the feral trees

Z ziemi amerykańskiej do polskiej – The Feral Trees – „The Feral Trees” [recenzja]

Zawsze nam, Polakom – niesłusznie, rzecz jasna – marzyła się druga Ameryka. Niepoliczalne bogactwo, potęga militarna, światowa hegemonia, masakry w szkołach i na uczelniach… oj, zagalopowałem się. Natomiast zawsze Amerykanom zazdrościłem muzyki i bogactwa jej sceny. Absolutnie nie deprecjonuję naszych wykonawców, natomiast mam wrażenie, że za swojego życia nie poznam nawet promila artystów zza oceanu. Na szczęście bywa i tak, że Ameryka sama do nas przychodzi i tak jest w przypadku debiutanckiego album formacji The Feral Trees, który absolutnie, już przy pierwszym przesłuchaniu mnie zauroczył.

The Feral Trees to nic innego jak polsko-amerykańska kooperacja. Trzon zespołu tworzą muzycy puławskiego Hidden World, którzy na co dzień grają muzykę zdecydowanie bardziej gitarową, ostrą, momentami bezkompromisową. Dlaczego o tym wspominam? Bo The Feral Trees na swoim debiucie proponują osiem folk-rockowych kompozycji, tchnących pustynnym klimatem amerykańskiego południa niczym krajobrazy z pierwszego sezonu True Detective. Na tym wszystkim osadzony jest rozmarzony, enigmatyczny głos wokalistki Moriah Woods, która pochodzi i na co dzień mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jej współpraca z muzykami Hidden World z jednorazowego spotkania w studiu i nagrania kompozycji Take In To The Grave przerodziła w pełen projekt, który zaowocował płytą i koncertami. I wygląda na to, że się na tym nie skończy.

Lekko ponad 30 minut – tyle trwa debiutancka płyta The Feral Trees i ten czas zupełnie wystarcza do tego, aby nas kupić. Tak jak już wspominałem, płyta niespiesznie płynie, z niczym się nie ściga, jest czas i przestrzeń dla każdego dźwięku, dla każdego słowa w opowieściach, które snuje Moriah Woods. Z drugiej strony, cała płyta nie jest zrobiona na jeden, ciągle ten sam sposób, poszczególnie kompozycje potrafią się czymś konkretnym charakteryzować. Otwierający For Tommorow ma w sobie oniryczny, delikatny klimat niczym u Mazzy Star. Natomiast utwory jak The Traveler czy The Desert są bezczelnie bluesujące. Rustic Bones za to łączy folkowy klimat z mocno zaakcentowanym przegrywaniem na banjo przez Moriah z uwydatnionym, gitarowym brzmieniem, które jest znakiem rozpoznawczym muzyków Hidden World.

The Feral Trees - Take It To The Grave

Somehow i Dead Lines pokazują, że Moriah potrafi zauroczyć słuchacza za pomocą najprostszych środków, jak tylko jej własny głos i minimalistyczny podkład muzyczny. Old Growth z zaskakującą, mocną partią basu, jest chyba najbardziej dynamicznym kawałkiem w całym zestawie. No i utwór, od którego wszystko się zaczęło – Take In To The Grave to rzecz wybijająca się na debiucie The Feral Trees. Dostojna, krocząca, z odpowiednią przestrzenią dla śpiewu Moriah, która cudownie wyśpiewuje: Won’t let it down/I won’t leave it out again

Mam nadzieje, że kooperacja Moriah Woods i muzyków Hidden World nie skończy się jedynie na nagraniach z The Feral Trees i jeszcze nie raz zaproszą nas w muzyczną krainę amerykańskiego południa. Niektórzy recenzenci już w maju pisali na temat tego krążka, że będzie on kandydatem do płyty roku. Teraz, gdy 2015 rok nieuchronnie zbliża się do końca, słowa te mogę osobiście potwierdzić. Wspaniały, intrygujący, wciągający i uzależniający debiut sprawili mi The Feral Trees.

Fot.: Antena Krzyku

the feral trees

Write a Review

Opublikowane przez

Jakub Pożarowszczyk

Czasami wyjdę z ciemności. Na Głosie Kultury piszę o muzyce.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *