Diagnoza społeczeństwa – Ruben Östlund – „The Square” [recenzja]

Czy istnieje na świecie miejsce, po zajęciu którego będziemy czuć się bezgranicznie bezpieczni? Co mogłoby stać się dziś ludzkim azylem? Na te pytania niekoniecznie odpowiada Ruben Östlund, lecz z pewnością przyczynia się do ich powstania. Jego produkcja The Square obnaża przywary współczesności. Obojętność, wyrachowanie, zanikające relacje międzyludzkie na rzecz tych międzysmartfonowych. Prezentuje problemy ze świata sztuki, mediów, ustroju (szczególnie szwedzkiego) i funkcjonowania w społeczeństwie, a czyni to za pomocą interesującego ciągu przyczynowo-skutkowego.

W pierwszej scenie filmu Christian, dyrektor szwedzkiego muzeum sztuki współczesnej, budzi się na sofie i zostaje poinformowany, iż za chwilę czeka go kolejny wywiad. Po kilku minutach stawia się w sali muzealnej, gdzie ma rozmawiać z niezbyt inteligentną i niezdarną dziennikarką (świetna Elisabeth Moss). Na pytanie, co może być ważne dla funkcjonowania instytucji sztuki, odpowiada: pieniądze. Od tej pory wszystko kręci się wokół tego tematu. Jako bogaty i nonszalancki znawca sztuki nie skupia się zbytnio na wartościach przyziemnych, zdaje się chodzić z głową w chmurach. Czymże natomiast jest sztuka? Christian zastanawia się, obrazując: czy gdyby torebkę dziennikarki umieścić w muzeum, stałaby się automatycznie dziełem sztuki? Reżyser tym samym zwraca uwagę na cienką granicę, jaka dzieli bezwartościowość od eksponatów, a także prezentuje refleksję na temat współczesnej sztuki: może być nią wszystko. Zależy tylko, czy we wszystko uwierzą ludzie.

Wątkiem wiodącym dzieła jest przygotowywanie przez muzeum nowej wystawy. Najnowszy muzealny eksponat to kwadrat wycięty w kostce brukowej, tytułowy The Square, z tabliczką: Ten kwadrat jest azylem zaufania i troski. W jego obrębie wszyscy mamy równe prawa i obowiązki. Nieważne, czy mowa o pomocy w zasznurowaniu buta, czy uratowaniu życia. Koncept ten jednak musi zainteresować media, a nie jedynie stałych bywalców galerii. Co ciekawe, w kwadracie miejsca nikt nie zagrzewa. Inna zwracająca uwagę wystawa to usypane na wzór popiołu kopce żwiru i szyld na ścianie: YOU HAVE NOTHING, a także sprzątający, który niekoniecznie dba o to, by dzieła nie naruszyć. W takiej sytuacji można albo dzwonić do firmy ubezpieczeniowej, albo… udając, że nic się nie stało, usypać je od nowa. Nie zdradzę, co wybrał dyrektor – o tym należy przekonać się, oglądając. Tak samo jak o tym, w jaki sposób odnaleźć skradziony portfel i telefon, wiedząc dzięki GPS-owi, w jakim zasięgu się znajduje, oraz czy warto pisać anonimowe listy oskarżające o kradzież.

Nieporadność w funkcjonowaniu w społeczeństwie to kolejna diagnoza stawiana przez Rubena Östlunda. Brak zaufania, strach przed nieznajomymi i częsty introwertyzm – oto, co sprawia, iż coraz trudniej o naturalnie spontaniczne nawiązywanie relacji z drugim człowiekiem. Odwzorowanie miasta, w którym każdy idzie z telefonem, nie zwracając uwagi na nikogo innego, zostało zderzone ze społecznością żebraków, których wątek stanowi jeden z tematów przewodnich filmu. Brak empatii, oddalanie wyrzutów sumienia i słynne nie mam drobnych, a z drugiej strony prośba żebrzącej o ciabattę z kurczakiem, ale bez cebuli. Zarysowanie sytuacji, które można spotkać zarówno na krakowskiej ulicy Floriańskiej, w warszawskim metrze, na Nowym Świecie czy na barcelońskim Placu Katalońskim i stacjach kolejowych (choćby Tiburtina) w Rzymie. Powszechne zjawisko ukazane zostaje z wielu perspektyw, ale chyba najważniejsza to wykorzystanie go jako szokującej reklamy najnowszej muzealnej wystawy: żebrzące dziecko, które po wejściu do kwadratu-azylu, wybucha… O dalszych konsekwencjach tego pomysłu niczego nie wyjawię.

Celne wskazanie palcem na medialny PR, a także na pracę dziennikarzy w dziedzinach kultury i sztuki, może zastanowić. Przyznać należy jednak, iż trafność użytych odniesień przez reżysera jest niebywała. Satyra nie tylko świata artystycznego, ale również medialnego, przejawia się chociażby w ukazaniu tendencji do braku poczucia odpowiedzialności za rozpowszechniane treści, a także efektu viralowego i nastawienia nie na wartość merytoryczną, ale na zysk. A to dostrzec można szybko, otwierając w przeglądarce pierwszą lepszą stronę internetową, krzyczącą nagłówkami. Jak stwierdza sam reżyser: Tragiczną ironią jest to, że media społecznościowe stały się najlepszym narzędziem promocyjnym dla organizacji terrorystycznych. (…) Kilka lat temu dziennikarska etyka nie pozwoliłaby na pokazywanie w gazetach czy telewizji szokujących, wątpliwych bądź zmanipulowanych obrazów. (…) Teraz dopóki zdjęcie ma wybuchową zawartość, nie ma znaczenia, czym ta zawartość jest. W The Square oglądający stają się świadkami istnienia alternatywnego świata, będącego jednocześnie odbiciem lustrzanym rzeczywistości. Na celowniku znajduje się też poprawność polityczna, szczególnie w scenie spotkania z wielkim artystą, kiedy z ust chorego na zespół Tourette’a widza sypią się obelgi, co jest akceptowane przez pozostałych uczestników i prowadzącą.

Wyjątkowo dopracowane, ciekawe i estetyczno-symetryczne kadry robią spore wrażenie na odbiorcy. Potęguje je fantastyczna, oszczędna gra aktorska oraz dopasowane muzyczne tło. Wcielający się w głównego bohatera Claes Bang tworzy na ekranie realistyczną więź emocjonalną z córeczkami, odnoszącą się do efektu gry zespołowej, którego wątek przewija się w produkcji wielokrotnie. Bardzo interesującą kreację prezentuje także Terry Notary (King Kong w filmie Kong: Wyspa Czaszki), odgrywający zaskakujący performance na sali wypełnionej eleganckimi gośćmi, wykrzykując, sapiąc i poruszając się o drewnianych kulach, przywołując na myśl sylwetkę homo habilis.

Czarna komedia nagrodzona Złotą Palmą festiwalu w Cannes nie tylko traktuje o idei zaufania, ale podkreśla potrzebę rewaluacji obecnych wartości społecznych. Pytanie: Czy może mi pan pomóc? ignorowane przez właściwie wszystkich, okazuje się wstępem do znakomitego wejścia w tematy psychologii tłumu, zwracając uwagę na reakcje stresowe, panikę czy jednoczenie się. To ambitne i wymagające kino, będące jednocześnie pełnym poczucia humoru, które pochwala sam Pedro Almodóvar. Jak podsumował pewien wątek Christian: Uprzedzenia mówią o społeczeństwie. A o uprzedzeniach mówi dwuipółgodzinny The Square.

Ocena: 9/10

Fot.: Gutek Film

Małgorzata Kilijanek

Pasjonatka kina, muzyki i literatury, a także sportu, w szczególności siatkówki. Filmowo ceni różnego rodzaju dramaty i filmy psychologiczne, a także kino niezależne. Muzycznie - głównie brzmienia alternatywne. W literaturze wybiera różnego rodzaju powieści, często o tematyce egzystencjalnej, psychologicznej, ale nie stroni od dzieł biograficznych i podróżniczych. Swoimi recenzjami dzieli się z czytelnikami Głosu Kultury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *