Miłość z tajemnicą – Rosie Walsh – „Bez słowa” [recenzja]

Bez słowa Rosie Walsh nie jest zwykła książką o miłości. Bohaterowie znają się tydzień i się w sobie zakochują. Potem on znika. Okazuje się, że mają wspólną przeszłość, która nie jest łatwa i nadal boli wiele osób.

Sarah przeżyła z Eddiem siedem idealnych dni. Jednak czytelnik nie otrzymuje sielankowej historii. Drogi zakochanych się rozchodzą i pojawia się pytanie, czy wszystko skończy się jednak happy endem? Nie będę zdradzać Wam zakończenia. Sarah szuka chłopaka, który wręcz zapadł się pod ziemię. W pewnym momencie pojawiają się sygnały, które świadczą o tym, że Eddie jednak szuka z nią kontaktu. Sarah widzi na Messengerze trzy kropki, które świadczą o tym, że chłopak pisze do niej wiadomość, ale ostatecznie jej nie wysyła. W końcu młodzi spotykają się i podczas tego spotkania okazuje się, że łączy ich przeszłość, nadal bolesna – zarówno dla Eddiego, jak i Sarah. Pojawia się pytanie, czy między nimi i wydarzeniami z przeszłości jest miejsce na miłość. Czy w takiej sytuacji można kochać drugą osobę, czy jednak związek jest w tej chwili niemożliwy?

Jest to lekka książka obyczajowa, mimo tego że porusza problem samotności, żałoby i straty ukochanej osoby z rodziny. Powieść jest dobrze napisana, czyta się ją szybko i przyjemnie. Autorka stawia w roli narratora samych bohaterów. Możemy więc poznać punkt widzenia niektórych z nich. Jak dla mnie jest to typowy romans, który realizuje mocno już utarty schemat. Dwójka młodych ludzi, którzy się w sobie zakochują, potem następuje niespodziewany (choć dla czytelnika oswojonego z konwencją – oczekiwany) zwrot akcji, w wyniku którego dochodzi do rozstania ukochanych. Na końcu młodzi szczerze rozmawiają, a czytelnik oczekuje na jak najszybszy happy end i wylewa morze łez nad losem bohaterów, ponieważ miłość zwycięża nad wszelkimi innymi kwestiami. Jedynym, co odróżnia tę książkę od innych pozycji, które opowiadają historie trudnych miłości, jest wspomniany wcześniej zwrot akcji, który w Bez słowa jest nieoczywisty i nietypowy jak na tego typu powieści.

Sam tytuł nawiązuje do rozstania – rozstania bez słowa pożegnania. Eddie odchodzi bez wyjaśnienia, a Sarah próbuje się dowiedzieć, co się właściwie stało. Przecież nie można tak po prostu przekreślić perfekcyjnie spędzonego wspólnie tygodnia. Pozostaje bez słowa przeprosin i wyjaśnień na długo. Milczenie jest znaczącym elementem książki. Ale mowa tu nie o panowaniu absolutnej ciszy i braku jakiejkolwiek komunikacji między bohaterami, ale milczeniu dotyczącym ukrywania prawdy, która jest istotna, aby rozwiązać tajemnicę oplatającą tę historię.

Nie rozumiem ogromnego zachwytu nad tą książką, który ogarnął Internet. Przejrzałam wiele portali z recenzjami Bez słowa i w zasadzie większość czytelników jest zachwycona. Internauci piszą o niesamowitej psychologii postaci. Na jednym z portali została oceniona na prawie osiem punktów na dziesięć. Ja osobiście aż tak się nie zachwyciłam. Jednak należy pamiętać, że jest to debiut Rosie Walsh. Bez słowa jest udaną próbą pisarskiego talentu autorki, ale nie wywołuje wielkiego „WOW”. Podoba mi się połączenie romansu z thrillerem i z jakąś, przez dłuższy czas niewyjaśnioną, tajemnicą. Warto przeczytać, choć ja czekam na więcej. Głęboko wierzę w to, że kolejna powieść Rosie Walsh zwali mnie z nóg. Potrzeba tylko nieco więcej pisarskiego doświadczenia.

Fot.: Zysk i S-ka 

Write a Review

Opublikowane przez
Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.