Amerykańskie lato

Epidemia przemocy – Alex Kotlowitz – „Amerykańskie lato. Depesze z ulic Chicago” [recenzja]

Jeśli Chicago kojarzy się Wam głównie z jeziorem Michigan, rzeźbą Cloud Gate i Willis Tower, to Amerykańskie lato. Depesze z ulic Chicago pokaże Wam zupełnie odmienną i bardziej i niebezpieczną twarz tego amerykańskiego miasta. Alex Kotlowitz ukaże nam wspomnienia mieszkańców, u których przemoc tak mocno zakorzeniła się w rzeczywistość, że  w pewien sposób do niej przywykli. I to jest najbardziej przerażające. 

Swobodny dostęp do broni w Stanach Zjednoczonych od dawna wzbudza kontrowersje wśród Europejczyków. U jednych rośnie ekscytacja na wieść o łatwym dostępie do broni palnej, inni zaś dostają gęsiej skórki na samą myśl, co z taką wolnością zrobiliby mieszkańcy Europy. Mimo iż wiele osób nagminnie usprawiedliwia amerykańską przemoc i częste strzelaniny wspomnianym dostępem do broni (który, wbrew pozorom, w kilku stanach nie jest aż tak swobodny), to warto podkreślić, że bezprawie nie rodzi się w spuście pistoletu. To człowiek jest głównym czynnikiem niosącym śmierć i zniszczenie. Nie zmienia to faktu, że niektórzy Amerykanie kupują broń jak cukierki, jednak na ulicach pewnego „wietrznego miasta” posiadanie pistoletu wiąże się nie tyle z obroną, ile z warunkiem przetrwania i doczekania dorosłości.

Historie przemilczane

Jak wspomina sam autor, Chicago nie znajduje się nawet w czołowej dziesiątce najniebezpieczniejszych miast w Stanach Zjednoczonych. Niemniej jednak właśnie to słynne miasto stało się symbolem społecznego upadku i moralnego skażenia. Mieszkańcy Chicago od lat walczą z wyniszczającą mieszkańców chorobą, niewidzialną epidemią uśmiercającą nawet dzieci, a z którą nikt nawet nie próbuje walczyć. Zbiera swoje żniwo w domach, na ulicy, w szkołach i na dziecięcych przyjęciach. W samochodzie i w drodze do przedszkola. Epidemia strachu i nieuzasadnionej przemocy.

Amerykańskie lato. Depesze ulic z Chicago stanowi zbiór krótkich reportaży opisujących spotkania autora z mieszkańcami Chicago, którzy na własnej skórze przekonali się, jak destrukcyjne potrafią być spotkania z nieuzasadnioną (i często wręcz niespodziewaną) przemocą. Aby podkreślić istotę tego problemu, Alex Kotlowitz nie przedstawia tylko historii rodzin ofiar, ale udziela głosu byłym gangsterom, pokazującym życie w szeregach najniebezpieczniejszych gangów; więźniom, którzy nie zawsze okazują się zimnokrwistymi mordercami; matkom, które straciły swoje dzieci; nastolatkom żyjącym w nędzy, a także wdowom, dziennikarzom, świadkom, politykom… Mamy tutaj całą śmietankę chicagowskiej rzeczywistości tworzącą znakomity obraz przemocy, która w odróżnieniu od filmowej walki ze złem, dotyka ludzi, których życie i tak już nie rozpieszcza. Amerykańskie lato uwypukla falę przemocy dręczącą to amerykańskie miasto, jednocześnie potrafi ukazać skalę tego problemu bez zasypywania nas suchymi statystykami, lecz jednocześnie nie umniejsza zjawisku przemocy dręczącemu to miasto.

Bezpieczna przestrzeń

Książka napisana jest w bardzo przyjemny sposób, a sam reportaż mocno odbiega od policyjnych statystyk czy badań naukowych doszukujących się źródeł owej agresji. Przez większość lektury odczuwa się wrażanie, jakbyśmy słuchali historii opowiadanych przez naocznych świadków, co buduje solidną więź między czytelnikiem a bohaterami reportażu. Amerykańskie lato daje głos bezpośrednim „uczestnikom” amerykańskiego bezprawia, tworząc dla nich bezpieczną przestrzeń do opowiedzenia swojej historii, która w gąszczu cyfrowych i papierowych mediów gubi swoją wiarygodność. Ileż to razy sami czytaliśmy artykuły głoszące: „X-letnia kara więzienia dla mordercy Y”? Natychmiastowo w głowie większości czytelników rodzi się myśl o słusznej karze, bestialskiej zbrodni i chęci zemsty na oprawcy. Jest to jak najbardziej naturalny mechanizm, w końcu, każdy z nas marzy sprawiedliwości i karze adekwatnej do uczynku. Jednak Amerykańskie lato trochę tutaj komplikuje tę sprawę, gdyż zjawisko przemocy w Chicago nabrało tak „surrealistycznego”, niemożliwego do wyjaśnienia wymiaru.

Nie jestem mordercą, choć zabiłem

Okazuje się, że nie każdy oskarżony o zabójstwo jest bestialskim mordercą, a ci, którzy mogą za takich uchodzić (pomimo dokonanych zbrodni), wciąż żyją na wolności. Jednak w tym przypadku to nie sądy i policja stoją na straży sprawiedliwości, a ulica – najczęściej w postaci lokalnych gangów. Świadkowie i rodziny ofiar często stoją przed trudnym wyborem, doszukując się zadośćuczynienia, jednak w miejscu, gdzie możesz zginąć, idąc na zwykłe zakupy, posiadanie wrogów wiąże się z podpisaniem na siebie wyroku. Jak rozwiązali to niektórzy bohaterowie? To już zostawiam do odkrycia Wam. Lecz Amerykańskie lato nie doszukuje się tu sprawiedliwości czy odpowiedzi na pytanie o źródło przemocy. Lektura staje się swego rodzaju hołdem wobec ofiar, których historie zostały przemilczane; stali się jedynie kolejnymi cyframi w rejestrze ofiar walk ulicznych i strzelanin. Bohaterowie doświadczyli różnych form przemocy: jedni stracili swoje dzieci, inni z powodu ubóstwa upatrywali poprawy sytuacji ekonomicznej w gangsterce. Autor tutaj nie krytykuje ich wyborów, decyzji czy trudnych emocji. Daje im miejsce, aby przedstawić swoją historię, która znacznie różni się od tych pokazywanych w mediach. Co złego spotkało tych ludzi? Nic nie jest całkowicie czarne bądź białe, a każdy, nawet najgroźniejszy gangster, ma swoją tragiczną historię, która doprowadziła go tego miejsca. Nie wszyscy zbrodniarze, o których przeczytamy, dołączyli do lokalnych gangów dla samej adrenaliny bądź kierowani wrodzoną chęcią czynienia zła.

Społeczeństwo Chicago wydaje się bardzo spolaryzowane: dzielnice nędzy sąsiadują z wysokimi wieżowcami i luksusowymi willami. Bogactwo mieszka obok biedy i nędzy, które stanowią idealne środowisko dla rodzącej się przemocy. Nie mam tutaj zamiaru bronić każdej ze zbrodni, która dotknęła bohaterów książki, gdyż nie ulega dyskusji, że każda forma przemocy działa destrukcyjnie na swoje ofiary. Jednak Amerykańskie lato zdecydowanie daje do myślenia i zmusza do refleksji nad samą istotą ludzkiego zła i źródeł przemocy. Czy gdyby mieszkańcy borykający się ubóstwem dostali należyte wsparcie, to czy fala przemocy nie zostałaby stopniowo wygaszana? Czy dogodniejszy dostęp do pracy nie zmuszałby młodych ludzi do handlu narkotykami i pracą dla gangów?

Mówi się, że czas leczy rany, jednak w przypadku bohaterów reportażu Amerykańskie lato pozostawia on odpychające blizny, których ból będzie dokuczać już do końca życia. Chicagowska przemoc niczym zabłąkane kule, zbierając okrutne żniwo, atakuje przypadkowych przechodniów, powodując ogrom cierpienia i powolną śmierć. Stają się oni kolejnymi numerami w policyjnych statystykach, jednak w tym mrocznym tunelu jest odrobina światła. Amerykańskie lato daje głos tym niewypowiedzianym historiom i składa hołd wszystkim ofiarom. Bo jak wspomina sam autor:

W rzeczy samej jest to książka o śmierci – ale o śmierci nie da się opowiadać, nie czcząc życia. 

Fot.: Wydawnictwo Czarne


Przeczytaj także:

Recenzja książki Grobowa cisza, żałobny zgiełk

Amerykańskie lato

Write a Review

Opublikowane przez

Natalia Trzeja

Piszę, więc jestem. I straszę w horrorach. Bu.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.