Oznaczone tagiem: recenzja

Zimna wojna 0

Będę kochać, póki żyję – Paweł Pawlikowski – “Zimna wojna” [recenzja]

Zimna wojna to opowieść o miłości – trudnej, wymagającej, bez prawa istnienia, przedstawiona w sposób wyjątkowo przemawiający do odbiorcy. Fenomenalna gra aktorska, niepowtarzalna ścieżka dźwiękowa, przepiękne kadry i wciągająca historia niezwykłej relacji to powody, dla których warto ją zobaczyć. Paweł Pawlikowski stworzył dzieło z przebłysków wyobrażeń na temat epoki i emocjonujących zwrotów miłosnej akcji, po obejrzeniu którego można mierzyć się z wieloma refleksjami. Czy złe wybory da się zrzucić na karb młodości, czy może chwilowego szaleństwa? Czy istnieje idealny moment na podejmowanie ważnych decyzji? Czy wykonalne jest przewidzenie wszystkich konsekwencji miłosnych wyborów? Na te i inne (z pozoru banalne) pytania odpowiedzi można szukać po seansie jednego z najpiękniejszych, najbardziej poruszających i najbardziej dopracowanych pozycji kinematograficznych tego roku, jak i nie kinematografii w ogóle.

Człowiek bez pamięci 0

Wielogłosem o…: “Człowiek bez pamięci”

Był 27 czerwca 2018 roku, kiedy Korea Południowa oszalała ze szczęścia; w zamykającym meczu fazy grupowej tegorocznego Mundialu, reprezentacja tego kraju pokonała wielkie Niemcy 2:0. Święto w Korei oraz, nie ukrywajmy, również w Polsce, bo choć brzydka to wada, trzeba to powiedzieć wprost – lubimy, kiedy naszym zachodnim sąsiadom powinie się noga. Tymczasem, niespełna trzy tygodnie po opisanym wydarzeniu, Koreańczycy ponownie mają szansę podbić polskie serca! Tym razem nie za sprawą piłki kopanej, a ich rodzimej kinematografii. Czy są tu jacyś fani kina koreańskiego? Nie? No to może chociaż poczciwego, “dobrego” mordercy Dextera? Jednym oraz drugim (a także nie tylko im) do gustu powinien przypaść debiutujący właśnie na naszych ekranach Człowiek bez pamięci! Film w reżyserii Shin-yeon Wona (ze scenariuszem odpowiadającego za fenomenalnego Oldboya, Jo-jun Hwanga) to propozycja zarówno dla wielbicieli thrillerów, kryminałów oraz miłośników kina akcji, któremu zdecydowanie warto dać szansę! Dlatego też miło nam poinformować, iż nasz portal objął azjatyckie dzieło patronatem medialnym. Uwierzcie nam na słowo, a później przekonajcie się sami – czas przeznaczony na seans Człowieka bez pamięci, zdecydowanie nie będzie czasem straconym!

Hereditary 0

Wielogłosem o…: “Dziedzictwo. Hereditary”

Na promującą kolejny film grozy wzmiankę pod tytułem NAJLEPSZY HORROR DEKADY, większość widzów reaguje już wyłącznie uśmieszkiem politowania bądź przeciągłym zieeeeewnięciem. Kolejne STUNNING!, AMAZING!, TERRIFYING! prosto od “Boston Globe”, “New York Times” oraz imdb – ileż można? Jak widać do oporu, ponieważ takimi oraz setką innych, chwytliwych przymiotników opisywane było dzieło Ari Astera – Dziedzictwo. Hereditary. Sam zwiastun firmowany twarzą Milly Shapiro jako “demonicznej dziewczynki” oraz walczącej o ciepło domowego ogniska Toni Collette, sugerował z kolei następcę Egzorcysty lub Dziecka Rosemary. Tymczasem pierwsze premierowe recenzje znad Wisły to w większości słowa zawodu pod adresem filmu, który podobno wcale nie jest horrorem! “To jakaś komedia, nie horror”, “Nie mogłem powstrzymać śmiechu”, “Powinni oddać za bilety” – to te najłagodniejsze z ocen. Rzecz jasna zdarzyły się i pochlebstwa, ba, niektórzy nazwali Dziedzictwo dziełem kultowym! Jak więc jest naprawdę? Czy Hereditary to rzeczywiście gniot, który należy omijać szerokim łukiem? A może perełka, której warto przyjrzeć się bliżej? Na te i kilka innych pytań odpowiedzi postarają się udzielić Michał i Przemek.

0

Dziwactwo zwane życiem – John Irving – “Świat według Garpa” [recenzja]

Zaledwie 2:1 – to stosunek, w jakim bukmacherzy przyjmują zakłady na to, że główny bohater okaże się być pisarzem lub zapaśnikiem. Równie prawdopodobne jest to, że choć akcja powieści toczyć się będzie w Stanach Zjednoczonych, na chwilę przeniesie się do Wiednia bądź Amsterdamu. Prawie na pewno pojawi się jeżdżący na monocyklu niedźwiedź, w tle zaś przewinie się któraś z wielkich wojen (I lub II światowa tudzież wojna w Wietnamie). No i kurwy. Pojawienie się kurew, jak określa Irving damy lekkich obyczajów, jest niemal tak pewne jak lipcowy deszcz. Wszystkie wyróżnione elementy to szkielet, wokół którego zbudowana jest każda powieść jednego z najznamienitszych współczesnych pisarzy – Johna Irvinga. Mówią, że jest w nim coś z Czechowa, Steinbecka, Kundery i Palahniuka. Prawda to, choć Irving jest tylko jeden, a jego twórczość za kilkadziesiąt lat stanowić będzie kanon w amerykańskich szkołach. Jedną z pierwszych powieści, jaka trafi do młodzieży, jest Świat według Garpa, uznawany przez wielu za magnum opus pisarza. Czy historia zamkniętego w sobie pisarza to szczyt możliwości uznanego autora? Skąd bierze się fenomen Johna Irvinga? O tym, i nie tylko, w poniższym tekście.

0

Na granicy cierpliwości – B.A. Paris – “Na skraju załamania” [recenzja]

Kiedy możemy powiedzieć, że thriller jest dobry? Wydaje mi się, że przede wszystkim książka tego rodzaju musi ciągle trzymać czytelnika w stanie zniecierpliwienia, aby ten chciał dowiedzieć się, co będzie dalej; powinna to również robić w sposób nieszablonowy, aby odbiorcę zaskoczyć, ostatecznie wykiwać poprzez fałszywe poszlaki, nagromadzenie potencjalnych przyczyn tragicznych wydarzeń mających miejsce w zagmatwanej fabule. Bo mimo wszystko lubimy być zwodzeni, lubimy być oszukiwani, ale na pewno nie lubimy, gdy rzekoma intryga okazuje się nadmuchanym balonikiem, który przejrzeliśmy na wylot już znacznie wcześniej. Bez zbędnych introdukcji przedstawiam Wam Na skraju załamania B.A. Paris – thriller psychologiczny, który na lekcji o dobrych cechach swojego gatunku najwyraźniej uciął smaczną drzemkę.