Lepiarczyk

Erupcja pomysłów – Krzysztof Lepiarczyk – „Art Therapy” [recenzja]

Krzysztof Lepiarczyk obok kolejnego, czwartego już w dorobku Loonypark albumu niemal równocześnie opublikował swój debiutancki solowy krążek Art Therapy, który stanowi stylistyczną odskocznię od tego, co na co dzień robi wspólnie z muzykami Loonypark.

Oczywiście nie ma opcji, aby Lepiarczyk zaczął grać pop albo heavy metal. Gitarzysta nieustannie podąża swoim progresywnym szlakiem wytyczonym na pierwszym albumie Loonypark, lecz solowa forma pozwala mu na więcej stylistycznych wycieczek, które nie są wcale tak odległe od jego macierzystego bandu, lecz podążające niejednokrotnie w zaskakujących kierunkach. Nastawiając solowy debiut Krzysztofa, obawiałem się, czy artysta podoła z jakością materiału. Nie lada to sztuka w tym samym czasie wydać dwie płyty: Perpetual Loonypark (moja recenzja tutaj) i solowy krążek, gdzie w większości przypadków on sam zagrał na wszystkich instrumentach. Bałem się po prostu jakości muzyki na tej drugiej, mając na uwadze, że najlepsze pomysły mogły znaleźć się na czwartym Loonyparku. Już jeden odsłuch Art Therapy rozwiał moje wątpliwości.

Tak więc na Art Therapy należy się spodziewać bardziej eklektycznego grania, niż Lepiarczyk dotychczas prezentował na płytach Loonypark. Daje to do zrozumienia już na samym początku kąśliwy, dynamiczny I Still Remember, w którym udanie zaśpiewała Magdalena Grodecka. Ostre riffowanie ponadto można usłyszeć w Arthroscopy i w Ganglion. Na Art Therapy sporo jest wycieczek w kierunku elektronicznego, nieco industrialnego grania, jak w Dr Schouermann, a szczególnie w Laryngocele, gdzie słyszalne są echa muzyki klubowej. Co więcej muzyka Lepiarczyka na jego solowym debiucie potrafi dążyć w kierunku ambitniejszego popu, czego dowodem może być całkiem zgrabna piosenka o tytule After All z wokalnym udziałem Aleksandry Kozubal. W beczce miodu, jak to bywa, często natrafiamy na łyżkę dziegciu i na Art Therapy jest nią kompozycją Lime, która nie ma ani charakterystycznej melodii, ani motywu, i po prostu jak wleci uchem, tak szybko wylatuje.

Krzysztof Lepiarczyk (feat. Magda Grodecka) - Nothing

Ozdobą albumu są ballady, a wśród nich wyróżnia się przepiękna Nothing, w której również zaśpiewała Magdalena Grodecka. Muszę przyznać, że ta wokalistka, mimo iż swojego głosu udzieliła w zaledwie dwóch kompozycjach, jest jedną z największych zaskoczeń na Art Therapy. Nie znałem jej dotychczas, Google też niewiele mi podpowiada, a przyznam się, że dawno nie słyszałem w polskiej progresji tak doskonale zaśpiewanego przez kobietę utworu. Ile jeszcze mamy poukrywanych takich diamentów?

Summa summarum mam spory szacunek do Krzysztofa Lepiarczyka w związku z tym, że obok nowego, naprawdę dobrego albumu Loonypark zdążył przygotować materiał na solowy album, na którym pokazuje się jako wszechstronny instrumentalista i kompozytor, a sama muzyka kipi od melodii, pomysłów i frapujących rozwiązań aranżacyjnych. Nie jest to materiał rzucający na łopatki, ale posłuchać należy, szczególnie jeśli się jest fanem Loonypark.

Fot.: Lynx Music

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.