Johnny Depp złapie zabójców 2paca?

Johnny Depp (ostatnio widziany jako Szalony Kapelusznik) ocierając łzy po rozstaniu z modelką Amber Heard, nie osiada na laurach i już wkrótce pojawi się na planie nowego filmu. Tym razem, o dziwo, palców w projekcie nie będzie maczał Tim Burton. Co za tym idzie, popularny aktor odpocznie przez chwilę od ton makijażu na twarzy, zajmie się natomiast czymś poważnym. Labirynth, w którym ma wystąpić, to obok zeszłorocznego Paktu z diabłem, kolejna produkcja oparta na prawdziwych wydarzeniach, w której ujrzymy Deppa.

Film, który wyreżyserować ma Brad Furman (Prawnik z Lincolna) a do którego scenariusz napisał Christian Contreras (nie kojarzony w zasadzie z niczym, poza malutkim epizodem w Furii) opowiada prawdziwą historię Russella Poole’a (oczywiście Depp), detektywa z Los Angeles, który pod koniec lat 90. prowadził śledztwo w sprawie śmierci ikon hip-hopu, Tupaca Shakura i Biggiego Smallsa. Dla przypomnienia (lub zaznajomienia z sytuacją), 2pac i Biggie byli swego czasu dwoma najpopularniejszymi raperami w Stanach Zjednoczonych a sam rozgłos (nie licząc talentu) zawdzięczali przede wszystkim największemu konfliktowi w historii hip-hopu. Dawni przyjaciele wypowiedzieli sobie „wojnę”, dzieląc przy okazji rapowy rynek na Wschodnie i Zachodnie wybrzeże. Tupac zmarł 13 września 1996 roku, w wyniku ran odniesionych podczas strzelaniny w Las Vegas (o którą oskarżono ekipę Biggiego). Smalls nie pocieszył się życiem wiele dłużej; on również został zastrzelony (według najbardziej prawdopodobnej hipotezy, w ramach odwetu za śmierć Tupaca). Miało to miejsce 9 marca 1997 roku.

Wracając jednak do Deppa i jego postaci, warto powiedzieć, że detektyw Poole napotkał podczas śledztwa sporo przeszkód a środowisko gliniarzy w L.A., zdecydowanie nie było mu przychylne (m.in. ze względu na wykrycie korupcji w szeregach LAPD). Jak z kolejną poważną rolą poradzi sobie Johnny? O tym przekonamy się prawdopodobnie w przyszłym roku, ponieważ zdjęcia do Labirynthu wystartują pod koniec 2016.

Fot.: Wikipedia

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.