Nocne wzruszenia – Mateusz Franczak – “Night-night” [recenzja]

Wraz z końcem kwietnia na polskim rynku muzycznym ukazała się pozycja, obok której nie można było przejść niewzruszenie. Mowa o Night-night Mateusza Franczaka, czyli kompozycji pełnej minimalizmu, osobistych tekstów i utworów instrumentalnych, która nagrana została w Teatrze Syrena w Warszawie. Fakt ten miał ogromny wpływ na proces jej powstawania – teatralna atmosfera oraz eksperymenty na poziomie wykonawczym zainspirowały artystę do performatywnego podejścia do nagrywania głosu. Mateusz w każdym utworze staje się inną postacią, co ma swoje przełożenie nie tylko na warstwę tekstową, ale również na brzmienie i charakterystykę wypowiadanych słów. To płyta idealna do słuchania po zmroku i o świcie. Pozycja obowiązkowa dla entuzjastów brzmień angażujących i niedających szybko o sobie zapomnieć.

Mroczne otwarcie gwarantuje Hold Your Fire, w którym do początkowo spokojnej melodii dołącza szersze instrumentarium oraz głosy. Nagłe pojawienie się gitary dodaje utworowi nieco burzliwego charakteru, a melancholia i tajemniczość współgrają ze sobą, przywodząc mi na myśl dźwięki autorstwa Williama Basinsky’ego.

Look how the mirror breaks
Look how the mirror falls down

Pojawiający się narrator każe się zatrzymać i słuchać, a fraza Close your eyes – the pieces are falling down pobrzmiewa w głowie na długo po zakończeniu słuchania płyty. Aż dziw, iż Hold Your Fire to jeden utwór zamknięty w blisko dziesięciu minutach, spokojnie można byłoby rozłożyć go na kilka krótszych. Niesamowite, ile historii w sobie zawiera, i jak szybko się kończy.

Over to delikatny fortepian, z którego wydobywają się kojące dźwięki oraz powtarzalne Walk all over, które plastycznie poddaje się modyfikacjom artysty. Defy może zapowiadać bardziej rockowe brzmienia, jednocześnie stając się spójnym z poprzednią pozycją na trackliście. Moc w tym utworze ma elektryczna gitara, ale nie tylko. Wypowiadane defy jest w stanie być na tyle przekonującym, iż słuchając, winno się bez oporu przeciwstawić temu, co przychodzi na myśl jako pierwsze możliwe dokończenie tego zdania. Nieco zadziornie wybrzmiewające You can fall down when you’re looking for fun może stać się znaczącą przestrogą. Przed czym konkretnie? Należy się wsłuchać i odkryć to indywidualnie.

Little Town cechuje bardzo cichy i spokojny początek, zapowiadający kołyszącą balladę. Lżejsza niż poprzednia pozycja, zdaje się być ciszą po burzy (a może jednocześnie ciszą przed burzą?). Zmiana tonacji głosu jako forma eksperymentowania twórczego to coś, co bardzo wyraźnie da się zauważyć i docenić. Listening to the footsteps – przy takim akompaniamencie czynność ta zdaje się być wykonalną. Szybsze uderzenia w struny doprowadzają zaś do finału. All About to singiel, który zapowiadał płytę, przykuwając uwagę poza warstwą dźwiękową, wyjątkowym teledyskiem. Stanowi jeden z utworów, które nie chcą opuścić słuchaczy. You can walk and follow me tonight – tak właśnie można byłoby zwrócić się do tych brzmień. Z dźwiękowych otchłani wyłania się We can walk together side by side – nie wiem jak Wy, ale ja się na taką wędrówkę piszę. Przesłuchajcie sami, przekonajcie się, że warto i również do nas dołączcie.

Mateusz Franczak – All About (Official Video)


Pointing to stawianie rzędu kropek, oddzielonych dłuższą spacją. Utwór całkowicie instrumentalny, prawie trzyminutowy i pochłaniający całkowicie uwagę odbiorcy. Revealing z kalimbą jawi się jako idealne wyciszenie przed snem. Podczas słuchania wystarczy oddać się muzyce i zapomnieniu, poderwać od podłoża i poddać lewitacji. Fool stanowi za to opowieść, którą interpretować można na wiele sposobów, czekając aż deszcz przestanie padać albo zajdzie słońce. Zróżnicowane faktury dźwięków i niejednolitość brzmieniowa tworzą interesującą kompozycję, a Mateuszowi towarzyszy w niej grający na klarnecie Paweł Szamburski i perkusista Hubert Zemler. Odnoszę wrażenie (już nie po raz pierwszy), że pięć minut i dwadzieścia osiem sekund to za mało. Ale nie można zarzucić Fool pozostawiania niedosytu – jest to pozycja kompletna.

And I can only wait for the rain to stop
My fingers crossed
All night

I’ve been a fool

Wydawać by się mogło, iż jest to płyta przeznaczona do słuchania po zachodzie słońca. Wybrzmiewa jednak równie dobrze w dzień, choć nieco odmiennie. Może promienie nadają jej nieco innego wydźwięku, warto samemu się o tym przekonać. Zapewniam jednak, że równie dobrze brzmi podczas spacerów i wędrówek pieszych, jak i w innych rodzajach podróży, nawet tej ponad chmurami. Każda piosenka to zupełnie inny głos, postać, historia oraz emocje. Mianownik jest jeden: pozycje te angażują odbiorcę i nie pozostawiają go obojętnym. Warto wsłuchać się w każdy utwór i odkryć, z ilu warstw się składa.

Fot.: Weronika Ławniczak

Pasjonatka kina, muzyki i literatury, a także sportu, w szczególności siatkówki. Filmowo ceni różnego rodzaju dramaty i filmy psychologiczne, a także kino niezależne. Muzycznie - głównie brzmienia alternatywne. W literaturze wybiera różnego rodzaju powieści, często o tematyce egzystencjalnej, psychologicznej, ale nie stroni od dzieł biograficznych i podróżniczych. Swoimi recenzjami dzieli się z czytelnikami Głosu Kultury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *