Filmy,Recenzje

Dla tych, którzy lubią się bać – James Wan – “Obecność 2” [recenzja]

Pierwsza Obecność nieoczekiwanie okazała się jednym z hitów 2013 roku, który przy nie największym budżecie zarobił ponad 300 mln dolarów. Po tym jasne się stało, że kontynuacja musi powstać, zwłaszcza że widzowie pozytywnie oceniali film. Co tu ukrywać – w dobie kiczowatych horrorów, ten naprawdę straszny zawsze będzie w cenie, a produkcja Jamesa Wana budziła przerażenie. Jednak druga część jakiegokolwiek udanego tytułu zawsze wiąże się z pytaniem, czy twórcy będą potrafili ponownie osiągnąć sukces (nie tylko finansowy). W tym przypadku mogę powiedzieć wprost: udało się.

Tym razem małżeństwo demonologów musi wybrać się do Londynu, gdzie dom samotnej matki z dziećmi nawiedza zły duch. Lorraine, początkowo niechętna do brania kolejnego śledztwa po swoich niedawnych doświadczeniach, ostatecznie przyjeżdża na miejsce wraz ze swoim mężem. Ich cel to zbadanie, czy mają do czynienia z prawdziwym atakiem nieczystych sił, czy oszustwem ze strony domowników.

Trzeba przyznać, że początek filmu nie nastraja optymistycznie. Obserwujemy dużo sztuczek właściwych dla horrorów bez wcześniejszego budowania pod nie napięcia. Tyle dobrego, że to tylko wstęp, a dalej oglądamy już właściwą historię robioną według najlepszej receptury. Gra w niej prawie wszystko. Występuje prezentacja rodziny, z którą odpowiednio blisko się zapoznajemy, a paranormalne zdarzenia i istoty wkraczają na scenę w takim tempie, że bagatelizowanie sprawy przy pierwszych dziwnych sytuacjach jest zrozumiałe. Potem przechodzimy do coraz bardziej przerażających scen, aż opanowuje nas strach, dlatego na ekran najchętniej spoglądałoby się przez palce.

Obecność 2

Napięcie nie puszcza wtedy nawet na chwilę. Świetnie wypada zapowiedź kolejnej sceny grozy – wystarczy zauważyć, że nagle stało się cicho i zbyt spokojnie, a już można spodziewać się następnego straszenia. Niektórzy mogą powiedzieć, iż świadczy to o przewidywalności filmu, lecz zupełnie się z tym nie zgadzam. To właśnie powoduje, że on wciąga, a choć chciałoby się wcisnąć stop i oswoić się z obejrzanym właśnie momentem, to ogląda się dalej (zresztą w kinie to nawet stop nie da rady wcisnąć…). Poza tym pojawiają się bardziej zaskakujące triki, powodujące drygnięcie lub nawet podskoczenie na fotelu. Obecność 2 to wzorcowy horror. Lubicie się bać? Powinniście go zobaczyć.

Drugą część od pierwszej odróżniają elementy humorystyczne. W żadnym stopniu nie burzą mroczności filmu, lecz doskonale rozluźniają atmosferę – nie jakoś bardzo, ale na tyle, że trudno się nie uśmiechnąć. Jednak skoro jest się przestraszonym, to pojedyncza zabawna scena może skończyć się nawet wybuchem śmiechu. Te momenty zostały znakomicie wplecione w seans – występuje ich zaledwie kilka i współgrają z pozostałą zawartością. Przecież nie samym horrorem człowiek żyje, prawda? Dowodzi tego także para bohaterów, która przychodzi na ratunek zdesperowanej rodzinie, ale pomoc nie ogranicza tylko do pokonania demona. To dobrzy ludzie, tacy, którym się kibicuje i ufa.

Obecność 2

Zło jest jednak potężne, co nie ulega wątpliwości. Tym bardziej dziwi więc sposób pokonania go. Warrenom poszło zdecydowanie za łatwo, ale sama sprawa od strony fabularnej i tak prezentuje się bardzo dobrze. Od horrorów raczej nie oczekuje się ciekawej historii, a tu dostajemy scenariusz, który może pochwalić się chociaż jednym zdumiewającym zwrotem akcji. Z drugiej strony czasami przedstawiona opowieść wypada mało wiarygodnie – wcale nie chodzi tu o jej fantastyczność, lecz o trochę naciągany rozwój sytuacji (przyczepiłbym się do dwóch scen, nie więcej).

Istotnym atutem Obecności 2 jest jej czas trwania – ponad dwie godziny. Czuć, że to długi film, a dzięki temu również pełny. Gdy akcja na dobre się rozkręca, widzowi nie pozostaje nic, tylko oglądać z przeświadczeniem, że do końca jeszcze daleko. Ten środek – straszący i w zupełności wciągający – jest tak sycący, że zakończenia spodziewałem się jakieś dwadzieścia minut przed jego nadejściem. Gdy do finału zaś doszło, tempo akcji i napięcie wcale nie spadło. Można było tylko skończyć film bardziej dramatycznie, ale szczerze mówiąc, żadna niedoskonałość w przypadku tej produkcji mi nie przeszkadzała.

Obecność 2

Obecność 2 to rewelacyjny horror, który wykorzystuje najlepsze triki do wystraszenia widza. Seans grozy został połączony z małą, aczkolwiek wyraźną dawką humoru i bardzo udaną historią. Trudno jest mi powiedzieć, czy druga część wypada lepiej od pierwszej, jednak poziom obu na pewno należy do wysokich. Nie mam nic przeciwko zobaczeniu w przyszłości trzeciej odsłony zmagań Warrenów z nadnaturalnymi zjawiskami, jeśli będzie odpowiadał za nią James Wan. To on dotychczas stał za kamerą, a efekty jego pracy robią świetne wrażenie. W dziesięciopunktowej skali film zasłużył na mocną dziewiątkę.

Fot.: Warner Bros.

Podobne wpisy:

Avatar

Student dziennikarstwa i miłośnik fantastyki. Uwielbia czytać książki (fantastyczne) oraz oglądać filmy i seriale telewizyjne (nie tylko fantastyczne). Nie ma nic przeciwko dobrej grze, zwłaszcza z gatunku cRPG, ale ostatnio częściej grywa w Fifę. Piłka nożna to jego pasja, lecz zdarza mu się śledzić zmagania w innych dyscyplinach sportowych - gdy jest komu kibicować.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *