Östlund

Niewygoda rzeczywistości – Ruben Östlund – „Gra”

Filmografię Östlunda poznawałem jakby od końca. Po wybitnie sukcesywnym praktycznie na każdym możliwym polu W trójkącie (2022), naturalnie zobaczyłem Turystę (2014) oraz The Square (2017) – dwa filmy dopełniające dotychczasową trylogię klasowej szydery szwedzkiego reżysera-scenarzysty. Gra to jego trzeci pełny metraż, który swoją premierę datuje na rok 2011, tym samym bezpośrednio poprzedzając wymienione wcześniej, uznane filmy. I to właśnie w Grze, mam wrażenie, kryje się clue tego, co chce przekazać nam Östlund.

W kadrze duże centrum handlowe. Słychać rozmowę dwóch chłopców: jeden z nich wydał już za dużo kasy, a trzeba jeszcze kupić buty; matka ma po nich przyjechać za dwadzieścia pięć minut; mają czas. Dopiero po dłuższej chwili powolnego najazdu kamery na kolorowe szyldy orientujemy się, kto właściwie mówi te słowa. Dwójka szwedzkich nastolatków schodzi po wyjątkowo krętych schodach galerii. Gdzieś z boku, ukradkiem widoczna jest druga grupa dzieciaków: piątka czarnoskórych dzieci imigrantów ubranych w czarne dresy, z przewieszonymi przez ramię nerkami i czapkami z daszkiem. W końcu łobuzy konfrontują niewiniątka. Chodzi o telefon szwedzkiego blondyna, Sebastiana. Jeden z piątki upiera się, że jego bratu ukradli w zeszłym tygodniu dokładnie taki sam model z dokładnie taką samą ryską z boku urządzenia. Mamy impas, a tamci mają przewagę liczebną. A my, widzowie, dalej patrzymy w niezmienny kadr centrum handlowego, uwięzieni w tym impasie niemal tak samo, jak nasi bohaterowie.

Gra

Östlund sprawnie buduje konflikt na kilku różnych poziomach. Dla bohaterów jest on bezpośredni – chodzi o telefon, który nie jest tanią zabawką. Dla widza to jednocześnie walka klasowa i rasowa. Tym ciekawsza, bo pozbawiona dorosłych, czyli niejako wyjęta spod klosza społecznego konwenansu. Ekranowa szczerość nie wynika jednak wyłącznie z faktu, że przez znaczną część filmu w kadrze widoczne są tylko dzieci. Forma, jaką przyjmuje Östlund, jest o tyle intrygująca, że w żadnym stopniu nie przechyla narracji w którąś ze stron. To sfilmowana czysta obserwacja rzeczywistości; zwykle statyczna, pozbawiona efektowności, a jednak zyskująca rzadki wgląd w ludzką naturę. Ta stylistyka, choć widoczna już w Mongole z gitarą (2004) czy Mimowolnie (2008), dopiero w Grze ukazuje swój prawdziwy pazur, stawiając widza w wyjątkowo niewygodnej sytuacji. Przed nami bowiem rozgrywa się istna rzeź paradoksalnych społecznych nierówności, bezpośrednie budowanie psychicznej traumy, jednak, jak się zdaje, nic nie można z tym zrobić. Zasadne pytanie jest takie, czy wspomniana bezsilność pozostaje prawdziwa tylko w ramach filmów Östlunda?

Gra bazuje na szwedzkim artykule o grupie młodych chłopaków uczestniczących w serii kradzieży na niewielką skalę w Goethenburg – mieście, w którym reżyser mieszkał przez ponad piętnaście lat. Artykuł, podobnie jak film Östlunda, wywołał szeroką debatę o kwestiach rasizmu i społecznych nierówności obecnych w Szwecji. W Grze, co znamienne dla następnych filmów zamorskiego autora, wątek smartfonowego konfliktu jest skrzętnie przeplatany z drugoplanową sekwencją w pociągu. Tam konflikt jest obecny w podobnej mikroskali; chodzi o drewnianą kołyskę, która została pozostawiona bez nadzoru, blokując przejście w pociągu. Ekipa konduktorska robi, co może, by dotrzeć do jej właściciela, którego, jak się zdaje, pokonała bariera językowa: ojciec-uchodźca nie rozumie ani szwedzkiego, ani angielskiego. Teraz wyobraźmy sobie, że kołyska to uchodźcy, a pracownicy kolei to liberalny szwedzki rząd. Nagle socjologiczna metafora Östlunda wybrzmiewa podwójnie.

Gra

Przeplatanie fabularnych wątków pozwala Östlundowi na zarysowanie wybranych społecznych problemów w szerszej i większej skali, co zdaje się głównym zainteresowaniem dwukrotnego laureata Złotej Palmy. W satyrycznym W trójkącie śledzimy przecież jednocześnie losy nie tylko pasażerów, ale również całej załogi luksusowego statku. I choć wydawać by się mogło, że gatunkowo z najnowszym filmem Östlunda Gra ma niewiele wspólnego, to stosowana przez niego nowatorska forma jest elementem stałym w jego niemal wszystkich projektach. Minimalistyczna, uciekająca od oceny kamera tak samo w Goethenburg, tak na Pacyfiku stawia widownię w dysonansie biernej obserwacji, gdy na ekranie ma miejsce przemoc, katastrofa i niesprawiedliwość. Taka forma nie jest ograniczona co do gatunku; mówiąc więcej: naturalnie dostosowuje się do obranego przez reżysera tematu, przybierając odpowiednią konfigurację, czy to społecznego dramatu, czy satyry, w zależności od wziętej pod lupę klasy społecznej.

Obecnie we wczesnym developmencie jest The entertainment system is down – kolejny film zabierający nas do luksusowego środka transportu prawdziwej socjety, tym razem samolotu pierwszej klasy, gdzie przestaje działać tytułowy „system rozrywki”. Wszystko wskazuje na to, że Östlund po raz kolejny sięgnie po charakterystyczną dla siebie formę wyrazu, która i tym razem zachwyci światową widownię. I może właśnie z tego powodu warto sięgnąć po Grę, by poznać tę formę, która po szwedzkich ulicach chodzi w zupełnie innych butach.

Film Gra w reżyserii Rubena Östlunda jest dostępny w ofercie HBO Max.

gra

 

Östlund

Overview

Ocena
7 / 10
7

Write a Review

Opublikowane przez

Jakub Jaworski

Pasjonat kina, szczególnie tego kameralnego. Aspirujący scenarzysta i jednoczesny student informatyki.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *