Podeszliśmy do tematu z szacunkiem – wywiad z Grzegorzem Kowalczykiem z formacji Lustro

Lustro

Formacja Lustro powróciła z nowym wydawnictwem zatytułowanym Gloria Victis, na treść którego składają się zaaranżowane na modłę współczesnego rocka partyzanckie szlagiery, jak chociażby nieśmiertelny Pałacyk Michla. Powiem szczerze, że doskonale słucha mi się tego zestawu, który pomimo ciężaru gatunkowego, kipi wręcz pozytywną energią. O płycie i najbliższej przyszłości zespołu w wywiadzie dla nas opowiedział gitarzysta – Grzegorz Kowalczyk. Zapraszam do lektury.

Trochę fani czekali na kolejną płytę. Skąd taka przerwa?

Jeśli mówimy o przerwie, to właśnie w aspekcie wydawniczym. Cały czas tworzyliśmy, koncertowaliśmy zajmowały nas różne projekty. Mieliśmy „perturbacje” składowe. Na dwa lata opuścił nas Konrad Przerwa. To był czas szukania różnych dróg. Wiele z nich okazało się donikąd. Na szczęście w styczniu 2015 roku nasze drogi z Konradem zeszły się w jedną i znów jesteśmy w „korzennym” ognistym składzie. Od tego momentu płyta powstała w ciągu roku. To chyba dobry czas? Zwłaszcza że jeżeli chodzi o nowe kompozycje, mamy już z czego wybrać na następną. Więc fani, bądźcie czujni!

Nagraliście dziesięć, jak czytamy w zapowiedziach prasowych, partyzanckich szlagierów. Dlaczego właśnie na nową płytę wybraliście taki repertuar?

Pomysł z płytą Gloria Victis dojrzewał wraz tą częścią naszej działalności. Ładnych kilka lat temu pasjonat historii w zasadzie człowiek-historia, Przemek Bednarczyk, zwrócił się do nas z propozycją przygotowania aranżacji kilku piosenek o tematyce partyzancko-patriotycznej na potrzeby widowiska towarzyszącemu odsłonięciu tablicy upamiętniającej ofiary nazizmu. „Ogarnęliśmy” temat po swojemu i wykonaliśmy te utworu. Pozytywny, emocjonalny odbiór, z jakim się spotkały, zaowocował naszym udziałem na kolejnych widowiskach oraz stałym powiększaniem repertuaru na przestrzeni kilku lat. Wielokrotnie pytani, gdzie można kupić nasze płyty z tym repertuarem, postanowiliśmy w 2015 znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Okazuje się, że dużo tych standardów posiada potencjał, rzekłbym komercyjny, do stania się przebojem – płyta wpada w ucho i jest bardzo melodyjna. Byliście zaskoczeni takim rezultatem? Zaplanowaliście sobie to właśnie tak?

Może to „nieprofesjonalne”, ale jeśli chodzi o muzykę, nigdy nie planujemy i nie określamy grup docelowych, nie szacujemy komercyjności utworu i aranżu. Myślę, że podejście do utworu z sercem, ze szczerością plus odrobina talentu to klucz, by być dobrze odbieranym. A pozytywny odbiór zaskakiwał nas od początku. Lubimy być zaskakiwani.

Nie boicie się, że takie aranże spowodują głos krytyki, że zbyt lekko podeszliście do tematu?

Nie. Zdecydowanie nie. Chociaż oczywiście zdaję sobie sprawę, że komuś to może się nie podobać. Tak jest i nie chcemy nikomu odmawiać prawa do własnego zdania. Pamiętam taką sytuację, która do dziś utwierdza mnie w przekonaniu, że podeszliśmy do tematu z szacunkiem. To był nasz koncert w miejscowości Tczów 11 listopada – nie pamiętam roku. Uroczystości, które się tam odbywały oprócz obchodów Dnia Niepodległości, upamiętniały hitlerowską zbrodnię dokonaną w czasie II wojny światowej właśnie tego dnia. Miejscowość mała, wiele osób biorących udział to krewni ofiar i… nasz koncert. Byliśmy pełni obaw, zwłaszcza gdy po koncercie w naszą stronę kieruje się grupka kobiet, których młodość przypadała w okresie świetności Pana Mieczysława Fogga. To, co od nich usłyszeliśmy o naszej muzyce, a zwłaszcza od jednej Pani, której emocje zdradzały mokre oczy, przekonało nas, że forma, w jakiej przekazujemy te utwory, jest ok. I będziemy to robić dalej.

Moje poprzednie pytanie wynika też z tego, że muzyka, a szczególnie rock/metal patriotyczny, w moim przekonaniu „skażona” jest przesadną pompatycznością, jest zdecydowanie zbyt poważna, że aż momentami zakrawa to na autoparodię, czego moim zdaniem dowodem jest ostatnia płyta formacji Contra Mundum. Chcieliście tego uniknąć, nagrywając Gloria Victis?

Nasza płyta w żadnym wypadku nie powstawała jako „rock patriotyczny”, a i ten repertuar nie jest głównym nurtem naszej działalności. Jak wspomniałem wcześniej – płyta jest podsumowaniem pewnej części tego, co robimy. Powstała przy współpracy rekonstruktorów historycznych i jest właśnie jakby naszą rekonstrukcją tych utworów. Bo przecież nikt nie określił (na szczęście), jakie jest jedyne poprawne wykonanie Pałacyku Michla. Co do stylistyki – jest mocno zróżnicowana, jeśli chodzi o ”gatunki” rocka czy popu. Tak jak wcześniej wspominałem, nie korzystaliśmy z usług spin doctora, planując, czego chcemy, dlatego też nie zastanawialiśmy się mocno, czego nie chcemy. Zresztą poprzednie pytanie trącało sugestią, że aranże są za lekkie, więc gdzie ta powaga i patos (śmiech).

Nagraliście swoją wersję Warszawskich Dzieci, które ostatnio często są brane na tapet przez innych artystów, jak Margaret czy nawet słoweński Laibach. Co jest takiego wyjątkowego w tej pieśni?

Trudno powiedzieć, co to jest. To się czuje. Dla mnie z tego utworu emanuje moc i wiara, że są rzeczy, w walce o które nie występuje pojęcie ceny. Dla mnie ta piosenka jest i piękna, i tragiczna.

Czy wydaje Wam się, że taka muzyka może mieć walor edukacyjny dla młodych ludzi? Że naturalnym będzie to, że po przesłuchaniu tej płyty, ktoś sięgnie dalej, po opracowania historyczne o II Wojnie Światowej, zgłębiając tym samym temat?

Bardzo chciałbym, by tak było. Pamiętam, że z utworem Niebieskooka Krzysztofa Klenczona spotkałem się po raz pierwszy na lekcji muzyki w szkole podstawowej. Nie wiem, czy te utwory są obecnie w programie szkolnym. Super by było, gdyby młodzi ludzie poprzez naszą muzykę czuli się zachęceni do poznawania Historii. Znając ją, mamy większe szanse, że nie będzie się powtarzać.

Lustro – Niebieskooka (Official Video)

Pamiętam Was ze składanki minimax.pl Jarocin. Od tego momentu wydaliście już 3 płyty. Zadowoleni jesteście z dotychczasowego przebiegu kariery? Z dwóch pierwszych płyt, którą sobie cenicie bardziej po latach?

Kariera? A co to takiego? Jesteśmy facetami z brodami (niektórzy) wyleczonymi z „american dream”. Cieszymy się z każdego spotkania, próby, koncertu, każdej nowej piosenki, płyty. Myślę, że spełniamy się na swój sposób w zgodzie z realiami Świata. Oczywiście chcemy docierać z przekazem i muzyką jak najszerzej, ale kariera? Nie, to słowo nie na miejscu. Naprawdę możemy spać ze świadomością, że nie wystąpimy na Eurowizji.

Z poprzednich płyt chyba najbardziej cenie Spokojnie, to tylko wojna. To krążek bardzo osobisty. Powstał w okresie, kiedy toczyłem, jak na razie zwycięską, wojnę ze swoimi demonami.

Planujecie koncerty z materiałem z Gloria Victis na żywo?

Każdy z naszych ostatnich oraz zaplanowanych w tym roku koncertów promuje oczywiście materiał z nowej płyty. Jeśli na koncercie nie wykonujemy wszystkich utworów z Gloria Victis, to na pewno stanowią większość setlisty. Aktualny wykaz z miejscami, gdzie pojawimy się niebawem, można znaleźć na naszej stronie www.lustro.art.pl w zakładce koncerty. Najbliższe to Krynica Morska i Skaryszew.

Na Waszej stronie internetowej przeczytałem, że Gloria Victis jest podsumowaniem dotychczasowej działalności. Czyżbyście planowali już kolejny krok? Zmiany w brzmieniu? Nowy album z autorskimi kompozycjami?

Oczywiście. Główną naszą misją muzyczną jest tworzenie autorskiego repertuaru. Mamy naprawdę sporo materiału i czas chyba przejść do etapu selekcji pod kątem wydawnictwa. W kwestii brzmienia sporo eksperymentujemy z instrumentami klawiszowymi, które obsługuje Konrad. To słychać już na Gloria Victis, ale chyba chcemy iść dalej. Gitarowo co rusz fascynują mnie nowe barwy. Następna płyta, jak każda, na pewno będzie inna, ale nadal słychać będzie, że to my.

Dziękuję za rozmowę!

Fot.: MJM Music/Dorota Wolczyńska

Na Głosie Kultury odpowiedzialny za pisanie o muzyce. Gustuje w każdym gatunku oprócz rapu, jednak im większy gitarowy hałas, tym lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *