czy pojawiły się problemy innej natury? Dlaczego aż tyle czasu zajęło Wam wysmażenie muzyki na debiut?

To bardzo długa historia, związana również z kwestiami wytwórni. Materiał w zasadzie był gotowy już parę lat temu, ale w międzyczasie zrobiłem nowe utwory, które warto było dołączyć do płyty. Dzięki talentowi Kamila z Soyuz Studio, który sprawował pieczę nad ostatecznym brzmieniem albumu, wszystko brzmi rewelacyjnie i spójnie.

Utwory, które ostatecznie znalazły się na Glitch Machine, są świeże, z ostatniego okresu działalności zespołu? Czy jest to przekrój twórczości z całego okresu trwania kariery Clicks?

Jest to przekrój działalności Clicks. Na płycie są „stare przeboje” (nawet z 2007 roku), ale również kilka nowości – tak jak wspomniałem wcześniej. Przez te 8 lat wiele się zmieniło, również w muzyce elektronicznej, więc mieliśmy spore wątpliwości, czy stare utwory przetrwają próbę czasu, ale na szczęście, z pomocą Kamila, udało się.

Jesteście polskim bandem, lecz debiut wydajecie w zagranicznej wytwórni – Dependent Records. Dlaczego wybraliście  właśnie Dependent na wydawcę pierwszej płyty?

Tak naprawdę to Dependent wybrał nas. Owszem, debiut Controlled Collapse (mojego innego projektu) był również wydany przez Dependent, więc można powiedzieć, że szlaki były przetarte. Uważam jednak, że muzyka nie ma granic. Nie powinno mieć znaczenia, czy artysta wydawany jest za granicą, czy w Polsce. Faktem jest, że polskie wytwórnie raczej rzadko „wychodzą” do klientów zagranicznych. Ja uważam, że nie ma się co zamykać.

Płyta jest eklektyczna. Wszystkiego jest jakby po trochu. Electropop, techno, EBM, muzyka klubowa, a nawet dubstep. Raz atakujecie nawałnicą gęstych dźwięków, a raz jest zaskakująco minimalistycznie. Jak opiszecie swoją twórczość, styl? Co wyróżnia Clicks w zalewie dziesiątek innych kapel funkcjonujących na rynku muzyki elektronicznej?

Nie wyróżnia nas kompletnie nic :). Przez to, że moją bazą jest muzyka EBM/Industrial, takie też mam podejście do robienia muzyki. Można powiedzieć, że Clicks z założenia miał być projektem techno, lecz mając pewne naleciałości z innej sceny, wyszło to, co można usłyszeć na albumie. Oczywiście nie chcę też zamykać się na żadną ze scen, dlatego też jest spora różnorodność w utworach. Punktem wyjścia jednak zawsze była taneczność. Clicks ma być projektem, który spodoba się zarówno w scenie EBM, jak i klubowej.

CLICKS - You're Here To Stay (Album) //OFFICIAL

Na płycie wyróżnia się utwór This Is Jeopardy. Polski odpowiednik teleturnieju Jeopardy to Va Banque! Czyżby ten turniej był Waszym ulubionym i stąd zasłużył sobie na własną piosenkę? Czy po prostu Jeopardy pojawiły się spontanicznie w tym kawałku?

Inspiracją dla numeru This Is Jeopardy była muzyka zespołu Soulwax. W zasadzie nie pamiętam czemu i, przede wszystkim, skąd wziąłem ten sampel, ale pasował idealnie do tego, co chciałem zrobić.

This Is Jeopardy ponadto zaskakują użyciem gitarowych sampli, co w połączeniu z Waszą muzyką wypadło świetnie. Z jakiej kompozycji wzięliście te sample? Nie kusiło, aby na płytę nagrać jeszcze parę takich kawałków z mocnym, gitarowym akcentem?

Nie mogę powiedzieć, skąd jest ten sampel. Niech to będzie zagadka dla naszych przyszłych die-hard fanów… Gitary do Clicks nie kusiły, mam je w innym projekcie. Clicks miało być zawsze taneczną elektroniką.

Wydaje się, że utwór Party Hard jest mocno zainspirowany nową płytą Daft Punk. Przetworzony wokal przez wokoder, charakterystyczna dla Francuzów transowość tego kawałka powodują u mnie takie skojarzenia. Słuszne są? Jakimi wykonawcami inspirowaliście się, tworząc materiał na Glitch Machine?

Dokładnie tak jest. Party Hard miał być i jest moją próbą zrobienia czegoś innego, czegoś dużo lżejszego. Tutaj nie ma ciężkiego melodyjnego basu ani mocnej stopy. Inspiracji oczywiście jest bardzo dużo. Trzeba pamiętać, że płyta to ostatnie 8 lat. Przez ten czas słuchałem wielu różnych rzeczy: electro-clash – tok tok vs. Soffy o., peaches, David Carretta, Miss Kittin & The Hacker; francuskiego electro – soulwax, justice czy daft punk. Oczywiście słuchałem też sporo muzyki industrial/ebm.

Za to brzmienie w A^4n2 wzbogaciliście dubstepową estetyką. Skąd pomysł na dubstep w tym kawałku? I nie będę ukrywał, zaintrygował mnie tytuł tej piosenki. Ten wzór matematyczny oznacza coś konkretnego?

To był moment kiedy dubstep królował. Kompletnie nie potrafiłem (i nadal nie umiem) robić takiej muzyki, ale spróbowaliśmy zrobić chociaż takie przejście. Wyszło nawet fajnie, ale zupełnie nie tak jak „powinno” ;). Tytuł jest po prostu fragmentem nazwy roboczej projektu, czyli „a4n2-final-ostatni-tochybajuz-zwokalem-nareszcie.cpr” :).

Na płycie potraficie zagrać mocno, intensywnie, jak w Take Control czy A New Way z drugiej strony, proponujecie lżejsze, bardziej piosenkowe formy jak We’re Back czy Can’t Wait. Które oblicze Clicks jest tym, z którym powinniśmy kojarzyć zespół? W przyszłości chcielibyście pójść w którym kierunku?

Za wcześnie, by myśleć o przyszłości. Po 8 latach wydajemy debiut, chcemy się trochę tym nacieszyć. Clicks jednak należy kojarzyć z mega energicznymi koncertami, totalną zabawą i atmosferą na imprezach. Clicks powstało po to, aby wszyscy od lewej do prawej strony parkietu mieli parcie na intensywną zabawę i taniec.

Planujecie koncerty promujące Glitch Machine? Możemy się spodziewać zmian w stosunku do wersji studyjnych?

Jak najbardziej. Planujemy kilka jednorazowych imprez w Polsce w okolicach wydania albumu (czyli wiosna), natomiast powoli szykujemy się również na europejską trasę. Każdy nasz koncert jest inny. Nigdy nie zagraliśmy dwóch takich samych koncertów. Bardzo dużo improwizujemy na scenie i tak pewnie będzie nadal.

Fot.: cantaramusic.pl

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.