Komiksy,Recenzje

Lis i ptak – Gustavo Borges, Cris Peter – „Płatki” [recenzja]

Płatki
Płatki

Być może narażę się wielu ludziom, mówiąc, że żyjemy w czasach egoizmu, ale właśnie tak postrzegam nasze społeczeństwo. Nie mówię tu o zdrowym egoizmie, bo ten nie tylko jest nam potrzebny do funkcjonowania, ale wręcz wpisany w nasze DNA, tylko o egoizmie, którego fundamentem jest obojętność na drugiego człowieka. Z bezinteresowną pomocą można spotkać się obecnie bardzo rzadko. Nie mamy ani czasu, ani ochoty, by zainteresować się znajomym, a co dopiero obcym człowiekiem. Przechodzimy obok ludzi, którzy czasem nie potrzebują więcej niż naszego uśmiechu, wyciągniętej dłoni, miłego słowa, ale mijamy ich niemo i odwracając wzrok, bo tak bardzo jesteśmy skupieni na własnym życiu i własnych problemach. Co również nie jest niczym dziwnym – zabiegane życie to dzisiaj norma, podobnie jak bagaż trosk, który codziennie dźwigamy na plecach. Jednak bezinteresowna pomoc może być początkiem wspaniałej przygody, może sprawić, że zyskamy przyjaciela na całe życie, może również okazać się właśnie darem życia. W piękny, niemy sposób opowiada o tym komisk Płatki, brazylijskich twórców – Gustavo Borgesa i Cris Peter.

Mroźna i długa zima zaczyna porządnie dawać w kość mieszkańcom lasu, w dodatku jeśli nic się nie zmieni – zbierze żniwo, po którym nastanie smutek i żałoba. Brakuje jedzenia, owszem, ale najgroźniejszym wrogiem zwierząt okazuje się zimno. Mały lisek w trosce o siebie i ojca wyrusza w głąb lasu w poszukiwaniu drewna na opał, które skryło się pod nieprzeniknionym, białym puchem. Dla słabego, przemarzniętego lisiego ciałka nawet urwanie suchego badyla stanowi wyzwanie i choć postanawia mu mimo wszystko sprostać, to jedna sucha gałąź nie wystarczy, by ogrzać siebie i tatę. I nagle na drodze naszego bohatera staje tajemnicza postać, któa nie wiedzieć kiedy wyłoniła się z bieli. Dziwaczny ptak, który stąpa na długich, chudych nogach, ściąga z głowy cylinder, wysypując spod niego chrust i ofiaruje go nieznajomemu. Choć nic o sobie nie wiedzą, wspólnie zmierzają do domu zanieść opał. Jednak gdy zbliżają się do drzwi, lisek powstrzymuje nieznajomego pomocnika przed wejściem i w zasadzie… zamyka mu drzwi przed dziobem. To na szczęście tylko chwilowe, bo już za moment ptak zostaje zaprosozny do środka. Syn musiał powiedzieć ojcu, że wpuści nieznajomego do domu.

Tata liska odczuł bardzo poważnie skutki mroźnej zimy – teraz jest poważnie chory, a uporczywy kaszel nieznośńie uprzykrza mu życie. Jednak i tym razem z pomocą przychodzi wysoki przyjaciel – z magicznego cylindra wyciąga nie tylko zabwane rzeczy, które poprawiają humor lisiej rodzinie, ale przede wszystkim kwiat, z którego płatków zaparza choremu herbatę. Ów napój stawia go na nogi, a mały lisek jet niezmiernie szczęśliwy, że tata wraca do zdrowia. Zimowy przybysz jeszcze raz pomoże zupełnie nieznajomym, nie pytając o powód, nie licząc na podziękowania czy rewanż, a robiąc to po prostu z dobroci serca i dlatego, że miał taką możliwość. Jednak Płatki mają wbrew pozorom zakończenie słodko-gorzkie, dające nadzieję i stanowiące morał, ale także smutne. Często jednak to właśnie takie zakończenia i takie historie mają najmocniejszy wydźwięk; smutek, celowo zaznaczony w nich przez twórców, jest tam z jakiegoś powodu – by wzmocnić przekaz, by opowiedzieć o jakichś wartościach.

Płatkach tymi wartościami są rodzina, przyjaźń, bezinteresowność, radość odczuwana z drobnych rzeczy. Natomiast jego największą wartością jako komiksu jest to, że opowiada o tym wszystkim bez słów, posługując się jedynie wspaniałymi, sentymentalnymi rysunkami autorstwa Gustavo Borgesa. Komiksy posługujące się wyłącznie obrazem nie są wyjątkowo często spotykane, jednak można stworzyć takie dzieło i wciągnąć bez reszty czytelnika w opowiadaną historię. Udowodnił to między innymi nasz rodak, Sebastian Skrobol, kiedy oddał w ręce czytelników Quiet Little Melody. Płatki są opowieścią spokojniejszą, toczącą się wolniej i skupiającą się w niezwykle intensywny sposób na emocjach, które tkwią nie tyle na twarzach postaci, co między ich duszami. Wolne tempo akcji pozwala na dokładniejszą kontemplację wartości, które próbują przekazać nam autorzy, ale także pozwala nacieszyć się wizualną stroną komiksu. Ta natomiast wprowadza nas w świat najpiękniejszych baśni dla dzieci, w świat, w którym kolory zawsze współgrają z emocjami bohaterów, w świat personifikacji, dzięki której lisia rodzina i wysoki ptak mogą współdzielić z ludźmi między innymi współczucie i empatię (zazwyczaj im odmawianą), ale także zachowywać się typowo fizycznie w sposób jak najbardziej ludzki. Wybierając taki sposób przedstawienia tej historii, w dodatku jednym z głównych bohaterów czyniąc lisa, Gustavo Borges zdaje się zresztą składać hołd pradziadkowi gatunku, jakim jest bajka, a więc Ezopowi. Gdyby to on odpowiadał za nadanie tytułu temu komiksowi, zapewne brzmiałby on po prostu Lis i ptak.

Kreska brazylijskiego artysty nie jest może szczególnie innowacyjna, ale w Płatkach wszystko zdaje się mówić, że powrót do starych, dobrych wartości i środków przekazu może okazać się jedynym słusznym wyborem, jeśli chcemy zachować człowieczeństwo – także w lisich i ptasich ciałkach. Lisek i tajemniczy ptak z cylindrem na głowie to, jak przystało na ów gatunek, wizualne przeciwieństwa. Ten pierwszy jest niski, krępy, a jego postać, jeśli porównać ją do figury geometrycznej, przypomina kwadrat. Natomiast ptak jest wysoki, bardzo szczupły, a jego postać w górę wyciąga dodatkowo wspomniane już wcześniej nakrycie głowy. Spore kadry graniczą w komiksie również z ich przeciwieństwami, na których uwiecznione zostały zbliżenia uwypuklające pewne sytuacje, jak na przykład podanie kubka z parującym, dobroczynnym napojem. To sprawia, że mimo iż w dziele tym brakuje tekstu, to czytelnik doskonale wie, na co zwracać uwagę i co jest w danym momencie najistotniejsze. Rysunki Borgesa sprawiają, że we wspomnieniach wracają do nas dawne bajki i kreskówki – te z czasów, kiedy animacja komputerowa nie zawojowała jeszcze świata, a postaci były pełne wdzięku i urocze, choć pozbawione niektórych szczegółów.

Również kolory w Płatkach, za które odpowiedzialna jest Cris Peter, budują klimat omawianego tu dzieła. Na stronach dominuje błękit i rozmyty pomarańcz, które na zmianę tworzą wrażenie zimna, które panuje na zewnątrz lisiej chatki, i ciepła, będącego atutem jej wnętrza. Barwy użyte przez artystkę nominowaną do Nagrody Eisnera to niemal wyłącznie pastele, a zabieg ten sprawia, że opowiadana nam historia zdaje się rozgrywać się w jakimś innym świecie – rządzącym sę innymi prawami, bardziej metaforycznymi, ale jednocześnie  tymi samymi emocjami, co w naszym, ludzkim. Zamglone kadry, pastelowe krajobrazy i rozmyte barwy czynią tę historię w pewien sposób oniryczną, choć bez odmówienia jej praw co do słuszności głoszonych przekonań. Jej wizualny wydźwięk jest uroczy i być może niektórym może wydawać się infantylny, ale to tylko podkreśla jego poważny charakter na płaszczyźnie tematycznej.

Płatki to dzieło ryzykowne, bo któż dzisiaj sięga po komiks o superbohaterach, którzy zamiast przemocą, pomagają innym drobnymi gestami, poświęcając jednak – w ogólnym rozrachunku – właściwie wszystko? Któż dzisiaj sięga po komiks bez słów, bez żartobliwych dialogów i kąśliwego narratora? A przecież ryzyko się opłaciło, bo powstał komiks tak czysty i niewinny, zarówno w formie, jak i w przekazie, że czytając go, wydaje nam się, że właśnie tak naprawdę powinien działać świat. Czy jednak Płatki to dzieło bardziej dla dorosłego, czy dla młodszego czytelnika? Jest to bardzo trudne pytanie, na które, mam wrażenie, nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. Na pewno nie zasugerowałabym tej publikacji jako lekturę dla pięciolatka, ale dla starszego dziecka już na pewno. A dorosły? Wierzę, że odnajdzie w tej opowieści to, o czym zapominamy na co dzień, co powinno być domeną naszego gatunku, choć najczęściej spotykane jest właśnie w bajkach, w których zwierzęta obdarowywane są przez swoich twórców bardziej szlachetnymi uczuciami niż ludzie.

Fot.: Timof i cisi wspólnicy

Avatar

Redaktor naczelna i korektorka; absolwentka dyskursu publicznego na Uniwersytecie Śląskim. Czyta prawie wszystko i recenzuje nie mniej, powtarzając sobie w duchu za Josifem Brodskim: "Znając nasze dość niskogatunkowe czasy, przybijam dumny stempel: 'towar drugiej klasy' na swe najlepsze myśli i niech jutro młode przyjmie te doświadczenia z walk o każdy oddech".

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!