Filmy,Recenzje

Wiek niewinności – Gene Stupnitsky – „Grzeczni chłopcy” [recenzja]

Film The Room w reżyserii Lenny’ego Abrahamsona okazał się być początkiem wielkiej kariery nie tylko dla Brie Larson, która za swoją kreację w tym dramacie została nagrodzona Oscarem, ale także dla Jacoba Trembleya. Stał on się na przestrzeni tych kilku zaledwie lat bodaj najbardziej znaczącą dziecięcą gwiazdą amerykańskiego kina, zaliczając po drodze udany i wymagający choćby fizycznie występ w obrazie Cudowny chłopak u boku Julii Roberts. Komedię zatytułowaną Grzeczni chłopcy należy uznać za kolejny sukces młodziutkiego aktora, jednak wbrew tytułowi i w ogóle swoistemu familijnemu sztafażowi nie jest to z całą pewnością produkcja przeznaczona dla najmłodszego widza. 

Główny bohater, będący przedstawicielem tytułowego tercetu przyjaciół, stresuje się przed pierwszym w jego życiu kissing-party (rzecz sprowadza się do popularnej także w Polsce gry w butelkę), na które go zaproszono, gdzie nadto ma znaleźć się obiekt jego chłopięcych westchnień. Jego kompani mają rozterki nieco innego rodzaju, niemniej jednak ich wiązanka składa się na typowy zestaw problemów dojrzewania, wśród których najważniejsze jest odkrywanie zjawiska miłości romantycznej, a także akceptacji w grupie rówieśniczej. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że film reklamowany jest jako twór autorów takich tytułów, jak Supersamiec, SąsiedziSausage party. Niezbyt wyszukany humor, by nie powiedzieć wprost – prostacki, wulgarny, obsceniczny, krążący wokół tematów odbytniczo-genitalnych jest cechą definiującą te produkcje. Tak też dzieje się w tym konkretnym przypadku, a egzemplifikacją powyższego niech będzie fakt, że jednym z istotnych rekwizytów w fabule są kulki analne używane tutaj jako nunczako, względnie zaś naszyjnik wręczany ukochanej. Oprócz tego obserwujemy tutaj sekwencję zakupu narkotyków przez dzieci, a jednym z najmniej istotnych przewinień staje się nieprawidłowe postępowanie z zasadami ruchu drogowego. Zdecydowanie nie jest to wychowawczy film, zaś rzeczeni bohaterowie wbrew tytułowi nie należą do szczególnie grzecznych.

grzeczni chłopcy

W związku z tym można byłoby oburzać się, że w takim kontekście prezentowane są tutaj dzieci, gdyby nie jeden prosty zabieg. Otóż postrzeganie owych zjawisk przez trójkę protagonistów jest wyjątkowo naiwne i infantylne, zaś źródłem szczególnego komizmu staje się właśnie ta niewiarygodna perspektywa chłopców – mając wręcz na względzie współczesny poziom edukacji seksualnej młodzieży – którzy w alternatywny sposób postrzegają pewne zjawiska, zachowania czy przedmioty. Szczególnie ubawiły mnie sceny z udziałem Lucasa mającego obsesję na punkcie uczciwości i politycznej poprawności. Pod tą sprośną konwencją kryje się jednak inteligentne kino o dojrzewaniu, porzucaniu złudzeń, ale też kumpelskiej przyjaźni, która na pewnym etapie rozwoju musi ulec przeformułowaniu. Twórcy w zabawny sposób nawiązują zresztą także do wzorców kina nowej przygody, gdzie celem jest dotarcie do centrum handlowego i nabycie repliki uszkodzonego drona. Fabuła zgrabnie wygrywa perspektywą przestrzeni postrzeganej przez młodych bohaterów. Oczywiście głównym atutem obrazu są świetne role całej właściwie obsady, by oprócz wspomnianego tutaj Tremblaya wymienić Keitha L. Williamsa i Brady’ego Noona. Każdy z nich został obdarzony innymi cechami, przez co zbiorowy portret dzieciństwa nie staje się jednolitą magmą według stereotypowych wyobrażeń. Co znamienne, jest to film pozbawiony właściwie dorosłych bohaterów, którzy odgrywają tutaj role jedynie akcesoryjne. Tytułowi grzeczni chłopcy konfrontują się właściwie tylko z nieznacznie starszymi od siebie nastolatkami. Obraz szerzej nieznanego Gene’a Stupnitsky’ego obok Niedobranych staje się jednym z największych pozytywnych komediowych zaskoczeń tego roku w kinach.

grzeczni chłopcy

Fot.: UIP Polska 

Film obejrzeliśmy dzięki Cinema City

grzeczni chłopcy

Gra aktorska7.5
Scenariusz7.5
Reżyseria6.5
Strona wizualna7
Muzyka6
Emocje7.5
7Ocena ogólna
Do NOT follow this link or you will be banned from the site!